<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa Rozmowa miesiąca - Miesięcznik Wychowawca</title>
	<atom:link href="https://wychowawca.pl/category/rozmowa-miesiaca/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wychowawca.pl/category/rozmowa-miesiaca/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 26 Feb 2024 12:03:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Od radości do mądrości</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/od-radosci-do-madrosci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Feb 2024 12:03:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[mądrość]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkole]]></category>
		<category><![CDATA[radość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=5106</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z Moniką Jakubowska-Mirek – doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki, badaczem kultury szkoły, szkoleniowcem, autorką książki o edukacji przedszkolnej, rozmawia Maria Kowal. Na forach internetowych, z uwagi na zbliżającą się rekrutację do przedszkoli, zaczyna już huczeć od pytań rodziców małych dzieci. I ja pozwolę sobie je zadać: Pani Doktor, jak wybrać dobre przedszkole dla mojego [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/od-radosci-do-madrosci/">Od radości do mądrości</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #262626;"><b>Z Moniką Jakubowska-Mirek – doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki, badaczem kultury szkoły, szkoleniowcem, autorką książki o edukacji przedszkolnej, rozmawia Maria Kowal</b></span><span style="color: #262626;">. </span></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Na forach internetowych, z uwagi na zbliżającą się rekrutację do przedszkoli, zaczyna już huczeć od pytań rodziców małych dzieci. I ja pozwolę sobie je zadać: Pani Doktor, jak wybrać dobre przedszkole dla mojego dziecka? Na co zwracać uwagę?</b></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Na początku warto zastanowić się co jest dobre dla mojego dziecka i ważne dla naszej rodziny. Zazwyczaj kluczowe okazują się kwestie wartości i aspekty logistyczne. Spójność celów wychowawczych i zasad funkcjonujących w domu i przedszkolu jest bardzo korzystna dla rozwoju dziecka. Dlatego warto określić własne cele wychowawcze i szukać modelu edukacyjnego, który będzie z nimi zbieżny. Cele, o których mówię, powinny być konkretne – samo stwierdzenie: „chciałabym, żeby moje dziecko było szczęśliwe” nie jest wystarczające. Jak definiuję bycie szczęśliwym? W kategoriach hedonistycznych czy antropologicznych? Nie bez znaczenia jest także środowisko rówieśnicze. Dzieci w wieku przedszkolnym nie budują jeszcze głębokich relacji z innymi dziećmi, ale chętnie naśladują ich zachowania. Jeśli zarówno nauczyciele jak rodzice będą zgodni co do celów, dzieciom łatwiej będzie je realizować. Rodzice często patrzą na lokalizację przedszkola – odległość od domu lub pracy, możliwości komunikacyjne. Przy czym dla jednych 10 minut piechotą to już dużo, a dla innych 30 minut jazdy samochodem nie jest problemem. Ważne, żeby kwestie komunikacyjne nie były powodem frustracji rodzinnych. Rodzice często biorą też pod uwagę czynniki związane z infrastrukturą: wielkość i wygląd sal oraz placu zabaw. Bardzo ważne, żeby dziecko miało możliwość ruchu, rozwoju motoryki dużej i pobytu na świeżym powietrzu. Jednak infrastruktura jest tu jedynie czynnikiem sprzyjającym, kluczowe jest zaangażowanie kadry, która nawet w sytuacji skromnych warunków potrafi zapewnić dzieciom systematyczne i wartościowe zajęcia na świeżym powietrzu. Dla rodziców dzieci o specjalnych potrzebach (zdiagnozowanych lub w trakcie diagnozy w PPP) istotne może się okazać kryterium związane z terapią czy dostosowanym programem. Idea edukacji włączającej promuje co prawda współistnienie i współdziałanie takich dzieci w typowym środowisku, jednak czasem dla nich samych lepsze okazuje się np. przedszkole terapeutyczne. Jest to oczywiście kwestia indywidualna.</span></span></p>
<p align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W miastach mamy możliwości znalezienia najlepszej dla naszego dziecka i naszej rodziny placówki, a co w sytuacji, gdy przedszkole jest jedno? Czy możemy coś zrobić, żeby nasz maluch dobrze się w nim czuł i był otoczony należytą opieką?</b></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jak już wspomniałam, o jakości pracy przedszkola decyduje zaangażowanie kadry i postawa rodziców. Rodzice mogą mieć duży wpływ na atmosferę panującą w przedszkolu. Różnice związane z podejściem do wychowania w domu czy oczekiwaniami wobec przedszkola mogą być powodem konfliktów między rodzicami lub między rodzicami i nauczycielami. Warto mieć to na uwadze i starać się nie doprowadzać do trudnych sytuacji. Zawsze można znaleźć pozytywny sposób przekazania swoich uwag czy sugestii. Warto też pamiętać, że perspektywa rodzica, który ma w domu jedno, dwójkę lub kilkoro dzieci w różnym wieku, jest inna niż wychowawcy w przedszkolu, który ma pod opieką nawet 25 dzieci w podobnym wieku. Idealnym rozwiązaniem jest możliwość wymiany obserwacji i wniosków między nauczycielami i rodzicami. Każdy z nich bowiem inaczej odbiera i interpretuje zachowanie dziecka, a samo dziecko może prezentować inne zachowania w zależności od kontekstu. Poznanie perspektywy drugiej osoby jest inspirujące, więc jeśli to możliwe, starajmy się o czas na takie rozmowy.</span></span></p>
<p align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A co w sytuacji, jeśli placówka, którą wymarzyliśmy dla naszego dziecka lub dzieci, nie istnieje w naszym mieście? Czy to jest szaleństwo – zakładać przedszkole „od zera”, takie, jakie nam się podoba?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Znam wielu takich szaleńców i bardzo ich podziwiam. W takiej sytuacji zachęcam do działań kolektywnych – żeby można było swoje pomysły skonsultować, a najlepiej skonfrontować. Poza tym prowadzenie placówki edukacyjnej, nawet małej, jest wyczerpujące, dlatego warto mieć kogoś do pomocy. Największym wyzwaniem okazują się zwykle kwestie formalne (przede wszystkim warunki, jakie musi spełniać budynek) oraz finansowe. Oczywiście kluczowe jest znalezienie odpowiedniej kadry. Pewnym zagrożeniem jest utrata motywacji do prowadzenia przedszkola z chwilą, gdy dzieci inicjatorów osiągną już wiek szkolny. Jeśli taka obawa jest realna (na przykład założyciele zaangażują się w tworzenie szkoły), warto zawczasu pomyśleć o następcy.</span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jest Pani mamą – czy wiedza o rozwoju dziecka i o wychowaniu „zderzyła się” u Pani z codziennymi wyzwaniami, czy raczej pomogła je rozwiązać? Pamiętam mój cichy zachwyt, gdy to, co czytałam o różnicach w sposobie utrzymania uwagi chłopców i dziewczynek zobaczyłam na własne oczy – przy niespełna rocznej córce. </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Myślę, że przygotowanie pedagogiczne pomaga mi zdystansować się do różnych „trendów” wychowawczych, a także spokojnie analizować rozwój dziecka. Czytając artykuły, posty czy oferty edukacyjne, stosuję swoisty „filtr” teoretyczny, który powoduje, że jestem bardziej odporna na manipulację czy bezrefleksyjną fascynację. Z zainteresowaniem śledzę zarówno nowe, jak tradycyjne koncepcje wychowania przedszkolnego i doceniam tę różnorodność. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że żadna z tych metod nie jest jedyną słuszną. Znam wiele wspaniałych przedszkoli – bardzo różnych, funkcjonujących w rozmaitych środowiskach i myślę, że łączy je jedno – szczera troska o dobro dziecka. Na pewno bardzo pomaga mi wiedza z zakresu psychologii rozwojowej i świadomość, że tempo rozwoju dziecka jest sprawą indywidualną. To oczywiście nie oznacza, że jestem przygotowana na wszystko, wręcz przeciwnie – niejednokrotnie syn mnie zaskakuje. Natomiast jeśli chodzi o potwierdzenie teorii, to obecnie mogę obserwować różne aspekty swoistej mowy dziecięcej. Najbardziej fascynuje mnie tworzenie neologizmów i hiperregulacja, które wiele mówią nie tylko o strategiach słowotwórczych, ale także logice myślenia. To wspaniałe móc towarzyszyć dziecku w rozwoju. </span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dlaczego taki właśnie tytuł książki – „Od radości do mądrości”?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Taką propozycję dostałam od wydawcy, czyli Instytutu Educare. Spodobała mi się. Tytuł jest bardzo pozytywny a tak właśnie myślę o okresie przedszkolnym w rozwoju dziecka. Jest też trochę kontrowersyjny, więc zachęca do myślenia: czy na początku tego procesu nie ma mądrości a na końcu nie ma radości? Otóż nie – w radości tkwi mądrość, a sama mądrość jest radością. Dziecko staje się mądrzejsze, dzięki temu, że poszerza swoje doświadczenia, analizuje otaczającą rzeczywistość i rozmawia o swoich wnioskach oraz wątpliwościach. Na każdym etapie swojego rozwoju powinno być radosne.</span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Komu możemy ją polecić?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Książkę napisałam przede wszystkim z myślą o dyrektorach i nauczycielach pracujących w przedszkolu. Mogę ją także polecić rodzicom i wszystkim, którzy są zainteresowani rozwojem dziecka w wieku przedszkolnym oraz teoretycznymi i praktycznymi aspektami wychowania. Moim celem było przekazanie możliwie kompletnej wiedzy, umożliwiającej dokonanie przez wychowawców wyboru metod, działań i koncepcji pedagogicznych.</span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję bardzo za rozmowę.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #262626;"><b>Monika Jakubowska-Mirek </b></span></span></span></p>
<p align="justify"><span style="color: #262626;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki, adiunkt w Katedrze Polityki Oświatowej i Społecznych Badań nad Edukacją na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego, mgr etnologii. Zajmuje się badaniem edukacji, w szczególności monitorowaniem osiągnięć szkolnych oraz badaniem kultury szkoły. Od 2004 roku współpracuje z przedszkolami i szkołami, których koncepcja pracy jest bliska założeniom personalistycznym. Prowadzi warsztaty dla dyrektorów i nauczycieli szkół i przedszkoli oraz dla rodziców związanych z tymi placówkami. Od 2015 roku członek EASSE Advisory Body</i></span></span></span></p>
<p align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. unsplash.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/od-radosci-do-madrosci/">Od radości do mądrości</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Życie z pasją, pasja życia</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/zycie-z-pasja-pasja-zycia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2023 11:30:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[Słuchowisko]]></category>
		<category><![CDATA[Wołek i Osiołek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=5028</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy dbamy o rozwijanie naszych talentów, to spotykamy się z samymi sobą. Bez tego trudno byłoby nam się spotkać z drugim człowiekiem. O „traceniu czasu” na swoją pasję opowiadają rodzice siedmiorga dzieci – Julianna i Kuba Wołkowie. Rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. Słyszę: talent, pasja, hobby i już mam ochotę opowiedzieć, co ciekawego słychać u moich dzieci. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/zycie-z-pasja-pasja-zycia/">Życie z pasją, pasja życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Gdy dbamy o rozwijanie naszych talentów, to spotykamy się z samymi sobą. Bez tego trudno byłoby nam się spotkać z drugim człowiekiem. O „traceniu czasu” na swoją pasję opowiadają rodzice siedmiorga dzieci – Julianna i Kuba Wołkowie. Rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Słyszę: talent, pasja, hobby i już mam ochotę opowiedzieć, co ciekawego słychać u moich dzieci. Bo przecież mają talenty, w ich pasje inwestujemy, a hobby rozwijamy. Ale dziś o talentach dorosłych!</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: – Kiedy nasze najstarsze córeczki były małe, trudno było mi myśleć o czasie na hobby czy pasję. Wydawało mi się, że jestem niezbędna dzieciom 24 godziny na dobę. Nawet kiedy mąż zachęcał mnie do odpoczynku, cały czas pozostawałam w trybie pełnej gotowości. Dopiero kiedy urodziła się nasza czwarta córka, zrozumiałam, jak ważny jest czas „dla siebie” – i zapisałam się na malarstwo akwarelowe do klubu kultury. Był to nie tylko czas wyciszenia i regeneracji, po którym wracałam do domu z nowym entuzjazmem. Myślę, że odkopałam wówczas jakąś bardzo istotną cząstkę siebie. Wróciłam do tego, co lubiłam zawsze, czyli pisania, malowania. Sądzę, że gdy dbam o rozwijanie swoich talentów, to spotykam się z samą sobą. A bez tego trudno byłoby mi się spotkać z drugim człowiekiem. W tamtym czasie urządzaliśmy wieczory malarskie, wygraliśmy rodzinny konkurs literacki, Kuba kończył pracę nad swoim albumem muzycznym, a ja napisałam opowiadanie </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Cud Bożego Narodzenia</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kuba: – Znamienne jest, że w ewangelicznej przypowieści najwyższa miara bogactwa ma tę samą nazwę, co unikalny dar – talent. Tak właśnie myślimy o naszych talentach – dostaliśmy je po to, by się nimi dzielić, pomnażać je. Każdy coś dostał, nawet jeśli sądzi, że jego dar jest niewiele znaczący. Zakopując go, traci nie tylko on sam, ale także jego otoczenie.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dlatego nie tworzycie jedynie do szuflady?</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: – Tak. Długo naszą twórczość znały tylko dzieci – najwierniejsi słuchacze i czytelnicy. Dopiero z czasem zaczęliśmy dzielić się nią szerzej. Bardzo lubię cytat, na który trafiłam w jednej książce Johna Eldridge’a: „</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie pytaj, czego świat potrzebuje. Pytaj, co czyni cię pełnym życia, i rób to. Ponieważ ty</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">m, czego świat potrzebuje, są ludzie pełni życia”. </span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Do tej pory świat poznał książkę </b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>Cud Bożego Narodzenia</b></i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> oraz płytę </b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>Słowa i obrazy</b></i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>. Teraz przygotowujecie słuchowisko. Opowiedzcie o tym.</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: – Nasze największe pasje to pisanie i muzyka. Kuba gra na wielu instrumentach i komponuje. Wydane kilka lat temu </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Słowa i obrazy</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> to autorski album z muzyką instrumentalną. Z kolei </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Cud Bożego Narodzenia</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> napisałam dla naszych dzieci, a później podzieliłam się opowieścią ze znajomymi i rodziną. Zachęceni ciepłymi opiniami, zamarzyliśmy o wydaniu książki. Poznałam Sarę Tchorek, ilustratorkę z Warszawy, i zaczęliśmy działać. I Sara, i ja miałyśmy wtedy po cztery córki… Czas przyspieszył i nie zdążyłyśmy wydać książki na Boże Narodzenie. Opublikowałam sam tekst na naprędce zrobionej stronie internetowej. W ciągu kilku dni pobrało go prawie tysiąc osób. Dostaliśmy też dużo pozytywnych informacji zwrotnych. To utwierdziło nas w przekonaniu, że takie książki są potrzebne. Rok później założyliśmy wydawnictwo i przeprowadziliśmy akcję crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. Potrzebne fundusze zebraliśmy w tydzień, więc zdecydowaliśmy się zamówić dodatkowy nakład. Łącznie zebraliśmy trzykrotnie więcej, niż planowaliśmy. W ciągu dwóch lat sprzedaliśmy pięć tysięcy egzemplarzy.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>To wielkie osiągnięcie! Rynek książki w ogóle, a rynek książki dla dzieci szczególnie, jest trudny.</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">–</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Z albumem muzycznym Kuby było podobnie. Muzyką pasjonuje się od dziecka. Niedługo przed ślubem rozpadł się jego zespół muzyczny i od tego czasu jego własna muzyka wybrzmiewała zamknięta w czterech ścianach naszego domu. Przez kilka lat mozolnie nagrywał kolejne utwory, aż w 2019 roku zaprezentował swoją twórczość w czasie spotkania autorskiego w krakowskiej Piwnicy Pod Baranami. W zaproszeniu na wydarzenie napisał: „Mówiąc całkowicie szczerze, mam wrażenie, że muzyka, o której piszę powstała dawno, dawno temu. Wydaje się, że ona już BYŁA, a teraz po prostu do mnie przyszła. Z całą pewnością przetworzyłem ją mocno swoim wnętrzem, myślę, że bardziej sercem niż rozumem. Teraz to ja przekazuję ją dalej”.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W tym roku sięgamy po kolejne marzenie, które łączy nasze talenty. Zaczęliśmy pracę nad słuchowiskiem dla dzieci. Będzie to historia z książki, wzbogacona pięknymi piosenkami, zagrana przez krakowskich aktorów i muzyków. Z nostalgią wspominamy słuchowiska z naszego dzieciństwa. Być może porywamy się z motyką na słońce, ale pragnienie podarowania dzieciom i rodzicom czegoś pięknego i dobrego jest silniejsze. Nie wiemy, czy nasz plan się powiedzie. Na razie przygotowaliśmy fragment rozdziału z piosenką. Ufamy, że projekt zyska zaufanie naszych czytelników i słuchaczy i będzie miał szansę powstać.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jak znajdujecie na to czas? Pewnie, wszyscy mamy go tyle samo, ale w rodzinie wielodzietnej jednak jest go jakby&#8230; trochę mniej.</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: – Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Kiedy wydaliśmy książkę i płytę, mieliśmy pięcioro dzieci. To, że te przedsięwzięcia się udały, traktujemy w kategoriach małych cudów. Musimy też podkreślić, że to wszystko było procesem, bardzo rozciągniętym w czasie. Muzyka Kuby powstała kilka lat, często nagrywał w nocy. Moje opowiadanie, także pisane nocami, wydaliśmy po kilku latach od „premiery” w naszym domu. Teraz nawet noce mamy zagospodarowane dzięki najmłodszym córeczkom, półtorarocznym bliźniaczkom. (</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>uśmiech</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">) Mamy małżeńską umowę, że każde z nas ma w tygodniu wieczór dla siebie: na próbę zespołu, na pisanie poza domem albo po prostu na odpoczynek. Zadbanie o czas na rozwój naszych zainteresowań pozwala nam się wyciszyć, zregenerować. Przy okazji dzieci widzą, że warto być wytrwałym i dzielić się talentami z innymi. To pięknie i wzniośle brzmi, ale bywa, że w zwyczajnym życiu nawet z tego jednego wieczoru dla siebie trzeba zrezygnować, bo choroba dziecka, wyjazd, inne sprawy&#8230; To bardzo uczy pokory. Rozdarcie między twórczą weną a pilnymi potrzebami rodziny bywa frustrujące. Czasem serce daje jasny sygnał, że teraz na pierwszym miejscu jest rodzina. Innym razem intuicja podpowiada, żeby zawalczyć o swoją pasję. Cały czas szukamy równowagi i staramy się nawzajem wspierać.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Mnie czasem atakują myśli: „Pasja pasją, ale żeby chociaż cała rodzina miała z niej pożytek”. Lub: „Jasne, byle tylko dało się na niej zarobić”. Pokusa, by nawet tych kilka chwil dla siebie było użytecznych dla innych, jest wielka.</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kuba: – Kiedy tworzyliśmy muzykę czy książkę, nie nastawialiśmy się na zarobek. Mieliśmy nadzieję, że nie będziemy stratni i z inwestycją „wyjdziemy na zero”. Ostatecznie udało nam się na tych przedsięwzięciach zarobić. Było to dla nas dużym zaskoczeniem. </span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kim bylibyście bez Waszych pasji? Jaki jest największy pożytek z „tracenia czasu dla siebie”?</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: – Nasze pasje są częścią nas. Trudno byłoby je wyodrębnić i wyrzucić. Mamy podobną wrażliwość i tacy się pokochaliśmy. W Kubie muzyka po prostu jest, ja patrzę na świat przez pryzmat obrazów, opowieści. To nam dodaje skrzydeł. Twórczość to powiew świeżości i zastrzyk energii do codziennych wyzwań. </span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Podobnie jest z naszymi dziećmi. Jedna z córek źle czuła się w szkole do czasu, aż nie odkryła swoich mocnych stron, takich jak taniec i rękodzieło. Czy to strata czasu? Nie, bo tych kilka godzin twórczości w tygodniu konkretnie przekłada się na efektywność nauki. </span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Skoro Wasze pasje były z Wami zawsze, to czy można powiedzieć, że swoje talenty odkryliście już w dzieciństwie?</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kuba: – Na pewno. Pierwsze piosenki wymyślałem mając kilka lat.</span></span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dzisiaj ktoś dorosły mógłby powiedzieć, że z tymi pasjami zachowujemy się trochę jak&#8230; dzieci. Poniekąd ma rację. Wszystkim życzymy, aby nie wyrastali z dziecięcych marzeń.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: – Swoją pierwszą książkę pt. </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Bajka o zielonej biedronce</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> napisałam i zilustrowałam w wieku niespełna pięciu lat. Uwielbiałam, kiedy przy okazji zakupów na pobliskim placu wchodziliśmy z rodzicami do księgarni. Byłam przekonana, że to właśnie sprzedawczyni napisała i zilustrowała wszystkie książki, a teraz je sprzedaje! Postanowiłam, że będę robić to samo.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy dzieci podzielają Wasze zainteresowania? </b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: – Jak już wspomnieliśmy, dzieci są pierwszymi odbiorcami naszej twórczości. Nawet więcej – one nas inspirują. Utwory Kuby powstawały z zachwytu nad narodzinami kolejnych dzieci. </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Cud Bożego Narodzenia</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> powstał z potrzeby wspólnego czytania i głębokiego celebrowania Świąt. Dzieci uczestniczą w naszych przedsięwzięciach: pomagały w przygotowaniach do premiery płyty, są też bardzo zaangażowanymi członkami naszego rodzinnego wydawnictwa Wołek i Osiołek.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nasze dzieci uczą się gry na instrumentach, pięknie rysują, urządzają dla nas przedstawienia taneczne i teatralne (np. wykorzystując do nich muzykę taty), piszą też swoje pierwsze książki. Mają też zupełnie inne talenty, więc są naszymi przewodnikami w wielu dziedzinach. Obserwowanie ich wyjątkowości i odkrywanie, jak wiele mają do zaoferowania światu, jest fascynujące. </span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kuba: – Czasem widzimy, jak jedynacy są przeładowani rozmaitymi zajęciami pozalekcyjnymi, realizując niespełnione marzenia lub ambicje rodziców. Sami też nie uniknęliśmy podobnych pokus. Duża rodzina szybko nas z nich wyleczyła. W naszym przypadku dzięki temu, że mamy sporą gromadkę, każde dziecko może skupić się na tym, co podpowiada mu serce, niekoniecznie rodzice. Można powiedzieć, że straciliśmy szansę przeszkodzenia dzieciom w rozwoju ich talentów. Staramy się im mądrze towarzyszyć.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Które z Waszych talentów ujawniają się przed i w czasie Świąt Bożego Narodzenia?</b></span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Julianna: – W okresie przedświątecznym wiele osób kupuje „tematyczną” literaturę. W tym czasie całą rodziną dużo pracujemy w ramach wydawnictwa. Razem z dziećmi przygotowujemy kilkadziesiąt albo i więcej paczek tygodniowo.</span></span></span></p>
<p class="western" lang="pl" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kuba: – A kiedy już nadchodzą Święta, śpiewamy kolędy, często razem z rodzicami, rodzeństwem i ich rodzinami. Kochamy kolędy tradycyjne, wszystkim znane, ale sięgamy również do tych mniej popularnych, również z innych kręgów kulturowych.</span></span></span></p>
<p lang="pl" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. B. Szydłowska</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/zycie-z-pasja-pasja-zycia/">Życie z pasją, pasja życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Harcerskie ścieżki</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/harcerskie-sciezki/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 Nov 2023 10:36:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[harcerstwo]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Krakowa]]></category>
		<category><![CDATA[Niepodegłość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4942</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z Bartoszem Rzońcą, kierownikiem Muzeum i Centrum Ruchu Harcerskiego w Krakowie, o tym, co harcerstwo i muzeum mogą zaproponować młodym zwiedzającym, rozmawia Agata Gołda. fot. Archiwum MK W Krakowie istnieje wiele muzeów. Nie było w nim jednak dotychczas żadnego poświęconego harcerstwu. Muzeum i Centrum Ruchu Harcerskiego to oddział Muzeum Krakowa, czyli największego muzeum miejskiego w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/harcerskie-sciezki/">Harcerskie ścieżki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z Bartoszem Rzońcą, kierownikiem Muzeum i Centrum Ruchu Harcerskiego w Krakowie, o tym, co harcerstwo i muzeum mogą zaproponować młodym zwiedzającym, rozmawia Agata Gołda.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4946" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-glowka-MK-239x300.jpg" alt="" width="239" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-glowka-MK-239x300.jpg 239w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-glowka-MK.jpg 391w" sizes="(max-width: 239px) 100vw, 239px" /><span style="font-size: 8pt;"> fot. Archiwum MK</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W Krakowie istnieje wiele muzeów. Nie było w nim jednak dotychczas żadnego poświęconego harcerstwu.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Muzeum i Centrum Ruchu Harcerskiego to oddział Muzeum Krakowa, czyli największego muzeum miejskiego w Polsce. Rada Miasta uznała, że tak długa, teraz już licząca 113 lat, historia ruchu harcerskiego, największej organizacji wychowawczej w Polsce i na świecie, zasługuje na to, żeby fenomen harcerstwa w jakiś sposób opowiedzieć. Opowieść tę w postaci wystawy stałej zatytułowanej „Harcerskie ścieżki” pomogły nam stworzyć Związek Harcerstwa Polskiego i Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Muzeum mieści się na terenie Fortu „Jugowice” 52a w Krakowie. Projekt architektoniczny realizowany był przez prawie 11 lat, gdyż całkowicie zdewastowany fort musiał zostać odrestaurowany, a nowy budynek, w którym mieszczą się wystawy, dobudowany. Uroczyste otwarcie muzeum nastąpiło 29 września 2023 roku. Gościem honorowym był prezydent RP Andrzej Duda, protektor ruchu harcerskiego w Polsce.</span></span></p>
<p align="justify"><img decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4947" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-f-400x300.jpg" alt="" width="400" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-f-400x300.jpg 400w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-f-827x620.jpg 827w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-f-768x576.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-f-1536x1152.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-f-600x450.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-f.jpg 2048w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />  <span style="font-size: 8pt;">fot. Archiwum MK</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Miejsce to ma spełniać też funkcję centrum ruchu harcerskiego. Jak to będzie wyglądać?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wystawa ukazująca historię ruchu harcerskiego jest tylko częścią oferty muzeum. Opowiada ona o fenomenie harcerstwa, jego ideałach, tradycjach i metodach wychowawczych. Natomiast najlepiej jest samemu doświadczyć tego, czym jest harcerstwo. Harcerze mają u nas przestrzeń do działania. Mogą też u nas gościć, gdyż dysponujemy miejscami noclegowymi, jadalnią i salami konferencyjnymi. Goszczące u nas grupy mogą korzystać z terenu zewnętrznego o powierzchni prawie czterech hektarów, z dużą ilością zieleni i legalnie rozpalić u nas ognisko.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Grup harcerskich i szkolnych, które korzystają z naszej oferty, było już dużo. Mamy już przez nie zarezerwowany każdy weekend na najbliższe półtora miesiąca. Przyjeżdżają do nas głównie grupy z Krakowa i okolic, ale mieliśmy zapytania np. ze Szczecina, a w lutym 2024 roku będziemy gościć skautów z Irlandii.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Historia harcerstwa, jego tradycje i ideały są w stanie przyciągnąć współczesnego młodego człowieka? </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Tak. Mówię z własnego doświadczenia, ponieważ wychowałem się w środowisku harcerskim. Mój prapradziadek był współtwórcą ruchu harcerskiego w Krakowie. Do harcerstwa należeli moi dziadkowie i rodzice. Razem z żoną i dziećmi podążyliśmy ich śladami. Zauważam jednak, że młodzież mniej interesuje się ruchem harcerskim niż dawniej. Z czego to wynika? Prawdopodobnie z bogatej oferty zajęć pozalekcyjnych, jaką młodzi mają obecnie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Teraz jest modny bushcraft. Mam kolegów, którzy uczestniczą w różnych survivalowych eventach. Śmieję się z nich i pytam, czy nigdy nie byli w harcerstwie. Przecież oni zajmują się teraz tym, co jakieś 20 lat temu robiliby, gdyby należeli do harcerstwa. To pokazuje, jak duża jest moc harcerstwa oraz iż inni wciąż czerpią z wypracowanych w nim metod.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Harcerstwo to nie tylko forma spędzania wolnego czasu, ale również wychowywania młodego człowieka. Czego dzieci i młodzież się w nim nauczą?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jest teraz tak dużo organizacji harcerskich, że każdy zainteresowany znajdzie w nich miejsce dla siebie. Są organizacje kładące nacisk na wychowanie w wierze katolickiej, ale również takie, które wywodząc się z pnia chrześcijańskiego, nie kładą nacisku na wiarę.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Harcerze znani są z tego, że pomagają potrzebującym. Mają poczucie braterstwa i służby. Niedawno wszyscy mogli się o tym przekonać, ponieważ harcerze byli jednymi z pierwszych osób, które zgłosiły się do pomocy uchodźcom na dworcach kolejowych i autobusowych, gdy wybuchła wojna na Ukrainie. W środowisku harcerskim zawierane są przyjaźnie na całe życie, bo wspólne przeżycia i doświadczenia wzmacniają relacje.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Harcerstwo umożliwia sprawdzanie swojego potencjału, wykorzystywanie go i powiększanie. Pomaga odkrywać swoje talenty. System stopni sprawności zdobywanych przez harcerzy sprawia, że zyskują oni wiele okazji do poszerzania wiedzy i nabywania przydatnych, również w dorosłym życiu, umiejętności. Większość osób, które przewinęły się przez ruch harcerski, staje się liderami w środowiskach społecznym i zawodowym.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czym Muzeum i Centrum Ruchu Harcerskiego może zachwycić, zaciekawić uczniów?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Przede wszystkim wystawami, szczególnie tą o harcerstwie. Można na niej zobaczyć pamiątki Andrzeja Małkowskiego, założyciela harcerstwa. Niezwykłym eksponatem jest replika samochodu, którym harcerze w latach 20. XX wieku jechali dookoła świata. W tamtym czasie ta wyprawa była naprawdę wielkim wyzwaniem dla jej uczestników. W drugiej części tej wystawy każdy zwiedzający może wziąć udział w grze harcerskiej. Sprawdzić swoje zdolności i umiejętności oraz przetestować swoją spostrzegawczość czy zręczność.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Chcemy pokazać społeczeństwu, że historia ruchu harcerskiego w Polsce jest ściśle związana z losami naszego kraju. Do muzeum zapraszamy każdego, także osoby niezwiązane z harcerstwem. Mile widziane są rodziny z dziećmi. Mam nadzieję, że po wizycie u nas rodzice będą zapisywać swoje dzieci do organizacji harcerskich.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Oferta muzeum to także zajęcia edukacyjne. Do kogo są skierowane i jaką formę przybierają?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Organizujemy je głównie dla uczniów, których chcielibyśmy tutaj jak najczęściej gościć. Mogą oni oprócz wystawy harcerskiej zwiedzić wystawę poświęconą miejscu, w którym powstało muzeum, czyli fortowi austro-węgierskiemu „Jugowice” 52a. To obiekt militarny, który istnieje od końca XIX wieku. Na wystawie tej opowiadamy o Twierdzy Kraków, historii militarnej Krakowa w drugiej połowie XIX wieku, ale także Jugowicach i Swoszowicach, czyli terenie, na którym powstało muzeum. Wspomnę o kopalni siarki, która istniała w Swoszowicach od czasów Władysława Jagiełły. Była ona wówczas największą kopalnią siarki w Europie i funkcjonowała do drugiej połowy XIX wieku. Śmiejemy się z kolegami i koleżankami, że krakowska legenda o szewczyku Dratewce i smoku nie wzięła się znikąd. Rzeczywiście, siarka wokół Krakowa była. Szewczyk mógł ją znaleźć i wypchać nią owieczkę.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Na wystawie o forcie można zobaczyć m.in. kilof, siarkę, odznaczenia wojskowe, broń, bogate prezentacje multimedialne. Zwiedzający dowiadują się, jak żołnierze żyli w forcie, jak się organizowali i jak wyglądała ich struktura dowódcza. W zajęciach edukacyjnych wykorzystujemy mundury wojskowe. Młodzież zyskuje niepowtarzalną szansę na to, by przebrać się za austriackiego żołnierza.</span></span></p>
<p align="justify"><img decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4945" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/386250380_340616881863852_2707366648853868303_n-450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/386250380_340616881863852_2707366648853868303_n-450x300.jpg 450w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/386250380_340616881863852_2707366648853868303_n-930x620.jpg 930w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/386250380_340616881863852_2707366648853868303_n-768x512.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/386250380_340616881863852_2707366648853868303_n-600x400.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/386250380_340616881863852_2707366648853868303_n.jpg 1200w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" /> <span style="font-size: 8pt;">fot. Archiwum MK</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Może Pan uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, co muzeum planuje w najbliższym czasie? Czy jest przewidziana jakaś specjalna wystawa z okazji Narodowego Święta Niepodległości, przypadającego 11 listopada?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Cały czas pracujemy nad nowymi wystawami. Przygotowanie jednej trwa mniej więcej 2–3 lata. W 2025 roku chcemy otworzyć wystawę poświęconą dziewięćdziesięcioleciu zlotu harcerzy w Spale. Miał on miejsce w 1935 roku. Odbył się w letniej siedzibie Ignacego Mościckiego, prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Wzięło w nim udział aż 26 tys. harcerzy. Pisano o nim nawet w zagranicznej prasie. Do tej pory nie było tak dużego zlotu harcerzy. Planujemy również miniwystawę poświęconą służbie harcerzy na rzecz bliźniego, w kontekście działań podejmowanych przez harcerzy w związku z wybuchem wojny na Ukrainie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">11 listopada nasze muzeum będzie zamknięte, jednak zachęcam wszystkich do zapoznania się z tym, jaki nieoceniony udział w historii Polski mają w swojej już 113-letniej historii istnienia organizacje harcerskie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję za rozmowę.</b></span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4943" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-b-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-b-225x300.jpg 225w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-b-465x620.jpg 465w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-b-768x1024.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-b-1152x1536.jpg 1152w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-b-1536x2048.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-b-600x800.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/s.-20-21-b-scaled.jpg 1920w" sizes="auto, (max-width: 225px) 100vw, 225px" /> <span style="font-size: 8pt;">fot. A. Gołda</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/harcerskie-sciezki/">Harcerskie ścieżki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Historia buduje tożsamość człowieka</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/historia-buduje-tozsamosc-czlowieka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 Nov 2023 10:19:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[IDMN]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prof. Żaryn]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4932</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z prof. Janem Żarynem, historykiem, wykładowcą, publicystą, działaczem społecznym i dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego J. Paderewskiego, rozmawia Maria Kowal. (fot. IDMN.pl) Na początku nowego roku szkolnego chciałabym zapytać o rzecz dość niepopularną: jak powinno dziś wyglądać wychowanie patriotyczne dzieci i młodzieży? Przede wszystkim poprzez budowanie postaw patriotycznych, a te [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/historia-buduje-tozsamosc-czlowieka/">Historia buduje tożsamość człowieka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z prof. Janem Żarynem, historykiem, wykładowcą, publicystą, działaczem społecznym i dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego J. Paderewskiego, rozmawia Maria Kowal.</span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4935" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/akt5-Zaryn-071-274x300.jpg" alt="" width="274" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/akt5-Zaryn-071-274x300.jpg 274w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/akt5-Zaryn-071.jpg 389w" sizes="auto, (max-width: 274px) 100vw, 274px" /> <span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 10pt;">(fot. IDMN.pl)</span></p>
<p class="western"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Na początku nowego roku szkolnego chciałabym zapytać o</b></span></span><b> </b><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>rzecz dość niepopularną: jak powinno dziś wyglądać wychowanie patriotyczne dzieci i młodzieży?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Przede wszystkim poprzez budowanie postaw patriotycznych, a te tworzą się dzięki przykładowi – czyli dzięki postawie samego wychowawcy, nauczyciela. Polskość to świadomy wybór, a nie przymus. Pamiętam, że gdy zaczynałem uczyć w szkole, w latach 80., to młodzież wręcz oczekiwała od nauczyciela – przynajmniej takiego przedmiotu jak historia – był dawał świadectwo. Nie wolno było uciekać. Oczywiście, w szkole mamy do tego także narzędzia poznawcze, jak lekcje wychowawcze czy historii i języka polskiego, katechezy. Młodzież może zwiedzać muzea, uczestniczyć w konkursach (także lokalnych), może opiekować się cmentarzem wojennym, czy zorganizować upamiętnienie konkretnej osoby, wydarzenia. Patron szkoły jest także naturalnym autorytetem.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Uczniowie, jeśli nie zostaną zmotywowani i zachęceni przez nauczyciela historii, często narzekają: „na co mi to się przyda?!”, „po co mi wiedza historyczna?”. Jak odpowiedzieć na takie pytania?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wiedza historyczna daje jednostce poczucie wolności i suwerenności. Żyjemy w świecie, w którym jesteśmy narażeni na różnego rodzaju manipulacje, których konsekwencją jest zniewolenie człowieka. Skłonienie go do reakcji zgodnej z oczekiwaniami manipulanta. Młodzież chce być wolna, i ma do tego prawo, ale o wolność trzeba zawalczyć. Jak mówił Jan Paweł II do młodzieży na Jasnej Górze, w trudnym 1983 r.: „</span></span><span style="color: #040c28;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jaka jest, lub może być, rola pokolenia dziadków i babć w wychowaniu (także patriotycznym) wnuków? Jakie są Pana doświadczenia?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jest to rola niezastąpiona, szczególnie gdy relacje międzypokoleniowe są oparte na miłości. Nasza historia narodowa, ale także historia każdego człowieka – tym bardziej doświadczonego – stanowi kopalnię informacji o wydarzeniach mniejszej i większej wagi. Młodzi ludzie uczą się przeglądając, pod okiem dziadków, stare zdjęcia rodzinne, obrazy przodków, czy inne po nich pamiątki. Opowieści rodzinne budują tożsamość młodego człowieka. Dzieci i wnuki stają się współodpowiedzialni za nazwisko rodowe. Poznają także dzieje Polski, niejako na co dzień obcując ze świadkami.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ja byłem jako dziecko wychowywany w niezwykłym domu. Na ścianie w pokoju rodziców, potem mamy (ojciec zmarł gdy miałem sześć lat) wisiały obrazy przodków, powstańców czy ludzi pracy organicznej, którzy patrzyli na mnie z niemym pytaniem czy jestem godny noszenia nazwiska „Żaryn”. Na półkach stały książki uratowane z Powstania Warszawskiego, w tym niezwykle cenne i piękne, z XVIII i XIX wieku. Żyłem z historią. Ziemiańskie pochodzenie zobowiązywało, a jednocześnie dawało zdrowe poczucie izolacji od wpływów nieludzkiego systemu komunistycznego. Taki zdrowy pancerz, choć często uwierający. Od zawsze też byłem dumny z ojca, architekta i konserwatora zabytków, w czasie II wojny światowej oficera, konspiratora i powstańca. Ma dziś zasłużenie ulicę w stolicy, dla której zrobił tak dużo!</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Teraz sam jestem dziadkiem i chciałbym być słuchany przez wnuków. Wydaje mi się, że miałem ciekawe życie, pełne dynamicznych akcji. A czasy, w których żyłem, były jeszcze ciekawsze.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jeden z ostatnich numerów „Wychowawcy” poświęcony był cnocie odpowiedzialności. Jak można scharakteryzować odpowiedzialność historyka? Za co i przed kim jest odpowiedzialny?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Historyk to zawód misyjny. Każdemu studentowi, którego mam szansę czegoś nauczyć, polecam lekturę encykliki Jana Pawła II, </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Fides et ratio</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">. Zadaniem historyka jest bowiem, nieskrępowane jakąkolwiek niewolą okoliczności, dążenie do prawdy. Ten stan wolności daje silna wiara, fundament odwagi. Z kolei niewola jest także definiowalna. Wszelkie poprawności polityczne, ideowe, intelektualne czy zobowiązania, np. groźba zależności między opinią nauczyciela o danym wydarzeniu historycznym a sprzeczną z nią prawdą historyczną, widzianą i przeżywaną przez ucznia, stanowi zagrożenie, grozi upadkiem moralnym ucznia, a jednocześnie uczy, buduje sumienie. Nawet porażki potrafią podnosić. Był taki przypadek we francuskiej szkole, kiedy to uczeń z polsko-francuskiego małżeństwa przeciwstawił się nauczycielowi i zarzucił mu kłamstwo historyczne. Miał z tego powodu bardzo dużo nieprzyjemności, ale czasem trzeba powiedzieć słynne </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>non possumus</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, by nie stać się udziałowcem kłamstwa. Człowiek zanurzony we własną historię narodu tym mocniej staje się odpowiedzialny za wizerunek wspólnoty, im bardziej ją kocha – tę z przeszłości i dzisiejszą.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy można „z zewnątrz”, bezstronnie, całkowicie obiektywnie opisywać fakty i zdarzenia? Czy badacz historii jest skazany na bycie interpretatorem? </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Badacz ma świadomość, że z racji swej ułomności czy presji czasu, np. na napisanie doktoratu, książki, na którą czeka wydawca, itd., nie może ścigać się z Panem Bogiem. Jednakże ma obowiązek, myśląc Sokratesem („Wiem, że nic nie wiem”), nie kłamać, nie oszukiwać. Najczęściej oszukujemy jako badacze nie tyle fałszując źródła, czy myląc daty i ludzi, co bardziej unikając prezentacji dat i faktów, które nie odpowiadają naszej hipotezie, poglądowi. Myląc w sumieniu opinię z opisem faktów, sami stajemy się manipulatorami. Narzucamy zatem naszą narracją pogląd na świat, w tym przypadku historyczny. Jakie jest lekarstwo? Historycy często prezentują swoją drogę dochodzenia do prawdy o danej osobie, np. czy był, czy też nie tajnym współpracownikiem SB w okresie PRL? Przykład bardzo trudny, np. ks. Stanisława Skorodeckiego w okresie jego wspólnego uwięzienia z Prymasem Stefanem Wyszyńskim. Nie ma łatwej odpowiedzi, tym bardziej bez chęci poznania źródeł. Czy zdradził, czy bronił Ojczyzny wycofując się z pola walki? Np. Krzysztof Opaliński pod Ujściem w 1655 r. Czy gwałcił prawa zrywając sejm, czy wykazywał się postawą praworządną korzystając z </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>liberum veto</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, albo głosując za przyjęciem Konstytucji 3 maja? Itd., itd. Dziś żyjemy w czasach tzw. postprawdy, w których obowiązuje pokusa, by celem stawało się zniewolenie słuchacza, czytelnika, itd. (a nie przekonanie go do prawdy), za cenę kłamstwa, manipulacji, czy poniżenia drugiej osoby. Kłamstwo, obecne na warunkach prawdy w przestrzeni publicznej, niszczy komunikację, podważa poczucie bezpieczeństwa. Widać to na przykładzie stanu europejskiej demokracji. Prof. Feliks Koneczny, w swojej fundamentalnej pracy </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>O wielości cywilizacji</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, pisał o łacińskiej, czyli naszej, że jej fundamentem jest funkcjonowanie relacji międzyludzkiej na bazie moralności chrześcijańskiej, 10 przykazań. Rozstanie się z tym fundamentem wprowadziło cywilizację europejską w stan totalnego relatywizmu. W zależności od potrzeby możemy zabić nienarodzonego człowieka, nakłamać, zamknąć w domu starców, lub uśmiercić staruszka, podważyć biologiczne uwarunkowania człowieka, normą objąć dewiację, co pozwala na prawne skazanie człowieka mówiącego prawdę, itd., itd. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W jaki sposób my – zwykli czytelnicy – możemy wyrobić sobie zdanie na temat danej sytuacji z przeszłości? Czy możemy sami dotrzeć do prawdy? Co z takimi danymi, jak np. archiwa IPN i choćby publikacja </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>Maxima culpa</b></i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>, opierająca się na materiałach z raportów SB?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Niestety, są historycy którzy kłamią, używają historii tylko jako narzędzia służącego celom bieżącym. Prof. Łucja Marek, badaczka pracująca w krakowskim IPN, w swoim wywiadzie udzielonym KAI obnażyła nieścisłości zarówno filmu, jak i książki obrażającej dobre imię Jana Pawła II. Niestety, kłamstwo rzucone w bezbronną przestrzeń czytelniczą, zagnieżdża się szybko i długoterminowo, czego przykładem jest choćby słynna niegdyś książka o Jedwabnem i wspomniana praca </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Maxima culpa</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">. Kto ma czas, by przestudiować prace prof. Łucji Marek? Potrzebny jest zatem autorytet instytucji, takiej jak IPN, by móc skonfrontować swoją niewiedzę z nachalną narracją, naruszającą naszą zbiorową i indywidualną wrażliwość. Na szczęście mamy takie instytucje. Mam nadzieję, że także IDMN, którym kieruję, można postrzegać w tych kategoriach, i nam zaufać. A zajmujemy się dziedzictwem obozu narodowego i katolicyzmu społecznego. Szczególnie wokół obozu narodowego przez dziesięciolecia narosły obraźliwe interpretacje, które próbujemy, mam nadzieję, skutecznie podważać. Nauczyciel uczący historii najnowszej czy HIT-u jest szczególnie narażony na słuszne pytania i wątpliwości, artykułowane przez uczniów. Oby pytali! Stąd niezwykle ważna rola wychowawców, by się szkolili i stale zgłębiali wiedzę. Nauczyć się specjalnie na następną lekcję i odpowiedzieć uczniowi na pytanie, które zadał tydzień wcześniej. Nie unikać trudnych pytań, nie obrażać się. Zapraszam do naszego Klubu Nauczyciela, gdzie znajdą państwo niezbędną pomoc.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co można zrobić, jeśli spotykamy się z nieprawdą na temat historii Polski? Już dwie dekady temu moja przyjaciółka, będąc na międzynarodowych studiach, została zapytana czy nie wstydzi się za Auschwitz. Swoją rozmówczynię pozostawiła w osłupieniu mówiąc, że jej dziadek – Polak tam zginął.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Niewątpliwie, jeśli chcemy pozostać Polakami i wiernymi tradycji, bronić dobrego imienia także swoich przodków, musimy sami wiedzieć i mieć odwagę, by dawać świadectwo. W latach 90. XX wieku zostaliśmy zaskoczeni jako naród, doświadczając ze strony Zachodu – który pozostawał w wyobrażeniach jako ostoja prawdy i wolności – jego ignorancję w sprawach polskich. Do dziś mamy poczucie, że szczególnie wrażliwe tematy, mieszczące się w historii Polski XX wieku, są w elitach zachodnich przeinaczane, zakłamane czy zmitologizowane. Europa – co by to nie znaczyło – nie zna naszej historii. Zmarli za nas nie odrobią tej lekcji. Szczególnie dziś, gdy jeździmy po świecie, mamy przyjaciół Francuzów, Anglików, czy Czechów, trzeba z nimi dyskutować o przeszłości, dotykać nawet najtrudniejszych wydarzeń z historii. Z jednej strony przypominać o walkach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, o Narwiku i Dywizjonie 303, o Monte Cassino i Bredzie, z drugiej strony zaś o łagrach sowieckich, o „nieludzkiej ziemi”, o ludobójstwie na Kresach Południowo-Wschodnich, czy też w Piaśnicy. Np. trzeba poruszać trudne tematy, jak sąsiedzkie spory: kwestia Zaolzia, czy sporne widzenie praw do Wileńszczyzny, różnice w pamięci na temat ziemi lwowskiej, czy ziemiańskiego dziedzictwa kresowego. Oczywiście dużo łatwiej jest nam walczyć z oczywistymi kłamstwami, jak z istnieniem w języku publicystycznym rzekomo „polskich obozów koncentracyjnych”, czy odpowiedzialności Polaków za Zagładę Żydów, z opinią o wyzwalaniu ziem polskich spod faszyzmu przez Armię Czerwoną i jednostki NKWD, od 1944 r., itd. Mamy także niezwykłe sylwetki, które po rozpoznaniu mogłyby posłużyć do zrozumienia naszych dziejów; przykładowo rodzina Ulmów, czy Kowalskich i Baranków – w sumie co najmniej 1000 osób – zamordowanych lub zmarłych w obozach za ratowanie Żydów w latach II wojny światowej; mam na myśli Stanisławę Leszczyńską, działaczkę konspiracyjnego Związku Jaszczurczego, położną w KL Auschwitz, która odebrała i uratowała setki narodzonych w obozie dzieci – polskich i żydowskich, wbrew obozowym prawom narzuconym przez Niemców. Mam na myśli rtm. Witolda Pileckiego, którego biografia – od czasów jego młodzieńczej walki z bolszewikami, przez ziemiańską posługę na Kresach wobec miejscowej ludności w II RP, po najbardziej heroiczne czyny czasów II wojny i powojnia – układa się w całą złożoną narrację o tragedii polskiej i męczeństwie, a wszystko w imię miłości Boga i Ojczyzny.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jest </b></span></span><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Pan dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego. Jakie są cele działania Instytutu?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zajmujemy się dziedzictwem obozu narodowego i katolicyzmu społecznego w Polsce w XIX i XX wieku. W przypadku obozu narodowego, obejmujemy swoim zainteresowaniem badawczym, edukacyjnym i wystawienniczym, historię m.in. Ligi Polskiej, założonej przez b. powstańców styczniowych i Ligi Narodowej, dowodzonej przez Romana Dmowskiego i Jana Ludwika Popławskiego, dzieje pokolenia, które budowało II RP, a byli to wybitni parlamentarzyści, uczeni – historycy czy ekonomiści, także literaci, z Janem Kasprowiczem, Władysławem Reymontem, czy Karolem Hubertem Rostworowskim na czele. To także pokolenie ONR, z Wojciechem Zaleskim i Janem Mosdorfem na czele, to działacze i żołnierze podziemia ginący za wolną Polskę, w czasie wojny, Powstania Warszawskiego, jako Żołnierze Wyklęci – z NSZ czy NZW. Jedną z tysięcy tych postaci był oficer NSZ Jerzy Kozarzewski, ps. „Konrad”, więzień stalinowski i wybitny poeta polski, na miarę Cypriana K. Norwida. Kto o nim wie? To w końcu działacze krajowi i emigracyjni po 1945 r. Stronnictwa Narodowego, publicyści „Myśli Polskiej” z Tadeuszem Bieleckim i Wojciechem Wasiutyńskim na czele, podtrzymujący intelektualnie i organizacyjnie cel Polaków, jakim było odzyskanie niepodległości. To m.in. Jerzy Kurcyusz, współzałożyciel ONR, w czasie wojny wysoki urzędnik rządu RP na Uchodźstwie, m.in. na placówce w Istambule, po wojnie adwokat w kraju, broniący górników z górnośląskiej „Solidarności”. Proszę zobaczyć, ile można przekazać dobrej wiedzy posiłkując się takimi biografiami.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z kolei katolicyzm społeczny to przede wszystkim historia ludzi Kościoła katolickiego, z bł. Prymasem Tysiąclecia i św. Janem Pawłem II na czele, w tym historia świętych i błogosławionych, męczenników, ludzi ofiarnych, poczynając od bł. o. Honorata Koźmińskiego, przez ks. Marcelego Godlewskiego, czy bł. Matkę Czacką i ks. Władysława Korniłowicza z Lasek, przez s. Matyldę Getter, ratującą Żydów w czasie okupacji, po bł. ks. Jerzego Popiełuszkę i ks. Sylwestra Zycha, zamordowanego przez „nieznanych sprawców” w lipcu 1989 r. Ale to także ludzie świeccy i całe spektrum organizacji katolickim, aktywnych szczególnie w II RP i po wojnie na emigracji. To także redakcje pism katolickich, poczynając od „Polaka-katolika”, założonego przez bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego, po „Gościa Niedzielnego” i „Niedzielę”, do dziś wychodzących. To niezwykłe dzieło św. o. Maksymiliana Kolbego. Jest o czym opowiadać, a poznanie tego dziedzictwa wzbogaca nas, Polaków, daje nam szansę na kontynuację najlepszych polskich tradycji. Te środowiska opisują pojęcie patriotyzmu, bardzo oryginalnie definiowane postawami Polaków żyjących w XIX i XX wieku.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jak działania i inicjatywy Instytutu mogą wspierać nauczycieli i rodziców w wychowaniu historycznym/patriotycznym uczniów?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zachęcamy do lektury naszych książek, w tym fundamentalnego dzieła wielotomowego, czyli słowników działaczy ruchu narodowego i katolicyzmu społecznego, a także encyklopedii ruchu narodowego. To kopalnia nowej wiedzy, często nieobecnej w podręcznikach lub rozproszonej w dotychczasowych opracowaniach. Mamy także wystawy edukacyjne, broszury łatwiejsze do lektury, m.in. poświęcone naszym patronom. Obecnie drukujemy kolejną ku czci gen. Józefa Hallera, w 150. rocznicę jego urodzin. Organizujemy lub wspieramy liczne konkursy edukacyjne. Wszystkie informacje o naszych działaniach i projektach znajdują się na stronie internetowej – idmn.pl, oraz w naszych mediach społecznościowych.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Mamy do zaoferowania wspomniany Klub Nauczyciela IDMN – projekt edukacyjny skierowany do wszystkich dydaktyków (szczególnie nauczycieli historii, HIT-u, języka polskiego i katechetów), którzy chcą rozszerzyć swoje kompetencje merytoryczne i warsztatowe. Spotkania Klubu Nauczyciela odbywają się online oraz w formie objazdów terenowych, podczas których odwiedzamy interesujące miejsca, poznajemy zabytki kultury. Zgłoszenia do Klubu Nauczyciela przyjmujemy pod adresem e-mailowym – </span></span></span><span style="color: #0000ff;"><a href="mailto:klub.nauczyciela@idmn.pl"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">klub.nauczyciela@idmn.pl</span></span></a></span><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">. Organizujemy również wykłady szkoleniowe i Szkoły Letnie. Mimo iż jest nas niewielu</span></span></span><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, to pracujemy intensywnie zarówno w Warszawie, jak i dzięki współpracy z wieloma ośrodkami, w tym stowarzyszeniami, na terenie całej Polski. To między innymi dzięki Funduszowi Patriotycznemu IDMN, w ramach którego kilkaset organizacji stało się beneficjentami państwowych dotacji. Organizowane przez nich wydarzenia historyczne, wystawy czy filmy, to także nasz wkład w rozwój kultury w Polsce. </span></span></span><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>A</i></span></span></span> <span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>propos</i></span></span></span><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> filmów dokumentalnych, to powstało ich dzięki naszemu wsparciu kilkadziesiąt, a część z nich prezentujemy w ramach „Filmowiska” – specjalnego festiwalu filmów FP IDMN – w całej Polsce (ostatnio w Zakopanem, w Pułtusku, a wkrótce w Lublinie).</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;">„<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Wychowawca” obchodzi w tym roku 30-lecie istnienia. W pierwszym numerze i w kolejnych znalazły się Pana artykuły. Jakie drogi zaprowadziły Pana do „Wychowawcy”?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Od połowy lat 80. XX wieku należałem do środowiska nauczycieli i wychowawców, spotykających się w Studium Kultury Chrześcijańskiej. Studium znajdowało się na warszawskim Solcu, przy parafii Świętej Trójcy, której proboszczem był wówczas ks. dr Marek Kiliszek, ale oddziaływanie tego środowiska sięgało całej Polski. Naszą mistrzynią była śp. prof. Anna Sucheni-Grabowska, wybitny historyk I Rzeczypospolitej i działacz „Solidarności”. Dzięki niej w 1989 r. powstało, na bazie licznych środowisk duszpasterstw nauczycielskich, Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców. Byłem jednym z jego założycieli. Mieliśmy liczne szkoły katolickie w Polsce, spotykaliśmy się na konferencjach, także dotarli do nas wydawcy „Wychowawcy”, ze śp. dr. inż. Antonim Ziębą na czele. W Krakowie KSW miało silny oddział, także liczne koła w terenie, m.in. w Tarnowie (do dziś KSW jest tam aktywne). I tak to się zaczęło!</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czego chciałby Pan Profesor życzyć naszym czytelnikom, jak i samemu pismu?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #202122;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Bardzo bym chciał, żeby „Wychowawca” docierał do serc i umysłów wszystkich nauczycieli w Polsce. Wiem, że to mało realne, więc chociaż do tych najlepszych; ale przecież to jest życzenie skierowane do młodzieży, by dzięki wychowawcom stawali się mądrymi ludźmi sumienia. Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński mówił do i o młodzieży w Gnieźnie, w 1966 r.: </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">„Umiłowana Młodzieży! Jesteście pokoleniem milenijnym, przełomowym, które żyje na grani dwóch tysiącleci. Wiecie, jak trudno jest utrzymać się na grani. Wieją tam potężne wichry i szaleją burze… Trzeba mocno trzymać się &lt;pazurami&gt; rodzimej skały, aby nie spaść na dno przepaści. Trzeba nie lada wysiłku i bohaterskiego męstwa, aby się ostać… Tylko orły szybują nad graniami i nie lękają się przepaści, wichrów i burz. Musicie mieć w sobie coś z orłów! – serce orle i wzrok orli ku przyszłości. Musicie ducha hartować i wznosić, aby móc jak orły przelatywać nad graniami w przyszłość naszej Ojczyzny. Będziecie wtedy mogli jak orły przebić się przez wszystkie dziejowe przełomy, wichry i burze, nie dając się spętać żadną niewolą. Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko”</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">.</span></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dziś młodzież także żyje na grani kolejnych stuleci, między wiernością Bogu i Ojczyźnie a niewolą błyszczącą. Sukcesów wychowawczych, a nie upadków życzę wszystkim nauczycielom, Czytelnikom „Wychowawcy”.</span></span></p>
<p class="western"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję za rozmowę.</b></span></span></span><b> </b></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4934" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/IMG_20230701_173436-398x300.jpg" alt="" width="398" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/IMG_20230701_173436-398x300.jpg 398w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/IMG_20230701_173436-823x620.jpg 823w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/IMG_20230701_173436-768x578.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/IMG_20230701_173436-1536x1157.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/IMG_20230701_173436-2048x1542.jpg 2048w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/11/IMG_20230701_173436-600x452.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 398px) 100vw, 398px" /></p>
<p>Prof. Jan Żaryn na Sympozjum dla Nauczycieli i Wychowawców, Jasna Góra 1.07.2023 r. (fot. M. Kowal)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zdjęcie główne: fot. unsplash.com, 123rf.com</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/historia-buduje-tozsamosc-czlowieka/">Historia buduje tożsamość człowieka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mama z marzeniami</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/mama-z-marzeniami/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 May 2023 09:08:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4668</guid>

					<description><![CDATA[<p>O radości z pracy, teatrze i sposobach na twórczy odpoczynek, z Barbarą Dyrą, nauczycielką Przedszkola nr 1 w Milanówku, mamą sześciorga dzieci, rozmawia Maria Kowal. Basiu, czy zawsze chciałaś pracować w przedszkolu? Kiedy to pragnienie stało się wyraziste? „Dbaj o marzenia! Spełniaj je!” – to słowa, które często słyszałam od mojego taty. A że choroba [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/mama-z-marzeniami/">Mama z marzeniami</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>O radości z pracy, teatrze i sposobach na twórczy odpoczynek, z Barbarą Dyrą, nauczycielką Przedszkola nr 1 w Milanówku, mamą sześciorga dzieci, rozmawia Maria Kowal.</strong></span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4670" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/05/20221125_093257-1-500x225.jpg" alt="" width="500" height="225" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/05/20221125_093257-1-500x225.jpg 500w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/05/20221125_093257-1-1100x495.jpg 1100w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/05/20221125_093257-1-768x346.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/05/20221125_093257-1-1536x691.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/05/20221125_093257-1-2048x922.jpg 2048w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2023/05/20221125_093257-1-600x270.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 500px) 100vw, 500px" /></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Basiu, czy zawsze chciałaś pracować w przedszkolu? Kiedy to pragnienie stało się wyraziste?</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">„Dbaj o marzenia! Spełniaj je!” – to słowa, które często słyszałam od mojego taty. A że choroba nowotworowa sprawiła, że zmarł, gdy miałam tylko 10 lat, bardzo mocno wryły się w moją pamięć. Gdy nie dostałam się na wymarzoną pedagogikę, uznałam, że do nauczycielstwa dotrę, chociaż inną drogą. Ponieważ bardzo lubiłam się uczyć, zostałam dyplomowaną pielęgniarką. Pracowałam z małymi dziećmi… w szpitalu. W tym też czasie spełniałam kolejne marzenie – mąż i gromadka dzieci. Wtedy odkryłam, że bycie mamą pełnoetatową w domu jest wspaniałe, ale czasami bardzo trudne. Dla własnej satysfakcji i odpoczynku ukończyłam Studia nad Rodziną na UKSW i podyplomowo Studia Nauczycielskie. Zostałam więc katechetką i nauczycielką!</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Co najbardziej lubisz w tej pracy? </strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Moje przedszkolaki są wspaniałe. Zadziwia mnie ich zachwyt światem, ich radość, czasem smutek. Gdy widzę ich uśmiechnięte buzie ogarnia mnie radość i czuję, że jestem na właściwym miejscu.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Jakie sytuacje są najtrudniejsze?</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">W obecnych czasach to chyba konieczność konfrontowania się z wyobrażeniami społecznymi. Mam wrażenie, że nauczyciele są pod ciągłym ostrzałem. Wielu komentatorów wypowiadających się na tematy oświatowe traktuje nas jak przysłowiowego chłopca do bicia. Nauczycieli czyni się odpowiedzialnymi za złe wyniki uczniów, ich agresywne zachowania czy brak motywacji do nauki. Wypomina się im rzekomo krótki czas pracy, liczbę dni wolnych, przerwy wakacyjne. Prestiż zawodu nauczyciela sukcesywnie ulegał obniżeniu. A naprawdę znam bardzo wielu nauczycieli, którzy z pasją i oddaniem poświęcają swój czas, także prywatny, i serce dla wychowania dzieci.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Masz sześcioro dzieci i pracę także z dziećmi – jak odpoczywasz, jak nabierasz sił do pracy?</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Trudno zrozumieć, jak odpocząć wśród dwudziestu kilku przedszkolaków, gdy we własnym domu mam sześciu własnych synów. Też tego fenomenu nie rozumiem 😊, ale w pracy odpoczywam od domu, a w domu od pracy. Mam sześciu wspaniałych synów i pracuję także z dziećmi. Jak wypoczywam? Spełniam swoje kolejne marzenia. Ogromną radością jest sprawianie miłych niespodzianek moim najbliższym. Wyjazd, wspólne wyjście, bilety do kina czy teatru, miły liścik do plecaka – to drobiazgi, które cieszą obdarowanego, a mi dają motywację do codziennego zmagania się z życiem. Urodzinowa kolacja i niespodzianka w postaci wyjazdu na Islandię to ostatni z pomysłów niespodzianek. Moją pasją jest teatr. Ale nie tylko oglądanie z pozycji widza (co bardzo lubię i tam odpoczywam), ale tworzenie teatru. Pierwszą sztukę wyreżyserowałam gdy miałam 16 lat. Było to przedstawienie „Księżniczka na ziarnku grochu”, w wykonaniu harcerek, dla dzieci z przedszkola. Odpoczywam także, gdy czytam.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Obecnie „tworzę” amatorski teatr z rodzicami z parafii Matki Bożej Bolesnej w Milanówku. Druga ekipa to koleżanki – nauczycielki z Przedszkola nr 1 pod Dębowym Listkiem w Milanówku. Tworzymy teatr dla dzieci, ale i z dziećmi, bo trzecią grupę aktorską tworzą dzieci, z którymi pracuję w przedszkolu. Dla przedszkolaków lubię „wcielać się” w różne role. W postaci teatralnej łatwiej przekazać ważne wartości i zasady. Akademia Dziennikarstwa to kolejne spełnione marzenie i mój czas odpoczywania.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Zatrzymajmy się przy teatrze. Od kilku już lat z gronem nauczycielskim wcielacie się w rolę bohaterów, tworzycie stroje, scenografię czy scenariusze. Od czego to wszystko się zaczęło?</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Projekt „Nauczyciele – dzieciom” powstał w czasie pandemii, gdy ograniczony był kontakt z naszymi uczniami. Pierwsze bajki zostały nagrane w moim domu. Aktorami były, znane dzieciom z przedszkola, kukiełki i pacynki. Scenografie i studio nagraniowe powstało z krzeseł, stołu,  fotela, zasłon i wszystkiego, co mogłam znaleźć na strychu. A przy nagraniu i oprawie muzycznej wsparli mnie synowie. Kiedy już mogliśmy wrócić do pracy przedszkolnej, pomysł nagrywania spektakli dla dzieci spodobał się dyrekcji i koleżankom – nauczycielkom.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Jaki jest odbiór przedstawień teatralnych u dzieci?</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Dzieci uwielbiają teatr! Za każdym razem, oglądając przedstawienie, są zafascynowane, jakby widziały jakiś cudowny świat. Dzieje się tak dlatego, że mały widz przeżywa przygody bohaterów intensywnie, jakby sam brał w nich udział. Boi się i cieszy razem z aktorami. Magia tych spektakli nie ma sobie równych, jeśli aktorami są „ich” nauczycielki.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Jakie cele mają spektakle, oprócz oczywistej frajdy aktorów i widzów?</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Nasze przedstawienia uczą jak postępować, są źródłem bogatych przeżyć i wrażeń, wiedzy o świecie ludzi i zwierząt oraz niezastąpionym sposobem wzbogacania wyobraźni. Spektakle pokazują najważniejsze życiowe wartości: miłość, dobro, rodzinę, akceptację i zaufanie. Morał na zakończenie każdej historii ma uświadamiać widzom, małym i dużym, że warto jest w życiu postępować godnie i uczciwie.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Jako nauczyciele nie chcemy ograniczać kontaktu dziecka z teatrem tylko do roli widza. W zajęciach teatralnych uaktywnia się fantazja dziecięca, rozwijają marzenia oraz kształtują zainteresowania. Ważnym aspektem zabaw teatralnych jest rozwój mowy, poprawności wypowiadanych słów, staranna dykcja. Poszerza się zakres i rozumienie słownictwa. Przygotowując kolejne scenki, dziecko uczy się wiary we własne siły, poznaje swoje możliwości, kształtuje i rozwija umiejętności. Wspólne inscenizacje uczą dziecko współdziałania i współpracy z innymi, porozumiewania się w zespole, nawiązywania kontaktów. To także doskonała okazja do nauczenia dziecka odwagi scenicznej, inspiracji do konkursów recytatorskich czy do stworzenia w przyszłości czegoś własnego.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Co jeszcze daje dzieciom zabawa w teatr?</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Duże korzyści dają dzieciom zabawy teatralne, w których nie posługują się gotowym tekstem, ale mówią własnymi słowami, improwizują. Dzięki temu uczą się poprawnego i jasnego wyrażania myśli, zwiększają zasób słownictwa próbując dobierać słowa w danej sytuacji najodpowiedniejsze. Inscenizacja utworów literackich rozwija dziecięcą spostrzegawczość, doskonali koncentrację, kształtuje pamięć i uwagę, rozwija mowę czynną, podnosi kulturę wypowiadania się. Pamięciowa nauka nawet najprostszych kwestii – lub powtarzanie ich za kimś dorosłym – wyrabia umiejętność wypowiadania się z zastosowaniem zmiany siły, tonu głosu, tempa, pauz. Teatr w przedszkolu to doskonała forma pracy z dziećmi. Pozwala on być dziecku aktorem, scenarzystą, choreografem, dekoratorem, a nawet reżyserem.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Niedługo 26 maja. Jaki był najpiękniejszy Dzień Matki w swoim życiu? </strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong> </strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Właściwie każdej nocy, gdy patrzę na moje śpiące dzieci (dwóch synów już założyło własne rodziny) czuję, że Dzisiaj minął kolejny Dzień Matki. Także w dniu urodzin każdego z  synów, dostaję od męża kwiaty za Radość, Miłość i Trud. Lubię i zbieram wszystkie laurki wykonane ich rączkami, gdy byli młodsi. Ale jednego roku mnie zaskoczyli. Otrzymałam od nich tekturowe pudełko. Pierwsza myśl – no tak bez opakowania, bo… chłopcy, ale w środku był KUPON  od każdego syna, że mogą spełnić moje jedno życzenie A ja co? Rozpłakałam się z radości, że są wspaniali, kreatywni i kochani. I wciąż myślę nad życzeniami.</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Czego chciałabyś życzyć czytającym Cię mamom i mamom-nauczycielkom?</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Moja przygoda bycia mamą, nauczycielką i mamą-nauczycielką wciąż trwa. Życzę sobie i Wam poczucia humoru i uśmiechu. W tym zawodzie bardzo ważną rolę odgrywa stworzenie pewnego klimatu, opartego na radości. Bardzo ważne jest to w pracy z małymi dziećmi w domu i przedszkolu. W momencie kiedy postawa nauczyciela jest otwarta, dobra, radosna, druga osoba łatwiej przyjmuje przekazywane wartości i wiedzę. Zarówno dorośli, młodzież, jak i dzieci chętniej akceptują osobę, która jest życzliwa i uśmiechnięta. Łatwiej jest wtedy nawiązać dobrą współpracę, co potwierdzają słowa Janusza Korczaka: „Lata pracy potwierdzały coraz oczywiściej, że dzieci zasługują na szacunek, zaufanie i życzliwość, że miło jest z nimi w pogodnej atmosferze łagodnych odczuwań, wesołego śmiechu, rześkich pierwszych wysiłków i zdziwień, czystych, jasnych, kochanych radości, że praca jest  raźna, owocna i piękna…”. Mam jeszcze wiele marzeń… Wam, Drogie Mamy, też życzę: Dbajcie o marzenia i spełniajcie je!</span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><strong>Dziękuję Ci za rozmowę!</strong></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Spektakle z Milanówka można obejrzeć na stronie Przedszkola: <a href="https://fiderkiewicza.pl/nauczyciele-dzieciom/">https://fiderkiewicza.pl/nauczyciele-dzieciom/</a>  oraz na kanale YT Barbary Dery: <a href="https://www.youtube.com/@basiadyra8962">https://www.youtube.com/@basiadyra8962</a></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. Archiwum rodzinne B. Dyry</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/mama-z-marzeniami/">Mama z marzeniami</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szkoła miejscem spotkania osób</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/szkola-miejscem-spotkania-osob/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2023 11:04:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4500</guid>

					<description><![CDATA[<p>O edukacji spersonalizowanej, jej zaletach i wymaganiach, a także o szkole marzeń, rozmawiamy z dr. Stanisławem Kowalem, nauczycielem akademickim przygotowujących studentów do pracy w szkole od ponad 30 lat, dyrektorem i współzałożycielem szkół prowadzących edukację spersonalizowaną. Dziś słowo „spersonalizowany” jest dość popularne. Mamy spersonalizowane telefony, laptopy czy nawet kremy. A co oznacza „spersonalizowany” w przypadku [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/szkola-miejscem-spotkania-osob/">Szkoła miejscem spotkania osób</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>O edukacji spersonalizowanej, jej zaletach i wymaganiach, a także o szkole marzeń, rozmawiamy z dr. Stanisławem Kowalem, nauczycielem akademickim przygotowujących studentów do pracy w szkole od ponad 30 lat, dyrektorem i współzałożycielem szkół prowadzących edukację spersonalizowaną. </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziś słowo „spersonalizowany” jest dość popularne. Mamy spersonalizowane telefony, laptopy czy nawet kremy. A co oznacza „spersonalizowany” w przypadku edukacji?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">O spersonalizowaniu edukacji można mówić w dwóch podstawowych wymiarach. Pierwszy to przygotowanie i realizacja indywidualnych planów edukacyjnych dla ucznia, zgodnie z jego potencjałem, zainteresowaniami, możliwościami. Jest to więc działanie oparte o diagnozę potencjału ucznia, ale także istotne są tutaj zainteresowania i pasje. Celem takiego podejścia jest stopniowe uzyskiwanie przez ucznia świadomości własnego rozwoju oraz kreowanie własnej ścieżki edukacyjnej. Bardzo ważne jest zatem angażowanie ucznia w proces edukacyjny – jego planowanie i realizację oraz stopniowe przejmowanie odpowiedzialności za własny rozwój. Uczeń staje się w ten sposób realnie, a nie tylko deklaratywnie, podmiotem i centrum procesu edukacyjnego. Drugi wymiar personalizacji, to całościowe, osobowe, a nie fragmentaryczne podejście do ucznia. Zwrócenie uwagi na wszystkie aspekty jego funkcjonowania, a nie tylko na wybrane – zwykle dotyczące sfery intelektu. Osoba to ciało, emocje, wola, duch, intelekt i jeszcze więcej, zatem redukcja do jednej sfery i nadmierna koncentracja na jednym aspekcie muszą prowadzić do depersonalizacji. Niezauważanie, albo pomijanie, tego bogactwa i wieloaspektowości osoby musi prowadzić do redukcji, którą w uproszczeniu można pokazać jako pracę z uczniem, ale nie z człowiekiem/osobą. Edukacja traci wymiar osobowy, nie jest spotkaniem osób, ale staje się „technologią” przekazywania wiedzy i oceniania poziomu jej przyswojenia. Rozwój osobowy przestaje być istotny, bo koncentracja na programie nauczania, wiedzy i ocenach przesłania wszystkie inne aspekty. Przywrócenie wymiaru osobowego, to właśnie personalizacja edukacji.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Edukacja spersonalizowana czasem mylona jest z indywidualizacją edukacji. Jaka jest między nimi różnica?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To bardzo częsty błąd. Gdy mówimy o indywidualizacji, to jednak wciąż w centrum procesu edukacji są zewnętrznie narzucona podstawa programowa – program nauczania oraz nauczyciel. Przyjmuje się, że uczniowie potrzebują indywidualnego podejścia, ale po to, aby spełnić te zewnętrzne wymagania/standardy. Nie ma tu miejsca dla kreowania własnych celów i ścieżki rozwoju. Cele są jednoznacznie określone i narzucone. Zwykle nie są także brane pod uwagę kwestie związane z rozwojem osobowym ucznia, bo na planie pierwszym są standardy, oceny i dydaktyka. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co w praktyce szkolnej oznacza personalizacja?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Przede wszystkim personalizacja wymaga zmiany postawy i myślenia nauczycieli. Konieczne jest odejście od patrzenia na ucznia przez pryzmat jego ocen wyrażanych cyfrowo. Konieczne jest branie pod uwagę wszystkich aspektów bytu osobowego. Uwaga nauczyciela powinna koncentrować się nie tylko na rozwoju intelektualnym, ale także na rozwoju samodzielności, umiejętności podejmowania decyzji, radzeniu sobie z emocjami, na poszukiwaniu przez uczniów sensu działań edukacyjnych i sensu w szerszej, całożyciowej perspektywie. Szkoła powinna przestać pełnić funkcję instytucji realizującej narzucone zewnętrznie standardy, przekazującej wiedzę po to, aby uczniowie mogli zdawać kolejne egzaminy, a powinna stać się miejscem gdzie spotykają się osoby, gdzie uczniowie przygotowują się do radzenia sobie w życiu, gdzie rozwijają się pasje i zainteresowania, gdzie uczenie się i nauczanie mają sens i dają radość. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jakie dobre efekty/rezultaty może przynieść takie podejście do edukacji?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Tych efektów może być wiele, ale dla mnie najważniejsze jest to, że uczeń, ale także nauczyciel i rodzice przestają być trybikiem w maszynie systemu edukacji. Stają się podmiotami, mogą w szkole poczuć się jak w domu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy rola rodziców ucznia w edukacji spersonalizowanej jest inna, niż w zwykłej szkole?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Rodzice są pierwszymi i najważniejszymi wychowawcami swoich dzieci. To na nich spoczywa odpowiedzialność za ich rozwój. Rodzice powierzają dzieci szkole/nauczycielom z nadzieją i zaufaniem. Nauczyciele rozumiejąc swoją rolę i rolę rodziców nie mogą rezygnować ze współpracy – byłoby to zaprzeczenie idei całościowego, wieloaspektowego spojrzenia na rozwój uczniów. Podejście spersonalizowane wymaga współpracy pomiędzy nauczycielami i rodzicami. Ta współpraca nie może mieć charakteru fasadowego, musi być oparta o założenie, że troska o osobowy rozwój dziecka jest podzielana przez obydwie strony tej relacji. Bez współpracy, która w szkołach spersonalizowanych znajduje swoje realizacje w tutoringu rodzinnym, bardzo trudno mówić o edukacji osobowej.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jakie są warunki, które powinna spełnić szkoła, aby wprowadzić edukację spersonalizowaną?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie można wprowadzić edukacji tego typu w efekcie odgórnych decyzji, które podejmowane są poza szkołą, poza lokalną wspólnotą edukacyjną. Aby wprowadzić pewne elementy edukacji spersonalizowanej, potrzebna jest odpowiednia postawa nauczycieli. Wszystko od tego się zaczyna. Bez nauczycieli, którzy są przekonani, że warto działać w tym kierunku, bez ich zaangażowania i proaktywności ten projekt nie może się udać. Ale także bez rodziców, którzy rozumieją i doceniają taką drogę sukces nie jest możliwy.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy jest konieczność szkoleń dla nauczycieli przed wprowadzeniem edukacji spersonalizowanej? W jakiej tematyce i w jakim wymiarze godzin?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Przed i w trakcie procesu personalizacji konieczne jest szkolenie nauczycieli. W przypadku tego zawodu powinna to być aktywność nieustająca. Rozwój zawodowy nauczyciela wymaga takiej aktywności niezależnie od tego, czy naszym celem jest spersonalizowanie edukacji. Bardzo istotne byłoby wprowadzenie szkoleń polegających na indywidualnym kontakcie z mentorem, który pomaga w budowaniu odpowiedniej postawy nauczyciela. W naszych szkołach można zauważyć, że brakuje tego typu możliwości.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy w toku przygotowania do zawodu nauczyciela są przewidziane zajęcia dotyczące takiego podejścia w edukacji?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Miałem okazję uczestniczyć w pracach komisji ministerialnej, która przygotowywała zmianę standardów kształcenia nauczycieli. Jedna z naszych propozycji dotyczyła personalizacji procesu przygotowania do zawodu w oparciu o pracę z mentorem. Niestety, propozycja nie została ostatecznie wprowadzona do standardów. Kształcenie nauczycieli powinno zmienić się już dawno. Mamy dobre przykłady z innych krajów, mamy także dobre projekty, które powstają w naszym kraju. Niestety, co trudno zrozumieć, zmiany wciąż nie pojawiają się, a szkoła coraz bardziej nie nadąża za realnym życiem i zmianami w świecie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co, oprócz zmian w kształceniu nauczycieli, powinno zmienić się w polskiej szkole?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Szkoła powinna być bliżej życia. Czasem można mieć wrażenie, że szkoła to świat odrębny, równoległy. Dzieci wychodzą ze szkoły i dopiero wtedy zaczynają prawdziwie żyć. W szkole obowiązują reguły i rytuały, które w prawdziwym życiu do niczego się nie przydają. Fińskie dzieci prasują, majsterkują oraz wykonują wiele działań praktycznych, życiowych i nikt nie żałuje tego czasu, nikt nie mówi, że to czas stracony. Zajęcia praktyczne w polskiej szkole zostały ograniczone do minimum, a liczba godzin spędzanych na zajęciach teoretycznych wciąż rośnie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A czy edukację domową można nazwać edukacją spersonalizowaną?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Edukacja domowa, jeśli jest dobrze prowadzona, może być traktowana jako model bardzo bliski edukacji spersonalizowanej. Już na poziomie rozpoznania potencjału dziecka mamy do czynienia z ekspertami, którzy wiedzą na ten temat bardzo dużo. Jeśli rodzice we współpracy z dzieckiem potrafią kreować cele edukacyjne, jeśli dziecko staje się coraz bardziej samodzielne i odpowiedzialne za swój rozwój, to znajdujemy się na właściwej drodze ku edukacji osobowej.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jaka jest szkoła Pana marzeń?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To szkoła, w której dzieci mogą spełniać swoje marzenia o szkole. Szkoła, którą lubią uczniowie i chcą w niej spędzać czas. Nauczyciele troszczą się o osobowy rozwój uczniów i swój własny osobowy rozwój. Rodzice współpracują z nauczycielami i są traktowani w odpowiedni sposób. To szkoła, która zaspokaja potrzebę znalezienia sensu edukacji. To szkoła, dzięki której uczniowie będą sobie radzili w życiu – i dzięki której ich życie może być dobre.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy rodzice mogą spełnić swoje marzenia o szkole? Czy to jest bardzo trudne?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Żyjemy w kraju, w którym różne podmioty mogą tworzyć placówki edukacyjne. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby aktywni rodzice zakładali szkoły i mogą to być szkoły spersonalizowane. Trzeba odwagi i przekonania, że nie ma wielu ważniejszych wyzwań, niż edukacja dzieci. Wiele takich szkół już powstało, więc nie jest to plan niemożliwy do zrealizowania.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję za rozmowę!</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wysłuchała: Maria Kowal</span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. unsplash.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/szkola-miejscem-spotkania-osob/">Szkoła miejscem spotkania osób</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Moja droga do „Wychowawcy”</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/moja-droga-do-wychowawcy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Jan 2023 10:03:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4447</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z Marią Totą, jedną z inicjatorek powstania naszego miesięcznika, wieloletnią nauczycielką chemii i towaroznawstwa, autorką artykułów o wychowaniu, nieprzerwanie obecną w kolegium redakcyjnym „Wychowawcy” od pierwszego numeru, rozmawia Maria Kowal. Pani Mario, zanim zapytam o początki „Wychowawcy”, proszę opowiedzieć, jak to się stało, że została Pani nauczycielką? Przede wszystkim, w liceum handlowym w Krakowie, do [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/moja-droga-do-wychowawcy/">Moja droga do „Wychowawcy”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Z Marią Totą, jedną z inicjatorek powstania naszego miesięcznika, wieloletnią nauczycielką chemii i towaroznawstwa, autorką artykułów o wychowaniu, nieprzerwanie obecną w kolegium redakcyjnym „Wychowawcy” od pierwszego numeru, rozmawia Maria Kowal.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Pani Mario, zanim zapytam o początki „Wychowawc</b><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL"><b>y”,</b></span></span><b> proszę opowiedzieć, jak to się stało, że została Pani nauczycielką?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Przede wszystkim, w liceum handlowym w Krakowie, do którego chodziłam, miałam bardzo dobrych, przedwojennych nauczycieli, którzy imponowali mi wiedzą i kulturą. Lubiłam też młodzież i dzieci. Dlatego po studiach z towaroznawstwa na Akademii Ekonomicznej, gdy tylko nadarzyła się okazja, by pracować jako nauczyciel, od razu z niej skorzystałam. To było technikum w Sosnowcu – tam pracowałam rok i wróciłam do Krakowa. <span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">Szczęśliwym zrządzeniem losu spotkałam mojego dawnego nauczyciela, piastującego stanowisko dyrektora w nowo wydzielonej szkole, który zaprosił mnie do pracy „u siebie”. Ucząc przedmiotów zawodowych i chemii w różnych placówkach, pracowałam tak aż do przejścia na emeryturę. A później jeszcze przyjęłam „godziny” na kursach w szkole kosmetycznej – nie mogłam się z uczniami i uczeniem rozstać!</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><span lang="pl-PL"><b>A kiedy pojawił się na Pani drodze „Wychowawca”?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Nim <span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">powstał</span></span> sam „Wychowawca”, pojawiła się głęboka potrzeba założenia pisma dla nauczycieli. W 1972 roku pierwszy raz uczestniczyłam w Ogólnopolskiej Pielgrzymki Nauczycieli od 1 do 2 lipca, w podzięce za zakończenie roku szkolnego. <span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">P</span></span>ozostałam tam na czterodniowych rekolekcjach zamkniętych. Odbywały się u sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, a prowadził ksiądz Edmund Boniewicz pallotyn, spowiednik księdza Prymasa Wyszyńskiego. Od tego czasu rokrocznie uczestniczyłam w Ogólnopolskiej Pielgrzymce dla Nauczycieli i rekolekcjach dla nich. Pośród nauczycieli przybywających na pielgrzymki byli ci, którzy w czasie II wojny światowej z narażeniem życia prowadzili nauczanie w podziemiu, przygotowując uczniów do matury. W spotkaniach uczestniczyła, m.in., pani Zofia Rymar z Krakowa, która przygotowała Akt Ślubowania Matce Bożej Częstochowskiej, zobowiązujący nauczycieli do wychowania uczniów w duchu miłości Boga i Ojczyzny. Pani Zofia opracowywała materiały pedagogiczne, wykłady dydaktyczne dla uczestników spotkań. Niestety, w połowie lat 80. zmarła – i zabrakło publikacji formujących i biuletynów. Uczestnicy rekolekcji coraz mocniej odczuwali potrzebę założenia pisma dla nauczycieli. Uzasadnieniem były przemiany społeczne, które zrodziły konieczność wykorzystania możliwości kształcących i wychowawczych dla nauczycieli. Uznano, że wydawnictwo winno znajdować się w dużym ośrodku o tradycjach historycznych, np. w Krakowie. I wtedy właśnie mnie polecono tę inicjatyw<span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">ę</span></span>. <span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">Zareagowałam, jak to ja </span></span><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">–</span></span><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL"> od razu i głośno</span></span>: <i>Nie jestem polonistą!</i> Natychmiast padała też odpowiedź: – <i>Nie szkodzi!</i> Polecono mi w środowisku szkolnym Krakowa poszukać kolegów, którzy z pasją podejmą służbę sprawie. Przez trzy lata, na każdych kolejnych spotkaniach rekolekcyjnych, „przepytywano” mnie, co zrobiłam w tym kierunku.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Gdzie Pani szukała „kolegów z pasją”?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Na początku – w duszpasterstwie nauczycieli, które działało przy bazylice Ojców Dominikanów, obok „Beczki” – duszpasterstwa akademickiego. Sp<span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">otykaliśmy się tam na ciekawych wykładach, dotyczących w dużej mierze edukacji, więc była nadzieja na znalezienie osób, które będą chciały współtworzyć pismo. Niestety </span></span><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">–</span></span><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL"> mimo że </span></span>wiele osób widziało potrzebę powstania takiego <span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">periodyku </span></span><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">–</span></span> nie chciało się w zaangażować w jego tworzenie „od zera”, wybierając np. karierę naukową. Duszpasterstwo nauczycieli u Ojców Dominikanów w roku 1980 zostało bez uprzedzenia rozwiązane i zakończyło działalność.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL"><b>Niedługo później </b></span></span><b>powstała „Ostoja” </b>–<b> Duszpasterstwo Nauczycieli u Ojców Cystersów w Mogile (Nowa Huta)&#8230;</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><span style="color: #000000;">Tak, duszpasterstwo nauczycieli powstało w marcu 1982 r., przy okazji wizytacji parafii Nowa Huta-Mogiła, przeprowadzonej przez bp. Stanisława Smoleńskiego .</span> Zainteresowanie nauczycieli duszpasterstwem dla Nowej Huty było bardzo duże. Z czasem przyjęło ono nazwę „Ostoja”, <span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">j</span></span>ej duszpasterzem został ojciec dr Paweł Mynarz. Otoczył on opieką duchową nauczycieli, z dużym zaangażowaniem i pasją. Zostało założone Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców, jako oddział krakowski. Pojawiła się nadzieja na powstanie grupy inicjatywnej wydawania pisma. Za zgodą ojca opiekuna, podczas spotkania, zrobiłam krótką ankietę, pytając zebranych nauczycieli, czy potrzebne jest czasopismo dla nauczycieli i jakie treści powinno zawierać. Wszyscy ankietowani potwierdzili taką potrzebę. W wypowiedziach można było przeczytać między innymi: aby wiernie stać przy Kościele katolickim i praktykować w życiu etykę katolicką, aby wychowywać dzieci i młodzież w duchu prawdy i miłości. Ojciec Paweł był nie tylko duszpasterzem „Ostoi”, lecz takżę nieocenionym filarem naszego kolegium. Serdecznie zachęcał i przyjmował do wspólnych spotkań członków duszpasterstwa i KSW. Został dyrektorem męskiego liceum ogólnokształcącego i służył doświadczeniem, rada i pomocą. O. Paweł widział wielką potrzebę <span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">istnienia</span></span> pisma dla nauczycieli.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>I co działo się dalej?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;">W 1992 roku na rynku wydawniczym pojawił się Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”. W stopce redakcyjnej były znane już nazwiska dr. inż. Antoniego Zięby i dr Wandy Połtawskiej, co rozbudziło naszą nadzieję na dobre kontakty. Doktora inż. Ziębę, obrońcę życia, słuchałam w duszpasterstwie oo. Dominikanów jako odważnego, wykształconego pracownika Politechniki Krakowskiej, który wziął na siebie ryzyko podważania ideologicznej ustawy z 1956 roku dotyczącej dopuszczania przerywania ciąży „na żądanie”. Jego postawa odważnej wiary i siły ducha wzbudziła moją nadzieję na powstanie zamierzonego pisma dla nauczycieli i wychowawców, które będzie łączyć idee i wartości chrześcijańskie. Dr inż. Antoni Zięba przyjął naszą propozycję.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Kto </b><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL"><b>miał wziąć na siebie ciężar </b></span></span><b>wydania pisma? </b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;">Uzgodniono, że pismo będzie wydawane przez fundację „Źródło”, przy współpracy duszpasterstwa „Ostoja” oraz KSW, tak było przez kilka lat. Fundacja dysponowała małymi funduszami, lecz rozpoczęliśmy wspólnie się spotykać i budować kolegium redakcyjne, Ojciec Paweł Mynarz został asystentem kościelnym.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Jak długo przed wydanie pierwszego numeru spotykaliście się Państwo?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Wydaje mi się, że to było 9 miesięcy. Pierwsze spotkania w 5–6-osobowym składzie z dr. inż. Ziębą odbywały się w moim mieszkaniu. Na tej (ruch ręką) kanapie powstawał skład kolegium redakcyjnego, tu też wybraliśmy pierwszego redaktora naczelnego.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Kto zaproponował tytuł?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Pomysł, który miałam, to „Być wychowawcą”, natomia<span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">st</span></span> <span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">na</span></span> jednym ze spotkań dr inż. Zięba przyniósł wiadomość, że dr Wanda Półtawska proponuje tytuł „Wychowawca”. Został on jednogłośnie przyjęty.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Czym zajmowali się Państwo na tych „przygotowujących” spotkaniach?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Ustalaliśmy tematykę wynikającą z potrzeb uczących, jak wzory programów, lekcji wychowawczych, zagrożeń wychowawczych, doświadczeń dydaktycznych. Celem była formacja, promocja dobra, kształtowanie postaw obywatelskich uczniów, którzy widzą swoje miejsce w szkole, w rodzinie w środowisku, w społeczeństwie. </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Jaka była atmosfera? Radość, napięcie? Czy nie obawiali się Państwo, że może się nie udać? </b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Co działo się po wydaniu pierwszych numerów?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">„Wychowawca” został życzliwe przyjęty w środowisku katolickim i oświatowym. Został pobłogosławiony przez papieża Jana Pawła II i Kurię Metropolitalną w Krakowie. Niech to błogosławieństwo nadal służy „Wychowawcy”!</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Bardzo dziękuję za te wspomnienia!</b></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/moja-droga-do-wychowawcy/">Moja droga do „Wychowawcy”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Radość z myślenia. O lekcjach filozofii w szkole podstawowej</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/radosc-z-myslenia-o-lekcjach-filozofii-w-szkole-podstawowej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2022 08:12:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Arystoteles]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[myślenie]]></category>
		<category><![CDATA[Platon]]></category>
		<category><![CDATA[radość]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4313</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z Jadwigą Guerrero van der Meijden, doktor filozofii, adiunktem w Instytucie Filozofii UJ i nauczycielką w szkole podstawowej (2014-2019), rozmawia Marcelina Metera Ze szczerą przyjemnością przeczytałam zarówno same scenariusze, jak i towarzyszącą im część teoretyczną. Zawsze mnie zachwyca naturalny wdzięk erudytów, ta swoboda poruszania się w tekstach literackich i pojęciach filozoficznych. Czy myślała Pani może [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/radosc-z-myslenia-o-lekcjach-filozofii-w-szkole-podstawowej/">Radość z myślenia. O lekcjach filozofii w szkole podstawowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><strong><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Z Jadwigą Guerrero van der Meijden, </span></span></strong><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>doktor filozofii, adiunktem w Instytucie Filozofii UJ i nauczycielką w szkole podstawowej (2014-2019), rozmawia Marcelina Metera</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Ze szczerą przyjemnością przeczytałam zarówno same scenariusze, jak i towarzyszącą im część teoretyczną. Zawsze mnie zachwyca naturalny wdzięk erudytów, ta swoboda poruszania się w tekstach literackich i pojęciach filozoficznych. Czy myślała Pani może o jakiejś formie kursów lub szkoleń dla nauczycieli, którzy zechcą pracować z proponowanymi przez Panią treściami? Aby oddać całą ich urodę, potrzebne jest sprawne poruszanie się także w świecie literatury dziecięcej…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Jako pracownikowi akademickiemu, trudno byłoby mi pogodzić zobowiązania zawodowe z organizowaniem szkoleń dla nauczycieli. Gdyby jednak zainteresowanie programem było większe i zrodziła się taka potrzeba, wygospodaruję w trakcie urlopu czas na krótkie warsztaty. Tutaj wskażę, że najlepiej by nauczyciel filozofii w szkole podstawowej posiadał wyższe wykształcenie filozoficzne oraz przygotowanie pedagogiczne, a także po prostu czerpał radość z samego filozofowania. To się udziela wychowankom. Dokładałam starań, aby scenariusze miały przejrzystą formę, łatwo jest też regulować stopień ich trudności. Mam wielką nadzieję, że kompetentnych absolwentów filozofii z zapałem dzielenia się radością filozofowania trochę się w Polsce znajdzie… Z pewnością znam takich ludzi – choćby pierwszą kontynuatorkę mojego programu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Moje pytanie wynika przede wszystkim z dość ponurej refleksji, towarzyszącej mi podczas lektury, a mianowicie, że zdecydowana większość dorosłych powinna w Pani zajęciach z filozofii wziąć udział, ale nie jako nauczyciel… Wprowadzane przez Panią pojęcia dla wielu brzmią zupełnie egzotycznie. Proszę opowiedzieć, jak na Pani „trudne” lekcje reagowali uczniowie i uczennice, z których najmłodsi uczęszczali dopiero do klasy czwartej?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">To prawda, że pracowałam w bardzo sprzyjających warunkach – w niepublicznej szkole, która w swoim planie miała zarezerwowaną godzin</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">ę tygodniowo na obowiązkową lekcję</span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">, a uczniowie tworzyli małe klasy. Okazało się jednak, że najwdzięczniejszymi odbiorcami filozofii byli właśnie najmłodsi – szczególne czwartoklasiści! Dzieci naturalnie filozofują, nie mając świadomości, że to czynią. Gdy pokazywałam im, że pytania, które zadają i wnioski, które wyciągają, mają wagę i charakter filozoficzny, były szczerze zbudowane – po prostu dumne z siebie&#8230;</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>&#8230;jak molierowski Jourdain, zdumiony, że mówi prozą…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Otóż to!… Wówczas łatwo było przeprowadzić owe „trudne” zajęcia. Program zaczynam od rozwijania podstawowych umiejętności stawiania pytań, argumentowania i uzasadniania przekonań, stopniowo przechodząc do bardziej złożonych sprawności filozoficznych, np. tworzenia koncepcji zjawisk i ocen zasadności teorii. Łatwość dyscyplinowania myślenia można wyćwiczyć bazując na samym naturalnym upodobaniu do snucia praktycznych czy abstrakcyjnych rozmyślań. Dzieci jak najbardziej formułują filozoficzne pytania i wnioski, potrzebują jednak intelektualnych narzędzi i systematyzacji własnych przemyśleń, a to zapewnić może filozofia w szkole i nauczyciel. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Jednym z impulsów napisania książki była potrzeba zniuansowania czy też utworzenia przeciwwagi dla jedynego szerzej rozpoznawanego w Polsce nurtu „Filozofii dla dzieci” (utworzonego w latach siedemdziesiątych przez amerykańskiego filozofa Matthew Lipmana), który to zachodni pomysł dydaktyczny przeszczepiono w realia polskie dość entuzjastycznie. Sami zaś jego autorzy na Zachodzie już zrewidowali początkowe radykalne założenia. Centralne założenie zakładało rezygnację z roli nauczyciela jako autorytetu epistemicznego (poznawczego), a na jego miejsce powołanie „wspólnoty dociekającej”, w której nauczyciel na równi z uczniami gra rolę poszukiwacza prawd. Każda odpowiedź jest dobra, to zaś może rodzić wrażanie, że żadna odpowiedź nie może zostać uznana za obiektywnie prawdziwą. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Takie podejście – realizowane w skrajnej postaci – to recepta na wychowanie pokolenia sceptyków, indyferentystów lub relatywistów. Zaburza ono także dziecięce poczucie bezpieczeństwa, szczególnie dzieci młodszych, które dopiero uczą się nazywać,</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> przeżywać i rozumieć świat – i potrzebują potwierdzenia, że pewne kwestie są po prostu trafnie nazwane lub prawdziwe. W klasycznym nauczaniu nauczyciel zaś pełni rolę mistrza – owszem, jest to odpowiedzialność, lecz można jej sprostać. Takim autorytetem można zharmonizować metodę „wspólnoty dociekającej” i prowadzić z najmłodszymi prawdziwie sokratejski dialog, respektujący prawa logiki. Dzieci w takim podejściu są pewne, że myślenie i odkrywanie prawdy o świecie ma sens. Co ważne, czują się bezpieczne w klasie, widząc, że odpowiedzi są do odnalezienia, nawet jeśli nie zawsze poznamy całą ich złożoność lub popełnimy błąd. Młodsi wychowankowie potrzebują jasnego przewodzenia i kierownictwa, a nie tylko mnożenia pytań w nieskończoność, w imię poznawania jak największej różnorodności stanowisk.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Rozumiem zatem, że im wcześniej zetkniemy dzieci z filozofią, tym lepiej? Moje doświadczenie jest podobne. Wytaplać je zawczasu w tej sadzawce mądrości, bo potem im starsze, tym bardziej wierzgają…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Kontestowanie autorytetu u nastolatków to jedno; a nawyki mentalne, na których wykształcenie lub korektę w późnych klasach podstawówki czy w liceum może być za późno – to drugie. Mówię o umiejętnościach i nawykach dyskutowania, prowadzenia debaty i sporu filozoficznego, także – schematach rozumowania i wnioskowania. Można dyskutować odmienne stanowiska w kulturalny sposób, a zarazem w atmosferze poznawania prawdy i umiłowania mądrości oraz z poszanowaniem praw logiki. Najlepiej jest wprowadzić dobre nawyki mentalne, zanim wykształcą się przeciwne, szkodliwe postawy intelektualne: nieuprawnione generalizowanie, upraszczanie, wadliwe wnioskowanie, etc. Logika obecnie nie jest nauczana w szkole podstawowej, a w liceum – w bardzo skąpym zakresie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Poziom debaty publicznej pokazuje, że o te nawyki rzeczywiście trudno… Od racjonalnego uzasadnienia ważniejsze jest zabarwienie emocjonalne, od prawdy – przekonująca postawa, odpowiednia gestykulacja i kolor ubrania. Do tego wszystko musi się odbywać szybko, komunikaty są krótkie i nie wymagają kontrargumentu, a ewentualnie ciętej riposty. O debatę we właściwym znaczeniu tego słowa bardzo trudno&#8230;</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Owszem. Kształcenie umiejętności </span></span><span style="color: #231f20;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">uzasadniania przekonań i koncentracji na poprawnym wnioskowaniu to jeden z głównych celów, jaki mi przyświecał. Starałam się wyjść od zagadnień bliskich dzieciom i budzących w nich emocje (na przykład kontestowanego przez dzieci tematu porządku), aby nauczyć poprawnego rozumowania i konstruowania teorii filozoficznych. W pierwszym roku uczniowie tworzą już i wygłaszają swoje pierwsze mowy filozoficzne! Czytają także teksty filozoficzne, np. </span></span><span style="color: #231f20;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Obronę Sokratesa</i></span></span><span style="color: #231f20;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">. Oczywiście, często bazuję na literaturze pięknej by zainicjować debatę, ale lektura krótkich, wyselekcjonowanych i dostosowanych do poziomu edukacyjnego fragmentów tekstów filozoficznych jest nie tylko możliwa, ale i owocna. Przywołanie wielkich postaci z historii filozofii jest jednak zawsze środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Serwując w nadmiarze charakterystykę poszczególnych nurtów filozoficznych i biogramy myślicieli można zabić w dzieciach radość myślenia i je po prostu przytłoczyć. Te wiadomości staramy się przemycać przy okazji, jako istotny, ale nie dominujący element. Głównym celem jest ćwiczenie zdyscyplinowanego, racjonalnego, spójnego myślenia oraz nade wszystko czerpanie radości z odkrywania świata i prawdy o nim.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Zadam teraz pytanie, które może zabrzmieć zaczepnie, ale nie jest to moim zamiarem, próbuję się nad tym zagadnieniem rzetelnie namyślić…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Ależ, dyskusja i spór to ulubione środowisko filozofów! Ojciec Woroniecki wygłosił porównanie, które przekazał nam Bocheński, a które potem wyrwano z kontekstu </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">–</span></span><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> że kłótnia z filozofem to jak tarzanie się w błocie ze świnią. Po jakimś czasie orientujesz się, że świni to zajęcie bardzo się podoba…</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>A zatem, czy tradycyjne metody dydaktyczne, których stosowanie podczas zajęć sugeruje Pani w swojej książce (na przykład oceny za prowadzenie zeszytu), nie stoją w sprzeczności z wyraźnie przez Panią akcentowanym szacunkiem dla myśli i woli wychowanków? Pracuję w szkole, która wywodzi się z nieco innej tradycji dydaktycznej (stosujemy elementy metody Marii Montessori). Oceny same w sobie stanowią skomplikowany temat (oceniamy wysiłek czy rezultat?), może też przemawia przeze mnie uraz z lat szkolnych, ponieważ ze względu na brzydki charakter pisma nigdy nie dostałam piątki „za zeszyt”, niezależnie od włożonych wysiłków i starań…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Charakter pisma nigdy nie był przedmiotem oceny na moich zajęciach </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">–</span></span><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> ani nie powinien nim być. Jednym z powodów, dla których przywiązywałam uwagę do zapisania dyktowanych notatek (nota bene będących wspólnym wysiłkiem nauczyciela i dzieci) czy wklejania otrzymanych wydruków jest fakt, że nie mamy podręczników </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">–</span></span><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> zeszyt jest jedynym materialnym nośnikiem razem osiąganych wglądów i przekazanych treści. Oceniając zaś ilość wklejonych materiałów sprawdzam nie tyle umiejętność motoryki, która jest różna w zależności od indywidualnych predyspozycji biologicznych i osobowościowych, a systematyczność i wolny wybór czerpania ze wspólnie wypracowanych intelektualnych dóbr – także czasu razem spędzonego w klasie. Zawsze stosowałam zindywidualizowane podejście do ucznia i jego sytuacji.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Przechodząc do meritum pytania i jego filozoficznej wagi, uszanowanie wolności dziecka rzeczywiście jest dla mnie fundamentalne, gdyż rozum zakłada wolność. Zarazem jednak, wolność nieodłącznie powiązana jest z odpowiedzialnością. Nigdy nie zmuszałabym ucznia siłą do zapisania notatek w trakcie lekcji, gdy on odmawia, ale owszem, pozwalam mu doświadczyć konsekwencji jego wolnego wyboru: w kolejnym tygodniu podczas powtórzenia wiadomości ów mały filozof nie miał np. możliwości sięgnięcia do informacji, których już nie pamiętał i nie mógł zabrać głosu w dyskusji. Co jednak ważniejsze, gdy uczeń ten zapisał notatkę, wyraźnie wskazywałam mu, jak wiele dobra z tego wynika: łatwość orientacji, znajomość wspólnych dociekań, radość z udziału w dyskusji etc. Podobnie z wklejaniem do zeszytu otrzymanych kserokopii: jest to kwestia poszanowania zasobów, nad którymi razem pracowaliśmy – a tę postawę warto rozwijać, pokazując dobro płynące z pozytywnej postawy – a dobro, którego jesteśmy autorami, rodzi satysfakcję i radość. Chyba na ogół udało mi się wyważyć proporcje i utrzymać w dzieciach radość z filozofowania&#8230;</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #231f20;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>O, to doskonałe podsumowanie i klamra: celem lekcji filozofii jest pokazanie, że myślenie sprawia radość i jest przyjemne. Bardzo Pani dziękuję za rozmowę!</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><strong><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Jadwiga Guerrero van der Meijden</b></span></span></strong><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> – współzałożycielka i redaktor serii naukowej </span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Edith Stein Studies</i></span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> w Rowman&amp;Littlefield, autorka książki </span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Person and Dignity in Edith Stein’s Writings </i></span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">(de Gruyter 2019), artykułów o tematyce patrystycznej, mediewistycznej, personalistycznej i fenomenologicznej, a także tłumaczeń. Obecnie pracuje nad historią pojęcia godności człowieka w późnej starożytności i wiekach średnich. Studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie w Oksfordzie, Uniwersytecie w Nijmegen oraz rzymskim Angelicum. Od 2014 r. prowadzi zajęcia z filozofii starożytnej i średniowiecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim, od 2016 – w Dominikańskim Kolegium Filozoficzno-Teologicznym w Krakowie. W latach 2014‒2019 uczyła filozofii w szkole podstawowej „Źródło” Fundacji Sternik-Kraków według autorskiego programu </span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Filozofia klasyczna dla dzieci.</i></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">fot. unsplash.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/radosc-z-myslenia-o-lekcjach-filozofii-w-szkole-podstawowej/">Radość z myślenia. O lekcjach filozofii w szkole podstawowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dobrej edukacji seksualnej nie trzeba się bać</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/dobrej-edukacji-seksualnej-nie-trzeba-sie-bac/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Sep 2022 11:38:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Teresa Król]]></category>
		<category><![CDATA[wrż]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie do życia w rodzinie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4187</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wychowanie do życia w rodzinie może realnie wesprzeć rodziców w ukazywaniu miłości i seksualności w kontekście piękna i odpowiedzialności. Z Teresą Król, metodykiem, autorką i redaktorem podręczników, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. „Rozbroiliśmy bombę”. Pamięta Pani to zdanie? – Nadzwyczaj dobrze. To był rok 2003. „Rozbroiliśmy bombę, którą pod moim biurkiem zostawił minister Wiatr” – tymi słowami [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/dobrej-edukacji-seksualnej-nie-trzeba-sie-bac/">Dobrej edukacji seksualnej nie trzeba się bać</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Wychowanie do życia w rodzinie może realnie wesprzeć rodziców w ukazywaniu miłości i seksualności w kontekście piękna i odpowiedzialności. Z Teresą Król, metodykiem, autorką i redaktorem podręczników, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">„<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Rozbroiliśmy bombę”. Pamięta Pani to zdanie?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nadzwyczaj dobrze. To był rok 2003. „Rozbroiliśmy bombę, którą pod moim biurkiem zostawił minister Wiatr” – tymi słowami ówczesny minister edukacji Mirosław Handke podsumował prace siedemnastoosobowego zespołu, który opracował podstawy programowe nowego wtedy przedmiotu – wychowania do życia w rodzinie (WDŻ).</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>To Pani kierowała tym zespołem, a wcześniej znalazła w książce telefonicznej numer do… ministra i poprosiła go o interwencję, by nie wprowadzać do polskich szkół edukacji seksualnej według modelu zachodniego. Zacznijmy od początku.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Edukacja seksualna polskich uczniów rozpoczęła się na początku lat 80. Funkcjonował wtedy obligatoryjny przedmiot przygotowanie do życia w rodzinie socjalistycznej. W połowie lat 80. wyrzucono z nazwy przymiotnik „socjalistyczny”, a potem zamieniono na „przysposobienie do życia w rodzinie”. Kolejne zmiany wprowadziła Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Artykuł 4. wnosił do szkolnych programów nauczania „wiedzę o życiu seksualnym człowieka”, a władzą wykonawczą miał być „minister właściwy do spraw oświaty i wychowania”. Pierwsze zarządzenie w tej sprawie wydał 26 sierpnia 1993 r. Kazimierz Marcinkiewicz. Zobowiązał wychowawców klas do realizacji ustawowego zapisu na co drugiej lekcji wychowawczej. Spotkało się to z buntem i protestem nauczycieli, którzy nie czuli się przygotowani do rozmawiania z młodzieżą o „tych sprawach”. Z pomocą przyszły Wojewódzkie Ośrodki Metodyczne w całym kraju, które zajęły się szkoleniem wszystkich nauczycieli, także matematyków, geografów i chemików, na fachowców od rozwoju psychoseksualnego.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Rewolucją w edukacji seksualnej miały być rządy SLD i ministra Jerzego Wiatra.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dokładnie tak. Drogą ustawy wprowadzono kalkę zachodniej edukacji seksualnej. Była to kompilacja niemiecko-szwedzkich programów nauczania. Kraje te miały już długą „tradycję” w realizacji tego przedmiotu w ujęciu biologicznym. Zaproponowano podręczniki będące tłumaczeniem książek niemieckich czy amerykańskich. Stawianie seksu na równi z innymi czynnościami życia codziennego w podręczniku dla V klasy szkoły podstawowej (np. Seks sprawia mi taką samą przyjemność jak granie w koszykówkę), większość rodziców uznała za skandaliczne i niedopuszczalne.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ostatecznie minister Wiatr nie wdrożył „wiedzy o życiu seksualnym człowieka” – w 1997 r. nie było na to pieniędzy w państwowym budżecie, poza tym w listopadzie nastały rządy AWS i Unii Wolności. „Oświatowym” ministrem został Mirosław Handke. Zaraz po nominacji zapewnił, że nie wdroży zachodniego systemu edukacji seksualnej. Sam miał dzieci w wieku szkolnym i kolegę z Kanady, który do niego zadzwonił i powiedział: „Błagam cię, nie wprowadzaj tej edukacji, bo ja już nie mam dzieci…”. Ale pudełka z napisem „edukacja seksualna” Handke nie wyrzucił do kosza.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W zamian powołał Zespół Opiniodawczo-Doradczy, który miał przygotować nowe podstawy programowe do przedmiotu „od seksu”. Zespół składał się z 17 osób, a ja miałam zaszczyt kierować jego pracami. Debatowaliśmy co tydzień, od stycznia do czerwca 1998 r. W naszym gronie byli m.in. psycholog, metodyk, biolog, seksuolog, ginekolog, katolicki ksiądz i biskup ewangelicko-augsburski. Minister Handke zobaczył, że nie trzeba wyrzucać ze szkoły edukacji seksualnej, a wystarczy skierować ją na inne tory, niż ta lansowana za zachodnią granicą. Tak powstało realizowane do dzisiaj „wychowanie do życia w rodzinie” – ewenement na europejską skalę.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziś pojawiają się głosy, aby zmienić nazwę przedmiotu. Czy obawiałaby się Pani, gdyby uczniowie w planie lekcji mieli po prostu „edukację seksualną”?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Termin „edukacja seksualna” nabrał w polskiej rzeczywistości specyficznego, dla wielu odbiorców pejoratywnego znaczenia, pomimo że wyrazy te potraktowane odrębnie zabarwienia takiego nie posiadają. Słownik języka polskiego określa „edukację” jako: wykształcenie, naukę<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc"><sup>1</sup></a>, a „seksualny” – dotyczący płci<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc"><sup>2</sup></a>. Zatem nauka o płciowości człowieka nie powinna budzić niepokoju. Ten niepokój jednak wkradł się w połowie lat 90. ubiegłego stulecia wraz z napływem z Zachodu podręczników oraz poradników dla dzieci i młodzieży. Ich treść wysoce zaniepokoiła rodziców i pedagogów, ponieważ obraz seksualności człowieka sprowadzał się tam do wiedzy biologicznej i instruktażu czynności seksualnych. A przecież instrumentalne traktowanie spraw najintymniejszych pozbawia człowieka godności i uprzedmiotawia go. Warto jeszcze dodać, że w tych podręcznikach zupełnie pominięto tematykę małżeństwa, rodziny czy komunikacji interpersonalnej. W sukurs tym programom poszły niektóre polskie uczelnie. Utworzono wówczas studia podyplomowe, które kształciły edukatorów seksualnych na potrzeby szkół. Zakres realizowanych przedmiotów był znowu zawężony do zagadnień anatomiczno-fizjologiczno-seksualnych. W efekcie nauczyciele nie otrzymywali pełnego (holistycznego) przygotowania do realizacji zajęć z młodzieżą. Tę „szkołę” reprezentowała strona lewicowo-liberalna i wobec takiej propozycji pedagogicznej zrodził się bunt nie tylko rodziców, ale i przeważającej części nauczycieli. Dlatego ci ostatni z ulgą przyjęli w 1998 roku nowe, zmienione podstawy programowe, które zastąpiły poprzednią (z 1997 roku) kalkę programów zachodnich. Również nowa nazwa przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” została powszechnie zaakceptowana. I obowiązuje do dzisiaj.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Zatem spór o edukację seksualną powinien się… zakończyć?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Przeciwnie. Starcie strony lewicowo-liberalnej z prawicowo-konserwatywną nie wygasa. Spór o model edukacji seksualnej nabiera nawet rozpędu. W przeciąganiu liny na lewo pomagają celebryci, blogerzy i wielu polityków. Praca nauczycieli WDŻ jest niestety niedoceniana a ich rola niezauważana. Dziennikarze nie kwapią się, aby publikować rzetelne dane o całkiem dobrych efektach naszej prorodzinnej edukacji: późniejszy – w stosunku do młodzieży z Zachodu – wiek inicjacji seksualnej, a w efekcie mniej ciąż i chorób przenoszonych drogą płciową i bardzo mała skala dokonywanych aborcji. Zarówno rodzice, jak i w większości nauczyciele WDŻ odrzucają edukację, która przedstawia seksualność w ujęciu technicznym, jako swoistą instrukcję obsługi z koniecznym zabezpieczeniem się. Seksualność bez prawdziwego zaangażowania uczuciowego oraz pełnego (małżeńskiego) oddania, bez odpowiedzialności za siebie, drugą osobę i ewentualnie trzecią (dziecko), może w sposób znaczący skomplikować młodemu człowiekowi przyszłość. Nastolatkowie często takiej sytuacji nie biorą pod uwagę, ale my, dorośli, o tych niebezpieczeństwach wiemy i powinniśmy informować. Trudno zatem zrozumieć motywy tych dorosłych (np. seksedukatorów), którzy zachęcają młodzież do ryzykownych zachowań. Stąd determinacja strony konserwatywnej, by chronić dzieci i młodzież przed edukacją, której skutkiem będzie odchodzenie od wartości moralnych, zintegrowanych z ludzką seksualnością. Tu warto dodać, że w ostatnich latach powstało wiele stowarzyszeń, fundacji i organizacji, które „pilnują” przestrzegania praw rodziców jako pierwszych wychowawców, szczególnie w delikatnej sferze płciowości człowieka.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Gdzie byśmy byli dzisiaj, gdyby nie udało się rozbroić tej bomby, którą pod swoim biurkiem znalazł minister Handke?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Prawdopodobnie tam, gdzie zabrnęły Anglia, Niemcy, Szwecja czy Hiszpania. Obowiązujące tam podręczniki dla dzieci i młodzieży nawet dla nas, dorosłych, byłyby szokujące. Niektóre z tych poradników bywają pospiesznie tłumaczone na język polski i szeroko promowane w mediach. To wymaga czujności rodziców. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Skąd się brała Pani determinacja do walki o taki a nie inny kształt WDŻ? Czy pracując w ministerstwie, bardziej przyglądała się Pani tym zmianom jako matka, czy jako nauczycielka i metodyk nauczania? </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Odnosząc się do drugiego pytania, powiem krótko: Tak naprawdę to nie miałam czasu na przyglądanie się, a nawet dłuższą refleksję, ponieważ musiałam szybko i efektywnie działać. Moja determinacja zaczęła się od tego, że kończąc Studium Teologii Rodziny na ówczesnej Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie byłam, jak wielu tamtejszych studentów, zafascynowana nauczaniem Jana Pawła II na temat małżeństwa i rodziny. Jego dzieła prezentowała i interpretowała dr Wanda Półtawska. Otrzymana tam wiedza i cenne myśli wyzwoliły chęć dzielenia się, przekazywania dalej – najpierw uczniom, których miałam w wielu szkołach, a później nauczycielom w ramach kursów doskonalących czy studiów podyplomowych. Potrzeby wówczas były wielkie. A kiedy przyszedł czas pracy w Ministerstwie Edukacji wiedziałam, że jest to moje „5 minut”, aby prawdę o naturze ludzkiej, miłości i seksualności wdrażać już systemowo. Nie było łatwo, ponieważ strona lewicowo-liberalna szybko zorientowała się, że szansa wdrożenia do polskiej szkoły permisywnego modelu edukacji seksualnej wymyka jej się z rąk. Trzeba było mieć „skórę dinozaura”, aby z uśmiechem znosić otrzymywane ciosy. Z drugiej strony osoby reprezentujące skrajną prawicę próbowały wyhamować nasze prace, także ostro krytykując, że zmierzamy do deprawacji polskich dzieci. Jeszcze dziś nie wszyscy rozumieją potrzebę przekazywania młodemu pokoleniu prawdy o naturze człowieka i jego płciowości. Gdyby nie pełne zrozumienie i determinacja ministra Mirosława Handkego, polska edukacja prorodzinna potoczyłaby się zapewne inaczej… Trzy lata (1998–2001) to był trudny, ale twórczy i owocny czas.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co jest dzisiaj największym wyzwaniem i zarazem największą trudnością dla nauczycieli WDŻ? </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W ciągu 25 lat od wprowadzenia do szkół zajęć WDŻ pojawiło się wiele nowych problemów i zjawisk, które kiedyś były zaledwie marginalne. Lawinowo narasta skala rozwodów, dzieci są świadkami sporów, kłótni i bolesnych rozstań. Jak w tej sytuacji prezentować uczniom model zgodnej, szczęśliwej rodziny? Jak pomóc dzieciom zranionym, smutnym czy agresywnym? Dochodzą nowe, socjologiczno-kulturowe zjawiska, których autorzy podstaw programowych nie przewidzieli. Np. próby wdrożenia genderowej edukacji, usiłującej eksperymentować na dzieciach w celu zachwiania ich pewności, że jest się chłopcem lub dziewczynką. Brak tożsamości płciowej zwiększa rozwój nieprawidłowości w rozwoju psychoseksualnym. Genderowej edukacji domagają się nawet niektórzy politycy (do Sejmu RP wniesiono projekt ustawy o uzgodnieniu płci – druk sejmowy 1469). Środowiska LGBT również żądają zaistnienia w programach szkolnych. W słynnej publikacji „Szkoła milczenia” przygotowano listę postulatów tych organizacji dla Ministra Edukacji Narodowej. Nauczyciele WDŻ są w tej sytuacji na pierwszej linii frontu…</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jest Pani redaktorem serii podręczników, ostro krytykowanych przez środowiska lewicowe, ale nierzadko nieprzychylnym okiem patrzą na nie także środowiska katolickie, konserwatywne, o czym Pani wspomniała. Co jest przedmiotem krytyki z jednej i z drugiej strony? </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Przez ponad 20 lat zdołałam się już oswoić i zahartować. Wobec zarzutów i ostrej krytyki podręczników obydwu stronom proponuję: „Proszę napisać lepsze”. Pojawiło się kilka prób, jednak te podręczniki nie przyjęły się, bo nie jest łatwo pisać „o tych sprawach” dla dzieci i młodzieży, tym bardziej wtedy, gdy chcemy oprócz należnej im wiedzy przekazać coś więcej, co pomoże bezpiecznie przejść przez okres młodości. Chodzi przecież o pomoc, wsparcie i towarzyszenie młodym w ich rozwoju w każdym aspekcie życia, nie tylko fizycznym, ale również psychicznym, społecznym i moralnym. A powodem krytyki można uczynić wszystko. Nawet zdjęcie chłopca przy komputerze spotkało się z zarzutem – dlaczego nie dziewczynka? To apel o równość płci!</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy Pani zdaniem możliwe jest opracowanie podręcznika dla każdego? Jak z jednej strony nie pójść na źle rozumiany kompromis, a z drugiej strony o współczesnych zagrożeniach życia rodzinnego mówić w taki sposób, aby nie zranić uczniów, którzy ich doświadczają na co dzień?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zawsze jest ryzyko. Może niekoniecznie zranienia, ale „dotknięcia” czułych punktów. Młode pokolenie przeżywa wiele różnorodnych trudności, a do ich pokonania nie są przygotowani, ani tym bardziej zahartowani. Niemniej jednak zajęcia WDŻ sprzyjają temu, aby polepszyć umiejętności relacyjne, pogłębić empatię, znaleźć sposoby rozwiązywania trudnych rodzinnych czy rówieśniczych problemów. Ten przedmiot jest wbrew pozorom bardzo ważny. Podkreśla to wielu nauczycieli. Liczy się ich wyczucie, empatia i chęć pomagania wychowankom. Istotny jest także kontakt nauczyciela WDŻ z wychowawcą klasy, pedagogiem czy psychologiem szkolnym.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy Pani zdaniem przedmiot ten powinien być obowiązkowy?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z tego, co zostało już przeze mnie powiedziane, zrozumiałym będzie stanowisko opowiedzenia się za obowiązkowością zajęć WDŻ. Wielu nauczycieli tego przedmiotu bardzo na to liczy.</span></span></p>
<div id="sdfootnote1">
<p class="sdfootnote-western"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a> <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Słownik języka polskiego, red. M. Szymczak, t. 1, s. 483, PWN, Warszawa 1999.</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote2">
<p class="sdfootnote-western"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote2anc" name="sdfootnote2sym">2</a> Tamże, <span style="font-family: Times New Roman, serif;">t. 3, s. 181.</span></p>
</div>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. nick-fewings/unsplash.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/dobrej-edukacji-seksualnej-nie-trzeba-sie-bac/">Dobrej edukacji seksualnej nie trzeba się bać</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sztuka w zeszycie</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/sztuka-w-zeszycie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Jul 2022 10:38:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[kaligrafia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4103</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przywróćmy nauce pisania należną jej rangę. Z Ewą Landowską, pasjonatką kaligrafii, autorką litery elementarzowej i wielu książek, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. Jak to było z przedwojennymi zeszytami Zosi, które lata temu znalazła Pani na krakowskim targu ze starociami? – Naturalną konsekwencją mojej kaligraficznej pasji było zainteresowanie się zbieractwem przedmiotów związanych z kulturą pisma. Początkowo były to [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/sztuka-w-zeszycie/">Sztuka w zeszycie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Przywróćmy nauce pisania należną jej rangę. Z Ewą Landowską, pasjonatką kaligrafii, autorką litery elementarzowej i wielu książek, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4104" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Muzeum-Jana-Kochanowskiego-w-Czarnolesie-fot-Edyta-Dufaj-450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Muzeum-Jana-Kochanowskiego-w-Czarnolesie-fot-Edyta-Dufaj-450x300.jpg 450w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Muzeum-Jana-Kochanowskiego-w-Czarnolesie-fot-Edyta-Dufaj-929x620.jpg 929w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Muzeum-Jana-Kochanowskiego-w-Czarnolesie-fot-Edyta-Dufaj-768x513.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Muzeum-Jana-Kochanowskiego-w-Czarnolesie-fot-Edyta-Dufaj-1536x1025.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Muzeum-Jana-Kochanowskiego-w-Czarnolesie-fot-Edyta-Dufaj-2048x1367.jpg 2048w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Muzeum-Jana-Kochanowskiego-w-Czarnolesie-fot-Edyta-Dufaj-600x400.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Jak to było z przedwojennymi zeszytami Zosi, które lata temu znalazła Pani na krakowskim targu ze starociami?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">– Naturalną konsekwencją mojej kaligraficznej pasji było zainteresowanie się zbieractwem przedmiotów związanych z kulturą pisma. Początkowo były to przedwojenne listy i kartki pocztowe, a także przedwojennej produkcji stalówki. Gdzieś po drodze pojawiały się kałamarze, obsadki, pióra wieczne, aż w końcu zaczęłam rozglądać się za książkami do nauki kaligrafii oraz elementarzami. Z tymi ostatnimi było i jest najtrudniej. Pomimo iż w drugiej połowie XIX w. i na początku XX w. wydawano ich bardzo dużo, nieporównywalnie więcej niż dziś, większość przepadła w zawierusze pierwszej i – przede wszystkim – drugiej wojny światowej. Tak samo ma się sprawa ze szkolnymi zeszytami. Zresztą w tamtych czasach nikt raczej nie myślał o sentymentach. Zeszyty się po prostu paliło, rzadko przechowywało na pamiątkę.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">Pewnego razu, spacerując po krakowskim targu staroci, natknęłam się na zeszyty do „Kaligrafji polskiej” (pisownia oryginalna) z lat 1931–1933, należące do jednej uczennicy – Zosi. Są one wyjątkowe z tego powodu, iż są zapisem procesu nauki pisania z dwuletniego okresu. W pierwszym zeszycie Zosia stawia elementy liter i same litery ołówkiem, jeszcze niezdarnie, w ostatnim, piątym zeszycie, pisze już całe zdania stalówką, pięknym, choć wciąż dziecięcym, kaligraficznym pismem. To znalezisko okazało się niezwykle przełomowe dla całej mojej działalności kaligraficznej. Po pierwsze, zaczęłam się na poważnie zastanawiać nad historią szkolnej litery. Nie mogłam zrozumieć, co takiego się stało, że z tak pięknej przeistoczyła się w takiego „potworka”, z jakim mamy dziś do czynienia. Nie znalazłam żadnych opracowań na ten temat, więc musiałam zrobić dochodzenie (śmiech). Pomogło mi w tym kolekcjonowanie elementarzy i szkolnych zeszytów ćwiczeń. W tej chwili najstarszy elementarz z mojej kolekcji pochodzi z 1874 r. Owocem tego dochodzenia jest moja ostatnia książka </span><span style="color: #222222;"><i>Kaligrafia przedwojenna. Elementarze polskie</i></span><span style="color: #222222;">, w której starałam się opowiedzieć historię polskiej litery szkolnej, tego, w jaki sposób się przeistaczała, aż do czasów współczesnych.</span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4105" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/zeszyty-Zosi-fot-Edyta-Dufaj-449x300.jpg" alt="" width="449" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/zeszyty-Zosi-fot-Edyta-Dufaj-449x300.jpg 449w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/zeszyty-Zosi-fot-Edyta-Dufaj-929x620.jpg 929w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/zeszyty-Zosi-fot-Edyta-Dufaj-768x513.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/zeszyty-Zosi-fot-Edyta-Dufaj-1536x1025.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/zeszyty-Zosi-fot-Edyta-Dufaj-2048x1367.jpg 2048w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/zeszyty-Zosi-fot-Edyta-Dufaj-600x401.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 449px) 100vw, 449px" /></p>
<p align="justify"> Zeszyty Zosi, fot. Edyta Dufaj</p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">Po drugie, naturalną konsekwencją mojej fascynacji szkolną literą była chęć opracowania autorskiej litery szkolnej, która ułatwiałaby naukę pisania. Właściwie nie tylko „naukę pisania”, ale naukę ładnego, pięknego pisania. Tak powstał </span><span style="color: #222222;"><i>Elementarz do nauki pisania i czytania ułożony według metody nauki pisania</i></span><span style="color: #222222;">”. Po półtorarocznej obecności na rynku tej książki mogę powiedzieć, że elementarz spełnia swoją funkcję. Dostaję sporo wiadomości od rodziców i nauczycieli, którzy uczą dzieci pisania według mojej metody i moimi literami, a efekty są więcej niż zadowalające. Jest to dla mnie wielkie szczęście.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Razem ze swoimi dziećmi uczęszczałam na zajęcia z kaligrafii, na których pracowałam na przygotowanych przez Panią materiałach. Proponuje Pani inny krój pisma, niż litera elementarzowa, którą znamy ze szkoły. Dlaczego? Co z tą „szkolną” jest nie tak?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">– Litera, na której opiera się współcześnie szkolną naukę pisania, jest źle zaprojektowana. Nie służy nauce pisma ładnego, czytelnego i szybkiego. Zawiera błędy konstrukcyjne i uniemożliwia wyprowadzenie indywidualnego charakteru pisma. Najbardziej widoczne jest to w czwartej klasie, gdy dziecko musi zacząć pisać dużo i szybko. Wówczas pojawiają się problemy, ponieważ okazuje się, że dzieci nie posiadają umiejętności pisania! A czasu na naukę pisania na tym etapie już nie ma. </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">Litera, a właściwie system znaków powinien być tak zaprojektowany, aby umożliwiał pisanie płynne, szybkie i czytelne. Pisanie może sprawiać ogromną przyjemność i dawać wiele satysfakcji, podobnie jak gra na instrumencie, pod warunkiem, że ma się odpowiednią technikę, i tak samo jak gra na instrumencie może sprawiać wiele bólu, jeśli technika jest niepoprawna. Poza wyglądem, konstrukcją litery, ważna jest też metoda, której aktualnie chyba w ogóle nie ma. Przez metodę rozumiem między innymi kolejność, według której dzieci poznają litery. </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Pani proponuje, by rozpocząć od „I, i”, a nie – jak w szkole – od „A, a”. Dlaczego?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">– Naukę pisania powinno się zaczynać od najprostszych liter i stopniować trudność. Tymczasem podporządkowuje się ją nauce czytania i pierwszą literą, jaką dzieci uczą się pisać, jest litera „A, a” – jedna z trudniejszych w alfabecie.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">Zauważmy, że dzieci uczące się pisać, zazwyczaj potrafią już czytać. To, oczywiście, nie jest regułą, ale najczęściej tak właśnie jest. Powinno się to uwzględnić podczas wybierania metody nauki pisania. I jest jeszcze czas, który się temu poświęca. </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Szkolna nauka kaligrafii trwa rok. Pani uważa, że powinna trwać&#8230;</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">– Około pięciu lat. Nikt chyba nie spodziewa się, że nauczy się grać na instrumencie w rok, ćwicząc jedną godzinę w tygodniu. A tego nierzadko oczekuje się od dzieci, które uczą się pisać. Bo często nauka pisania w szkole trwa rok, czasami dwa lata, rzadko trzy.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Czy każde dziecko (i każdy dorosły) może pięknie pisać, czy niektórzy z nas są skazani na gryzmoły?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">–</span> <span style="color: #222222;">Zdecydowana większość z nas może pięknie pisać. A przynajmniej ładnie i czytelnie. Nie zajmuję się dysgrafią, nie posiadam w tym zakresie żadnych kompetencji, ale nie chce mi się wierzyć w to, że zjawisko dysgrafii dotyka tak wielu uczniów. Oczywiście, mamy ten problem, że dzieci we współczesnym świecie cierpią z powodu braku zajęć manualnych i z tego powodu w wieku 7 lat mają problem z nauką pisania. Jeśli jednak spojrzymy na świat, który przeminął, ten świat z początku XX w., okaże się, że ludzie po prostu pięknie pisali. Oglądamy dziś zapiski naszych dziadków i pradziadków, babć i prababć, listy, dzienniki, przepiśniki – i się zachwycamy. Z niedowierzaniem kręcimy głowami, że można tak pisać! Ludzie nie mieli wtedy więcej czasu. Proszę pamiętać, że na przykład szkoły wiejskie przegrywały w rankingu priorytetowych zajęć z pracą na gospodarstwie. Ważniejsze było wypasanie krów i inne tego typu zajęcia. Szkoła – owszem – jeśli wystarczyło na nią czasu. A mimo to pismo naszych dziadków wychowanych na wsi było często piękne. Dziś wręcz zachwycające.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Można by pomyśleć, ze proponuje Pani rewolucję. Tymczasem niedawno oglądałam książkę do kaligrafii, wydaną we Lwowie w latach 20. I widzę, że krój, który Pani proponuje, jest podobny do przedwojennego.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">– Opracowując swoją literę szkolną, oparłam się na tym, co najlepszego (w moim przekonaniu) wydarzyło się w całej historii litery łacińskiej. Zapożyczyłam więc rozwiązania z różnych stylów pisma i połączyłam je w jedno. Oczywiście, zależało mi na tym, aby była to litera współczesna, nie archaiczna. Jest to zatem litera jednoelementowa, do pisania której możemy używać dowolnego współczesnego narzędzia, tj. długopisu, pióra wiecznego, cienkopisu. Patrząc więc z perspektywy historii, nie proponuję żadnej wielkiej rewolucji, raczej powrót do tego, co było, ale z dzisiejszej perspektywy jest to – owszem – niemała rewolucja. Proponuję, aby nauce pisania przywrócić należną jej rangę, bo umiejętność pisania to coś więcej aniżeli umiejętność złożenia podpisu i sporządzenia listy zakupów.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Jakie są zatem „korzyści” z pięknego pisma, czyli co da nam kaligrafia, a czego nie dadzą nam klawiatura i ekran dotykowy?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">– Pisanie aktywuje w mózgu ośrodek Broki, odpowiedzialny za rozumienie języka, zapamiętywanie, kreatywność. A nie każda czynność manualna działa na nasz mózg w taki właśnie sposób. Różne badania naukowe na całym świecie pokazują, że osoby praktykujące kaligrafię, czy po prostu sporządzające ręczne notatki, osiągają lepsze wyniki w nauce i w pracy. Pamiętajmy, że nie będziemy pisać, jeśli nie będzie nam to sprawiać przyjemności. Nie będzie nam to sprawiać przyjemności, jeśli nie będziemy robić tego w odpowiedni sposób. I tu wracamy do początku – do odpowiedniej metody nauki pisania.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Czyli to nie tak, że brzydko piszę, bo mam tani długopis?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">– Tani długopis nie musi być zły, choćby z tego powodu, że „tani” to pojęcie względne. Zły długopis to taki, który pisze „tępo”, który trzeba mocno dociskać, aby zostawił ślad na papierze, który ciągle przerywa (te wady często na przykład dotyczą długopisów na łańcuszkach, używanych w polskich urzędach&#8230;). Zły, nieodpowiedni może też być papier. Papier powinien być takiej jakości, aby można było po nim pisać piórem wiecznym w taki sposób, aby nie zostawiało ono tzw. pajączków, czyli wrażenia pisania po bibule. Taki papier nadaje się jedynie do pisania na nim długopisem. I jeśli chodzi o papier, to rzeczywiście tutaj zasada jest dość czytelna – dobry papier nie jest tym najtańszym. Jest po prostu droższy w produkcji i nie może być w tej samej cenie co papier słabej jakości.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Jak praktycznie zacząć naukę pisania, gdy jest się pierwszakiem albo jego mamą?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;">– Zachęcam oczywiście do pracy z moim elementarzem. Przygotowałam zresztą zestaw wspomagający rodziców i nauczycieli w tym zadaniu, a także zeszyty ćwiczeń. Pamiętajmy jednak, że moje litery są inne od tych, które są nauczane w szkole. Jeśli więc dziecko uczęszcza do szkoły, a nie jest w edukacji domowej, trzeba to skonsultować z nauczycielem, a być może próbować również przekonać nauczyciela do nowej metody nauki pisania. Wiem, że nie jest to proste, ale wiem też, że nie jest to niemożliwe, ponieważ – jak już wspomniałam – wielu nauczycieli korzysta z moich materiałów, a efekty są pozytywnie zaskakujące. I to jest dla mnie wielka radość.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #222222;"><b>Dziękuję za rozmowę.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-4106" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Elementarz-fot-Edyta-Dufaj--450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Elementarz-fot-Edyta-Dufaj--450x300.jpg 450w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Elementarz-fot-Edyta-Dufaj--930x620.jpg 930w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Elementarz-fot-Edyta-Dufaj--768x512.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Elementarz-fot-Edyta-Dufaj--1536x1024.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Elementarz-fot-Edyta-Dufaj--2048x1366.jpg 2048w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/07/Elementarz-fot-Edyta-Dufaj--600x400.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. Edyta Dufaj</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z takiego &#8220;Elementarza&#8221; chciałabym się uczyć, będąc dzieckiem. Klasycznie piękny,intuicyjny, wygodny. Fenomen na rynku wydawniczym, bo ułożony nie według metody nauki czytania, lecz według (sensownej) metody nauki czytania. Każda litera ma swego przewodnika. Poznajemy więc alpakę Adelinę, gęś Gaudencję i pandę Petronelę. Dzieci spontanicznie chcą się uczyć zabawnych wierszyków na pamięć. Natomiast jako domowa nauczycielka cenię sobie &#8220;Podręcznik&#8221; dedykowany właśnie nauczycielom i rodzicom. Obie publikacje wspaniale zaprojektowane, a &#8220;Elementarz&#8221; obsypany najbardziej prestiżowymi nagrodami wydawniczymi.</span></span></span><b> </b></p>
<p align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. Edyta Dufaj</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/sztuka-w-zeszycie/">Sztuka w zeszycie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Życie. Takie jakie jest</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/zycie-takie-jakie-jest/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 May 2022 10:45:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko z niepełnosprawnością]]></category>
		<category><![CDATA[integracja]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3982</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdrowie i choroba, życie i śmierć, ufna nadzieja i przerażenie nieznanym… O macierzyństwie bez lukru i bez lęku, z Martą Witecką rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. Maj, Dzień Matki za pasem. Chcemy więc porozmawiać o macierzyństwie. Bez lukru i bez lęku. Jak to rozumiesz? – W mojej drodze bycia mamą jestem pośrodku. Daleko mi do tego, co [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/zycie-takie-jakie-jest/">Życie. Takie jakie jest</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Zdrowie i choroba, życie i śmierć, ufna nadzieja i przerażenie nieznanym… O macierzyństwie bez lukru i bez lęku, z Martą Witecką rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Maj, Dzień Matki za pasem. Chcemy więc porozmawiać o macierzyństwie. Bez lukru i bez lęku. Jak to rozumiesz?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W mojej drodze bycia mamą jestem pośrodku. Daleko mi do tego, co widzimy w gazetach na błyszczącym papierze: mama dwa tygodnie po porodzie, w pełni sił, smukła figura, pokój posprzątany i te spontanicznie pozowane zdjęcia. Z drugiej strony sądzę, że nie jestem mamą nadopiekuńczą, przewrażliwioną, przestraszoną. Pewnie, może czasem wpadam w lukier albo lęk, bo i lubię piękne zdjęcia – choć starsze dzieci arcytrudno na nie namówić, i bywa, że czegoś się boję. Ale to nie tylko nie jest moja codzienność. Mam przekonanie, że to po prostu nie jest prawda o macierzyństwie.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Były w Twoim życiu sytuacje, gdy czułaś się sparaliżowana strachem?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Esterka cierpiała na zespół Edwardsa. Gdy się urodziła, mogłam ją zobaczyć dopiero po dziesięciu godzinach. Towarzyszyła mi wtedy niepewność. Po ludzku bałam się, co będzie, a niemiła pani doktor nie pomagała w sprawie. Gdy wreszcie poszłam do Esti, zorientowałam się, że coś jest nie tak. W ciąży wykryto u mnie wielowodzie, musiałam leżeć na patologii, więc spodziewaliśmy się trudności, ale nie było precyzyjnej diagnozy. Tych dziesięć godzin po porodzie pomyślałam, że córeczka ma wadę genetyczną, bo jej buzia wyglądała charakterystycznie. Wiedziałam, że to na pewno nie jest zespół Downa, jak u starszych braci. Gdy lekarz powiedział „badania genetyczne”, to był moment, w którym się zatrzymałam. Miałam wrażenie, że znajduję się w wielkim, drewnianym pudle, w którym nie ma jak się obrócić. W mojej głowie zrodziło się pytanie: co z tym lękiem zrobię? Byłam przerażona nieznanym, ale nie wpadłam w rozpacz. Gdy po dwóch tygodniach przyszły wyniki badań, byliśmy gotowi przyjąć życie takim, jakie jest.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-3985" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59333-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59333-225x300.jpg 225w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59333-465x620.jpg 465w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59333-768x1024.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59333-1152x1536.jpg 1152w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59333-1536x2048.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59333-600x800.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59333-scaled.jpg 1920w" sizes="auto, (max-width: 225px) 100vw, 225px" /></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Esti zmarła trzy miesiące po porodzie. Obecnie 21-letni Szymon ma zespół Downa, z trisomią 21 żyje też 16-letni Kuba, któremu stworzyliście rodzinę zastępczą. Na ile Twoje macierzyństwo definiują te doświadczenia śmierci? Jaką „część” Twojej tożsamości matki stanowią?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Gdy przedstawiamy naszą rodzinę, wspominamy o Esterce i o tym, że mamy dwóch synów z zespołem Downa, ale nie traktujemy tego jak etykietę. Nie uważam też, że w jakikolwiek sposób jesteśmy niezwykli. Każda rodzina ma swoją drogę. Nasza jest taka.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Nie obawiałaś się, że po Szymonie urodzi się Wam kolejne chore dziecko? Jak w takiej sytuacji być otwartym na życie?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zawsze chcieliśmy mieć liczną rodzinę, choć dla Andrzeja „liczna” oznaczała troje dzieci. Po Szymonie z zespołem Downa urodził się zdrowy Jonatan. Następnie przyjęliśmy Kubę do rodziny zastępczej, który stał się naszym czwartym synem. Podjęliśmy decyzję, że „spróbujemy” jeszcze raz i urodziła się nam Noemi. Po czterech latach, kiedy sytuacja się unormowała (nowe mieszkanie, przyjęcie Kuby, narodziny siostry), chcieliśmy znowu zostać rodzicami, ale z niewiadomych przyczyn nie zachodziłam w ciążę. Udało się, gdy zdecydowaliśmy z mężem, że to będzie ostatnia próba. Byłam już po czterdziestce, ktoś mógłby powiedzieć, że to nierozsądne poczynać dziecko w tym wieku, w dodatku jeśli wcześniej urodziło się już dziecko z trisomią, a wiadomo, że im kobieta starsza, tym ryzyko wady genetycznej jest większe. Ale przecież ryzyko jest zawsze. Znam mamy, które w wieku dwudziestu paru lat urodziły dzieci z zespołem Downa czy Edwardsa. Jeśli na ludzki sposób próbujemy się „ochronić”, to zazwyczaj nic z tego nie wychodzi.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Od kilku mam, które mają niepełnosprawne dzieci, usłyszałam, że muszą zajść w ciążę i urodzić zdrowe dziecko, by zaopiekowało się chorym, gdy ona umrze. Mam zdrowe dzieci, nie umiem sobie tego wyobrazić, ale&#8230; Spotkałam też dorosłe osoby, które żyją, niosąc na swoich barkach ten ciężar: zostałam poczęta nie dla mnie samej, ale po coś, po to, by zająć się chorym rodzeństwem.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To dla mnie niewyobrażalne. Oczywiście, jako rodzice mamy nadzieję, że zdrowe rodzeństwo zatroszczy się o chore, ale nie wiadomo, jak życie się ułoży. Nie wyobrażam sobie, by wymagać od kogokolwiek takiej deklaracji. Żadnego dziecka nie poczęliśmy po to, by opiekowało się chorym rodzeństwem. Wiedzieliśmy, że do wychowania tych konkretnych dzieci powołuje nas Bóg. A jeśli powołuje, to da nam siłę, pomysły, możliwości.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Towarzyszysz mamom, które dowiadują się, że urodzą dziecko z zespołem Downa. Co im mówisz ze swojej kilkunastoletniej perspektywy? </b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ta mama na początku potrzebuje pocieszenia. Nie zalewu informacji, co ją w życiu spotka, nie potrzebuje pseudoprorokowania. Sami doświadczyliśmy takiego prowadzenia i uważamy, że było to dla nas dobre. Lekarka, która wprowadzała nas w temat zespołu Downa po narodzinach Szymona, przedstawiła nam plan na najbliższych kilka miesięcy. Powiedziała, że na tym etapie nie ma sensu gdybać, co będzie za 10 albo 20 lat, bo ani tego nie wiemy, ani nie jest to potrzebne.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Każdy rodzic potrzebuje usłyszeć, że jego maleństwo jest cudowne, jedyne, kochane. Pierwsze wspólne dni i tygodnie to czas na poznanie dziecka i oswojenie się z nową sytuacją. A z każdymi narodzinami przychodzi nowe, nawet jeśli rodzi się zdrowe dziecko. Na rady dotyczące edukacji, integracji, wprowadzania pokarmów i milion innych spraw naprawdę przyjdzie jeszcze czas. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Towarzyszyłam kiedyś mamie, której urodziło się dziecko z zespołem Downa. Sądziła, że musi je oddać, bo jej starszy syn jest ponadprzeciętnie inteligentny, no a młodszy… Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak będą wspólnie funkcjonować. Opowiedziałam jej wtedy o naszym Janku, który ma IQ powyżej 150 i o Szymonie, u którego IQ wynosi chyba 46. I… i śpią w tym samym pokoju, dogadują się, Janek pomaga Szymonowi w wielu sprawach. Jasne, czasem się pokłócą, ale nie z powodu różnicy w ilorazie inteligencji.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co sprawia trudność w przyjęciu dziecka z niepełnosprawnością?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nasze doświadczenia są dobre. Trafiliśmy na empatycznych lekarzy, także w gronie naszych przyjaciół Szymon został przyjęty po prostu jako kolejne dziecko. Kiedyś w metrze przyglądała mi się jakaś kobieta, aż wreszcie zapytała, czy syn ma trisomię 21. Przeprosiła, po czym opowiedziała mi o swoim dorosłym już synu z zespołem Downa. Dała mi wiele cennych wskazówek, z których potem skorzystałam. Zatem na pewno nie warto się nastawiać, że to inni są w stosunku do nas negatywnie nastawieni, uprzedzeni. Choć i tak bywa. Przez lata poznałam ok. 300 rodzin z dziećmi z zespołem Downa, które w różny sposób próbowaliśmy wspierać. Ich historie były różne. Niektórzy byli nachalnie namawiani do aborcji, a gdy jej odmawiali, słyszeli wyrzuty i złośliwości. Inni wysłuchiwali pretensji na porodówce: dlaczego „nie załatwili problemu” wcześniej? Bolesne bywają też reakcje bliskiego otoczenia albo ich… brak. Ktoś powiedział: „Znajomym urodziło się chore dziecko. nawet nie zadzwoniłem, bo nie wiedziałem, co powiedzieć”. A wystarczyłoby najzwyczajniej w świecie pogratulować, tak jak gratuluje się rodzicom zdrowych dzieci. Przecież urodził się nowy człowiek, to cud! Niezależnie od stanu jego zdrowia.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Żeby jednak nie było zbyt dużo lukru, to zauważmy, że największym problemem dla rodziców chorych dzieci, nie tylko z zespołem Downa, jest system. Archaiczny, nieprzyjazny, nieprzystosowany, „nierozumiejący”. Zamiast skupić się na leczeniu i rehabilitacji, wielu rodziców – o ile nie wszyscy – musi biegać po urzędach, odwoływać się w poradniach, prosić się o orzeczenie o niepełnosprawności, a potem o jego przedłużenie, udowadniając, że jednak zespół Downa dziecku nie minął… To walka z wiatrakami. Trudno o tym powiedzieć w kilku zdaniach. Mam wrażenie, że ten system nie nadaje się do naprawy, ale do zburzenia i zbudowania go na nowo – tyle w nim dziur, bezsensownych zapisów, czasem podlewanych złą wolą urzędów. Już nie mówiąc o żonach opuszczonych przez mężów, które muszą samotnie wychowywać swoje dzieci.</span></span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-3984" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59268-450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59268-450x300.jpg 450w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59268-930x620.jpg 930w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59268-768x512.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59268-1536x1024.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59268-2048x1365.jpg 2048w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/05/Witeccy-MSR59268-600x400.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Padło to modne słowo: „integracja”. Czasem myślimy o niej z wyższością – to chorzy muszą dostosować się do nas – choć tak naprawdę to nam – tak zwanym zdrowym – brakuje umiejętności przyjmowania różnych „innych”. Czego Ty, mama dzieci z zespołem Downa, oczekujesz od spotykanych na co dzień osób?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Chyba niczego nie oczekuję. Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, których nie interesują sprawy innych i nie przebiję się do ich świadomości, zainteresowań, a na pewno nie podejmę za nich decyzji, aby sprawy osób niepełnosprawnych były dla nich ważne. Są jednak ludzie, którzy po kontakcie z osobą niepełnosprawną, są pozytywnie zaskoczeni i gotowi na kontakt, czasami pomoc. Spotykałam też osoby bardzo chętne do kontaktu, które jednak nie wiedziały jak podejść, jak rozpocząć rozmowę. Kiedy okazywałam otwartość, na przykład odwzajemniając uśmiech, dochodziło do bardzo ciekawych rozmów. Otwartości dzieci i dorosłych z zespołem Downa nie muszę reklamować, bo jest ona oczywista. Integracja ma różne założenia, natomiast służy ona na pewno obydwu stronom, tzn. niepełnosprawni korzystają z kontaktu ze zdrowymi, i tak samo pełnosprawni mogą się wiele nauczyć od osób z orzeczeniem o niepełnosprawności.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy Kuba i Szymon sami zgłaszają, czego od nas potrzebują?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Myślę, że oni nie widzą problemu. W ich nastawieniu do innych jest pewnego rodzaju naiwność, czyli założenie, że każdy człowiek jest dobry, że ma pozytywne zamiary i nic im nie grozi ze strony drugiego. Natomiast głównym przesłaniem naszych synów jest: „Po prostu mnie kochaj!”.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W jaki sposób edukować społeczeństwo, jakie wątki podejmować, aby „niestandardowe” dzieci były przyjęte takimi, jakimi są. Innymi słowy, jak oswajać lęk przed „obcym”?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jeśli np. naszym znajomym rodzą się chore dzieci, bądźmy blisko nich. Nie udawajmy, że się rozpłynęli. Jeszcze na długo przez narodzinami Esterki, towarzyszyłam znajomej, której dziecko miało rzadką wadę genetyczną. Żyło siedem miesięcy. Wiedząc o ich sytuacji, czułam, że nie mogę zostawić ich samych. Wiedziałam, że narażam się na jej trudne emocje, bo czasem płakała. Bałam się, że powiem coś głupiego, że nie odczytam jej potrzeb. Ale ciągle myślałam, że lepsze to niż milczenie, niż udawanie, że zniknęli. Już po śmierci córeczki ta znajoma wyznała, że tak bardzo czekała na moje telefony. Na prozaiczne pytanie: co słychać?, co gotujesz na obiad?, byliście na spacerze? Z kolei dla mnie z perspektywy czasu to był bezcenny „trening”; przygotowałam się do tego, co potem spotkało mnie i Andrzeja. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jeśli więc mamy znajomych z chorym dzieckiem i robimy imprezę, to zaprośmy ich. Przy okazji nasze zdrowe dzieci nauczą się na nie reagować. Zobaczą świat takim, jakim jest. Znowu – bez tego słodziutkiego lukru. Zobaczą, że ktoś może niewyraźnie mówić, że ktoś może jeździć na wózku albo w wieku czterech lat chodzić z pieluchą. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z drugiej strony uszanujmy, jeśli rodzice dziecka z niepełnosprawnością nie będą chcieli się z nami kontaktować. Ja od początku starałam się być otwarta i jakby „wykorzystywać” chorobę Szymona do edukacji innych. Kiedy dziecko znajomych pytało mnie, dlaczego on tego czy tamtego nie potrafi, odpowiadałam. Ale są rodzice, dla których każde takie pytanie to cios: znowu ktoś mi przypomniał o chorobie dziecka. Słowem-kluczem zawsze jest otwartość.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie jest znana dokładna liczba osób wychowujących małe i dorosłe dzieci z zespołem Downa – brakuje oficjalnych statystyk. Na podstawie informacji dotyczących liczby urodzin w Polsce można oszacować, że takich rodzin jest co najmniej 10–15 tysięcy.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Marta Witecka </b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>żona Andrzeja od 25 lat, mama sześciorga dzieci, w tym dwóch synów z zespołem Downa i +Esterki. Od lat zaangażowana w Misję Służby Rodzinie, wraz z przyjaciółką prowadzi kanał „Kotwica Rodzica”, towarzyszy narzeczonym w przygotowaniu do małżeństwa. Razem z mężem edukuje dzieci w domu</i></span></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-size: 12pt; font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. Archiwum rodziny Witeckich</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/zycie-takie-jakie-jest/">Życie. Takie jakie jest</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Miłością braterską da się wiele zaleczyć</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/miloscia-braterska-da-sie-wiele-zaleczyc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Apr 2022 09:46:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Duchowość]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Dominikanie]]></category>
		<category><![CDATA[Korbielów]]></category>
		<category><![CDATA[uchodźcy]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[Wielkanoc]]></category>
		<category><![CDATA[Wielki Post]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3917</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z ojcem Krzysztofem Ruszelem OP, proboszczem Parafii pw. Matki Bożej Królowej Aniołów w Korbielowie, rozmawia Marcelina Metera. Ojcze, spotykamy się w Wielkim Poście roku Pańskiego 2022. Zawsze w tym czasie przypominano nam o triadzie post-modlitwa-jałmużna. Z tych trzech oczywiście najłatwiej było ogarnąć kwestię postu (żeby zrzucić boczki po zimie i zrobić miejsce przed Wielkanocą). W [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/miloscia-braterska-da-sie-wiele-zaleczyc/">Miłością braterską da się wiele zaleczyć</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Z ojcem Krzysztofem Ruszelem OP, proboszczem Parafii pw. Matki Bożej Królowej Aniołów w Korbielowie, rozmawia Marcelina Metera.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>Ojcze, spotykamy się w Wielkim Poście roku Pańskiego 2022. Zawsze w tym czasie przypominano nam o triadzie post-modlitwa-jałmużna. Z tych trzech oczywiście najłatwiej było ogarnąć kwestię postu (żeby zrzucić boczki po zimie i zrobić miejsce przed Wielkanocą). W tym roku do głosu silniej dochodzi kwestia jałmużny, bo wielu z nas przypomina sobie, że post służy też temu, żeby zaoszczędzić i oddać potrzebującym, a potrzebujących widać dziś bardzo wyraźnie. I jest temat modlitwy, może trochę w cieniu. Jakie myśli Ojcu towarzyszą szczególnie w tegorocznym Wielkim Poście?</b></span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Powiem tak: post, modlitwa i jałmużna to tylko środki, narzędzia przybliżające do Pana Boga. Ewangelie od samego początku Postu cały czas mówią o miłości bliźniego, co w kontekście wojny brzmi szczególnie mocno: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”. Jako wierzący, mamy przede wszystkim odpowiadać na Ewangelię. Miejmy w głowie, że Pan Bóg daje nam przykazanie miłości Boga, bliźniego i siebie samego, bo doskonale wie, że z tym będziemy mieli najtrudniej. Co za sztuka mniej jeść dla schudnięcia, chodzić po górach dla kondycji i nie jeść słodyczy – choć to też przydatne. Zdecydowanie trudniej jest powalczyć o miłość bliźniego – i to nie tylko w znaczeniu ogólnym i globalnym, takiego „ogólnego współczucia” na przykład Ukrainie, ale też w sensie zupełnie osobistym: wobec sąsiadów czy najbliższych. Post i jałmużna są narzędziami walki o miłość bliźniego. Post – wiadomo, rezygnuję z czegoś z myślą o Bogu i drugim człowieku. Jałmużna – daję coś człowiekowi, niekoniecznie chodzi o pieniądz, może chodzić o czas. Wiele osób oddaje teraz swój czas, aby pomóc uchodźcom, choć mają mnóstwo innych spraw albo mogliby po prostu odpocząć. Kiedy robi się to z myślą o Bogu i bliźnim, to samo z siebie bardzo rozwija wiarę. Triada jest ważna – ale to tylko narzędzie, żeby łatwiej było iść za Ewangelią.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>Wrócę do tematu modlitwy. Patrząc na obrazy z tej wojny czujemy straszny gniew i czasem można się wpędzić w taką „modlitwę przeciwko komuś”. Szczerze mówiąc, ja przestałam o cokolwiek prosić. A jak wesprzeć i do jakiej modlitwy zachęcać te osoby, które doznały wielkich krzywd? Jaka modlitwa, w Ojca doświadczeniu, ma szansę dać pokój serca?</b></span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Znowu – o miłość bliźniego chodzi, tak strasznie trudną… W piątek mieliśmy Ewangelię o pojednaniu się z bratem – pojednaj się z bratem, zanim złożysz ofiarę. Mnie łatwo mówić, ja mam po prostu obowiązek pogodzić się ze współbratem w klasztorze przed zachodem słońca. I są to raczej drobne sprawy.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">A z takim Putinem co zrobić? Śmierci nikomu życzyć nie można, trzeba się modlić o nawrócenie, sam to robię, ale tego nie doradzam. Co mam powiedzieć tym paniom z Ukrainy? Mnie jest bardzo trudno wymyślić, co należy powiedzieć nawet moim parafianom, którzy do mnie przychodzą po stracie kogoś bliskiego, w takiej sytuacji często czuję niepewność. Ale doświadczyłem, że czasem nie ma co mówić, trzeba tylko towarzyszyć. Posiedzieć, wysłuchać albo pomilczeć wspólnie.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Co do modlitwy – naszą korbielowską specjalnością jest Adoracja w ciszy. Mamy Adorację w kościele dwa razy w tygodniu, swoją wspólnotową w klasztorze, a oprócz tego kościół jest po prostu stale otwarty, każdy może przyjść i w ciszy pobyć przed Najświętszym Sakramentem. To niesamowicie dużo daje, daje spokój i koi duszę.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>Chciałabym chwilę porozmawiać o wyzwaniach duszpasterskich – może mniej w skali ogólnopolskiej, a bardziej w kontekście małego Korbielowa. Do wsi liczącej ośmiuset mieszkańców przyjechało ponad dwieście osób z Ukrainy. Proporcjonalnie to bardzo dużo, ale jednocześnie – policzalne. Nasi goście są bardzo rozpoznawalni, mieszkają geograficznie w bliskiej odległości, mamy szansę na bardziej osobiste podejście. Muszę powiedzieć, że byłam zachwycona sposobem, w jaki Ojciec ich przywitał: bez zbędnych uniesień, bez zadęcia, normalnie. Opowiedział Ojciec, gdzie się znajdują, bo przecież tydzień wcześniej nie mieli pojęcia o istnieniu Korbielowa. Dał im Ojciec odczuć, że są tu mile widziani, tak po prostu. Jak Ojciec widzi teraz swoje zadania jako proboszcz, także w kontekście zbliżającej się Wielkanocy? Jeśli o Wielkanocy jeszcze Ojciec nie myślał, to jest to zupełnie zrozumiałe, zważywszy na tempo ostatnich wydarzeń…</b></span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Wyzwanie duszpasterskie to jest ciekawy wątek. Społeczne działania swoją drogą, ale ja jestem księdzem, zakonnikiem i moim obowiązkiem jest otoczenie tych ludzi opieką duchową. Dużym ułatwieniem jest dla mnie fakt, że w swoim czasie intensywnie uczyłem się białoruskiego, ponieważ zamierzałem tam wyjechać na stałe do pracy, bywałem na Wschodzie wiele razy. Poznałem napięcia kulturowe i religijne. Bo z naszego (polskiego i katolickiego) punktu widzenia – w dziesiątym wieku nasze drogi z prawosławiem się rozeszły, jest to żywa rana w naszej chrześcijańskiej rodzinie, ale jednocześnie księża prawosławni mają sukcesję apostolską i sprawują ważne sakramenty. Z katolickiej perspektywy – mamy wielką wspólną bazę. Na Wschodzie te napięcia są dużo silniejsze, zdarza się, że prawosławny nie wejdzie do kościoła katolickiego – i odwrotnie. I teraz ci ludzie przyjechali tutaj. Cerkiew jest sto kilometrów stąd. Nie damy rady wozić wszystkich chętnych co niedziela, choć chcemy jakiś wyjazd zorganizować. Próbujemy łagodzić kulturowe ograniczenia, żeby nie bali się do nas przyjść. Część z prawosławnych uczestniczy we Mszy świętej, nawet w tygodniu, przychodzą potem po błogosławieństwo. Inni mają opór – i ja to rozumiem.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Druga rzecz to możliwość spowiedzi: tak się kapitalnie złożyło, że jeden z naszych ojców zna ukraiński, zorganizowaliśmy więc specjalne godziny spowiedzi po ukraińsku, przecież trwa Wielki Post i nawet nieco zobojętniali wierni mają potrzebę Spowiedzi przed Wielkanocą, choćby to był jedyny raz w roku. Chcemy to umożliwić.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Co do Wielkanocy, to szczerze nie wiem jak będzie; każdy dzień przynosi nowe wyzwania i nowe dane. Na dzisiaj wydaje mi się, że ci, którzy mieszkają z rodzinami, będą tam przygarnięci i otoczeni opieką, a ci, którzy mieszkają w hotelach czy pensjonatach, tworzą naturalne grupy i będą sami chcieli sobie stworzyć warunki domowe, jakiś rodzaj wspólnoty. Do tego dochodzi różnica pomiędzy kalendarzem gregoriańskim a juliańskim, Wielkanoc przypada po prostu w innym terminie. Będzie czas jeszcze o tym pomyśleć.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>A jak, Ojca zdaniem, świeccy mogą się włączyć w ten wymiar – powiedzmy – wspólnotowy? Jak możemy dać do zrozumienia naszym Gościom, że mogą się czuć mile widziani w katolickiej parafii? Nie narzucając się przy tym ze swoim światopoglądem i nie przeciągając „na swoją stronę”?</b></span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">O nie, wszelki prozelityzm jest tu mocno niewskazany. To prawda, że musimy się zintegrować, i że po naszej stronie jest sporo do zrobienia, niekoniecznie materialnie. Dać coś, kupić i zawieźć jest łatwiej. „Jałmużna czasu” jest trudniejsza, a bardzo bardzo potrzebna i pomocna. Można pójść wspólnie z przybyłymi osobami na spacer, pokazać okolicę, żeby czuli się pewniej i się nie gubili. Uważam też, że super cenne są zwykłe rozgrywki w piłkę czy w bilarda między dziećmi albo wspólne wypicie herbaty w Cafe Siena.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">I jeszcze jedno. Osobiście mam silną blokadę mentalną i językową i w ogóle spory stres, jeśli chodzi o kontakty z szeroko pojętym Zachodem, a Wschód jest mi naturalnie bliski. Wyobrażam sobie, że ktoś może mieć taką blokadę wobec ludzi ze Wschodu, czy po prostu cudzoziemców. Trzeba swoje obawy schować do kieszeni i po prostu pogadać, choćby zamienić dwa słowa pod kościołem po Mszy św.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Jeszcze jedna myśl: ci ludzie doświadczyli traumy – to prawda. Potrzebują pomocy psychologicznej – zapewne, ale psychologów jest garstka, nie nastarczymy. A taką zwyczajną miłością braterską da się wiele zaleczyć. Nawet dzisiaj, kiedy pomagałem dwóm paniom z Ukrainy otwierać kawiarnię – bo one się włączyły w jej prowadzenie – opowiadały mi, że miały okropną noc, bo o czwartej rano włączyły się czujki przeciwpożarowe i wszystkie rzuciły się ubierać i uciekać, gdyż dla nich to brzmiało jak alarm przy nalotach. Tak samo reagują na syreny straży pożarnej. A my w tej sytuacji możemy ich wysłuchać i dawać im nasz spokój, naszą równowagę, samą postawą dać do zrozumienia, że tu są bezpieczne.</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>Dziękuję Ojcu za rozmowę.</b></span></span></span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/miloscia-braterska-da-sie-wiele-zaleczyc/">Miłością braterską da się wiele zaleczyć</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Miłość i seksualność. Warto rozmawiać</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/milosc-i-seksualnosc-warto-rozmawiac/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Mar 2022 10:11:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci a seksualność]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy o seksie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3817</guid>

					<description><![CDATA[<p>Miłość i seksualność to ważne, ale… zwyczajne tematy. Każdy rodzic może być dla swojego dziecka najlepszym przewodnikiem po „tych sprawach” i osadzić je w kontekście piękna, miłości i małżeństwa. Z dr. Markiem Babikiem rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. Gdybyśmy mieli rozpocząć od jednej, generalnej, najważniejszej zasady to… – To powiedziałbym, że musimy postarać się patrzeć z perspektywy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/milosc-i-seksualnosc-warto-rozmawiac/">Miłość i seksualność. Warto rozmawiać</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Miłość i seksualność to ważne, ale… zwyczajne tematy. Każdy rodzic może być dla swojego dziecka najlepszym przewodnikiem po „tych sprawach” i osadzić je w kontekście piękna, miłości i małżeństwa. </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z dr. Markiem Babikiem rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Gdybyśmy mieli rozpocząć od jednej, generalnej, najważniejszej zasady to…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To powiedziałbym, że musimy postarać się patrzeć z perspektywy dziecka. Nie jest to proste, ale kluczowe, bo o „tych sprawach” dziecko myśli inaczej niż dorosły. W nas jest pewien automatyzm odbioru bodźców seksualnych.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czyli moglibyśmy choć trochę odetchnąć z ulgą, a tymczasem temat ten wzbudza w rodzicach wiele emocji.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Niewielka wiedza dotycząca seksualności, a co dopiero seksualności dzieci, oraz kulturowy przekaz dotyczący mówienia i patrzenia na seksualność dziecka w kategoriach czarno-białych sprawiają, że gdy dziecko podejmuje jakąkolwiek aktywność seksualną, zaczynamy się niepokoić. Zdecydowanie łatwiej przychodzi nam akceptacja stanu, w którym dziecko takiej aktywności nie wykazuje.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>To postrzeganie seksualności dzieci się zmieniało.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wiele lat temu uważano, że seksualność powinna się „uruchomić” dopiero w dorosłości i okresie dojrzewania. Dzisiaj patrzymy na nią z perspektywy rozwojowej, odwołującej się do biologii. Niezależnie od wieku każdy z nas jest seksualny, natomiast w zależności od wieku zmieniają się formy wyrażania seksualności. Bliskie jest mi stwierdzenie prof. Marii Beisert, że seksualność człowieka wyrasta z biologii, która opiera się różnym manipulacjom, indoktrynacji i innym zabiegom kulturowym. O ile jednak struktura biologiczna płci może być uważana za w miarę stałą podstawę rozwoju seksualnego, o tyle czynniki psychologiczne i kulturowe należą do czynników podlegających wyraźniejszym modyfikacjom.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Słowem, które może uspokoić rodzica, jest „norma”. Jakie zachowania seksualne dzieci i młodzieży mieszczą się w normie?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Spełniające wszystkie warunki, które zaraz wymienię, a które nie są moim wymysłem, lecz zostały przyjęte w seksuologii. Po pierwsze dane zachowanie nie może utrudniać realizacji zadań przewidzianych dla danego wieku. Jeżeli np. dotykanie własnych narządów płciowych odciąga dziecko od zabawy, to jest to powód do niepokoju. Aktywność seksualna musi również mieścić się w repertuarze zachowań seksualnych charakterystycznych dla danego wieku, powinna dokonywać się między osobami będącymi w zbliżonym wieku i być oparta na zasadzie dobrowolności. Musi ona także prowadzić do realizacji celów seksualnych. Przed okresem dojrzewania może chodzić o ciekawość, doświadczenie odmiennych stanów emocjonalnych czy przyjemności. Aktywność seksualna nie może także naruszać zdrowia i w rażący sposób przyjętego porządku społecznego. Pamiętajmy, że zachowania seksualne dziecka będą się zmieniały z wiekiem.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wyróżniamy cztery grupy zachowań seksualnych: masturbacyjne, orientacyjne, interakcyjne i twórcze. Zachowanie masturbacyjne u dziecka należy odróżnić od takiego zachowania osoby dorosłej. U dziecka nie jest ono nastawione na rozładowanie napięcia i przeżycie orgazmu, choć może ono w jego trakcie doświadczyć pewnej przyjemności.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>To właśnie zachowania z tej grupy budzą u rodziców wiele obaw. Dlaczego tak się dzieje?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dziecko jest odkrywcą, badaczem. Lubi eksperymentować. Dotykając różnych części ciała, wsadzając palec do nosa, poznaje siebie. To naturalne. Otoczenie nie reaguje wtedy w sposób histeryczny, co najwyżej zwraca dziecku uwagę, gdy łamie ono jakieś zasady, np. dłubie w nosie w restauracji. Nasza reakcja na zachowania seksualne dziecka powinna być podobna. Pewna mama zostawiła na chwilę w wannie pięciolatka. Po chwili syn ją zawołał. Przybiegła. Chłopiec stał w wannie, polewał sobie siusiaka wodą z prysznica i wołał: „Mama, jakie to fajne! Zrób sobie tak”. Mama na to, że nie ma siusiaka. Malec: „To powiedz tacie”. To normalne zachowanie u dziecka. Dotykanie przez nie własnych narządów płciowych jest poznawaniem własnego ciała. Zachowanie takie jest dziecięcą masturbacją rozwojową. Nie szkodzi zdrowiu i samo przemija.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Masturbacja eksperymentalna jest z kolei nastawiona na zaspokojenie ciekawości i może prowadzić do uszkodzenia ciała. Ustępuje po zwróceniu uwagi. Z masturbacją instrumentalną mamy do czynienia, gdy dziecko, dotykając narządów płciowych, stara się poradzić sobie z przeżywanymi przez siebie problemami. Takie zachowania mają charakter demonstracyjny i jawny. Są nastawione na zaspokojenie konkretnej potrzeby. Przeminą dopiero wówczas, gdy ta potrzeba zostanie zaspokojona.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kiedy u dziecka może się pojawić masturbacja instrumentalna?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Gdy dziecko przeżywa różne lęki i obawy, mające realne lub wydumane podstawy. Niejednokrotnie rodzice obserwują takie zachowania, gdy w rodzinie rodzi się drugie dziecko. Nawet jeśli starsze dziecko nie jest zaniedbywane, może wtedy myśleć, że rodzice odejdą, że je zostawią. Doświadczając trudnych emocji, może zacząć dotykać swoich narządów płciowych, by zmienić sobie nastrój. Jeżeli zatem widzimy, że dziecko notorycznie trzyma ręce na narządach płciowych, co odrywa je od zabawy, ociera się narządami płciowymi o różne przedmioty lub wkłada sobie coś do majtek, to trzeba się zastanowić, co ono przeżywa i jaki ma problem. Dobrze jest wtedy skonsultować się z psychologiem.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pamiętajmy, że </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">eksperymentujemy całe życie. Fazę rozwojową i eksperymentalną przechodzi każde dziecko. Instrumentalną jedynie te, które doświadczają jakichś trudności.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czym są zachowania orientacyjne?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Inaczej nazywamy je poznawczymi. Ich celem jest odkrywanie różnic w budowie ciała człowieka i ich celowości. Zaliczamy do nich podglądanie dorosłych wynikające z ciekawości, a nie z lęku przed samotnością, demonstrowanie własnych narządów płciowych (ekshibicjonizm dziecięcy) szkodzące zdrowiu i namawianie do takich zachowań innych dzieci, ocieranie się całym ciałem o dorosłych (chłonięcie inności dotyku mamy i taty), kradzież części bielizny, ubrania i w przypadku młodzieży pobudzania się przy ich pomocy (fetyszyzm dziecięcy) oraz przebieranie się w ubrania osób przeciwnej płci (transwestytyzm dziecięcy), które u małych dzieci wynika z ciekawości.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A zachowania interakcyjne i twórcze?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zachowania interakcyjne polegają na odtwarzaniu przez dziecko zaobserwowanych przez nie scen dotyczących czynności seksualnych dorosłych lub dzieci. Miejmy na uwadze, że u dzieci występuje częściowa lub całkowita nieświadomość odtwarzanych treści. W ich zabawie mogą wystąpić zachowania z kręgu normy i patologii seksualnej ludzi dorosłych. Dzieci mogą np. śmiać się z żartów dla dorosłych o zabarwieniu seksualnym, zupełnie ich nie rozumiejąc.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z kolei zachowania twórcze przejawiają się w rysunkach, ulepiankach, wierszykach i wyliczankach związanych z seksualnością. Rysunki dziewczynek w fazie latencji są sentymentalne, jednoznaczne i zbanalizowane, co odzwierciedla sposób widzenia świata jako bezpiecznego, prostego i pozbawionego jawnych treści seksualnych. Twórczość chłopców ujawnia się natomiast w wulgarnych rysunkach, napisach i wymyślaniu prostackich opowiadań o przeżyciach seksualnych.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Wiemy już, co jest normą. Kiedy zacząć się niepokoić zachowaniami naszych dzieci?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zachowania seksualne stają się problematyczne, gdy występują częściej lub utrzymują się dłużej, niż należałoby się spodziewać, biorąc pod uwagę etap rozwoju dziecka. Przykładowo, gdy małe dziecko często prowokuje rozmowy o seksualności, zastanówmy się, jaka jest tego przyczyna. Zaniepokoić nas także powinno zachowanie seksualne, które często odrywa dziecko od normalnych form aktywności, nie ustępuje pod wpływem na ogół skutecznych interwencji rodziców, występuje między dziećmi, które znacznie różnią się pod względem poziomu rozwoju lub wieku (granica to trzy lata), wzbudza strach lub niepokój u innych dzieci, wiąże się z przymusem lub agresją oraz takie, które jest szkodliwe dla zdrowia dziecka je podejmującego, bądź dla innych dzieci. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Widząc niewłaściwe zachowanie dziecka, musimy mu wyjaśnić, że są pewne rzeczy, których się nie robi i podać zasadę, z której to wynika, by nie przekazać mu lęku dotyczącego seksualności.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Oboje wierzymy, że każdy rodzic może być dla dziecka dobrym przewodnikiem po tematach związanych z miłością i seksualnością. Czy do rozmów na te tematy musimy się specjalnie przygotować, by bez stresu i wstydu odpowiadać dziecku na pytania?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dobrze jest zastanowić się, co w temacie seksualności jest dla nas najważniejsze, by do tego prowadzić swoje dzieci i by nie zaskoczyły nas one swoimi pytaniami. Przełamanie w sobie wstydu, oporu i lęku w rozmowach z dziećmi na tematy związane z seksualnością wymaga pracy. Pomocne będą warsztaty i wartościowe książki.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Chcę przy okazji zaznaczyć, że to my, rodzice, przeżywamy pytania o seksualność, nie dzieci. Do dzisiaj, w przeciwieństwie do syna, pamiętam rozmowę o prezerwatywach, którą z nim przeprowadziłem i jego szczegółowe pytania o ich smaki. Pytanie padło w markecie, w kolejce do kasy, przy której owe prezerwatywy były prezentowane.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>To jak rozmawiać?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Odpowiadajmy na pytania w sposób zrozumiały, uwzględniając wiek rozwojowy i możliwości percepcyjne dziecka. Czyli udzielmy krótkiej, możliwie jednozdaniowej odpowiedzi. Krótkiej nie dlatego, by uciec od tematu, tylko by dobrze zrozumieć dziecko i zaczekać na jego ewentualne dopowiedzenia. Następnie kontynuujmy rozmowę, odpowiadając na kolejne pytania dziecka, jeśli się one pojawią.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Do jakich zasad się stosować i jak odpowiadać, by dziecka nie skrzywdzić, by nie powiedzieć zbyt wiele i by rozmowa nie była dla niego za trudna?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zawsze mówmy prawdę, ale tak, by z jednej strony nie dzielić się wszystkim, co wiemy, a z drugiej nie odpowiadać w sposób wymijający. Pamiętajmy, by rozmawiać, a nie przepytywać. Zdarza się, że rodzic wchodzi w rolę śledczego. „A kto ci to powiedział? Skąd to wiesz?”. Apeluję, by tego nie robić. By wysłuchać dziecka. Podam przykład z mojego życia. Syn po powrocie z urodzin kolegi mówi: „Tato, bawiliśmy się w striptiz”. Od razu nasunęło mi się mnóstwo pytań. Chciałem wiedzieć np. kto się rozbierał i w jakim stopniu. Ale powstrzymałem się. Po moim „aha” syn dodał, że muzyka grała i dziewczynki się miały rozbierać, ale do pokoju wpadła mama kolegi i powiedziała im, że tak się nie wolno bawić. Sprawa się rozwiązała, moje gadanie było już zbędne. Nadmierna liczba pytań blokuje przecież także dorosłych i zniechęca do dalszych rozmów w przyszłości.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Rodzic musi również w taki sposób formułować odpowiedzi, by prowokować dziecko do dalszej dyskusji i stawiania kolejnych pytań. Zdarza się, że chcemy odpowiedzieć tak, by dziecko nie zrozumiało odpowiedzi. To błędne rozumowanie. Nawet jeśli rozmowa jest trudna, podejmijmy wysiłek. Wyjaśnijmy na tyle, na ile potrafimy. Możemy odłożyć w czasie rozmowę, ale koniecznie do niej powróćmy („Nie zastanawiałem się nad tym, nie potrafię ci teraz odpowiedzieć. Zastanowię się i pogadamy po kolacji”). W przeciwnym razie dziecko odniesie wrażenie, że jesteśmy niechętni do podejmowania tych tematów i przestanie nas o nie pytać.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kiedy w tematach związanych z miłością, płciowością, seksualnością, być pół kroku za dzieckiem i tylko je obserwować, starać się za nim nadążyć, a kiedy zadziałać wyprzedzająco?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wyprzedzająco, profilaktycznie powinniśmy działać tylko w odniesieniu do sytuacji, które mogą doprowadzić do wykorzystania dziecka. W innych kwestiach po prostu za nim podążajmy.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję za rozmowę.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>dr Marek Babik </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i> teolog pedagog, wykładowca akademicki, autor książek, m.in. „Tato, gdzie ja mam te plemniki?”, „Czy w szkole wolno się całować” (z dr Martą Prucnal-Wójcik). Zainteresowania badawcze: historia edukacji seksualnej w Polsce, prawne aspekty zachowań seksualnych, edukacja seksualna dzieci w wieku szkolnym i wczesnoszkolnym. Prywatnie od 29 lat mąż Marty i tata czworga dzieci. Wraz z żoną prowadzi poradnię dla małżonków z zakresu komunikacji małżeńskiej w ramach autorskiego projektu strefarodziny.pl</i></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. unsplash.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/milosc-i-seksualnosc-warto-rozmawiac/">Miłość i seksualność. Warto rozmawiać</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Z serca do serca</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/z-serca-do-serca/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Renata Katarzyna Cogiel]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Feb 2022 12:39:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Cierpienie]]></category>
		<category><![CDATA[cierpienie dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[sens cierpienia]]></category>
		<category><![CDATA[zespołowa opieka duszpasterska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3771</guid>

					<description><![CDATA[<p>O modelach duszpasterstwa szpitalnego i o wielkiej miłości chorych dzieci do Jezusa opowiada ks. dr hab. Lucjan Szczepaniak SCJ, kapelan Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu.   Podczas konferencji w Katowicach [ „Fides et ratio w służbie człowiekowi choremu, czyli o spotkaniu teologii i medycyny”] mówił Ksiądz o różnych modelach duszpasterstwa szpitalnego. Proszę scharakteryzować każdy z nich. Ks. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/z-serca-do-serca/">Z serca do serca</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>O modelach duszpasterstwa szpitalnego i o wielkiej miłości chorych dzieci do Jezusa opowiada ks. dr hab. Lucjan Szczepaniak SCJ, kapelan Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Podczas konferencji w Katowicach [</b></span></span></span><span style="color: #212529;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> „Fides et ratio w służbie człowiekowi choremu, czyli o spotkaniu teologii i medycyny”] </b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>mówił Ksiądz o różnych modelach duszpasterstwa szpitalnego. Proszę scharakteryzować każdy z nich.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Ks. Lucjan Szczepaniak: </b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Biorąc pod uwagę literaturę źródłową oraz doświadczenia własne, dostrzegam trzy sposoby prowadzenia duszpasterstwa szpitalnego. Pierwszym z nich jest model „wielokulturowy”. Cechuje go zacieranie różnic religijnych. Stąd też zazwyczaj w szpitalu nie ma kaplicy z Najświętszym Sakramentem, którą zastępuje wielowyznaniowe oratorium bez religijnej symboliki. Brak też zewnętrznych form kultu Maryjnego, wyrażanych w pieśniach, litaniach, modlitwie różańcowej i nabożeństwach. W salach chorych nie ma krzyży i obrazów Matki Bożej. W opiece duchowej akcentowana jest głównie opieka psychologiczna, a kapłan katolicki traktowany jest jako jeden z wielu asystentów duchowej opieki. Kapelan, jeśli jest, nie jest odpowiedzialny za całość opieki religijnej i duchowej, chociaż pewnie są wyjątki. Księdzu nie wolno w szpitalu samodzielnie poszukiwać wierzących pacjentów, którzy są chronieni przez personel od niezapowiedzianych wizyt. Odwiedziny są możliwe wówczas, gdy ksiądz zostanie zaproszony przez chorego lub jego bliskich. Kapłan nie używa stroju duchownego i unika zewnętrznych symboli religijnych. Głoszenie Słowa Bożego i sprawowanie sakramentów, będące istotą duszpasterstwa, często zastępowane są przez błogosławieństwo i sakramentalia. Trudne do zaakceptowania jest to, że nie przypomina się ciężko chorym o zbawieniu i możliwości skorzystania z sakramentów nawet wobec zagrożenia ich życia.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kolejnym jest model „medyczno-socjalny”, charakteryzujący społeczeństwa zamożne i w znaczącym stopniu zeświecczone. Stąd też na wysokim poziomie sprawowana jest opieka medyczna, socjalna i duchowa, natomiast posługa sakramentalna zanika, albo już praktycznie nie istnieje. W takim modelu ksiądz jest tylko jednym z członków wielodyscyplinarnego zespołu medycznego i podlega jego kierownikowi. Działalność duszpasterska odnotowywana jest w dokumentacji medycznej, a jego praca oceniana jest przez świeckie osoby. W pracy kapelana akcentowana jest głównie pomoc duchowa (niesakramentalna) oraz psychologiczna i socjalna. W modelach „wielokulturowym” i „medyczno-socjalnym” nie jest priorytetem zaspokajanie potrzeb religijnych, ze szczególnym uwzględnieniem posługi sakramentalnej. Stąd też są one obce polskiej religijności. Uważam, że źle by się stało, gdyby były podejmowane próby naśladowania i promowania ich w polskich szpitalach.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Trzecim sposobem realizacji duszpasterstwa jest model „chrystocentryczny i maryjny”, który realizuję w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie i który jest obecny w wielu polskich szpitalach. Centrum duszpasterstwa stanowi kaplica z Najświętszym Sakramentem. Pielęgnowany jest kult Matki Bożej. W szpitalu jest również kaplica pożegnań zmarłych. Pacjent ma dostęp do kaplicy i możliwość kontaktu z kapelanem przez całą dobę. Chorzy codziennie mogą korzystać z sakramentów, a w zagrożeniu życia przez całą dobę. Duszpasterz nie podlega zespołowi medycznemu, lecz współdziała z nim. Zatem sercem duszpasterstwa i szpitala jest Najświętszy Sakrament. Z tego źródła czerpie moc zespół duszpasterski, chorzy i ich opiekunowie. W szpitalu dziecięcym etatowy zespół duszpasterski stanowią dwie osoby: kapelan pełniący funkcję od 1995 r. i współpracująca ze mną od samego początku s. dr Bożena Leszczyńska, będąca asystentką pastoralną oraz nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. W miarę potrzeb zespół powiększany jest o dwie katechetki zatrudnione w szkole szpitalnej, pracowników skupionych w grupach modlitewnych duszpasterstwa, wolontariuszy oraz zaproszonych do pomocy księży. Działamy według wypracowanej przez siebie metody, którą można scharakteryzować jako realizacja czterech etapów: odnalezienie potrzebujących pomocy, zapalenie im światła wiary, ogrzanie ciepłem miłości chrześcijańskiej i nakarmienie ich duszy.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Duszpasterstwo organizuje stałe i okolicznościowe uroczystości religijne dla całej wspólnoty wierzących szpitala, takie jak: kolęda z udziałem księży kardynałów lub biskupów pomocniczych, Światowy Dzień Chorego, rocznica ukoronowania Obrazu NMP Nieustającej Pomocy, święto św. Łukasza – patrona służby zdrowia. Duszpasterstwo reaguje na problemy etyczne i moralne pracowników poprzez rozmowy, posługę w konfesjonale, działalność naukową i edukacyjną realizowaną w formie cyklicznych sesji z cyklu etyka w medycynie, (do tej pory było ich XXVI) oraz redakcji „Bioetycznych Zeszytów Pediatrii”, wydawanych od 2002 r. przez Instytut Pediatrii Wydziału Lekarskiego CM UJ. Oczywiście od samego początku prowadzona jest działalność charytatywna i społeczna. Przez piętnaście lat przy duszpasterstwie prowadzony był szczep harcerski „Szerokie Pole”, zajmujący się rehabilitacją i wypoczynkiem dzieci z chorobą nowotworową. Równolegle z pracą harcerską, do dzisiaj aktywnie działa wolontariat. Staramy się wspierać rodziny pacjentów przede wszystkim religijnie, ale też duchowo, a w niektórych wypadkach materialnie. Szczególną troską otaczane są rodziny umierających dzieci.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Pełni Ksiądz od wielu lat posługę kapelana w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. To dosyć szczególna sytuacja, ponieważ jest Ksiądz w tym miejscu na stałe. Proszę opowiedzieć o swojej posłudze i o tym, jakie plusy i minusy wynikają z bycia i służby od wielu lat w tym samym szpitalu.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W pracy kapelana szpitalnego liczą się: wiara, gorliwość, teoretyczne przygotowanie i przede wszystkim wieloletnie doświadczenie. Moja sytuacja jest trochę inna od pozostałych kapelanów, ponieważ przed wstąpieniem do Zgromadzenia Księży Sercanów byłem już młodym lekarzem. Znałem ówczesne potrzeby religijne chorych i opiekunów medycznych niejako od środka. Pięć lat przed rozpoczęciem posługi kapelana w szpitalu dziecięcym odbyłem w nim dwumiesięczny specjalistyczny staż lekarski w Klinice Onkologii i Hematologii Dziecięcej. Jestem zaprzyjaźniony z wielu lekarzami i innymi pracownikami szpitala. W tym miejscu jednak kończą się ułatwienia, a rozpoczyna ponad dwudziestoletni, całodobowy dyżur kapelana, oczywiście zdarzają się również chwile wytchnienia. Troską duszpasterską otaczam cierpiących, którzy są w centrum mojej służby. Z perspektywy minionych lat uważam, że ksiądz powinien pokochać posługę chorym i poświęcić jej swoje życie. Tylko wówczas będzie odczuwał wewnętrzną radość służby samemu Chrystusowi w chorych i nie ulegnie on zniechęceniu, co psychologia określa mianem „wypalenia”. Dyplom lekarza posiadam już 32 lata i jestem głęboko przekonany, że większość koleżanek i kolegów swój zawód traktuje jako powołanie, chociaż może nie zawsze rozumiane w sensie religijnym. Stąd też ksiądz tym bardziej powinien być wśród chorych z powołania, jako kapłan Boży. To jest to „ponad to”, co może ofiarować Bogu, nie licząc czasu, utraconych sił i nie obawiając się, że nie zrobił tzw. kariery.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W czym upatruje Ksiądz misję kapelana szpitalnego? Czy jest on „tylko” szafarzem sakramentów, a może także przewodnikiem, przyjacielem, i to również dla personelu? Jakie są Księdza doświadczenia w tej materii?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"> </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Staram się odpowiadać na potrzeby religijne pacjentów, ich rodziców i personelu medycznego. Stąd też oprócz posługi kapłańskiej sprawowanej dla tych, których życie nie jest bezpośrednio zagrożone, jestem przy większości dzieci przywiezionych z wypadków, bardzo ciężko chorych i bliskich śmierci. Szczególną troską otaczam dzieci odchodzące do Boga i ich osierocone rodziny. Stosownie do wieku otrzymują one sakramenty: chrztu, pojednania i pokuty, Eucharystii, I Komunii św., bierzmowania i namaszczenia chorych. Najtrudniejsza jest jednak rozmowa z chorymi dziećmi i ich rodzicami. Moim zadaniem jest wzbudzić w nich nadzieję i wiarę oraz zbliżyć do kochającego ich Boga. Nie jest to zwyczajna rozmowa, bowiem często towarzyszy jej ogromny lęk przed cierpieniem i niepewnością losu. Duchowa sytuacja rodziców zazwyczaj jest o wiele trudniejsza od ich dzieci, które nie muszą być w pełni świadome istniejącego zagrożenia, albo w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy. W tej trudnej pracy mogę liczyć na kompetentne i pełne poświęcenia wsparcie ze strony s. Bożeny, która jest świetnie przygotowana i bardzo łatwo nawiązuje relacje z dziećmi i ich opiekunami. Tak ujęta posługa duszpasterska różni się od opieki duchowej pozbawionej praktyk religijnych. Dla chorych jestem bowiem przede wszystkim kapłanem i szafarzem sakramentów. Wszystkie inne funkcje pozasakramentalne, które opisuje fachowa literatura, takie jak: pocieszyciel, mediator, doradca, etyk, są przydatne, ale nie mogą w trudnym położeniu dać cierpiącemu Boga. Opiekę duchową rozumiem i sprawuję jako opiekę religijną, z posługą słowa Bożego i sakramentów. Stąd też nie widzę możliwości zastąpienia kapłana osobą świecką, która przecież nie będzie mogła sprawować sakramentów. Niestety, obecnie promowana jest opieka duchowa wzorowana na krajach, w których praktycznie zanikło chrześcijaństwo, chociaż niegdyś było tam bardzo silne. Niewątpliwie tak rozumiana opieka duchowa wpisuje się w pogłębiającą się sekularyzację. Znajdzie ona poparcie w tych kręgach społecznych, które zatraciły religijny sens swojego istnienia, będzie promowana medialnie i w dalszej perspektywie może przyczynić się do osłabienia duszpasterstwa chorych, a w najgorszym wypadku zaniku przynajmniej w niektórych szpitalach Stąd też należy tworzyć zespoły opieki duszpasterskiej skupione wokół osoby kapłana. Opieka ta, dobrze sprawowana, zawsze jest też opieką duchową. Nie obawiam się nietolerancji, złego traktowania lub lekceważenia potrzeb niechrześcijan i niewierzących, bowiem nauczaniu Chrystusa były obce wykluczenia drugiego człowieka z jakichkolwiek powodów rasowych, religijnych, kulturowych, czy politycznych.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Proszę opowiedzieć o swoich spotkaniach z pacjentami i ich rodzinami i powiedzieć, czego uczą Księdza te spotkania?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"> </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kiedy rozpoczynałem posługę w szpitalu, myślałem że będę przede wszystkim otaczał wszechstronną opieką dzieci. Bardzo szybko zrozumiałem, że jeszcze większej pomocy wymagają ich rodzice i opiekunowie medyczni. Wspólnie z s. Bożeną doświadczamy, że niektóre dzieci, obdarzone jakimś szczególnym darem wiary, upominają się o modlitwę i sakramenty, a zwłaszcza Komunię św., pomimo obojętności religijnej ze strony najbliższych. Stąd też zdarza się, że kiedy je odwiedzamy, skupienie dziecka, żarliwa modlitwa i przyjęcie Komunii św. z miłością, zawstydza dorosłych i innych pacjentów. Wiele razy mieliśmy też do czynienia z dziećmi w wieku 5–7 lat bardzo ciężko chorymi, niekiedy śmiertelnie, które niezachęcane przez ich bliskich, ani personel medyczny, same „załatwiały” sobie sakrament pokuty i I Komunię św. Tak było ze zmarłym przed kilkoma dniami siedmioletnim Bartusiem, który trzy miesiące temu uparł się, że koniecznie chce się wyspowiadać, a przecież jeszcze nigdy nie czynił tego i nie przyjmował Komunii św. Podczas odwiedzin s. Bożeny usilnie prosił ją o rozmowę ze mną. Idąc do chłopca nie wiedziałem jeszcze, jak postąpię. Kiedy usiadłem przy łóżku Bartusia, on o nic mnie nie pytając, rozpoczął swoją spowiedź. Byłem wzruszony i zarazem zawstydzony głębią i delikatnością jego miłości do Jezusa. Bez wahania udzieliłem mu rozgrzeszenia i poprosiłem jego mamę, aby w ciągu kilku dni zorganizować I Komunię św. w Kaplicy szpitala. Bartuś okazał się misjonarzem, ponieważ Kamil, jego rówieśnik z tej samej sali, również wówczas przystąpił do swojej pierwszej spowiedzi. Za kilka dni udzieliłem chłopcom I Komunii św., dającą ogromną duchową radość i siłę zarówno im, jak i ich rodzicom.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(…) Te spotkania z dziećmi głębokiej wiary podnoszą nas na duchu w chwilach, kiedy wydaje się, że świat dorosłych ogarnia ciemność. Są one prawdziwymi świętymi żyjącymi wśród nas, którzy poprzez heroizm wiary w cierpieniu uczą nas prawdziwej miłości.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">  </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co jest dla Księdza najtrudniejsze (obciążające) w tej posłudze, a co przynosi największą radość?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"> </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Najtrudniejszym dla mnie i s. dr Bożeny jest doświadczanie braku wiary u dorosłych, którzy nie widzą potrzeby zbliżenia się do Boga, nawet w sytuacji umierania dziecka. Nikt i nic nie może ich pocieszyć, ponieważ utracili nadzieję zbawienia. Sytuacja jest dramatyczna, ale oni nie potrafią przyjąć pomocy. To jest objaw postępującej sekularyzacji. Jeszcze 10 lat temu nie spotykaliśmy się z tak trudnymi wydarzeniami. W tej perspektywie można zrozumieć, jak bardzo nas zasmuca, kiedy dziecko lub nastolatek przyjęty do szpitala z dumą wyznaje, że porzucił wiarę i jest ateistą, a przecież był ochrzczony i przyjmował I Komunię św., a często również sakrament bierzmowania. Deklarację tę szczególnie trudno przyjąć, kiedy dziecko jest uratowane po nieudanej próbie samobójczej. Nie pozostajemy jednak obojętni i bezczynni. Modlimy się w ich intencjach, trwając na adoracji Najświętszego Sakramentu i próbujemy ich ująć bezinteresownym dobrem. Niektórym spośród nich udaje się nam pomóc. Największą zaś radość przynosi nam widok chorego dziecka z dumą wyznającego wiarę wobec niedowierzających pacjentów oraz wątpiących dorosłych, którzy dzięki niemu ponownie uwierzyli. Szczególny rodzaj duchowej radości doznajemy również, kiedy ciężko chore dziecko wraca do zdrowia, gdy wszyscy utracili już nadzieję.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">  <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(…) </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Na czym polega wyjątkowość powołania siostry dr Bożeny Leszczyńskiej, tworzącej z księdzem zespół duszpasterski?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"> </span><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Siostra Bożena całe swoje życie poświęciła służbie Jezusowi, który utożsamił się z cierpiącymi, a więc i chorymi dziećmi. Do niej odnoszą się również Jego słowa: „nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem” (J 15,16). Będąc na uroczystości przyjęcia jej do stanu dziewic konsekrowanych w kaplicy arcybiskupów krakowskich 2 lutego 2003 r., zapadły mi w pamięć słowa ks. kard. Franciszka Macharskiego, który w czasie homilii wyznaczył jej misję w Kościele: „Na życzenie biskupa musi ona żyć nie w klasztorze, zgromadzeniu zakonnym, ale żyć w świecie i jednocześnie żyjąc w świecie służyć Bogu”. Bóg wybrał dla niej, a Kościół potwierdził, najpiękniejszą i bardzo trudną służbę pośród ciężko chorych dzieci. Dodaje im otuchy, umacnia wiarę, zanosi im Komunię św., pamięta o każdym i dostrzeże smutne, gdy inni przechodzą obok niego obojętnie. Posiada niezwykły dar łatwego nawiązywania kontaktu z dzieckiem. Jest to mowa z serca do serca. W swoim pokoju szpitalnym posiada niezwykłą – jak dzieci mówią − „magiczną” szafę, zaopatrzoną w zabawki, książki i słodycze i wszystko to, co może ucieszyć dziecko i odwrócić jego uwagę od cierpienia. Siostra Bożena nie rywalizuje z nikim, ale kierując się intuicją obejmuje opieką te dzieci, z którymi inni mają utrudniony lub słabszy kontakt. Jest ona w sensie dosłownym drugą matką dla dzieci, które utraciły swoich rodziców. Z pamięci mogę bez trudu przywołać imiona niektórych z nich: Agnieszka, Szymon, Adrian, Wiktor, a przecież to nie wszystkie… Jej wrażliwość na cierpienie dziecka porusza i mobilizuje mnie oraz innych pracowników szpitala do niesienia pomocy, pomimo zmęczenia. Bez patosu mogę zaświadczyć, że Bóg wybrał s. Bożenę, aby swoim życiem dała świadectwo, że jest On zatroskanym Ojcem o każde cierpiące dziecko.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Rozmawiała: Renata Katarzyna Cogiel</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Wywiad ukazał się w miesięczniku </b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">„Apostolstwo Chorych. List do osób chorych i niepełnosprawnych”, 88(2017) nr 5. Pełną wersję znajdą Państwo pod adresem: </span></span></span><span style="color: #000080;"><span lang="zxx"><u><a href="http://kapelaniausd.nazwa.pl/z-serca-do-serca.html"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">http://kapelaniausd.nazwa.pl/z-serca-do-serca.html</span></span></span></a></u></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zapraszamy na stronę internetową Kapelanii szpitala, na której znajdą Państwo, między innymi, historię duszpasterstwa chorych, rozważania i homilie, a także bogaty zbiór artykułów ks. Lucjana i s. Bożeny oraz poruszające wiersze Kapelana. </span></span></span><span style="color: #000080;"><span lang="zxx"><u><a href="http://kapelaniausd.nazwa.pl/"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">http://kapelaniausd.nazwa.pl/</span></span></span></a></u></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. unsplash.com</span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-3773" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/02/wychowawca_0220-214x300.jpg" alt="" width="214" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/02/wychowawca_0220-214x300.jpg 214w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/02/wychowawca_0220-443x620.jpg 443w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/02/wychowawca_0220-768x1074.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/02/wychowawca_0220-1098x1536.jpg 1098w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/02/wychowawca_0220-1464x2048.jpg 1464w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/02/wychowawca_0220-600x839.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2022/02/wychowawca_0220-scaled.jpg 1830w" sizes="auto, (max-width: 214px) 100vw, 214px" /></p>
<p align="justify">
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/z-serca-do-serca/">Z serca do serca</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowo narodzeni. Dziecko i MAMA</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/nowo-narodzeni-dziecko-i-mama/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Jan 2022 09:39:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[doula]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[mama]]></category>
		<category><![CDATA[otulanie]]></category>
		<category><![CDATA[połóg]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3684</guid>

					<description><![CDATA[<p>O potrzebach mam i otulaniu poporodowym, które z Białorusi przywiozła do Polski, opowiada Vola Kuśmierska, żona i mama, położna i doula, serce projektu „Otulić mamę”. Rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. Czy my, kobiety i młode mamy (nawet jeśli to kolejne dziecko w rodzinie), potrafimy się o siebie zatroszczyć? – Wszystko zależy od priorytetów i od dobrej organizacji [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/nowo-narodzeni-dziecko-i-mama/">Nowo narodzeni. Dziecko i MAMA</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>O potrzebach mam i otulaniu poporodowym, które z Białorusi przywiozła do Polski, opowiada Vola Kuśmierska, żona i mama, położna i doula, serce projektu „Otulić mamę”. Rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy my, kobiety i młode mamy (nawet jeśli to kolejne dziecko w rodzinie), potrafimy się o siebie zatroszczyć?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wszystko zależy od priorytetów i od dobrej organizacji czasu. Kiedy rodzi się dziecko, mama w naturalny sposób oddaje mu całą siebie. To konieczne i naturalne – dziecko karmione piersią nie może bez niej żyć. Nawet otoczenie zapomina  o mamie, w centrum jest noworodek. Wszyscy pytają: „Jak tam maluszek?” i przychodzą go zobaczyć, przynoszą mu prezenty. Na wizycie kontrolnej w przychodni lub w domu lekarz też chce zbadać dziecko. Widzimy, że ani nowoczesna kultura, ani natura sama w sobie nie jest tutaj pomocna. Troska mamy o nią samą musi więc być świadomym wyborem. Niezbędna jest mistrzowska organizacja czasu i przestrzeni oraz umiejętność proszenia o pomoc.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>O zaspokojenie niektórych potrzeb mamy mogą zadbać jej bliscy. O co jednak musi się zatroszczyć ona sama?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">O to, czego nikt inny za nią nie zrobi. O zjedzenie zdrowego i smacznego posiłku (który może dla niej przygotować ktoś inny), o ciepłą kąpiel i sen, o rozkoszowanie się swoim dzieckiem. By kubeczek miłości mamy nie był pusty, warto przyjąć nową siebie, pokochać na nowo swoje zmienione ciało, zaakceptować sytuację, że na tym etapie swojego życia kobieta nie należy w pełni do siebie. Warto jeszcze znaleźć czas na realizację swojej pasji, na chwilę tylko dla siebie w ciągu dnia, na drobne przyjemności. Nie gwarantuje to, że mama będzie wypoczęta – zmęczenie dopada każdego. Jednak takie „tankowanie” w ciągu dnia pozwala nie zagubić siebie i nie wpaść w depresję szarej codzienności. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jak nie wpaść w pułapkę: „Jestem egoistką, myśląc o sobie, przecież trzeba skupić się na dziecku!”?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dbanie o siebie nie jest egoizmem. By dawać innym, najpierw samemu trzeba mieć. A mama daje nieustannie, na wszystkich poziomach. Znamy te banały w stylu: „zdrowa mama to zdrowe dziecko” albo „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”. I to prawda. W takim znaczeniu mama jest pierwsza w kolejce, jeśli chodzi o zaspokojenie potrzeb.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ale można też zamienić „dziecko” na „rodzinę”. Mama jest sercem rodziny. Kiedy choruje, jest niezadowolona, nieszczęśliwa, cierpią wszyscy dookoła. To równocześnie tak proste, a czasem tak trudne do zrozumienia: mama potrzebuje energii, siły fizycznej i zasobów emocjonalnych, aby służyć w domowym gospodarstwie, karmić i tulić, obdarowywać miłością i inspirować.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dziecko potrzebuje mamy normalnej, zwyczajnej, wystarczająco dobrej. W ciągu 10 lat swojego macierzyństwa dopracowałam definicję mamy dobrej dla siebie. To ta, która dba o siebie z miłości do swoich bliskich. Dba o relację z mężem, a dzieci są tylko przyjemnym „dodatkiem”. Wiem, że to brzmi niefortunnie, ale w takim układzie dzieci są szczęśliwe. Żyją swoim życiem, nie muszą być w centrum (to tylko nam się wydaje, że one zawsze pragną być języczkiem u wagi), są wolne.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A jak pomóc i mądrze wspierać inną mamę, kiedy towarzyszę jej w pierwszych tygodniach po porodzie?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To mój ulubiony temat. Nagrywam o tym godzinne spotkania i piszę książkę. Mądre wsparcie zakłada indywidualne podejście. Indywidualne, czyli w zależności od potrzeb. Mama, która niedawno urodziła, zwykle pragnie pożywić się dobrym, domowym, ciepłym jedzeniem, napić się herbaty, skorzystać z łazienki, wygadać się albo wypłakać. Marzy o tym, by był porządek w domu, ucieszyć się pięknem wokół, zasnąć. To małe–wielkie sprawy. Może w nich pomóc każda z nas, nie musimy robić żadnych spektakularnych rzeczy. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Warto więc po pierwsze być obecną i pomocną w sprawach gospodarczych. Następnie obdarzyć dobrym słowem i prezentem. To piękny zwyczaj, by przyjść z podarunkiem nie tylko dla noworodka, ale także dla tej, która go urodziła. I po trzecie, docenić jej trud i poświęcenie, którego często nikt nie widzi.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Otulanie mamy, którym się Pani zajmuje, to więcej niż poporodowy rytuał. Na czym polega otulanie i co jest jego najgłębszym sensem?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Otulanie mamy to spotkanie kobiety z kobietą. Choć może wydawać się tajemnicze, jest leczniczą i prostą metodą wzmocnienia ciała i duszy, która współgra z fizjologią kobiety. Do otulania zaproszone są mamy tuż po porodzie, które odczuwają totalne zmęczenie, nie mają czasu dla siebie, czują, że ich potrzeby są zaniedbane, ale także te mamy, które urodziły już dawno temu, ale z różnych powodów doświadczenia porodowe były dla nich trudne. Na otulanie mogą się zdecydować także mamy po stracie dziecka – jest to dla nich czas leczenia ran.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zwykle jednak otulam mamy niedługo po porodzie. Ta terapeutyczna ceremonia to piękny gest wdzięczności za trud noszenia i rodzenia dzieci, wyjątkowy prezent dla duszy i ciała. Otulanie pomaga odzyskać siły, odnaleźć się w pełni w nowej roli, przywrócić utraconą energię. Jest pomocą dla ciała, by mogło się adaptować do nowej sytuacji.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jak przebiega ten rytuał?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Otulanie trwa kilka godzin. Rozpoczyna się od stworzenia bezpiecznej i ciepłej atmosfery, zapoznania się mamy i otulającej w trakcie szczerej rozmowy, określenia potrzeb czy wypowiedzenia problemów, które martwią kobietę, oraz ustalenia granic. Kolejny krok to przygotowanie napoju, którym może być herbata korzenna, gorąca czekolada, kakao, napar z suszu. Napój powinien być gorący i dość ostry, gdyż jego najważniejszym zadaniem jest rozgrzanie ciała. Potem jest czas na ciepłą kąpiel, masaż wybranymi przez kobietę olejkami eterycznymi i wreszcie tytułowe otulanie, czyli kolejny masaż rozluźniający przy użyciu specjalnej chusty. </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Tradycyjnie otulanie poporodowe odbywa się w domu mamy, w harmonii ze wszystkim, co dzieje się w rodzinie. Noworodek w każdej chwili może być przyniesiony do mamy na karmienie czy przytulanie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Mamy więc długie rozmowy, piękno i ciszę dookoła, dobre jedzonko, ciepło, rozluźnienie ciała, wdzięczność. Chcemy szczególnie zwrócić uwagę na mamę, zatroszczyć się o jej ciało, powiedzieć: „Dziękuję ci za trud noszenia, rodzenia, karmienia”. Jest to odczuwalny w ciele moment napełnienia, odpoczynku, ciszy. Wszystko jest genialnie proste i w tej prostocie tkwi genialność. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A ten najgłębszy sens… Każda kobieta doświadcza czegoś swojego, unikatowego. Uzdrowienia relacji, przebaczenia, odkrycia jakiejś prawdy o sobie, otwarcia na nowe… Tu nie ma jednej odpowiedzi.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Niektórzy nazywają otulanie misterium. Są ziołowe herbaty, olejki eteryczne, głębokie rozmowy, świece, kwiaty. A czy jest też&#8230; modlitwa?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kiedy ja otulam mamy, zawsze się za nie modlę. Jest to mój sposób na ciszę wewnętrzną, na poradzenie z tym, czego jako człowiek nie potrafię. Sama modlitwa nie jest wpisana w rytuał, ale na pewno jest dla niej przestrzeń. To zależy to od otulającej i otulanej.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Po ostatnim porodzie prowadziła Pani notatki z połogu. Niespieszne, spokojne. To zupełnie wbrew kolorowym magazynom, które podpowiadają, co zrobić, by natychmiast po porodzie wrócić do formy! Dlaczego potrzebujemy zmiany optyki?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Połóg to wyjątkowy czas i dla mamy, i dziecka. On się już nigdy nie powtórzy. Zaniedbując ten czas, tracimy szansę na lepszy start w swoje macierzyństwo, na spokojną adaptację i rehabilitację, na wyjątkowe chwile z noworodkiem, spędzone w łóżku na kangurowaniu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dla kobiety połóg jest najbardziej wrażliwym czasem z medycznego punktu widzenia. Poród zawsze jest stresem dla organizmu: następuje utrata krwi, zmiany fizyczne są dynamiczne, zdarzają się urazy. Operacja cięcia cesarskiego jest poważnym zabiegiem i ciało po niej wymaga jeszcze intensywniejszej rehabilitacji, niż po porodzie drogami natury. Ciało i dusza kobiety potrzebują odpoczynku w łóżku, domowych, ciepłych i regularnych posiłków, ciepła fizycznego i emocjonalnego. To minimum, którego potrzebuje każda mama, ale ta nowonarodzona szczególnie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję za rozmowę.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Więcej informacji o projekcie „Otulić mamę” – o otulaniu, </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>Kartach porodowych z Bożą Mocą</b></i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> oraz o ich autorce – Voli Kuśmierskiej, znajdą Państwo na stronie: www.otulicmame.pl</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję za rozmowę.</b></span></span></p>
<p align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. archiwum Voli Kuśmierskiej</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/nowo-narodzeni-dziecko-i-mama/">Nowo narodzeni. Dziecko i MAMA</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Słowa Papieża motywowały nas</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/slowa-papieza-motywowaly-nas/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Oct 2021 10:18:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[komiks]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Kleszcz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3449</guid>

					<description><![CDATA[<p>O tym, jak zmieścić życie Jana Pawła II w dwóch tomach i jak się nie poddawać, mimo przeciwności, opowiadają autorzy komiksu „Nasz Papież. Karol Wojtyła” – Mariusz Chudy i Tomasz Kleszcz w rozmowie z Marią Kowal. Skąd pomysł na komiks o Janie Pawle II? Na rynku jest tak wiele publikacji o Papieżu- Polaku, są także [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/slowa-papieza-motywowaly-nas/">Słowa Papieża motywowały nas</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="color: #333333;"><b>O tym, jak zmieścić życie Jana Pawła II w dwóch tomach i jak się nie poddawać, mimo przeciwności, opowiadają autorzy komiksu „Nasz Papież. Karol Wojtyła” – Mar</b></span><span style="color: #333333;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>iusz</b></span></span></span><span style="color: #333333;"><b> Chudy</b></span><span style="color: #333333;"><b> i Tomasz Kleszcz</b></span><span style="color: #333333;"><b> w rozmowie z Marią Kowal. </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Skąd pomysł na komiks o Janie Pawle II? Na rynku jest tak wiele publikacji o Papieżu- Polaku, są także komiksy. Dlaczego Panowie chcieli, aby powstał nowy?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Marcin Chudy:</b> Tak naprawdę poważnego, wielostronicowego, pięknie wydanego komiksu o życiu Karola Wojtyły to nie był<span lang="it-IT">o. St</span>ąd pomysł, żeby przygotować dla polskiego czytelnika coś wyjątkowego. Zainwestowaliśmy własne oszczędności, poświęciliśmy dwa lata pracy i możemy z dumą przedstawić jedyny taki komiks w Polsce. 120 stron w twardej oprawie, na pięknym papierze, z szytym grzbietem. Do tego dochodzi unikatowa treść, z faktami mało znanymi, bądź też takimi, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>re mogą być nawet sensacją dla czytelnika.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Jak wyglądała praca nad scenariuszem? Życie Karola Wojtyły, a później Jana Pawł</b><span lang="en-US"><b>a II, by</b></span><b>ło bardzo bogate w wydarzenia – wybranie z niego kluczowych wątk</b><span lang="es-ES-u-co-trad"><b>ó</b></span><b>w musiało być niełatwe.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span lang="de-DE"><b>MCh:</b></span><span lang="de-DE"> Do</span>ść szybko doszliśmy do wniosku, ż<span lang="en-US">e to </span>życie napisało najpiękniejszy scenariusz. Naszą rolą było tylko wybrać i tak ułożyć poszczeg<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>lne fakty, żeby linia narracyjna była płynna, ż<span lang="en-US">eby to si</span>ę dobrze czytało. I naprawdę nie był<span lang="en-US">o to </span>łatwe, bo chciałoby się opowiedzieć o wszystkim, a miejsca w komiksie nie da się rozciągać w nieskończoność. Przyjęliśmy autorską <span lang="es-ES-u-co-trad">metod</span>ę, że wybieramy rzeczy kluczowe, fundamentalne, ale też dajemy sporo miejsca na lżejsze tematy, anegdoty, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>re pokazują Karola Wojtyłę jako zwykłego człowieka, a nie od razu świętego. Jak śpiewa przy ognisku jazzowe piosenki, chodzi po g<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>rach, gra w piłkę w mieszkaniu z ojcem, czy jako ministrant niemal codziennie spóźnia się <span lang="it-IT">na porann</span>ą Mszę św., bo lubi sobie pospać.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Tomasz Kleszcz przełożył scenariusz na obrazy. Jak Panowie na siebie trafili? Co sprawił</b><span lang="it-IT"><b>o, </b></span><b>że zaczęliście współpracę?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span lang="de-DE"><b>MCh:</b></span> Zaczynaliśmy z innym rysownikiem. Ale po pół roku postanowiliśmy zmienić stylistykę komiksu. Nie do końca nam odpowiadała. Zaczęliśmy szukać w internecie kogoś nowego. Wysłaliśmy do kilku zaproszenie do współpracy, z prośbą o jedną poglądową planszę. Tomek odpisał jako jeden z pierwszych, pokazał rysunek, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>ry nam się od razu spodobał, a kiedy powiedział jeszcze, że jest z Wadowic, to wiedzieliśmy, że już nikogo innego nie potrzebujemy. Na naszej stronie www.naszpapiez.pl można na filmie podejrzeć, jak Tomek pracuje, jak rysuje się taki komiks.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Kim dla Pan</b><span lang="es-ES-u-co-trad"><b>ó</b></span><b>w jest Karol Wojtyła – św. Jan Paweł II? Co z Jego nauczania jest dla Pan</b><span lang="es-ES-u-co-trad"><b>ó</b></span><b>w najbliższe, najistotniejsze? </b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>M</b><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>Ch</b></span></span></span><b>:</b> Chciałbym trochę nagiąć ten cytat do siebie, ale słowa „Nie lękajcie się” były pewnego rodzaju naszym przewodnikiem podczas prac nad komiksem. Miałem je wciąż z tyłu głowy, gdy tworzyliśmy ten projekt. Szczeg<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>lnie wtedy, gdy trzeba był<span lang="it-IT">o si</span>ły woli i determinacji, żeby go kontynuować, a nie było pieniędzy, trzeba było zmienić rysownika, świat dopadła pandemia koronawirusa i ja sam r<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>wnież ciężko go przechorowałem. Te słowa Papieża motywowały nas, żeby nie odpuszczać. Kiedy książki przyjechały z taśmy drukarskiej, to okazał<span lang="it-IT">o si</span>ę, że było warto zawierzyć i się nie poddawać.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Od śmierci Jana Pawł</b><span lang="it-IT"><b>a II min</b></span><b>ęło 16 lat, od wyboru na Stolicę Piotrową – 43. Rosną pokolenia, dla kt</b><span lang="es-ES-u-co-trad"><b>ó</b></span><b>rych jest On postacią nieznaną, mityczną. Co – poprzez komiks – chcieli i chcą Panowie przekazać jego czytelnikom?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span lang="de-DE"><b>MCh</b></span>: W komiksie pokazujemy człowieka, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span><span lang="en-US">ry wbrew ca</span>łej masie przeciwności, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>re mogłyby go załamać, wciąż trwa w głębokiej wierze w Boga. Wierzymy, że takie żywe świadectwo<span lang="fr-FR"> du</span>żo bardziej trafia do młodych niż oficjalne dokumenty. Widzimy czyny człowieka, a nie tylko słowa: „bądź dobrym chrześcijaninem”. Poza tym, Papież jest trochę jak typowy superbohater komiks<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>w. Bo też posiada supermoce! Siła modlitwy, głębokie zawierzenie Maryi, bezgraniczna służba drugiemu człowiekowi, mistycyzm – to cechy Jana Pawła II. To one uczyniły go Świętym, a dzięki temu możemy się do niego zwracać w modlitwie, z prośbą o wstawiennictwo. Bo Jan Paweł II ma moc i siłę. Jak superbohater!</span></p>
<p class="western" align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-3451" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-c-500x263.jpg" alt="" width="500" height="263" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-c-500x263.jpg 500w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-c-1100x580.jpg 1100w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-c-768x405.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-c-1536x809.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-c-600x316.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-c.jpg 1600w" sizes="auto, (max-width: 500px) 100vw, 500px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>90 plansz, ponad 900 godzin spędzonych nad rysowaniem komiksu o Janie Pawle II. Co było w tej pracy najtrudniejsze, a co – najbardziej satysfakcjonujące? </b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Tomasz Kleszcz: </b>Mmm, najtrudniejsze było rysowanie głównej postaci. Nie ma zbyt wielu zdjęć młodego Wojtyły, a na tych, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>re są dostępne – po dokładniejszej analizie – okazuje się, że Jego twarz w zależności od wieku, światła i kąta uję<span lang="it-IT">cia</span>, dość duż<span lang="it-IT">o si</span>ę od siebie różni. Bardzo trudno było mi uchwycić jakiś charakterystyczny rys, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>rego m<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>głbym się trzymać. Tak, to było zdecydowanie najtrudniejsze, a najbardziej satysfakcjonujący był chyba moment, kiedy dotarła do mnie przesyłka z papierowym egzemplarzem. M<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>c wziąć w ręce dobrze wydany album, nad kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>rym pracował<span lang="it-IT">o si</span>ę intensywnie przez dłuższy czas to naprawdę przyjemne uczucie.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Kt</b><span lang="es-ES-u-co-trad"><b>ó</b></span><b>ra z plansz lub rysunk</b><span lang="es-ES-u-co-trad"><b>ó</b></span><b>w jest Pana ulubioną?</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>TK:</b>Nie mam chyba takiej. Ja raczej patrzę na swoje prace krytycznie, i szybciej poprawiłbym plansze, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>re dziś – z perspektywy czasu – już mi się podobają mniej i najchętniej bym je przerysował.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Jest Pan wadowiczaninem. Czy odkrył </b><span lang="es-ES-u-co-trad"><b>Pan co</b></span><b>ś nowego o Janie Pawle, dla siebie, podczas rysowania komiksu?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>TK</b>:To dość trudne pytanie. Ciężko to nazwać odkryciem, może bardziej obserwacją. Jak bardzo zmienił się świat od momentu, kiedy młody Wojtyła wizytował parafie gdzieś w Polsce, co wydarzył<span lang="it-IT">o si</span>ę zaledwie kilka dekad temu w stosunku do dnia dzisiejszego. Jak zmienił<span lang="it-IT">o si</span>ę otoczenie, wartości i ludzie. Krajobraz.  To wzbudza w człowieku jakiś strumień nostalgii, wspominania przeszłości i zastanawiania się <span lang="sv-SE">nad up</span>ływem czasu i nieuniknionymi zmianami, kt<span lang="es-ES-u-co-trad">ó</span>rych nie zawsze każdy z nas chce doświadczać.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><b>Bardzo dziękuję za rozmowę.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-3450" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-okladka_nasz_papiez-203x300.jpg" alt="" width="203" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-okladka_nasz_papiez-203x300.jpg 203w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-okladka_nasz_papiez-420x620.jpg 420w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-okladka_nasz_papiez-768x1135.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-okladka_nasz_papiez-1039x1536.jpg 1039w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-okladka_nasz_papiez-1386x2048.jpg 1386w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-okladka_nasz_papiez-600x887.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-okladka_nasz_papiez-scaled.jpg 1732w" sizes="auto, (max-width: 203px) 100vw, 203px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="color: #333333;"> </span><span style="color: #333333;">„<b>Nasz Papież. Karol Wojtyła” tom 1, Heaven Media</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #333333; font-family: 'times new roman', times, serif;">scenariusz – Mariusz Chudy, Piotr Borucki</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #333333; font-family: 'times new roman', times, serif;">rysunki – Tomasz Kleszcz</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="color: #333333;">data premiery: 15 sierpnia 202</span><span style="color: #333333;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">1</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #333333; font-family: 'times new roman', times, serif;">format: A4</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #333333; font-family: 'times new roman', times, serif;">druk: kolor</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #333333; font-family: 'times new roman', times, serif;">liczba stron: 120</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #333333; font-family: 'times new roman', times, serif;">oprawa: twarda</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #333333; font-family: 'times new roman', times, serif;">Premiera II tomu zaplanowana jest na wiosnę 2022 r.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; color: #ff6600;"><u><a style="color: #ff6600;" href="https://paradoks.net.pl/image_files/text/40021/19.jpg"><br />
</a></u><strong>Wśród Czytelników, którzy podzielą się (wysyłając e-mail na adres redakcji lub zamieszczając komentarz na Fb), co z nauczania Jana Pawła II jest dla nich najbliższe oraz udostępnią wywiad na swoim Fb rozlosujemy 3 egzemplarze komiksu. Dziękujemy Heaven Media!</strong></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-3452" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-b-450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-b-450x300.jpg 450w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-b-929x620.jpg 929w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-b-768x513.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-b-1536x1025.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-b-2048x1367.jpg 2048w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/10/s.-22-23-b-600x400.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/slowa-papieza-motywowaly-nas/">Słowa Papieża motywowały nas</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Epidemia szansą na zmianę</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/epidemia-szansa-na-zmiane/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Jun 2021 09:46:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[raport IPZIN]]></category>
		<category><![CDATA[Szymon Grzelak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3263</guid>

					<description><![CDATA[<p>O znaczeniu zwykłych gestów, etosie wychowawcy i radzeniu sobie w kryzysie, z dr. Szymonem Grzelakiem, założycielem i prezesem Zarządu Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej, autorem Raportu „Jak wspierać uczniów po roku epidemii? Wyzwania i rekomendacje dla wychowania, profilaktyki i zdrowia psychicznego”, rozmawia Maria Kowal. Tytuł Raportu brzmi: „Jak wspierać uczniów po roku epidemii?”, a ja chciałabym zapytać: [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/epidemia-szansa-na-zmiane/">Epidemia szansą na zmianę</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>O znaczeniu zwykłych gestów, etosie wychowawcy i radzeniu sobie w kryzysie, z dr. Szymonem Grzelakiem, </b></span></span></span><span style="color: #333333;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>założycielem i prezesem Zarządu Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej,</b></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> autorem Raportu „</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jak wspierać uczniów po roku epidemii? Wyzwania i rekomendacje dla wychowania, profilaktyki i zdrowia psychicznego”, rozmawia Maria Kowal.</b></span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-3268 alignright" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/06/sz.-grzelak-423x300.jpg" alt="" width="329" height="233" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/06/sz.-grzelak-423x300.jpg 423w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/06/sz.-grzelak-874x620.jpg 874w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/06/sz.-grzelak-768x545.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/06/sz.-grzelak-1536x1090.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/06/sz.-grzelak-600x426.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/06/sz.-grzelak.jpg 1747w" sizes="auto, (max-width: 329px) 100vw, 329px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Tytuł Raportu brzmi: „Jak wspierać uczniów po roku epidemii?”, a ja chciałabym zapytać: jak „na ostatniej prostej” roku szkolnego pomóc sobie, by móc potem wesprzeć uczniów? Zarówno u nauczycieli, jak i rodziców pojawia się niepokój, czy damy z tym wszystkim radę?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To jest trudne pytanie, bo niepokój jest stałym elementem pandemii. Jedynymi chwilami pseudowytchnienia są te, w których mamy informację, że jest więcej zakażeń, a więc jest pewne, że nie otworzą szkół. Niepokój, niepewność tego, co będzie w przyszłości, jest wymieniana przez rodziców i nauczycieli najczęściej wśród problemów przeżywanych w czasie epidemii. I teraz także nie wiemy do końca, co się zdarzy. Zostało półtora miesiąca<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc"><sup>1</sup></a> do końca roku szkolnego i możemy mieć poczucie, że nagle „musimy coś zrobić”. Wydaje mi się, że trzeba podejść do sytuacji spokojnie. Można, na przykład, posłużyć się pierwszą wskazówką, którą w naszych programach profilaktycznych dajemy dzieciom na poradzenie sobie w sytuacji kryzysowej: zdać sobie sprawę z własnych uczuć, nazwać je i zaakceptować. To jest pierwszy krok do racjonalnego działania. Nie musimy robić cudów, aby podźwignąć psychicznie dzieci, zwłaszcza kiedy sami jesteśmy mocno rozbici przez pandemię. Badania pokazują, że kondycja psychiczna zarówno rodziców, jak i nauczycieli jest słaba. Bardzo wyraźnie widać, że najgorzej radzą sobie ze wspieraniem dzieci i młodzieży ci nauczyciele, którzy sami są szczególnie zestresowani obecną sytuacją. Jest grupa nauczycieli, dla których nauka zdalna jest szczególnie wyczerpująca emocjonalnie. W świetle naszych badań najczęściej to właśnie ci nauczyciele nie prowadzą lekcji wychowawczych. Nie dziwi to, bo jeśli ktoś jest w słabym stanie psychicznym, to nie będzie mógł wspierać swoich uczniów.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z Raportu wynika, że lekcje wychowawcze są dzieciom bardzo potrzebne, ale ten kto je prowadzi też musi być „podtrzymywany”. Jedną z rekomendacji naszego Raportu jest taki model współpracy wewnątrz środowiska szkolnego, w którym nauczyciel i każdy inny pracownik szkoły mógłby otrzymać pomoc w radzeniu sobie z własną kondycją psychiczną. Np. można by stworzyć zachęty do tego, by taką pomoc dawał nauczycielom nie tylko pedagog czy psycholog szkolny, ale także pracownik poradni pedagogiczno-psychologicznej.. Kondycja psychiczna rodziców także jest zła. Najgorsza tych rodziców, którzy najwięcej czasu poświęcają na pomoc dzieciom w zdalnym nauczaniu. Tak tworzy się zamknięty krąg. Dzieci potrzebują wsparcia psychicznego przede wszystkim od rodziców, ale ci zużyli już swoje siły na pomoc w zdalnej nauce. I nie mają energii na więcej, tym bardziej, że mają wiele innych obowiązków domowych czy zawodowych. Wobec tego potrzebne są w systemie edukacji pewne rozwiązania systemowe – co odjąć z bagażu związanego z nauczaniem i kształceniem. Jeśli będzie mniej zobowiązań związanych z kształceniem, to wtedy pojawi się większa przestrzeń i u nauczycieli, i rodziców, aby pełnić role wychowawcze.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Od czego warto zacząć, aby zatroszczyć się o dzieci, które rok spędziły na nauce zdalnej?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zacznę od wskazania pewnego paradoksu, który jednak nie jest paradoksem. Jeśli zatroszczymy się o zdrowie psychiczne dzieci, to będziemy mieć także mniej zakażeń – taki wynik otrzymaliśmy w naszych badaniach. Dzieciaki, które mają najsłabszą kondycję psychiczną, mniej </span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">przestrzegają</span></span> <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">reguł reżimu sanitarnego.</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> To epidemiczny argument za tym, że trzeba się zająć właśnie ich kondycją psychiczną – to jest sprawa, która nie może nam umknąć. Jeśli stawia się na pierwszym miejscu kwestie sanitarne, na drugim te związane z kształceniem, a dopiero na dalszym sprawy związane z wychowaniem, wsparciem psychologicznym i zwykłym wsparciem psychicznym, to jest to niedobre. Zrównoważona pomoc w czasie epidemii powinna być mądrym kompromisem między potrzebami psychicznymi dzieci a koniecznością ochrony zdrowia w populacji. Przygotowaliśmy w naszym raporcie rekomendacje, na podstawie których można opracować odpowiednie zarządzenia. Od marca są one znane Ministerstwu Edukacji i Nauki. Jakie kierunki zmian postulowaliśmy? – Skoro na zajęciach nie może spotkać się cała klasa, to może choć małe grupki? Skoro lekcje nie mogą odbyć się w sali szkolnej, to może spotkajmy się z uczniami na świeżym powietrzu, na wycieczce do lasu, bez maseczek? Nawet jeśli z takiej formy skorzysta tylko odsetek uczniów, to może będą to dzieci najbardziej potrzebujące, w najsłabszej kondycji psychicznej? Znane jest powiedzenie psychologów „Tyle przyjmie rozum, na ile pozwolą emocje”. Ta prawda dobrze opisuje dzisiejszą szkolną rzeczywistość: jeśli ktoś jest zablokowany emocjonalnie, to nie jest w stanie przyjmować wiedzy. Dzieci przeżywają dużo trudnych emocji – od irytacji, po przygnębienie, smutek, depresję, osamotnienie i apatię. W sytuacji kryzysowej początkowo człowiek się mobilizuje, aby coś zmienić, jakoś sobie poradzić, ale gdy kryzys się przedłuża, zaczynamy oszczędzać energię, żyć „na pół gwizdka”. Uczeń w takim stanie, nawet jeśli siedzi przed ekranem na lekcjach, nic z nich nie wynosi, bo nie jest w stanie.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jakiego wsparcia potrzebują uczniowie? </b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Słyszymy wiele głosów, z których mogłoby wynikać, że pierwszą potrzebą dziecka w trudnym stanie psychicznym jest telefon zaufania do fachowca, albo szybki dostęp do psychologa. To jest niedobry kierunek myślenia. Zgoda, dobrze by było, aby było więcej psychologów, i by byli bardziej dostępni. Ale „wołanie o więcej psychologów” to skutek tego, że na przestrzeni minionych dziesięcioleci nauczyciele, z uwagi na nacisk położony na kształcenie, przestali pełnić swoją misję wychowawczą na miarę potrzeb, doszło do erozji etosu wychowawcy. Nadzór pedagogiczny wymaga przede wszystkim wskaźników związanych z kształceniem. A nauczyciel powinien być dopingowany do podejmowania roli wychowawczej i nagradzany za nią. Obecnie potrzebne są rozwiązania na szeroką skalę. Jeśli w szkole mielibyśmy 1–2% osób, które potrzebują pomocy psychologiczno-pedagogicznej, to pedagog szkolny razem z psychologiem z poradni – i ewentualnie telefonem zaufania oraz wsparciem przez prywatnego terapeutę (jeśli rodzice mogą sobie na to pozwolić) – powinni „dać radę”. Natomiast jeśli dzieci mających poważne problemy psychiczne będzie 10–15%, to takiego naporu nie wytrzyma żaden system pomocy psychologicznej. Wobec tego potrzebne jest uruchomienie zwyczajnych sił, które drzemią w nauczycielach, w wychowawcach. Tylko oni muszą wiedzieć, że mają te zasoby, że potrafią pomóc. Co jest takim zasobem? Młodzież sama podpowiada. Z badań naszego Instytutu wynika, że potrzebują lekcji wychowawczych. Czego potrzebują na tych lekcjach? Uczniowie mówią o prostych rzeczach: chcą pośmiać się razem, pobyć, porozmawiać o tym co czują, co przeżywają. Starsi, licealiści potrzebują też poważnych rozmów o przyszłości, o sytuacji na świecie. Taką rozmowę zwykły, empatyczny wychowawca potrafi przeprowadzić. Wychowawca musi wiedzieć, że potrafi to zrobić i musi wierzyć, że ma to znaczenie (a wielu nie wierzy). I musi mieć na to czas. Potrzeba obecnie masowego wykorzystania takich właśnie prostych, zwykłych form wsparcia, aby ograniczyć liczbę osób, które faktycznie będą potrzebować profesjonalnej pomocy psychologicznej. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Źródłem wzmocnienia psychicznego jest też zauważanie i dzielenie się tym, ile dobra wydarzyło się podczas ostatniego roku w społecznościach szkolnych. Nasze badania są kopalnią takich danych. Nauczyciele mówią o miłych esemesach, sympatycznych gestach od uczniów. Uczniowie – o przebaczeniu jakichś spraw ze strony nauczycieli, miłych rozmowach, wspólnych żartach. Rodzice doceniają szybką odpowiedź nauczycieli na ich pytania, a nauczyciele – konstruktywną informację zwrotną. Te proste rzeczy – rozmowa, słuchanie, gesty życzliwości, bycie razem – wchodzą w zbiór kompetencji, które mieszczą się w staropolskim etosie wychowawcy. Wychowawcy, który może być surowy, może nie być ideałem, ale który sercem jest przy dzieciach. Trzeba ten etos odbudowywać, tylko wymaga to także udziału „centrali” – Ministerstwa i kuratoriów. Raport, który przygotowaliśmy na zlecenie Ministerstwa Edukacji i Nauki, rekomenduje przywrócenie zaburzonej równowagi między przewartościowanym nauczaniem a niedowartościowanym wychowaniem; czekamy na sygnał, że tak właśnie się stanie. Potrzebne są nie tylko pieniądze, które daje się na jakiś cel, ale także odważne decyzje i mądre słowa, motywujące do działania. Te słowa powinny padać z ust ministrów, kuratorów i dyrektorów: że wychowanie i wychowawcy są ważni, że docenia się ich rolę. Jest wiele sposobów, w których można publicznie docenić rolę wychowania i wychowawców. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W Koziegłowach na rynku jest tablica upamiętniająca wychowawcę zasłużonego dla tej miejscowości. Podobna tablica jest w miejscowości Chodecz, na Kujawach. 100 lat temu do szkoły pani Keller, która była Niemką, a zarazem wielką polską patriotką, chodził mój dziadek. Do końca jego długiego życia, autorytetem była dla niego właśnie pani Keller. Kiedy pokazujemy te przykłady i tablice obecnym wychowawcom, mają łzy w oczach – przeżywają: moja praca ma znaczenie, jest ważna! Nad tym trzeba pracować, aby w naszym systemie edukacji tak właśnie było. Od tej strony traktowałbym epidemię jako szansę. Ta epidemia może pomóc nam obudzić się z systemu kształceniowo-testowego, który jest mocno nieludzki, który stawia na parametry. Który kształci dzieciaki do tego, aby potem były sprawnymi pracownikami korporacji, z najnowszymi smartfonami w ręku, ale leczącymi się przy okazji na depresję.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co, Pana zdaniem, można by odjąć z programów nauczania, aby </b></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>pojawiła się</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> przestrzeń na sprawy wychowawcze?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie odpowiem na to pytanie, bo to nie są moje kompetencje, natomiast uważam, że rozwiązanie należałoby wypracować. Jedna z 14 rekomendacji naszego raportu mówi, aby przyjrzeć się zobowiązaniom nauczycieli związanym z prowadzoną dokumentacją. Jeśli można by było w tej materii coś odjąć, to zyska się czas, który można przeznaczyć na działania wychowawcze. Nie ma pewności, czy i jak dużo można zdjąć z barków nauczycieli, ale warto to zbadać. Jeśli się da coś odjąć, to świetnie. A nawet jeśli okazałoby się, po takiej dogłębnej analizie, że niestety nie da się zmniejszyć biurokracji, to sam fakt informacji publicznej o przeprowadzeniu takich prac spowoduje, że nauczycielom łatwiej będzie zaakceptować taką konieczność. Pyta Pani co odjąć z programów nauczania. To się wiąże z pytaniem jakie kompetencje powinna obecnie kształcić szkoła. Nikt chyba nie miałby teraz sił na kolejną reformę edukacji. Ale dyskusja jest potrzebna i jakieś stopniowe zmiany też. Gdybym miał projektować taką „kroczącą reformę”, zaproponowałbym, aby, w związku z koronawirusem, 10% treści z każdego przedmiotu odjąć. Kto decydowałby jakie konkretne treści zostałyby pominięte? Do takiej pracy można by zaprosić komisje złożone z „przedmiotowców”, którzy by to ustalili. I zgodzilibyśmy się, że jedno pokolenie nie przeczyta i nie omówi jakiejś lektury, albo np. nie pozna budowy mięczaków. Lepsza taka strata niż zaniedbanie wsparcia wychowawczego.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Bardzo dziękuję za rozmowę.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
<span style="color: #3366ff;"><strong>Jak wspierać uczniów po roku epidemii? Wyzwania i rekomendacje dla wychowania, profilaktyki i zdrowia psychicznego</strong>.</span> Raport oparty na wynikach badań, przeprowadzonych wśród uczniów, rodziców i nauczycieli w okresie 04.2020–01.2021. Autorzy raportu: dr Szymon Grzelak, mgr Dorota Żyro.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #0563c1;"><u><a href="https://ipzin.org/images//pdf/Raport_jak_wspierac_uczniow_po_roku_epidemii.pdf"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">https://ipzin.org/images//pdf/Raport_jak_wspierac_uczniow_po_roku_epidemii.pdf</span></span></a></u></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
<strong><span style="color: #3366ff;">Wniosek podstawowy z badań:</span></strong> Trwający od roku czas epidemii COVID-19 i związany z nim reżim sanitarny (zwłaszcza aspekt izolacji społecznej) doprowadził do znaczącego osłabienia kondycji psychicznej uczniów. Zjawisko to może się nadal pogłębiać – i to nawet w optymistycznym przypadku szybkiego wygaśnięcia epidemii. Powoduje to palącą potrzebę objęcia dzieci i młodzieży wsparciem wychowawczym, profilaktycznym i pomocowym w różnorodnych formach i na jak najszerszą skalę.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><strong><span style="font-family: 'Times New Roman', serif; color: #3366ff;"><span style="font-size: medium;">Rekomendacja Główna: </span></span></strong></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A. Działania wychowawcze, profilaktyczne i pomocowe na rzecz wsparcia psychicznego dzieci i młodzieży powinny stać się priorytetem systemu edukacji zarówno w obecnej fazie pandemii, jak w okresie bezpośrednio po jej wygaśnięciu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">B. Przywrócenie od dawna zaburzonej równowagi między przewartościowanym nauczaniem a niedowartościowanym wychowaniem uzupełnianym o profilaktykę nie powinno mieć charakteru tymczasowego, lecz powinno pozostać w systemie edukacji jako trwała zmiana.</span></span></p>
<p class="western"><span style="font-family: 'Times New Roman', serif; color: #3366ff;"><span style="font-size: medium;"><b>Miniporadnia filmowa dla rodziców</b></span></span></p>
<p class="western"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zapraszamy do obejrzenia cyklu filmów poradnikowych, w których dr Szymon Grzelak p</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">odpowiada, jak mierzyć się z trudną pandemiczną rzeczywistością.</span></span></p>
<p class="western"><span style="color: #0563c1;"><u><a href="https://www.ipzin.org/index.php/99-jak-wychowywac-nastolatka-w-roku-2020-poradnik"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">https://www.ipzin.org/index.php/99-jak-wychowywac-nastolatka-w-roku-2020-poradnik</span></span></a></u></span></p>
<div id="sdfootnote1">
<p class="sdfootnote-western"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Rozmowa przeprowadzona była w połowie maja.</span></p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/epidemia-szansa-na-zmiane/">Epidemia szansą na zmianę</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Po prostu kocham</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/po-prostu-kocham/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Magdalena Guziak - Nowak Autor]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 May 2021 09:48:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[dzień matki]]></category>
		<category><![CDATA[macierzyństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3210</guid>

					<description><![CDATA[<p>Co robię, kiedy mam dość? Nic. A raczej to co zwykle: nadal gotuję, nadal sprzątam, bo przecież nadal tak bardzo kocham. Z Marią Halską, żoną i mamą ośmiorga dzieci, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. Co mi powiesz, gdy zapytam: „Co u Ciebie słychać?”? Będzie najpierw wstęp o mężu i dzieciach, czy potrafisz pomyśleć tylko o sobie: „U mnie, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/po-prostu-kocham/">Po prostu kocham</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co robię, kiedy mam dość? Nic. A raczej to co zwykle: nadal gotuję, nadal sprzątam, bo przecież nadal tak bardzo kocham. </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z Marią Halską, żoną i mamą ośmiorga dzieci, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co mi powiesz, gdy zapytam: „Co u Ciebie słychać?”? Będzie najpierw wstęp o mężu i dzieciach, czy potrafisz pomyśleć tylko o sobie: „U mnie, Marysi, jest teraz tak i tak…”?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Powinnam zawsze najpierw mówić o mężu, bo jest wyjątkowy i wspaniały, ale powiem o sobie. Staram się zapewnić sobie komfort, choć trudno jest odpocząć we własnym domu. Uczę się tego. Ostatnio, w Wielki Czwartek, przyjechał do nas rehabilitant dla naszego Jurka, bo zbliżał się termin jego operacji. Poćwiczył z synem, a potem ja mówię, że boli mnie jeden kręg. W domu było przedświąteczne zamieszanie. Dzieci piekły ciasteczka i spody do mazurków. Znajomi córki-maturzystki czyścili w kuchni gar krupniku, który nagotowałam na dwa dni. A ja położyłam się na sofie w salonie i gdy pan rehabilitant reperował mój kręgosłup, po prostu zasnęłam. Pan nie mógł uwierzyć, że będąc w takim wirze potrafię się wyłączyć.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czyli bolał Cię kręgosłup, ale…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– …<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">ale przy okazji opowiadam o dzieciach. Powiem tak – najgorzej robi mi samotność, nostalgia, że jestem sama ze swoim życiem, myślenie, że świat o mnie zapomniał. Tylko wiem, że te myśli zależą ode mnie. Gdy przychodzą, to dobry moment, by zadzwonić, wyjść do innych. Wiele razy przekonałam się, że kiedy ja potrzebuję wsparcia, to nie mam na nie czekać, aż przyjdzie skądś, ale zadzwonić, bo może również ta osoba, którą wybiorę, czeka na taki mój gest. Źle zniosłam zeszłoroczny lockdown, brakowało mi mijania się z ludźmi.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Spotkanie z drugim człowiekiem, odpowiedź na pytanie, co u mnie słychać, dodaje mi siły. Wiem, że dbając o siebie robię to dla rodziny, która potrzebuje zdrowej i zadowolonej żony i mamy. Święta Matka Teresa z Kalkuty mówiła, że im więcej mamy pracy, tym więcej potrzebujemy modlitwy. I tak robię. Zgadzam się, ale równocześnie trzeba zadbać o tego osiołka, jakim jest moje ciało i psychika.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>To co robisz dla siebie?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Korale, makijaż i wyjście z domu, bo przez 10 lat nie miałam regularnej pracy zawodowej poza domem, poza rehabilitacją Jurka. Udało mi się powrócić do zawodu nauczyciela, tym razem nie angielskiego, ale muzyki. Nie uczyłam muzyki przez ponad 20 lat i przekonałam się, jak bardzo mi tego brakowało. Dodatkowo mam szczęście, bo jestem w szkole, gdzie uczą się moje córki. Kocham dom i niczego nie zrobiłabym kosztem rodziny, ale tych zaledwie dziewięć lekcji online w tygodniu daje mi oddech, energię, czas, by obcować z kulturą. Lubię też pójść do kosmetyczki i pooglądać wyprzedaże w sklepach, zatrzymać się na siłowni w plenerze, a potem przeczytać kawałek książki na ławce. Oczywiście, robię to, jak mówiłam, dla dobra mojej rodziny – i nie mam żadnych wyrzutów sumienia.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W dziesięcioosobowej rodzinie ciągle jest gwar. Nie lubisz ciszy, pobycia z własnymi myślami?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Tym czasem jest dla mnie modlitwa. To pierwsza rzecz, którą robię rano. Inaczej umarłabym ze swoimi lękami. Lepiej pomyśleć o zbawieniu i Eucharystii.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A czego się boisz?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kiedyś walczyliśmy o życie Jurka, było naprawdę źle. Teraz walczymy o jego sprawność i samodzielność. Ma niesamowite zdolności matematyczne i językowe, ale jak go pokierować, by to wykorzystać? Czy jest w odpowiedniej szkole? Co z relacjami z kolegami? Trzeba patrzeć daleko, mieć perspektywę, żeby się nie zagryźć własnymi lękami. Martwię się też o swoich rodziców. Chorują na chorobę Parkinsona. Są samodzielni, ale wymagają coraz większego zaangażowania. Razem z nimi mieszka moja młodsza, niepełnosprawna siostra z zespołem Downa, która nie mówi, którą też pewnie będziemy się opiekować. Teraz żyję tymi sprawami. Ktoś może powie: dużo. Pewnie tak, ale ja wiem, że Pan Bóg nigdy nas nie zostawił. Wiele razy otwierałam usta, choć nie miałam nic mądrego do powiedzenia i wychodziła z tego całkiem sensowna opowieść.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Powiesz więcej o swojej drodze modlitwy?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Uczę się modlić od św. Josemarii, założyciela Opus Dei. Codzienna Msza św. to „ładunek” na cały dzień. Czasem się wydaje, że jest dużo ważniejszych spraw, że na Eucharystię naprawdę nie ma już czasu. Jednak kiedy oddaję ten czas Panu Bogu, On zwraca mi go podwójnie. Przede mną jeszcze sporo pracy, by godnie przeżyć Mszę Świętą. Wczoraj skończyłam 45 lat, ale ciągle muszę się pilnować, by nie myśleć na Mszy św. o tym, co dziś ugotuję. Oprócz tego codzienny różaniec, doroczne trzydniowe indywidualne rekolekcje, raz w miesiącu dzień skupienia. To moje „paliwo”.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jak się zmieniało Twoje macierzyństwo?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Każde dziecko to inna historia. Denerwuje mnie, gdy ktoś mówi, że to wszystko jedno, czy jest ich sześcioro czy ośmioro. Narodziny pierwszego były niesamowitym doświadczeniem. Mam poczucie, że właśnie wtedy stałam się w pełni kobietą. Zaczęłam się przyjaźnić z dziewczynami – wcześniej wolałam raczej męskie towarzystwo. Poprawiły się moje relacje z mamą, to był przełom. Ważną dla mnie osobą jest też Jasia, mama mojego męża. To ona „włożyła mi do głowy”, że najważniejsze jest dziecko. Każdy kolejny poród, każda nowa osoba w rodzinie to oddzielna księga. Nie ma szablonu ani kalki. Każde dziecko to indywidualność, wymagająca poznania, zrozumienia i pomocy, po prostu bycia. </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Teraz modny jest work balance, chwalenie się, że mogę wszystko. Ja jestem pewna, że nie da się nie być w domu fizycznie i udawać, że się jest.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Od początku marzyliście o dużej rodzinie?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie. Studiowałam zarządzanie. Wizja mojej rodziny była taka: wysokie stanowiska w korporacji, loty business class, dzieci z prostymi kręgosłupami i aparatami na zębach, tenis plus balet. Duża rodzina? Nie… Aż trafiliśmy do wspólnoty Domowego Kościoła. W naszym kręgu byliśmy najmłodsi, nasi znajomi mieli już po kilkoro dzieci i odkryliśmy, że w ich domach czujemy się najlepiej. Gdy Kacper wracał z pracy, dzwonił do mnie i pytał, gdzie akurat jestem, u której rodziny. Potem po mnie przyjeżdżał i przesiadywaliśmy u nich, tak nam było dobrze. W dojrzewaniu mojego serca do pragnienia dużej rodziny kluczowa była obserwacja innych rodzin. Tam widzieliśmy pełnię, szczęście.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy masz czasem dość?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kilka razy w tygodniu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co wtedy?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nic. To co zwykle. Gotuję, pomagam się ubrać, sprzątam, po prostu kocham. Denerwuje mnie, gdy ktoś nie wywiązuje się ze swojego dyżuru, kiedy ma zleconą jakąś pracę i nie można na nim polegać. Niestety, wtedy krzyczę. Ale choćbym była bardzo zdenerwowana, to przecież nie chcę trzasnąć drzwiami i wyjść. Po drugiej stronie tych drzwi wcale nie byłoby mi dobrze.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czasem miło jest ucieszyć się choćby drobnym sukcesem wychowawczym…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Najstarsza córka ma 18 lat, a ja szczególnie od roku widzę, że wychowanie zaczyna przynosić efekty. Paradoksalnie pomógł nam lockdown. Dzieci z nudów wykonywały swoje obowiązki. Doceniły moją pracę, w podziękowaniu za ogarnianie domu dostawałam nawet laurki, przytulasy i wzruszające listy od nastolatek. Dzieci się ze sobą zaprzyjaźniły, szukały rzeczy, które mogą robić razem. A przed minionymi właśnie Świętami Wielkanocnymi nie zrobiłam nic. Byłam zarządcą. Wzięłam tyle kartek, ile jest osób w domu i dałam precyzyjne instrukcje, włącznie z tym, by w sobotę wyczyścić szybkę od piekarnika i umyć uchwyty od szafek kuchennych. Dzieci same wszystko ugotowały, upiekły. Ja jedynie włożyłam gęś do piekarnika. To brzmi fajnie, ale widzę, ile to nas kosztowało pracy.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dla mnie największą „nagrodą” w macierzyństwie jest moment, kiedy dzieci dają coś „z powrotem”. Kiedy samodzielnie coś zrobią, przygotują za mnie, z własnej inicjatywy. Widzę wtedy, że stają się coraz bardziej gotowe na samodzielne życie. Kilka dni temu Jurek wrócił do domu po operacji nogi. Przez trzy dni był w szpitalu z Kacprem. Był pewien, że odbiorę go ze szpitala bez tej wkurzającej go gipsowej podkolanówki. Tak się nie stało i jego histeria trwała kilka godzin. Kolejnego dnia śmiał się w głos, jeżdżąc w wózku inwalidzkim, bo siedmioletni brat woził go trochę za szybko. Był to dla mnie najpiękniejszy prezent urodzinowy.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Opowiedz mi o Jurku.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jurek ma 10 lat. Urodził się z glejakiem IV st., guzem mózgu, z którego się nie wychodzi. Gdy miał dziewięć miesięcy, wypisano go z hospicjum, co generalnie nie zdarza się często. Miał być bardzo upośledzony, leżeć w łóżku i patrzeć w sufit, a nawet nie widzieć i nie słyszeć. Przeszedł wiele zabiegów, w tym 10 operacji głowy. W perspektywie miał nie przeżyć czwartych urodzin… Jurek w ogóle nie ma prawej półkuli mózgu, w lewej są znaczne zmiany. Ma więc porażoną lewą część ciała, z prawą ręką też są kłopoty. Liczni specjaliści mówili, że nie będzie pisał ręcznie. Odbiega z tempem od kolegów, ale pisze. Tutaj najwięcej zawdzięcza cudownej cioci i nauczycielowi wspomagającemu – pani Maryli. W święta przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej. Mógł nie chodzić, wydawać dziwne dźwięki, a tymczasem rozmawiam z nim, a do tego jest dowcipny.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W każdym zdaniu cud.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Tyle razy byliśmy zaskoczeni na plus, więc powinnam tylko dziękować, a i tak czasem narzekam. Nie spodziewaliśmy się, że Jurek będzie w miejscu, w którym jest teraz. Cudów było więcej. Ile osób się nawróciło, ile małżeństw się zeszło, ile osób, patrząc na Jurka, przestało bać się śmierci&#8230;</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Bez niego bylibyśmy zupełnie inni i na pewno gorsi. Nie wiem, jak wyglądałoby nasze małżeństwo, rodzina. Ja też przestałam bać się śmierci. Zawsze marzyłam, by któreś z moich dzieci grało na wiolonczeli i po kilku miesiącach w hospicjum potrafiłam pomyśleć, że Jurek zagra na niej w niebie. Nauczyliśmy się innego podejścia do ludzi. Teraz patrzymy na innych bez uprzedzeń.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nasz starszy syn jest w terapii leczenia jąkania. Jedno z ćwiczeń polega na zadawaniu pytań obcym ludziom. Gdy pojechałam z Karolem na Kasprowy Wierch, utknęliśmy w kolejce z powodu gęstej mgły. Obok nas stało dwóch panów, wystylizowanych na superzawodowców. By nie tracić czasu postanowiliśmy poćwiczyć. Podeszłam do nich, mówię, że dziecko jest w terapii, że chce zadać im pytanie, zrobi to bardzo powoli i proszę uprzejmie, by odpowiedzieli. Podchodzi Karol i mówi baaaaardzo powoli, patrząc im w oczy: „Przepraszam, jaki ma pan plan w związku z tym, że jest mgła?”. I narciarz zaczyna opowiadać, że się boi, bo to kolega namówił go na zjazd, a on nigdy nie zjeżdżał z Kasprowego, itd. Po chwili zaczęli rozmawiać wszyscy wokół, zrobiła się fantastyczna atmosfera. A sprawiła to obecność słabszego człowieka w społeczeństwie, który niewinnym pytaniem rozłożył na łopatki gościa, o którym wszyscy myśleli, że jest zawodowcem.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wracając do Jurka. Myślę czasem, jak to będzie, gdy dorośnie, bo społeczeństwo inaczej reaguje na chore dzieci, inaczej na niepełnosprawnych dorosłych. Ale żyję tym, co jest dzisiaj.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czego Ci życzyć z okazji Dnia Matki?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Umiem się cieszyć oglądając zdjęcia, patrząc wstecz. Przed operacją Jurka byliśmy w Tatrach, by spacerować, odpocząć, nabrać sił. Ale dopiero teraz, kiedy spoglądam na fotografie, myślę, że było wspaniale. Bo kiedy coś robię, jestem tak bardzo skupiona na zadaniu lub planowaniu przyszłości, że nie potrafię się cieszyć już, teraz. Przypomina mi się nasza podróż poślubna. Dostaliśmy w prezencie dwa tygodnie na Cyprze. To było nudne jak flaki z olejem dla rozpędzonych studentów: hotel, basen, słońce, woda i tyle. Wszystkie pieniądze wydaliśmy na wycieczkę promem: noc na statku, dzień w Egipcie, druga noc na statku, dzień w Izraelu i powrót na Cypr. Z tej wycieczki pamiętam nie tyle piramidy, co pośpiech, było mnóstwo do obejrzenia i dotknięcia, a czasu malutko: proszę szybko zrobić zdjęcie, biegiem wokół piramidy i wracamy, proszę nie dotykać eksponatów, tu żłóbek w Betlejem, a tu stał Krzyż w Jerozolimie… A ja bym chciała wejść w chwilę. Z każdej można wziąć satysfakcję, nawet jeśli przychodzi cierpienie. Tak, nawet wtedy można znaleźć radość i spokój.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Życz mi tego. I jeszcze tego, żeby moje serce było w domu. Żebym cieszyła się swoją rodziną, doceniała jej obecność, to, że dzieci jeszcze są z nami. Żebym dobrze wykorzystała ten czas, cieszyła się ich psikusami i tym, że z tym wszystkim jest tak wiele pracy.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Maria Halska </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>żona Kacpra, mama Magdy, Zuzi, Karola, Konstancji, Jurka, Marysi i Maurycego (bliźnięta) oraz Ferdynanda</i></span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/po-prostu-kocham/">Po prostu kocham</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Konkurs, który uratował dzieci</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/konkurs-ktory-uratowal-dzieci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Gołda]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Mar 2021 13:07:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[pro-life]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=2864</guid>

					<description><![CDATA[<p>Obraz przedstawiał kobietę w ciąży. Film opowiadał o tej nieplanowanej. Umieszczone w przestrzeni publicznej uratowały dwoje dzieci. I obraz, i film zostały nagrodzone w konkursie pro-life dla młodzieży. O jego kolejnej edycji z Magdaleną Guziak-Nowak rozmawia Agata Gołda. Już po raz 17. Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka organizuje konkurs pro-life na prace plastyczne, literackie i [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/konkurs-ktory-uratowal-dzieci/">Konkurs, który uratował dzieci</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Obraz przedstawiał kobietę w ciąży. Film opowiadał o tej nieplanowanej. Umieszczone w przestrzeni publicznej uratowały dwoje dzieci. I obraz, i film zostały nagrodzone w konkursie pro-life dla młodzieży. O jego kolejnej edycji z Magdaleną Guziak-Nowak rozmawia Agata Gołda.</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Już po raz 17. Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka organizuje konkurs pro-life na prace plastyczne, literackie i multimedialne. Czy to aborcja, jako najbardziej oczywiste skojarzenie z tematami pro-life, dominuje w pracach konkursowych?</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">– Młodzież nie skupia się tylko i wyłącznie na ochronie życia człowieka na najwcześniejszym etapie jego rozwoju. Porusza różne bioetyczne zagadnienia. Do najczęstszych należą ochrona życia nienarodzonych dzieci, antykoncepcja, in vitro, starość, kres życia, eutanazja i aborcja. W wielu pracach przewijają się wątki patriotyczne.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Coś jeszcze jest w stanie Was zaskoczyć, skoro do tej pory obejrzeliście i przeczytaliście blisko 25 tys. prac?</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">– Średnio co roku dostajemy około tysiąca prac plastycznych, literackich i multimedialnych, które młodzież wykonuje godzinami w wolnym czasie, choć mogłaby wtedy oglądać filmy lub oddawać się innym pasjom. Wszystkie dzieła są wyjątkowe i niepowtarzalne. W wielu ukryte są prawdziwe historie, które wydarzyły się w ich rodzinach. To poruszające, gdy nastolatka opisuje towarzyszenie swojej babci w umieraniu i własną przemianę, która zaszła w niej pod wpływem tego wydarzenia. Albo gdy czytam opowiadanie o kobiecie nachalnie namawianej do aborcji, która jednak rodzi dziecko, a pod koniec w post scriptum: „To prawdziwa historia o mojej babci i mojej mamie”. Ciągle mam też przed oczami namalowane na wielkim płótnie farbą olejną kontury Polski, w które były wpisane tablice Dekalogu z zaakcentowanym V przykazaniem. Poruszyła mnie praca plastyczna, w której uczennica szkoły podstawowej przedstawiła <span style="color: #000000;">artystyczną wizję tkania nowego życia</span> czy rysunek przedstawiający małą dziewczynkę, czekającą na schodach domu na swoich rodziców.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Zaskakuje mnie – ale też bardzo cieszy! – rosnąca popularność poezji. Wrażliwość na słowo, szczególnie w kontekście ochrony życia, jest bardzo ważna, bo słowa kształtują rzeczywistość. Trudno też nie być pozytywnie zaskoczonym, kiedy w kategorii multimedialnej dostajemy do oceny grę komputerową pro-life.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Bliska jest mi idea adopcji. Ciągle musimy przypominać, że powierzenie wychowania dziecka innej rodzinie jest ze strony rodziców biologicznych aktem miłości wobec dziecka. Nasi młodzi uczestnicy coraz częściej podejmują ten temat.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Jakie talenty mają nastolatkowie?</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">– Z pewnością rosną nam przyszli reżyserzy, pisarze, dziennikarze, scenografowie, scenarzyści, malarze, poeci. Przepięknie rysują ołówkiem, malują farbami olejnymi, akwarelami. Tworzą prace przestrzenne, prezentacje na tablicach korkowych, wyklejają, dziergają, co zwykle wymaga ogromnej cierpliwości i niebywałej dokładności. Młodzież pisze bardzo dobre wiersze, doskonale przemyślane opowiadania i teksty piosenek, do których komponuje melodie. Nadsyła nam filmy nakręcone w oparciu o autorskie scenariusze, tworzy strony internetowe, prezentacje multimedialne. Jak wspomniałam, zdarzyły się nawet zaprogramowane przez nastolatków gry komputerowe. Prace konkursowe są na bardzo wysokim poziomie. Od kilku lat wydajemy je w formie kalendarza ściennego. </span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Która kategoria cieszy się największą popularnością? Plastyczna, literacka czy multimedialna?</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">– Otrzymujemy najwięcej prac plastycznych, drugie w kolejności są literackie, na końcu multimedialne.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Wiecie, że konkurs uratował co najmniej dwoje dzieci. Mogłabyś o tym opowiedzieć?</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">– Kilka lat temu pewna kobieta zrezygnowała z aborcji i zdecydowała się urodzić dziecko po obejrzeniu w internecie amatorskiego filmu nastolatków z Częstochowy. Potem poinformowała o tym młodych twórców. Ich film pt. „Wzór” opowiada o kłótni małżonków. Krótko po niej mąż, żołnierz, wyjeżdża na misję pokojową. Kilka tygodni później będąca w ciąży i chora na białaczkę żona musi wybierać, czy ratować siebie czy dziecko.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Z kolei w zeszłym roku otrzymaliśmy na konkurs obraz nastolatków: Marii i Nataniela. Przedstawia kobietę w ciąży. Tata Marysi spotykał w czasie spacerów z psem dziewczynę pochodzącą z trudnego środowiska. Pewnego dnia wyznała mu, obcemu człowiekowi, że jest w ciąży. Miała depresję i inne problemy, rozważała aborcję. Tata Marysi wysłał dziewczynie esemesem rysunek swojej córki i jej kolegi. „Podaj mi choć jeden powód, dlaczego mam je urodzić” – odpowiedziała dziewczyna. „N<span style="color: #050505;">ikt na ziemi nie będzie cię kochać tak, jak to dziecko” – odpisał tata. Kilka miesięcy później dostał esemesa od szczęśliwej mamy, która urodziła swoje dziecko.</span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Konkurs daje młodzieży okazję do zastanowienia się nad szeroko pojętą ochroną życia człowieka, ale także dorosłym dostarcza wiedzy o wartościach, jakimi żyją młodzi ludzie. Jaki obraz młodego pokolenia wyłania się z ich utworów?</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">– Młodzi ludzie nie podchodzą bezrefleksyjnie do toczących się debat społecznych o aborcji czy o wspomaganym samobójstwie. W swoich pracach przedstawiają świat pełen wartości, w którego centrum stoi człowiek: często słaby, chory, po ludzku patrząc – zależny od innych. Uczestnicy konkursu pokazują nam, że miłość, szacunek i odpowiedzialność to klucze do budowania cywilizacji, choć oczywiście sami nie sięgają po tak patetyczne słowa. Mówią raczej, czasem jakby od niechcenia: „Przecież to oczywiste”.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Magdalena Guziak-Nowak </b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">– <i>dyrektor ds. edukacji Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka</i></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">RAMKA</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">TRZY GRUPY WIEKOWE:</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Szkoła podstawowa kl. 4–6 </span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Szkoła podstawowa kl. 7–8 </span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Szkoła ponadpodstawowa</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">KATEGORIE: plastyczna, literacka, multimedialna</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">NAGRODY: finansowe, sprzęt elektroniczny, planszówki, książki</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>DODATKOWE PUNKTY dla laureatów w procesie rekrutacji do szkół!</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;"><b>Termin nadsyłania prac: 25 marca 2021 r.</b></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">Szczegółowe informacje, formularz uczestnika, regulamin: www.konkurs.pro-life.pl</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/konkurs-ktory-uratowal-dzieci/">Konkurs, który uratował dzieci</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nie zostaniecie sami</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/nie-zostaniecie-sami/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria Kowal]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2021 11:17:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[hospicjum perinatalne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=2968</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z Beatą Biały, rzeczniczką Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci, rozmawia Maria Kowal. Jaka jest historia hospicjów perinatalnych w Polsce? Od kiedy ta forma pomocy jest dostępna? Z dumą mogę powiedzieć, że pierwsze hospicjum perinatalne w Polsce powstało właśnie przy Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci. Wcześniej, w 1994 roku, dr Tomasz Dangel, anestezjolog i specjalista medycyny [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/nie-zostaniecie-sami/">Nie zostaniecie sami</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Z Beatą Biały, rzeczniczką Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci, rozmawia Maria Kowal.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Jaka jest historia hospicjów perinatalnych w Polsce? Od kiedy ta forma pomocy jest dostępna?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Z dumą mogę powiedzieć, że pierwsze hospicjum perinatalne w Polsce powstało właśnie przy Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci. Wcześniej, w 1994 roku, dr Tomasz Dangel, anestezjolog i specjalista medycyny paliatywnej, założył pierwsze w naszym kraju hospicjum domowe dla dzieci. Natomiast w 2006 roku przy naszej fundacji powstała Poradnia USG Agatowa, której kierownikiem została prof. Joanna Szymkiewiecz-Dangel, </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">pediatra i kardiolog specjalizująca się w prenatalnej diagnostyce kardiologicznej.</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> Właśnie przy tej poradni zaczęło działać nasze hospicjum perinatalne. Pani profesor mawia</span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">, że narodziło się ono z mariażu diagnostyki prenatalnej z opieką paliatywną, bo łączy obie te dziedziny. Z informacji podawanych przez NFZ wiem, że obecnie w Polsce funkcjonuje ok. 16 hospicjów perinatalnych. Mówię „około”, bo to dane z jesieni ubiegłego roku, coś mogło się zmienić. Chcę jednak podkreślić, że ponad 80% rodzin objętych opieką perinatalną w Polsce to podopieczni naszego Warszawskiego Hospicjum Perinatalnego. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Czym jest hospicjum perinatalne? </b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Na stronie internetowej Warszawskiego Hospicjum Perinatalnego piszemy, że hospicjum perinatalne nie jest konkretnym miejscem czy placówką, ale </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">koncepcją całościowej opieki nad rodzicami, u których nienarodzonego dziecka wykryta została ciężka wada. W tej definicji podkreślamy „opiekę całościową”, czyli obejmującą zarówno aspekty medyczne jak i psychologiczne oraz duchowe. Ja metaforycznie powiedziałabym, że hospicjum perinatalne to koło ratunkowe, rzucone rodzicom znajdującym się w dramatycznej sytuacji. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Kiedy warto skorzystać z hospicjum perinatalnego? </b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Para oczekuje dziecka. Nagle, podczas któregoś z badań ultrasonograficznych, lekarz sygnalizuje, że „coś jest nie w porządku”, lub mówi wręcz, że dziecko jest poważnie chore, ma ciężką wadę wrodzoną. Takie komunikaty podawane są zresztą w różny sposób, niekiedy dosyć obcesowy. Może im towarzyszyć sugestia dotycząca terminacji ciąży. Takim rodzicom wali się cały świat. Z radosnego oczekiwania na narodziny potomka, wpadają w otchłań niepewności, lęku, rozpaczy. Czasem nie mogą uwierzyć w to, co usłyszeli, czasem wręcz negują diagnozę, boją się, mają dylemat, jak postąpić. Właśnie wtedy warto skontaktować się z naszym hospicjum perinatalnym. Na naszej stronie piszemy: „Zadzwońcie do nas, możemy Wam pomóc!”. I naprawdę możemy. </span></p>
<p class="western" align="justify"><div class="ihc-locker-wrap"><div style='' class='ihc_locker_6'><div class='lk_top_side'></div><div class='lock_content'><h2>Ta treść jest zablokowana</h2>
<p><span style="background-color: #ffffff;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: 16px;"><span style="font-family: sans-serif,sans-serif;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="/prenumerata">Wykup prenumeratę</a></span> z dostępem do wersji elektronicznej</span></span></span></span>.</p>
<div class='lock_buttons'><div class="ihc-login-form-wrap ihc-login-template-6"><form action="" method="post" id="ihc_login_form"><input type="hidden" name="ihcaction" value="login" /><input type="hidden" name="ihc_login_nonce" value="9dd5b6760e" /><input type="hidden" name="locker" value="1" /><div class="impu-form-line-fr"><span class="impu-form-label-fr impu-form-label-username">Nazwa użytkownika:</span><input type="text" value="" name="log" id="iump_login_username" /></div><div class="impu-form-line-fr"><span class="impu-form-label-fr impu-form-label-pass">Hasło:</span><input type="password" value="" id="iump_login_password" name="pwd" /></div><div  class="impu-form-links"><div class="impu-form-links-reg"><a href="https://wychowawca.pl/register/">Rejestracja</a></div><div class="impu-form-links-pass"><a href="https://wychowawca.pl/lost-password/">Zapomniałeś hasła?</a></div></div><div class="impu-temp6-row"><div class="impu-temp6-row-left"></div><div class="impu-form-line-fr impu-form-submit"><input type="submit" value="Zaloguj" name="Submit" /></div><div class="iump-clear"></div></div></form></div><script>
		jQuery(document).ready(
			function(){
				jQuery('#iump_login_username').on('blur', function(){
					ihcCheckLoginField('log', 'Please complete all required fields!');
				});
				jQuery('#iump_login_password').on('blur', function(){
					ihcCheckLoginField('pwd', 'Please complete all required fields!');
				});
				jQuery('#ihc_login_form').on('submit', function(e){
					e.preventDefault();
					var u = jQuery('#ihc_login_form [name=log]').val();
					var p = jQuery('#ihc_login_form [name=pwd]').val();
					if (u!='' && p!=''){
						jQuery('#ihc_login_form').unbind('submit').submit();
					} else {
						ihcCheckLoginField('log', 'Please complete all required fields!');
						ihcCheckLoginField('pwd', 'Please complete all required fields!');
						return FALSE;
					}
				});
			}
		);
	</script></div></div></div></div></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Czy opieka w państwa hospicjum jest bezpłatna? </b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Tak, rodziny, którymi się opiekujemy w ramach obu naszych hospicjów, nie ponoszą żadnych kosztów tej opieki. Część kosztów pokrywa Narodowy Fundusz Zdrowia, ale gros wydatków finansuje Fundacja Warszawskie Hospicjum dla Dzieci, co jest możliwe dzięki darczyńcom oraz osobom, które przekazują nam 1% swojego podatku dochodowego. Bez nich nasza działalność byłaby niemożliwa. </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Dziękuję za rozmowę.</b></span></p>
<p align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. archiwum Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/nie-zostaniecie-sami/">Nie zostaniecie sami</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>To nie jest praca, to styl życia</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/to-nie-jest-praca-to-styl-zycia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2021 12:40:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[polarnik]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=2845</guid>

					<description><![CDATA[<p>To nie jest praca, to styl życia Z dr. hab. inż. Maciejem Maneckim, profesorem geologii w AGH, pasjonatem kształcenia i aktywnym badaczem polarnym, rozmawia Karolina Jasińska, studentka psychologii UJ. Panie Profesorze, skąd się wziął pomysł badania Arktyki? Jestem badaczem polarnym i uprawiam od ponad 35 lat polarystykę, czyli działalność naukową w rejonach polarnych. Pomysł powstał [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/to-nie-jest-praca-to-styl-zycia/">To nie jest praca, to styl życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>To nie jest praca, to styl życia</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><strong><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z dr. hab. inż. Maciejem Maneckim, profesorem geologii w AGH, pasjonatem kształcenia i aktywnym badaczem polarnym, rozmawia Karolina Jasińska, studentka psychologii UJ.</span></span></strong></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Panie Profesorze, skąd się wziął pomysł badania Arktyki?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jestem badaczem polarnym i uprawiam od ponad 35 lat polarystykę, czyli działalność naukową w rejonach polarnych. Pomysł powstał jeszcze w czasie moich studiów. Grupa studentów, podczas spotkania Studenckiego Koła Naukowego Geologów, postanowiła podjąć próbę zorganizowania wyjazdu na Spitsbergen. Wiedzieliśmy, że jest to możliwe, bo jeden z nas, Adam Kieres, był już na Spitsbergenie. On też z grubsza się orientował, co i jak trzeba zrobić, żeby na taką wyprawę, w tamtych trudnych czasach, wyjechać. Jesienią 1982 roku zaczęliśmy, w grupie s</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">iedmiu</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> studentów trzeciego roku geologii na AGH, działania organizacyjne. Przygotowania trwały prawie rok. Robiliśmy to pod egidą studenckiego koła naukowego, a wówczas rektorem AGH był geolog, więc udało nam się uprosić jakieś wsparcie. Mieliśmy też </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">pewną pomoc</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> od firm geologicznych w Polsce. To były czasy, kiedy nie finanse były problemem, tylko sprawy organizacyjne. Choćby taka najprostsza rzecz jak jedzenie, bo żywność była na kartki.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Zatem na Arktykę jeździ Pan już od 35 lat?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Te badania prowadzę od 35 lat w kilkuletnich cyklach, nie co rok. Dany temat badawczy realizujemy zwykle grupą przez kilka lat. Potem jest przerwa. Czynimy zabiegi dla pozyskania kolejnych funduszy i dla opracowania nowego, ciekawego projektu badawczego. Cechą charakterystyczną tych projektów i cykli wyjazdów jest to, że zawsze uczestniczą w nich studenci. Jest to zarówno działalność badawcza, jak i kształcąca, dydaktyczna. Wyjazdy te kończą się pracami inżynierskimi, magisterskimi i doktorskimi.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Ile osób bierze udział w takiej wyprawie?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Liczna osób jest ograniczona zwykle potrzebami logistycznymi – nie może pojechać zbyt mała grupa, bo nie damy sobie rady fizycznie z przeniesieniem sprzętu i ogarnięciem tego wszystkiego. Nie może pojechać też zbyt duża liczba osób, bo nie da się w terenie rozbić obozu namiotowego dla 30–40 osób. Dlatego najczęściej wyprawy są 5–8-osobowe.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jak wygląda praca badacza polarnego? </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Przede wszystkim przed wyjazdem wnikliwie studiujemy mapy geograficzne i geologiczne tych okolic, w których chcemy działać latem. Po to, aby wybrać dokładnie i zaplanować, w które miejsca musimy się wybrać aby rozwiązać postawione problemy. Podczas wypraw pobieramy próbki skał, zazwyczaj wielkości pięści, opisujemy je, pakujmy i wysyłamy do Polski. Dużo trzeba przygotować w kraju i zaplanować, żeby później, w terenie, nie popełniać błędów. Jeśli rano wychodzimy z namiotów i mamy perspektywę 12–14 godzin marszu po górach, byłoby głupio, gdybym poprowadził całą grupę w miejsce, gdzie nie da się pobrać próbek. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><div class="ihc-locker-wrap"><div style='' class='ihc_locker_6'><div class='lk_top_side'></div><div class='lock_content'><h2>Ta treść jest zablokowana</h2>
<p><span style="background-color: #ffffff;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: 16px;"><span style="font-family: sans-serif,sans-serif;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="/prenumerata">Wykup prenumeratę</a></span> z dostępem do wersji elektronicznej</span></span></span></span>.</p>
<div class='lock_buttons'><div class="ihc-login-form-wrap ihc-login-template-6"><form action="" method="post" id="ihc_login_form"><input type="hidden" name="ihcaction" value="login" /><input type="hidden" name="ihc_login_nonce" value="9dd5b6760e" /><input type="hidden" name="locker" value="1" /><div class="impu-form-line-fr"><span class="impu-form-label-fr impu-form-label-username">Nazwa użytkownika:</span><input type="text" value="" name="log" id="iump_login_username" /></div><div class="impu-form-line-fr"><span class="impu-form-label-fr impu-form-label-pass">Hasło:</span><input type="password" value="" id="iump_login_password" name="pwd" /></div><div  class="impu-form-links"><div class="impu-form-links-reg"><a href="https://wychowawca.pl/register/">Rejestracja</a></div><div class="impu-form-links-pass"><a href="https://wychowawca.pl/lost-password/">Zapomniałeś hasła?</a></div></div><div class="impu-temp6-row"><div class="impu-temp6-row-left"></div><div class="impu-form-line-fr impu-form-submit"><input type="submit" value="Zaloguj" name="Submit" /></div><div class="iump-clear"></div></div></form></div><script>
		jQuery(document).ready(
			function(){
				jQuery('#iump_login_username').on('blur', function(){
					ihcCheckLoginField('log', 'Please complete all required fields!');
				});
				jQuery('#iump_login_password').on('blur', function(){
					ihcCheckLoginField('pwd', 'Please complete all required fields!');
				});
				jQuery('#ihc_login_form').on('submit', function(e){
					e.preventDefault();
					var u = jQuery('#ihc_login_form [name=log]').val();
					var p = jQuery('#ihc_login_form [name=pwd]').val();
					if (u!='' && p!=''){
						jQuery('#ihc_login_form').unbind('submit').submit();
					} else {
						ihcCheckLoginField('log', 'Please complete all required fields!');
						ihcCheckLoginField('pwd', 'Please complete all required fields!');
						return FALSE;
					}
				});
			}
		);
	</script></div></div></div></div></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">zdjęcie: z archiwum prof. M. Maneckiego</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/to-nie-jest-praca-to-styl-zycia/">To nie jest praca, to styl życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ja nie ogarniam. Ja kocham</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/ja-nie-ogarniam-ja-kocham/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Magdalena Guziak - Nowak Autor]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2020 19:58:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[mama]]></category>
		<category><![CDATA[mama wielodzietna]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina wielodzietna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=2170</guid>

					<description><![CDATA[<p>Żeby lepiej ogarniać, można uprościć menu, ubiór, mieć mniej gratów w domu. Ale relacji się nie upraszcza. W relacje trzeba wkładać serce. Z Agnieszką Stefaniuk, mamą siedmiorga dzieci, instagramerką i autorką książki „Jak to ogarnąć?”, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. „Prawda jest taka, nie oszukujmy się, że nikt nie ogarnia, niezależnie, czy jest mamą jednego dziecka, młodą [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/ja-nie-ogarniam-ja-kocham/">Ja nie ogarniam. Ja kocham</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Żeby lepiej ogarniać, można uprościć menu, ubiór, mieć mniej gratów w domu. Ale relacji się nie upraszcza. W relacje trzeba wkładać serce. Z Agnieszką Stefaniuk, mamą siedmiorga dzieci, instagramerką i autorką książki „Jak to ogarnąć?”, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-2171" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/12/s.-20-21-265x300.jpg" alt="" width="265" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/12/s.-20-21-265x300.jpg 265w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/12/s.-20-21-600x679.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/12/s.-20-21-548x620.jpg 548w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/12/s.-20-21-768x869.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/12/s.-20-21-1358x1536.jpg 1358w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/12/s.-20-21.jpg 1440w" sizes="auto, (max-width: 265px) 100vw, 265px" /></p>
<p class="western" align="justify">
<p class="western" align="justify">„<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Prawda jest taka, nie oszukujmy się, że nikt nie ogarnia, niezależnie, czy jest mamą jednego dziecka, młodą żoną czy singielką w pierwszej pracy”. Napisałaś to szczerze, czy mrugając do czytelnika, żeby jednak nie sprawiać wrażenie idealnej, bo… idealnych nikt nie lubi?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Spotkania z mamami nauczyły mnie, że każda z nas przez „ogarnianie” może rozumieć coś zupełnie innego. Dla jednej „ogarnięte” to posprzątane, wyprane i ugotowane. Dla innej „ogarniać” to pamiętać o wizytach u logopedy i dentysty oraz realizować kalendarz szczepień. Jeszcze dla innej osoby kluczowy jest czas na własny rozwój i odpoczynek – szczególnie wtedy, kiedy ma się tyyyyle dzieci. Nie mam zamiaru kreować się na superbohaterkę. Ja też zapominam o ważnych terminach, mam bałagan albo odgrzewany obiad. Czasem muszę się przyznać do porażki. Ale czy to jest najważniejsze? Chyba nie. Dla mnie najistotniejsze jest, żeby „ogarniać” życie rodzinne, czyli żebyśmy ze sobą nawzajem byli szczęśliwi.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czujesz, że masz tyyyle dzieci?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Są sytuacje, kiedy myślę, że faktycznie jest nas sporo, na przykład kiedy zamawiamy dziewięć kebabów. Sam proces wybierania ich i tłumaczenia przez telefon, co konkretnie chcemy, bywa dość skomplikowany. I zabawny. Podobnie gdy stoimy w kolejce po lody. Ale już gdy jesteśmy w domu, to wcale nie mam takiego poczucia. I jeśli jeszcze kogoś brakuje na wspólnym posiłku, to mam wrażenie, że jest nas malutko.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jak dorastałaś do bycia mamą? Potrafisz wskazać przełomowe momenty w odkrywaniu, na czym ta rola polega?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pierwszym i największym przełomem było dla mnie urodzenie pierwszego dziecka. Miałam wtedy 26 lat. Byliśmy rok po ślubie, kończyłam studia. Jasne, narodziny pierwszego dziecka pewnie w każdej rodzinie są wielkim przeżyciem, ale dla mnie to było coś jeszcze więcej. Po prostu szok. Choć w mojej bliskiej rodzinie były małe dzieci i teoretycznie mogłam sobie wyobrazić, co mnie czeka, to jednak moje wyobrażenia bardzo rozminęły się z rzeczywistością. Miałam wrażenie, że „być matką” to „mieć ładnego i pachnącego bobaska”. Odkrywanie, że jest inaczej, było dla mnie bolesnym procesem. Poczułam ciężar odpowiedzialności za wychowanie nowego, zależnego ode mnie człowieka. Usztywniłam się. Bardzo dużo czytałam, chciałam być perfekcyjna, wszystko musiało być na szóstkę z plusem, co jest dowodem na to, że byłam zupełnie niedojrzała. Pierwsze dziecko absorbowało cały mój czas i uwagę. Nie mogłam przestać na nie patrzeć, nawet gdy spało. Myślałam, że mój wzrok podtrzymuje je przy życiu. Córka była dosłownie osaczona moimi myślami.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Na szczęście jeśli chcemy, potrafimy dostosować się do nowej sytuacji. Minęło zmęczenie, przyszła łaska cierpliwości, a z nią odwaga, by zaprosić kolejne dziecko. A potem trzecie – i tu kolejny przełom, bo nagle zaczęło brakować mi rąk. Cała trójeczka była maluchami. Wszystkie gubiły rękawiczki, trzeba było je ubierać, karmić, myć – to ciężka, fizyczna praca.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wkrótce czeka nas kolejny przełom – nasza najstarsza córka w tym roku zdaje maturę i już zapowiedziała, że zamierza się wyprowadzić.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W Twojej książce ujęło mnie, że we wstępie napisałaś kilka zdań o każdym dziecku z osobna. Z jednej strony to piękne – by każdego potraktować indywidualnie. Z drugiej wymagające – łatwiej przecież spojrzeć na taką gromadkę „z góry”.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Tak, i potraktować jak „masę”. Zwykło się też dzielić dzieci na starszaki i maluchy, na chłopaków i dziewczyny. Potrzeba upraszczania życia jest zrozumiała. Ale w relacjach tak się nie da, relacji się nie upraszcza. Możemy uprościć menu, ubiór, mieć mniej gratów w domu, ale w relacje trzeba wkładać serce.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Był taki czas w moim życiu, kiedy bardzo dużo pracowałam. Z jednej strony mam świadomość, że to nie był idealny okres, bo naprawdę często nie było mnie w domu. Jednak z drugiej strony pamiętam moją mamę, która choć też była aktywna zawodowo, to równocześnie zawsze miałam poczucie, że jest blisko moich spraw. Nie zabierała mnie w jakieś szczególne miejsca. Z dzieciństwa i dojrzewania pamiętam za to nasze długie rozmowy w kuchni, gdzie mama pracowała przy stole, bo w całym domu nie było dla niej innego wolnego kąta. A ja do niej przychodziłam – czasem na chwilkę, czasem na godzinę – i mogłyśmy pogadać naprawdę o wszystkim. Chyba jestem podobna do niej. Nie mam energii, żeby jeździć na superwycieczki; wolę nasz dom i naturę. Moim patentem, by mieć uważność na każde dziecko, jest świadome działanie. Myślenie nie tylko o tym, że z synem czy córką trzeba iść do lekarza, ale myślenie o nich – co się u nich dzieje?, jak się czują?, co je trapi?</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Na szczęście nie jest tak, że wszystkich siedmioro dzieci na raz potrzebuje mojej szczególnej uwagi, ale już zasadą jest, że jedno z nich zawsze ma jakiś problem. Nie da się codziennie z każdym spędzać czasu „jeden na jeden”, ale można być proaktywnym i szukać go jakby przy okazji. Na przykład jedno dziecko wróci wcześniej ze szkoły, drugie mogę zabrać ze sobą na zakupy, z trzecim pogadać przy innych obowiązkach. Jednak choć tego czasu szukam „przy okazji”, to on nie znajdzie się sam. Innymi słowy – dbanie o relację trzeba zaplanować. Są dni, kiedy wołam do dzieci: „Cześć!” i nie widzę ich przez cały dzień, bo mam tak wiele obowiązków. Wtedy trzeba prawdziwego męstwa, żeby zamknąć komputer i wylogować się do życia rodzinnego.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kiedy piszesz w książce o stawaniu się mamą, w doświadczeniach, którymi się dzielisz, wyczytuję sporo lęku – o dziecko – i poczucia winy – bo jako matka nie jestem wystarczająco dobra. Czy jest Ci bliski któryś z popularnych ostatnio nurtów w wychowaniu? I co zrobić, by nie traktować ich jak ideologii? Podsunęłam koleżance książkę o Pozytywnej Dyscyplinie, a ona ostro zaprotestowała, bo „ja mam </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>Porozumienie bez Przemocy</b></i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>”.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nowe nurty w wychowaniu powinny nam pomagać, ale jeśli w stosunku do nich będziemy „nieprzemakalne”, możemy stać się ich niewolnikami. Zamiast traktować je jak narzędzia, z których możemy wybrać to, co akurat jest nam przydatne, fiksujemy się, żeby całe życie rodzinne podporządkować tej czy innej metodzie. Inspirujmy się, jasne, ale zdrowy rozsądek jak zwykle jest w cenie. Moją metodą wychowawczą jest antropologia chrześcijańska i jej wizja człowieka. Właśnie na antropologii bazuje program wychowawczy w szkołach Sternika, którymi już dawno temu się zafascynowałam. Umiarkowanie, hojność, wierność, cierpliwość, radość, szczerość, odpowiedzialność, samodzielność – to wartości uniwersalne.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Moja największa wątpliwość, związana z nowymi trendami w wychowaniu, dotyczy tego, że one zwykle skupiają się na jednej–dwóch sferach rozwoju, podczas gdy pozostałe są zaniedbane. A integralny rozwój zakłada zadbanie nie tylko o ciało czy intelekt, ale również o duszę, wolę i emocje.</span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/ja-nie-ogarniam-ja-kocham/">Ja nie ogarniam. Ja kocham</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcelina Metera]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2020 14:15:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<category><![CDATA[Sawiccy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=1694</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali” Z Olą i Marcinem Sawickimi rozmawia Marcelina Metera – Kiedy myślę o waszej pracy, niezliczonych pomysłach i przedsięwzięciach, ale też po prostu o waszym sposobie bycia, przychodzi mi do głowy słowo „entuzjazm”. Ten rodzaj podejścia do rzeczywistości, i to każdej – szkolnej, społecznej, rodzinnej – nie jest, umówmy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/">„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">„<span style="font-size: medium;"><b>Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z Olą i Marcinem Sawickimi rozmawia Marcelina Metera</b></span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1696" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy-225x300.jpg 225w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy.jpg 449w" sizes="auto, (max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Kiedy myślę o waszej pracy, niezliczonych pomysłach i przedsięwzięciach, ale też po prostu o waszym sposobie bycia, przychodzi mi do głowy słowo „entuzjazm”. Ten rodzaj podejścia do rzeczywistości, i to każdej – szkolnej, społecznej, rodzinnej – nie jest, umówmy się, spotykany bardzo często. Skąd się u was bierze ta niezłomna radość robienia ciągle czegoś nowego?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Myślę, że dokładnie z tego </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że to są ciągle nowe rzeczy. Jesteśmy praktykami, czyli lubimy samodzielnie sprawdzać i podejmować próby oraz uczestniczyć w tym, o czym potem będziemy ludziom opowiadać. Rozpoczynając jakiś proces koniecznie chcemy być jego częścią, żeby naprawdę wiedzieć o czym mówimy. Czytam ostatnio o Leonardo da Vincim i zachwycam się ilością jego pomysłów i prototypów, które stworzył. Większość z tych idei pozostało niedokończonych, albo prototypy nie zadziałały, ale po pierwsze niektóre były przełomowe, a po drugie to takie piękne, że on ciągle próbował.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: Ogromnie ważne jest też to, że jesteśmy zawsze razem, w tym całym zapracowaniu: trochę oczywiście dzielimy się zadaniami, ale kiedy zaczynamy coś nowego, to koniecznie we dwoje. Zakładaliśmy pierwszą szkołę tylko we dwoje, potem na przykład gimnazjum, w którym najpierw Marcin był dyrektorem, a ja wychowawczynią. Teraz klasy i Open Space dla licealistów w edukacji domowej </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> zawsze oboje jesteśmy częścią tego projektu.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">No i też samo „nowe” nas napędza, tak sobie myślę czasem, że może taką mamy drogę, tego Pan Bóg od nas chce </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> żebyśmy ciągle zaczynali. I jeszcze jeden obraz mamy mocno w pamięci, jako symboliczny: pojechaliśmy dawno temu do Fatimy. Jest tam ścieżka prowadząca do groty objawień, wytarta kolanami pielgrzymów. Przeważnie ludzie podążający nią zakładają na nogi sukno, ale my postanowiliśmy posuwać się bez tego. Ruszyliśmy </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> i było to trudne, z każdym ruchem trudniejsze, każdy kamyczek wyczuwalny… Im bliżej groty byliśmy, tym większą na sobie skupialiśmy uwagę, ludzie robili nam zdjęcia, co było krępujące. A na koniec, kiedy już byliśmy prawie u celu, wewnątrz groty skończyło się jakieś nabożeństwo i cały tłum wysypał się w kierunku przeciwnym do tego, w którym podążaliśmy. I jakoś tak to odczytujemy jako symbol całego naszego życia </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że bywa trudno, w świetle fleszy i pod prąd, ale trzeba robić swoje.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Przemierzamy też na raty Via Francigena, tylko nie jak wszyscy z Canterbury do Rzymu, a odwrotnie </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> z Rzymu zaczęliśmy. I wszyscy na szlaku w schroniskach próbują nas zawracać, że źle idziemy, a my nauczyliśmy się w odpowiedzi słowa „contrare”. I jakoś tak to wygląda…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">I jeszcze tylko powiem, że to prawda z tym entuzjazmem, ale ostatnio zapatrzyłam się na panią przy kasie w sali zabaw i pomyślałam, że ma taką cudowną pracę, a w swoim czasie mówiłam Marcinowi, że jak wspaniała byłaby dla niego kariera kierowcy </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> bo ten autobus zostawiłby na zajezdni, a nie wlókł do domu i omawiał na wszystkie strony </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> jak to się dzieje w pracy dyrektora czy nauczyciela.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Ileś razy wam nie poszło, prawda? Nie ma siły, musiało tak być, że się nie udało. Jak to jest, że przełykacie łzy i idziecie dalej?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: No tak, oczywiście, że tak się zdarza. Da nas „nie poszło” oznacza chyba, że realizacja nie ma takiego kształtu jak marzenie. Jednocześnie cały czas się człowiek zastanawia, czy to nie pycha, że tylko moja wizja jest właściwa.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: I jeszcze </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> my z wielu projektów rezygnujemy, moglibyśmy pewnie jeszcze z piętnaście szkół otworzyć, a jednak odmawiamy. I zawsze nas gryzie, czy to wynika z rzeczywistego braku sił i środków, czy też to tylko lenistwo, a tak naprawdę byłoby to najwspanialsze z naszych przedsięwzięć…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Marcin: W głowie zawsze mamy obraz szkoły Montessori w Niemczech, w której uczyliśmy się tej metody i jakoś pozostała dla nas wzorcem z Sevres </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że o coś takiego nam chodzi. I do tego dążymy. Ale już nauczyliśmy się, że w zderzeniu z brakiem woli po drugiej stronie (rodzice, czasem nauczyciele) nie naciskamy, tylko odpuszczamy. I robimy swoje, nie rezygnując z marzenia.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;"> – <span style="font-size: medium;"><b>To opowiedzcie o tym „marzeniu założycielskim”, o czasach heroicznych. Bo teraz, kiedy zarządzacie praktycznie rzecz biorąc korporacją, warto wrócić myślą do początków. Zupełnie niezwykłych. Tak dla uświadomienia, że można po prostu zrealizować pomysł.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: tak w ogóle to przyjechaliśmy z Warszawy na narty, ale okazało się, że w Koszarawie Bystrej jest szkoła przeznaczona do zamknięcia. I pomyśleliśmy, że przeniesiemy się i otworzymy szkołę Montessori. Tak zrobiliśmy, zamieszkaliśmy na poddaszu, wyremontowaliśmy piętro za pożyczone po rodzinie nieduże pieniądze i ruszyliśmy. Mieliśmy wtedy czworo dzieci, z których najmłodsza Nela była dzidziusiem przy piersi. Rano schodziliśmy ze strychu, oddawałam Nelę pani opiekunce (która też sprzątała w szkole) i szłam prowadzić lekcje, karmiąc w przerwach. Marcin </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> pan dyrektor </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> palił w piecach i odśnieżał…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Tak, o ósmej rano byłem już wyżęty i wykończony po odśnieżaniu wjazdu i paleniu w wielkim piecu. A tu wszystko inne do zrobienia. Do dzisiaj nie lubię pomarańczowego światełka pługów śnieżnych, bo czasem widywałem je o szóstej rano i wiedziałem, że brama wjazdowa znowu zawalona.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Do tego byliśmy wtedy autentycznie ubodzy. Musieliśmy utrzymać szkołę, cel był zawsze taki, że ma być bezpłatna i dostępna dla wszystkich. Wynajmowaliśmy więc turystom pokoje na piętrze, żeby zarobić na opłaty i na życie. Pamiętam bardzo wyraźnie, jak czekaliśmy, żeby goście odjechali i zniknęli za zakrętem, a wtedy z zostawionymi przez nich pieniędzmi mogłem pojechać po mleko i płatki do sklepu. Jakieś 50 złotych to było, wtedy strasznie ważne.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Jednocześnie </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> tamta sytuacja była czysta i prosta, wspominamy z rozrzewnieniem, jak przyjeżdżała pani wizytator, naprawdę się cieszyła tym naszym światem, i tylko łagodnie tłumaczyła, co jest niezbędne dla legalnego funkcjonowania. A zimą robiliśmy co chcieliśmy, bo nikt pod tę naszą górę nie podjeżdżał.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Ola: My w ogóle zakładamy, że ludzie są dobrzy albo przynajmniej chcą dobrze. I łatwo zapominamy krzywdy i urazy, ale tak naprawdę zapominamy! Może i w tym jest źródło tego entuzjazmu, jak mówisz.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Wiele siły czerpaliśmy wtedy i czerpiemy teraz od naszych gości, ludzi którzy przyjeżdżają z wielkich miast i mówią nam, że to co robimy jest wyjątkowe. W codzienności, konfrontując się z powszednimi drobnymi utarczkami łatwo byłoby o tym zapomnieć. A tak – ktoś umożliwi otwarcie kina na końcu niczego, ktoś przywiezie kilkanaście par nart i zapoczątkuje w ten sposób klub sportowy, ktoś poprowadzi plener rysunkowy…</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Wywiad ukaże się w numerze wielkanocnym, więc jeszcze chciałabym, żebyście opowiedzieli o Barankach. Może nie bardzo szczegółowo, bo całego numeru by nie starczyło, ale tak w kontekście Wielkiego Postu i Zmartwychwstania.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: Ojej, ja nie wiem, czy to się da krótko. Barankami nazywamy dzieci przygotowujące się do przyjęcia wczesnej Komunii Świętej. Zaczęło się od kilku rodzin, a teraz mamy już 80 osób prowadzących i cały czas się to rozwija, w wielu diecezjach. Nasz zasadniczy pomysł jest taki, że głównymi wychowawcami i przewodnikami dzieci na drodze sakramentalnej są ich rodzice. I że cały „program przygotowań” zawiera się w Roku Liturgicznym. Wielki Post przeżywamy w duchu przygotowania do Spowiedzi, i opowiadamy to w kontekście dobra otrzymanego od Boga albo przypowieści o talentach: ile dobrego dostałeś? Ile talentów masz? A co z nimi robisz i jak możesz je przywrócić do pełni blasku? Chodzimy też na Drogi Krzyżowe w plenerze, dzieci lepią krzyże z gliny </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> staramy się, żeby silnie i autentycznie poczuły potrzebę bliskości z Panem Bogiem.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję wam bardzo. Jesteście moją wielką inspiracją i dobitnym dowodem, że „się da”.</b></span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1697" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-449x300.jpg" alt="" width="449" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-449x300.jpg 449w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-600x401.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-768x513.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2.jpg 800w" sizes="auto, (max-width: 449px) 100vw, 449px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Ola i Marcin Sawiccy:</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> nauczyciele, entuzjaści i praktycy metody Montessori. Dwadzieścia lat temu przenieśli się z Warszawy, gdzie Marcin był dyrektorem szkoły niepublicznej, do maleńkiego przysiółka w Beskidzie Żywieckim </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Koszarawy Bystrej. Przejęli przeznaczoną do zamknięcia szkołę gminną i przekształcili w niepubliczną, bezpłatną placówkę, początkowo finansowaną z wynajmu pokoi na poddaszu. Obecnie ich Fundacja prowadzi kilkanaście szkół podstawowych i średnich w różnych województwach.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Odegrali ogromną rolę w upowszechnieniu w Polsce metody Montessori, a także edukacji domowej: pod opieką Montessori Mountain Schools znajdują się tysiące uczniów stacjonarnych i „domowych” na wszystkich poziomach edukacyjnych. Sawiccy są współzałożycielami magazynu „Kreda”, prowadzą portal moznainaczej.edu.pl i podcast Eduone (moznainaczej.libsyn.com </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> szczególnie polecamy!).</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Kilka lat temu, we współpracy z o. Przemysławem Ciesielskim OP, stworzyli program przygotowania dzieci (właściwie całych rodzin, szczególnie rodziców) do wczesnej Spowiedzi i Komunii Świętej, teraz obecny już w wielu diecezjach.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Mają siedmioro dzieci. Mieszkają w Krzyżowej na Żywiecczyźnie. Dużo podróżują.</span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-1698" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/Sawiccydom.jpg" alt="" width="323" height="215" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/">„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wygrać z pornografią</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/wygrac-z-pornografia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Magdalena Guziak - Nowak Autor]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2020 15:33:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[pornografia]]></category>
		<category><![CDATA[profilaktyka]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=1549</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wirus pornografii nie oszczędza nikogo. Na szczęście ci, którzy padli jego ofiarą, mogą sięgnąć po 40-dniowy program zdrowienia – mówi ks. prof. Andrzej Muszala. Rozmawia Marcin Nowak. We wstępie do książki „Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”, która właśnie ukazała się na polskim rynku, czytam, że: „Aby wyjść z nałogu, powinieneś przede wszystkim szukać sensu swojego [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/wygrac-z-pornografia/">Wygrać z pornografią</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Wirus pornografii nie oszczędza nikogo. Na szczęście ci, którzy padli jego ofiarą, mogą sięgnąć po 40-dniowy program zdrowienia – mówi ks. prof. Andrzej Muszala. Rozmawia Marcin Nowak.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>We wstępie do książki „Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”, która właśnie ukazała się na polskim rynku, czytam, że: „Aby wyjść z nałogu, powinieneś przede wszystkim szukać sensu swojego życia”. Czy teza, iż uzależnienie od pornografii jest efektem braku poczucia sensu życia, nie jest zbyt dużym uproszczeniem?</b></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Nie. Nie mając głębszego sensu życia, wpadamy w pułapki tego, co miłe i przyjemne, przynajmniej z początku, nie bacząc na to, że może nas to doprowadzić do katastrofy, jaką z pewnością są używki, narkotyki, gry komputerowe, strony pornograficzne. Zasada ta działa także w drugą stronę – wyjście z pornografii możliwe jest tylko wtedy, gdy człowiek odnalazł sens swojego życia. Tłumaczy to autor książki, przywołując przemyślenia Viktora Frankla, słynnego psychiatry austriackiego. Będąc w obozie koncentracyjnym, zauważył on, że ową straszną gehennę mogli przeżyć tylko ci, którzy mieli jakiś cel, np. powrót do domu, do ukochanej żony, dzieci. Jeśli tego celu nie mieli, szybko się poddawali, ginęli. Zresztą znamy to także z własnego doświadczenia: człowiek może się podjąć bardzo trudnego zadania, jeśli widzi w nim jakiś sens, np. poddaje się bolesnej terapii, jeśli jest ona jedyną drogą powrotu do zdrowia. Wyjście z pornografii jest, niestety, zadaniem trudnym, zwłaszcza gdy uzależnienie trwa od wielu lat. Wówczas kluczowe jest pytanie: „Czy ja naprawdę chcę? Czy chcę uwolnić się od pornografii? Czy chcę nie krzywdzić mojej współmałżonki i moich dzieci? Czy chcę żyć jako dziecko Boga?”. Wszystko zaczyna się od pytania o sens…</span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1551" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/s.-25_Okladka_Wolny-aby-kochac-1-210x300.jpg" alt="" width="210" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/s.-25_Okladka_Wolny-aby-kochac-1-210x300.jpg 210w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/s.-25_Okladka_Wolny-aby-kochac-1-433x620.jpg 433w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/s.-25_Okladka_Wolny-aby-kochac-1.jpg 446w" sizes="auto, (max-width: 210px) 100vw, 210px" /></p>
<p align="justify">„<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Wolny, aby kochać” to książka do pracy własnej. Kto i jak może z niej skorzystać?</b></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Każdy, kto wpadł w szpony nałogu. Wirus pornografii </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">nie oszczędza nikogo. Dotyka młodych i starszych, osoby samotne i żyjące w małżeństwie, robotników i pracowników na wysokich stanowiskach, mężczyzn i kobiety. Wszyscy są narażeni na uzależnienie z powodu nadmiernej erotyzacji treści w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w Internecie.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Potrzebny jest wtedy program wyjścia – i właśnie ta książka spełnia takie zadanie. Opisuje 40-dniowy program wyjścia z nałogu (tyle dni trwa Wielki Post, ale program można przejść w dowolnym czasie; im szybciej, tym lepiej).</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Jednak człowiek jest słaby – potrzebuje pomocy, grupy wsparcia, jakie np. alkoholik znajduje w AA. Dlatego program proponuje pomoc powiernika – towarzysza na drodze wyjścia z uzależnienia. Może nim być pedagog, ksiądz, zakonnik, zakonnica, osoba, która wyzwoliła się z uzależnienia od pornografii lub po prostu osoba zrównoważona i rozsądna. Uzależniony spotyka się z nią raz w tygodniu i zwierza się ze swoich zwycięstw i upadków. Powiernik tylko słucha i wszystko zachowuje w głębokiej tajemnicy. Nie udziela żadnych rad. Wypowiedzenie problemu na głos to połowa sukcesu w jego przezwyciężeniu.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Dlaczego Ksiądz Profesor zaangażował się w promocję tego tytułu?</b></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Bo to prawdziwa plaga społeczna. Spotykamy się z nią na każdym kroku. </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Według polskich badań z października ub.r., 58 proc. dzieci i młodzieży trafia na treści pornograficzne przypadkowo. Co trzeci z nich styka się z pornografią dzięki swoim rówieśnikom. Każdego dnia dziesiątki tysięcy młodych ludzi wchodzi na strony internetowe o treściach erotycznych lub pornograficznych. Efektem jest degradacja duchowa, uzależnienie od pornografii, utrata silnej woli i czystego serca, a ostatecznie – niewola duchowa i niezdolność do życia małżeńskiego, zwłaszcza do wypełniania przyrzeczenia wierności i uczciwości małżeńskiej. To także bardzo poważny problem w konfesjonale… </span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Jak zareagować, kiedy moje nastoletnie dziecko ogląda materiały pornograficzne?</b></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Przede wszystkim starać się do tego nie dopuścić. Nie kupować dziecku komórki z nieograniczonym dostępem do Internetu. Kontrolować czas korzystania z sieci, włączyć blokady rodzicielskie. I rozmawiać z dzieckiem – lepiej zapobiegać niż leczyć.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Wiele rodziców postępuje dziś zupełnie nieodpowiedzialnie – chce, żeby ich dziecko miało wszystko, było „na topie”, i kupuje mu komórkę, która otwiera przed nim świat gier, portali społecznościowych i innych potencjalnie niebezpiecznych „atrakcji”. A pytanie jest jedno: czy dziecko dorosło, aby korzystać z tak ryzykownego i zdradliwego instrumentu?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">I jeszcze jedno, nie mniej ważne – warto modlić się wspólnie w rodzinie, rozwijać sferę ducha dziecka, by mogło ono zapanować nad ciałem, czytać z nim Biblię, dobre książki (w wersji papierowej), rozmawiać.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Na jaką inną aktywność przekuć normalne w wieku dojrzewania zainteresowanie seksualnością?</b></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Sport, zdrowa rywalizacja, turystyka, hobby, harcerstwo, wspólne wyjazdy na wakacje, na kajaki – to najlepsze lekarstwo. A także pomoc ludziom, np. angażowanie dziecka w jakiś wolontariat, zabieranie go ze sobą do ludzi chorych, potrzebujących, pomaganie im.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">W kwestiach seksualności potrzebna jest rozmowa z dzieckiem. Nie można jej odkładać na bliżej nieokreślone „później”. Zdrowa, właściwie przekazana edukacja seksualna to obowiązek rodziców. Jeśli go nie spełnią, to narażą dziecko na ogromne ryzyko. Potem trafia ono na niewłaściwych „edukatorów”, albo przypadkowo wchodzi na strony pornograficzne i szybko się uzależnia.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>A kiedy jestem nauczycielem i potrzebna jest praca nad&#8230; rodzicem? Standardy WHO, głoszące iż masturbacja i pornografią są niezbędne dla prawidłowego rozwoju psycho-seksualnego, znalazły posłuch u znacznej grupy rodziców. Zdarza się więc słyszeć w rozmowach z rodzicami: „Wiem, że czasem ogląda, ale nie przesadzajmy, to normalne”.</b></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Standardy WHO mówią też o „potrzebie” antykoncepcji dla młodzieży przed wiekiem dojrzewania i głoszą wiele innych teorii sprzecznych nie tylko z Ewangelią, ale i zdrowym rozsądkiem. Jeśli rodzice nie są przekonani o złu pornografii, to spróbujmy ukazać im całą prawdę. Ja dałbym im do przeczytania jeden rozdział z książki „Wolny, aby kochać”. Najlepiej wstrząsające świadectwo aktorki filmów porno: „</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Byłam przepełniona gniewem, nienawidziłam siebie, zaczęłam się samookaleczać. Nie byłam w stanie prowadzić normalnego życia seksualnego, więc mój mąż kupował mi narkotyki. Któregoś dnia nakrył mnie, gdy się cięłam, i zamknął mnie w szpitalu psychiatrycznym. To był prawdziwy koniec naszego małżeństwa. Straciłam wszystko”.</span></p>
<table style="width: 100%; border-collapse: collapse; background-color: #a4bceb;" border="2">
<tbody>
<tr>
<td style="width: 100%;">
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000080;"><strong><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Dzisiaj coraz więcej osób próbuje wyzwolić się z jednej ze współczesnych form niewolnictwa, którą jest częste oglądanie pornografii. Duchowy program zawarty w książce proponuje im 40-dniową drogę wyzwolenia. To program wsparcia w pracy nad stopniowym nawróceniem i odbudową swojego życia. Na każdy dzień składają się świadectwo, wyjaśnienia dotyczące mechanizmów psychologicznych, refleksja duchowa oraz ćwiczenia praktyczne. Dzięki programowi „Wolny, aby kochać”, wiele osób odzyskało wolność i zdolność kochania, które uważały za utracone.</span></strong></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000080;"><strong><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Program powstał we wspólnocie Emmanuel we Francji, we współpracy z terapeutami i osobami wyzwolonymi z pornografii.</span></strong></span></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p class="western" align="justify">
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/wygrac-z-pornografia/">Wygrać z pornografią</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zwyczajna niezwykłość</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/zwyczajna-niezwyklosc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Magdalena Guziak - Nowak Autor]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2020 16:37:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia]]></category>
		<category><![CDATA[niepełnosprawni]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=877</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ciało to opakowanie dla pięknej duszy – mówi Eva Hajduk, która fotografuje osoby z niepełnosprawnościami. Rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. Pani fotograficzne projekty z udziałem osób niepełnosprawnych to dla mnie praca domowa z humanizmu i powracające pytanie, na ile jestem otwarta na drugiego człowieka. A co Pani zapamiętała z tych lekcji? – Moi bohaterowie nauczyli mnie pokory. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/zwyczajna-niezwyklosc/">Zwyczajna niezwykłość</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Ciało to opakowanie dla pięknej duszy – mówi Eva Hajduk, która fotografuje osoby z niepełnosprawnościami. </b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Pani fotograficzne projekty z udziałem osób niepełnosprawnych to dla mnie praca domowa z humanizmu i powracające pytanie, na ile jestem otwarta na drugiego człowieka. A co Pani zapamiętała z tych lekcji?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Moi bohaterowie nauczyli mnie pokory. Zrozumiałam, że nie warto się nad sobą użalać, utyskiwać na okoliczności, ale próbować odnaleźć się w tym miejscu i czasie. Mam przecież tylko tę chwilę. Zobaczyłam też wyraźnie, że nie ma sensu z nikim się porównywać, bo tak mało wiemy o innych. Trzeba żyć własnym życiem, ale z drugiej strony być uważnym na drugiego człowieka, nie zwracać się tylko ku sobie.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Do pierwszego projektu zaprosiła Pani mamy dzieci niepełnosprawnych. Jakie one są?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ponieważ nie fotografowałam mam maluszków, ale te, które mają już starsze dzieci, mogę o nich powiedzieć, że to mamy „z perspektywą”. Zdążyły już oswoić sytuację, w jakiej się znalazły, okrzepnąć i – co jest naprawdę piękne – zaakceptować. Nie stwarzają wokół siebie aury wyjątkowości, nie chcą, aby je przesadnie doceniać, mówić, że są szczególne, nieprzeciętne. Powiedziałabym raczej, że to zwyczajne mamy w niezwyczajnych sytuacjach. Zaangażowane. Zaradne. Dumne ze swoich dzieci. Dostrzegalnie wrażliwe, gdyż w życiu rodzica niepełnosprawnego dziecka nie ma miejsca na uproszczenia, na pójście na skróty. Jeśli np. dziecko ma trudności w komunikacji, nie można czegoś nie zauważyć, lecz odczytać każdy jego sygnał. Czasem mamy muszą być silne za dwoje – za siebie i ojca, który nie uniósł ciężaru choroby dziecka i odszedł.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Na szczęście dla równowagi mamy „Ojców”. Dobrych ojców.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Oczywiście, nie zamierzałam generalizować. Po wystawie „Matek” odezwało się do mnie kilku tatusiów. Upomnieli się o siebie, zawalczyli o wizerunek dojrzałych, aktywnych rodziców. „My też opiekujemy się naszymi dziećmi” – mówili. Jeden z nich samotnie wychowuje czworo. Rola taty także jest kluczowa. I inna.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Widać to na zdjęciach. „Matki” są czarno-białe, subtelne. U „Ojców” ciągle coś się dzieje.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Mamy z dziećmi fotografowałam w domach, gdzie każdy czuje się najlepiej. Skupiałam się na emocjach. Dobre uczucia, wsparcie, jakie dziecko dostaje od mamy, są w jego dalszym życiu nieocenioną pomocą i siłą napędową do samodzielności. Z kolei tata stawia dziecku wyzwania, zachęca je do pokonywania własnych ograniczeń, tych fizycznych. Zwykle to na jego barkach spoczywa utrzymanie rodziny, więc ma mniej czasu na budowanie relacji z dzieckiem. Tym bardziej warto, by był to czas naprawdę dobrej jakości.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Najbardziej poruszyła mnie fotografia ojca dającego swojej córce bukiet kwiatów. Nastolatka ma zespół Downa. Pomyślałam, że to jedna z najważniejszych rzeczy, które każdy ojciec powinien powiedzieć swojej córce: jesteś dla mnie najpiękniejsza.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Bohaterami tej fotografii są Paulina i jej tata Zbigniew. Paulina jest najmłodszym dzieckiem w wielodzietnej rodzinie. Rodzice wiele razy podkreślali, że nie wyobrażają sobie, że mogłoby jej nie być. Odkąd Paulina została nastolatką, jej więź z tatą nabrała nowego wymiaru. Córka jest jego oczkiem w głowie. To on pierwszy chwali jej wygląd czy ubiór, a na rodzinnych imprezach jest niezastąpionym partnerem na parkiecie. Ich relacja jest bliska, namacalna – Paulina zawsze wita tatę wracającego z pracy, rzucając mu się na szyję. Lubi też towarzyszyć mu w ogrodzie lub w altanie. Paulina jest już dorosła. Mieszka z rodzicami, ale marzy o tym, żeby wziąć ślub ze swoim chłopakiem – Kubą. Poznali się w szkole i zaprzyjaźnili. I choć ślub i samodzielne życie jest w ich przypadku nierealne, rodzice młodych starają się umożliwiać im kontakt. To Paulina zainspirowała mnie do powstania kolejnego projektu „Inna Rodzina”, w którym pokazuję, jak osoby z niepełną sprawnością intelektualną czy ruchową budują własne związki i rodziny.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Związki osób niepełnosprawnych to tabu. Nie tylko społeczne, ale czasem nawet wśród rodziców dzieci z niepełnosprawnościami. Co chciała Pani powiedzieć swoimi zdjęciami?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Że każdy człowiek ma niezbywalne prawo do miłości i bliskości. Ciało jest nam tylko „wypożyczone”. Fakt, że jest w pewien sposób ograniczone, nie oznacza, że osoby z niepełnosprawnościami są ograniczone w relacjach, w umiejętności kochania drugiego człowieka. Moim celem nie było stworzenie fotograficznej laurki, która upudruje moich bohaterów, niemal uczyni z nich nadludzi, którzy nie mają żadnych zmartwień i trudności, i funkcjonują w społeczeństwie na tych zasadach, co osoby zdrowe. Byłaby to nieprawda. Zdajemy sobie sprawę, że to, co dla nas jest bezproblemową codziennością, dla nich bywa ciągłym pokonywaniem przeciwności: ubranie się, poranna toaleta, przygotowanie posiłku, zrobienie zakupów… Mimo to „inne” rodziny, które poznałam, są naprawdę szczęśliwe. Psycholog czy socjolog mógłby powiedzieć, że „dobrze funkcjonują w społeczeństwie”. Traktowanie ich jak „duże dzieci” jest często niesprawiedliwe i nieuprawnione.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Pisze Pani: „w moich zdjęciach nie chodzi o podglądanie”. Zatem o co?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">O zrozumienie. Mam nadzieję, że odbiorcy zdjęć poznają świat moich bohaterów, zrozumieją go i już nigdy nie zawahają się przed przyznaniem im prawa do tworzenia własnych rodzin. Spójrzmy na przykład na Basię i Łukasza. Obydwoje zmagają się z konsekwencjami porażenia mózgowego. Ona jeździ na wózku, on porusza się o kulach. Ojciec Łukasza nie zgadzał się na ich związek, bał się, że sobie nie poradzą, ale Łukasz tak długo jeździł do Basi, że w końcu tata odpuścił. Lub inaczej – w końcu pozwolił im być szczęśliwymi.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Albo drugi Łukasz, fantastyczny mąż i tata, wzięty informatyk. Od urodzenia cierpi na porażenie czterokończynowe, nie mówi (żebym mogła go „usłyszeć”, pisał na komputerze). Zaczynał od publikowania własnych projektów informatycznych. Okazały się tak dobre, że praca znalazła go sama. Żona Łukasza, Ewelina, pomaga mu we wszystkich codziennych czynnościach. Poza tym tworzą zgodne małżeństwo, mają synka, własne mieszkanie, podróżują, choć bez samochodu. W swojej „inności” są tacy sami jak my. I zdecydowanie żyją pełnią życia.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A Kasia? Kiedy miała trzy tygodnie, przeszła sepsę. Jej konsekwencją było czterokończynowe porażenie mózgowe. Mimo niego Kasia doskonale mówi, co jest fenomenem. Skończyła studia, jest samodzielna. Co więcej, stała się „rzecznikiem” osób niepełnosprawnych – zabiega o to, aby jak najwięcej z nich mogło korzystać z pomocy asystenta osoby niepełnosprawnej, czyli wykwalifikowanego opiekuna, która pomaga w codziennych obowiązkach. Kasia ma świadomość, że osobom niepełnosprawnym trudniej jest wchodzić w związki, gdyż dla osób zdrowych ciężar opieki może się wydawać przytłaczający. Wspomniany asystent może być wielkim wsparciem. To piękne i… zawstydzające – mimo własnej choroby być tak bardzo dla innych.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Zdjęcia można obejrzeć na www.evahajduk.com </i></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/zwyczajna-niezwyklosc/">Zwyczajna niezwykłość</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>100-lecie urodzin św. Jana Pawła II</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/100-lecie-urodzin-sw-jana-pawla-ii/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2020 15:37:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[JPII]]></category>
		<category><![CDATA[Papież]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=824</guid>

					<description><![CDATA[<p>Co dziś szczególnie warto przekazać młodym z nauczania św. Jana Pawła II? Jakie słowa świętego Papieża powinny prowadzić dziś nauczycieli i wychowawców, aby dobrze formowali swoich uczniów? Dziś na nasze pytania odpowiada Jerzy Pyrdoł, emerytowany wychowawca i nauczyciel w Zespole Szkól Budowlanych nr 2 w Krakowie, jeden z współtwórców pierwszych edycji Małopolskiego projektu „Mieć wyobraźnię [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/100-lecie-urodzin-sw-jana-pawla-ii/">100-lecie urodzin św. Jana Pawła II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co dziś szczególnie warto przekazać młodym z nauczania św. Jana Pawła II? Jakie słowa świętego Papieża powinny prowadzić dziś nauczycieli i wychowawców, aby dobrze formowali swoich uczniów? Dziś na nasze pytania odpowiada Jerzy Pyrdoł, emerytowany wychowawca i nauczyciel w Zespole Szkól Budowlanych nr 2 w Krakowie, jeden z współtwórców pierwszych edycji Małopolskiego projektu „Mieć wyobraźnię miłosierdzia”.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">„<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wy jesteście przyszłością świata, wy jesteście nadzieją Kościoła. Wy jesteście moją nadzieją”. </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To przesłanie z początku pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II, skierowane do młodych, było jedną z głównych myśli rozwijanych przez Niego podczas całej posługi jako głowy Kościoła. Pragnął, by wspierali go w wychowaniu młodzieży nauczyciele-wychowawcy. „</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zwracam się również do was, drodzy nauczyciele i wychowawcy. Podjęliście się wielkiego zadania przekazywania wiedzy i wychowania powierzonych wam dzieci i młodzieży. Stoicie przed trudnym i poważnym wezwaniem. Młodzi was potrzebują. Oni poszukują wzorców, które byłyby dla nich punktem odniesienia. Oczekują odpowiedzi na wiele zasadniczych pytań, jakie nurtują ich umysły i serca, a nade wszystko domagają się od was przykładu życia. Trzeba, abyście byli dla nich przyjaciółmi, wiernymi towarzyszami i sprzymierzeńcami w młodzieńczej walce. Pomagajcie im budować fundamenty pod ich przyszłe życie” (Homilia w Łowiczu, 14 czerwca 1999 r.).</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Ojciec Święty kochał młodych, nawiązywał z nimi szczere dialogi, zwracał się do nich w sposób odważny i prosty. To, co mówił, stawało się dla nich punktem odniesienia, podstawą wyborów, źródłem życiowych inspiracji. Apelował: „Bądźcie na tym świecie nosicielami wiary i nadziei chrześcijańskiej, żyjąc miłością na co dzień. Bądźcie wiernymi świadkami Chrystusa zmartwychwstałego, nie cofajcie się nigdy przed przeszkodami, które piętrzą się na ścieżkach Waszego życia. Liczę na Was. Na Wasz młodzieńczy zapał i oddanie Chrystusowi…(</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">H</span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">omilia w Poznaniu, 3 czerwca 1997 r.). I zachęcał: „</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie lękajcie się wejść na drogę waszego powołania, nie lękajcie się szukać prawdy o sobie i otaczającym was świecie”(</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">H</span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">omilia w Łowiczu, 14 czerwca 1999 r.).</span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;">Podczas ostatniej podróży apostolskiej do naszej Ojczyzny Jan Paweł II w homilii wygłoszonej na krakowskich Błoniach, 18 sierpnia 2002 roku, mówił: „W obliczu współczesnych form ubóstwa, których jak wiem nie brakuje w naszym kraju, potrzebna jest dziś – jak to określiłem w liście </span><em class="western"><span style="color: #000000;"><i>Novo millennio ineunte</i></span></em><span style="color: #000000;"> – </span><span style="color: #000000;"><b>&lt;</b></span><span style="color: #000000;"><b>wyobraźnia miłosierdzia&gt;</b></span><span style="color: #000000;"> w duchu solidarności z bliźnimi, dzięki której pomoc będzie &lt;świadectwem braterskiej wspólnoty dóbr&gt; (por. nr 50). Niech tej &lt;wyobraźni&gt; nie zabraknie mieszkańcom Krakowa i całej naszej Ojczyzny”. Słowa te stały się inspiracją do stworzenia przez Samorząd Województwa Małopolskiego, we współpracy z Kuratorium Oświaty, Kurią Archidiecezji Krakowskiej i Diecezji Tarnowskiej, przy współudziale organizacji pozarządowych (m.in. Hospicjum Św. Łazarza, Wolontariatu Św. Eliasza) </span><span style="color: #000000;"><b>Małopolskiego projektu „Mieć wyobraźnię miłosierdzia”, przygotowującego uczniów do niesienia pomocy potrzebującym.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dziś projekt ten (</span></span></span><span style="color: #000080;"><span lang="zxx"><u><a class="western" href="https://www.mwm.edu.pl/"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">https://www.mwm.edu.pl</span></span></span></a></u></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">) jest realizowany przez </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>.</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Wzięło w nim dotychczas udział ponad </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>43 tysiące uczniów</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, niosących pomoc i radość wielu osobom oczekującym pomocy i bliskości drugiego człowieka.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Od momentu rozpoczęcia projektu, w 2007 r., minęło już trochę czasu, zmieniły się warunki życia, zmalała bieda społeczeństwa, ale ludzi potrzebujących pomocy, nie tylko materialnej ale duchowej, przyjacielskiej dłoni, współczucia, troski, ciągle potrzeba.</span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/100-lecie-urodzin-sw-jana-pawla-ii/">100-lecie urodzin św. Jana Pawła II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Aborcja? Chodzi o kogoś takiego jak ja</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/aborcja-chodzi-o-kogos-takiego-jak-ja/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2020 14:57:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Ola Zielińska]]></category>
		<category><![CDATA[pro-life]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=786</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do dzisiaj pamiętam tę sytuację. Ten moment, w którym poczułam, że w opinii ustawodawców i wielu zwykłych ludzi moje życie jest mniej warte. Z Aleksandrą Zielińską, psychologiem, wielokrotną Mistrzynią Polski w wyciskaniu ciężarów, o chorobie, aborcji i społecznej dyskusji na temat prawa do życia rozmawia Karolina Podlewska Kiedy się urodziłaś, Twoja mama usłyszała, że będziesz [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/aborcja-chodzi-o-kogos-takiego-jak-ja/">Aborcja? Chodzi o kogoś takiego jak ja</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>Do dzisiaj pamiętam tę sytuację. Ten moment, w którym poczułam, że w opinii ustawodawców i wielu zwykłych ludzi moje życie jest mniej warte. </b></i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z Aleksandrą Zielińską, psychologiem, wielokrotną Mistrzynią Polski w wyciskaniu ciężarów, o chorobie, aborcji i społecznej dyskusji na temat prawa do życia rozmawia Karolina Podlewska</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kiedy się urodziłaś, Twoja mama usłyszała, że będziesz niepełnosprawna i zależna od innych. Tymczasem siedzimy w kawiarni, pijemy kawę. Na spotkanie przyjechałaś sama i nie wydaje mi się, by wiele rzeczy Cię ograniczało.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Bardzo chciałabym spotkać wszystkie osoby, które tak mówiły. Mam ogromny dystans do przewidywań i nieufność do stwierdzeń, że coś wydarzy się na sto procent, bo jestem żywym „dowodem” na to, że tak nie jest. Oczywiście, nie wszystkie chore dzieci miały tyle szczęścia, co ja. Widzę jednak, że funkcjonowanie człowieka z niepełnosprawnością w dużej mierze zależy od tego, co się zrobi z jego chorobą. Ja od początku byłam rehabilitowana i operowana w Niemczech, w bardzo dobrej klinice ortopedycznej. Więc fakt, że chodzę i żyję w miarę normalnie, nie jest cudem, ale efektem konkretnej pracy. Dlatego gdy słyszę, że rodzice spodziewają się dziecka z rozszczepem kręgosłupa, a inni snują wizje, że życie tego dziecka będzie z pewnością udręką i traumą, mam wiele wątpliwości co do tych rokowań. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czyli to jak teraz wygląda Twoje życie w dużej mierze jest zasługą Twoich rodziców?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kiedy się urodziłam, moi rodzice byli w szoku. Ale otrząsnęli się i bardzo szybko zaczęli działać. Mają naturę zadaniowców. Mój tata jest lekarzem, więc wie, że w takich sytuacjach trzeba natychmiast rozpocząć rehabilitację. Byłam jej poddawana od drugiego tygodnia życia – i to sześć razy dziennie, po dwadzieścia minut, co dwie godziny. Ćwiczyła ze mną głównie moja mama i podchodziła do tego wręcz z aptekarską precyzją. I kiedy pojechałam do Niemiec, lekarze byli pod wrażeniem postawy moich rodziców. Takie podejście się „opłaciło”. Początkowo zakładano, że będę musiała być rehabilitowana do 18 roku życia. A ten czas znacznie się skrócił, do czterech lat.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Na czym polega Twoja choroba?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Mam przepuklinę oponowo-rdzeniową, a nerwy rdzeniowe są uszkodzone na odcinku lędźwiowym. Od tego miejsca nie mam czucia, nie wszystkie stawy się ruszają, nie wszystkie mięśnie działają.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jakie trudności wynikają z Twojej choroby?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Głównie są to trudności z chodzeniem. Choć moje nogi są wykształcone, to nie wszystkie stawy i mięśnie dobrze funkcjonują. Mam nieruchome stopy, co sprawia mi kłopot z utrzymywaniem równowagi. Dość częstą przypadłością przy przepuklinie oponowo-rdzeniowej jest również zwichnięcie stawów biodrowych, co powoduje specyficzny sposób chodzenia, tzw. kaczy chód. To rzeczywiście bardzo utrudnia funkcjonowanie, dłuższe chodzenie czy też stanie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Miałaś moment buntu wobec tej sytuacji?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Tak i trwało to kilka lat. Wydawało mi się, że mam kiepskie życie. Obraziłam się na Pana Boga, bo dlaczego to mnie się przytrafiło? A po drugie, skoro Go tak ładnie proszę, żeby mi tę chorobę zabrał, to dlaczego tego nie robi? Nawet przestałam wierzyć, bo przecież gdyby Bóg był, to by do tego nie dopuścił. Dzisiaj już tak nie myślę. Jestem pogodzona z tą sytuacją. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Gdy chodziłaś do szkoły…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Od zawsze starałam się otaczać ludźmi, którym moja niepełnosprawność nie przeszkadza. Mam przyjaciół i znajomych, dla których fakt, że poruszam się na wózku, jest taką samą cechą jak kolor włosów. Nie ma to dla nich znaczenia. Jasne, zdarzało się, że inne dzieci w szkole, na basenie się śmiały, ale gorsze były spojrzenia i komentarze dorosłych na ulicy. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Brakuje Ci czegoś?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Czasem mi szkoda drobnych rzeczy, które dla innych mogą wydawać się błahe, ale dla mnie jako kobiety są ważne. Na przykład nigdy nie założę szpilek. Nie załamuję się z tego powodu, ale czasami ta myśl wraca i jest ból. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kiedy i jak w Twoim życiu pojawił się sport?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Bardzo szybko, w końcu „ćwiczyłam” od drugiego tygodnia życia. Po rehabilitacji metodą Vojty, płynnie przeszłam na „klasyczną” rehabilitację w ośrodku, co jest formą zajęć sportowych. W ostatniej klasie szkoły podstawowej pojawił się basen. Tylko że ja nie lubiłam i nie lubię basenu. Fakt, że trzeba się rozebrać do stroju, powoduje u mnie dyskomfort. Mój trener to zauważył i zaproponował siłownię. Sam mieszkał nad siłownią, którą prowadzi wielokrotny mistrz świata w trójboju siłowym. Powiedziałam wtedy, że nie chcę, bo tego nie znam. Ale z czasem się przełamałam i poszłam. Na początku ćwiczyłam podobnie jak na rehabilitacji, głównie nogi i brzuch. Pewnego razu zobaczyłam ćwiczenia na wyciskanie… i spróbowałam. W wieku 15 lat podnosiłam 50 kg. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Od ćwiczeń do rywalizacji? Jak to się stało, że trafiłaś na zawody?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Trenowałam głównie dla siebie. Wydawało mi się, że 70 kg, bo tyle wyciskałam po trzech latach, to nic wielkiego. Mój trener, pan Jan Wegiera, powiedział, że jest Puchar Polski i jedziemy. Pierwsze zawody okazały się katastrofą. Obiecałam sobie, że już nigdy na żadne nie pojadę. Ale trener nie odpuszczał, bo jesienią miały być kolejne… Tam już poszło dobrze – wygrałam i pobiłam rekord Polski o 20 kg. W tym roku mija 10 lat od zdobycia przeze mnie tytułu Mistrza Polski Juniorek do lat 18 w wyciskaniu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Lubisz rywalizację? </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W życiu nie. Jeśli już, to lubię rywalizować sama ze sobą. Zawsze staram się oceniać, jak mi poszło, a nie które miejsce zdobyłam na zawodach. Bo nawet jeśli zdobyłam pierwsze miejsce, ale wiem, że nie dałam z siebie wszystkiego, to nie jestem zadowolona. I w drugą stronę – kiedy nie jestem na podium, a wiem, że „wygrałam” sama z sobą, to jestem z siebie dumna.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jesteś psychologiem. To zrealizowane marzenie z dzieciństwa?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Na początku myślałam o medycynie. Chciałam być lekarzem. Po pierwsze, bo mój tata jest lekarzem, a po drugie chciałam pomagać innym. Psychologię odkryłam później – i to się okazało strzałem w dziesiątkę. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Pracujesz z osobami niepełnosprawnymi. Twoja choroba Ci pomaga, czy utrudnia pracę?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pracuję w szkole dla dzieci z autyzmem jako terapeuta behawioralny. Choroba na pewno utrudnia, bo praca z dziećmi nie jest wyłącznie „pracą psychologiczną”, ale również fizyczną. Dostrzegam więc trudności, które wynikają z mojej niepełnosprawności. Z drugiej strony to, że jeżdżę na wózku, także pomaga – myślę, że dzięki temu jestem empatyczna. Moim uczniom staram się przekazywać to, czego nauczyli mnie moi rodzice. Wymagali ode mnie, pomimo mojej niepełnosprawności. Wszystko po to, bym w przyszłości była jak najbardziej samodzielna. Więc teraz nie mam problemu, żeby podobnie traktować moich uczniów, by na miarę swoich możliwości stawali się coraz bardziej samodzielni. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Społeczeństwo chce ułatwiać funkcjonowanie osobom z niepełnosprawnością.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Niestety, dostrzegam szkodliwość takiego myślenia. W pracy nazywamy to wtórną niepełnosprawnością. Bo jeśli mamy do wychowania dziecko, które doświadcza trudności i my w związku z tym wszystko robimy za nie, to my go nie wychowujemy, ale okaleczamy. Taka osoba w przyszłości nie będzie potrafiła o siebie zadbać. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kiedy zrozumiałaś, że zgodnie z obowiązującym prawem mogłoby Cię nie być?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To było przy okazji sprawy Alicji Tysiąc. Wtedy w dyskusji publicznej padło wiele słów. Między innymi również o przesłankach do aborcji. Usłyszałam wtedy o nieodwracalnych wadach dziecka w łonie mamy. Wiedząc, że moja choroba to właśnie taka wada, zapytałam swojej mamy: „Ale jak to? Czy takich jak ja można legalnie zabić?”. Do dzisiaj pamiętam tę sytuację. Ten moment, w którym poczułam, że w opinii ustawodawców i wielu zwykłych ludzi moje życie jest mniej warte.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ludzie, którzy dyskutują na temat aborcji eugenicznej, czyli zabijania dzieci nienarodzonych podejrzewanych o chorobę lub niepełnosprawność, zapominają, że nie rozmawiamy tylko o osobach, które się nie urodziły, bo odebrano im życie w łonie matki. Rozmawiamy o ludziach, którzy żyją, słyszą i rozumieją, że mówi się o takich jak oni. Oczywiście, nigdy nikt nie powie tego wprost. Mówią najczęściej: „Wiesz, ja jestem za wyborem, ale nie chodzi mi o ciebie”. Tylko, że ja wiem, iż chodzi o kogoś dokładnie takiego samego jak ja. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Gdy dowiedziałam się o aborcji eugenicznej, długo to w sobie trawiłam. Uważałam i nadal uważam to prawo za straszne i sprzeczne z jakąkolwiek logiką. Zdarzało mi się dyskutować z ludźmi na ten temat, ale dopiero na studiach i dzięki Facebookowi zaczęły do mnie docierać inicjatywy pro-life. Zobaczyłam, że jest mnóstwo ludzi, którzy chcą zmienić społeczną świadomość, ale również prawo w tym zakresie. Zaczęłam więc nawiązywać kontakty z ludźmi zaangażowanymi w ruch pro-life, udzielać wywiadów i mówić głośno o tym, że choćby przez samo podejrzenie choroby dzieci są zabijane w łonach matek.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co czujesz, gdy słyszysz, że: „Kobiety powinny mieć prawo do własnego ciała”?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Co to w ogóle znaczy, że mamy do czegoś prawo? Każdy człowiek ma prawo do życia, każdy człowiek ma prawo do szczęścia, a szczęście nie jest zależne od tego, czy jest się zdrowym. Bez wyjątków. Współcześnie ludzie myślą tylko o tym, co im się należy. Staram się unikać takich dyskusji, bo to po prostu boli, gdy czytasz i wiesz, że to o tobie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>To brutalna narracja: nieidealne dzieci nie powinny się rodzić…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Powszechnie rozumiany kanon piękna to w ogóle ciekawe zjawisko. Usłyszałam kiedyś, że to niemożliwe, że podlegam pod przesłankę eugeniczną, bo jestem ładna. Co to zmienia? Często myślimy, że jak dziecko ładne, to zdrowe, a kiedy jest brzydkie lub w jakiś inny sposób nieidealne, to… no właśnie – to co? Wtedy jest gorsze? Powoli zaczynamy wszystko traktować jak produkt. A dzieci to nie produkty. Marzy mi się społeczeństwo, w którym pomagamy i minimalizujemy skutki chorób, a nie zabijamy. To trudne, bo wymaga nakładu pracy, czasu, pieniędzy, poświęcenia i w dodatku nigdy nie wiadomo, czy się uda. Ale przeciwności się przezwycięża. A chorych leczy. Nie zabija.</span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/aborcja-chodzi-o-kogos-takiego-jak-ja/">Aborcja? Chodzi o kogoś takiego jak ja</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czas świadectwa</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/czas-swiadectwa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Magdalena Guziak - Nowak Autor]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 11:31:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[katecheza]]></category>
		<category><![CDATA[nauczanie]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=640</guid>

					<description><![CDATA[<p>W szkolnej katechezie nie musi być fajerwerków. Ważne, aby być autentycznym – z Kacprem Gudzikowskim, raperem, biblistą, pedagogiem i współtwórcą Katechezy 2.0 rozmawia Magdalena Guziak-Nowak. Co by Pan powiedział młodemu człowiekowi na rozdrożu, gdyby miał Pan tylko jedną minutę, aby porozmawiać z Nim o Bogu? – Zapytałbym, o co chodzi i spróbował uważnie wysłuchać. Chciałbym [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/czas-swiadectwa/">Czas świadectwa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W szkolnej katechezie nie musi być fajerwerków. Ważne, aby być autentycznym – z Kacprem Gudzikowskim, raperem, biblistą, pedagogiem i współtwórcą Katechezy 2.0 rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co by Pan powiedział młodemu człowiekowi na rozdrożu, gdyby miał Pan tylko jedną minutę, aby porozmawiać z Nim o Bogu?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zapytałbym, o co chodzi</span></span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">i spróbował uważnie wysłuchać. Chciałbym z nim po prostu być. Modliłbym się w ciszy, żeby wiedzieć, jakie decyzje podjąć. Potem mógłbym mu powiedzieć o miejscu, gdzie otrzyma pomoc, a na końcu podzieliłbym się świadectwem, żeby oddać chwałę Bogu i nie brać jej dla siebie. Albo powiedziałbym krótkie świadectwo na początku, bo gdy pokazujesz człowiekowi swoje serce, to on też czuje się zaproszony do tego, żeby się otworzyć. I z minuty robi się długa i ciekawa rozmowa. Najważniejsze, żeby nie zostawiać tej osoby samej.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Sparafrazowałabym piosenkę: proste myśli, proste słowa, proste Bogu się podoba.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Młodzi ludzie są zmęczeni moralizowaniem. Z każdej strony ktoś chce im coś „wkręcić”. Jeśli chcę, żeby mnie posłuchali, muszę pokazać im kawałek swojego życia i przede wszystkim być autentycznym. Jeżeli nauczyciel tłumaczy, by nie nadużywać telefonu, a potem na każdej przerwie uczniowie widzą go wpatrzonego w smartfon… Ważne, żeby do teorii dodać świadectwo. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A jakie jest Pana świadectwo?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wychowałem się w małym miasteczku. Mój tata był nauczycielem i wspaniałym człowiekiem, ale zmarł, gdy miałem pięć lat. Pożegnaliśmy się w bardzo trudnych okolicznościach i przez długi okres życia czułem się odrzucony, gorszy od innych, myślałem, że jestem zły. Swoją edukację chciałem zakończyć po gimnazjum i wyjechać do Holandii. Do nauki motywowała mnie mama, ale i tak wpadłem w trudne towarzystwo. Problemy wychowawcze, narkotyki, alkohol. Pewnego dnia „zawiesiłem się” po narkotykach i wszyscy oprócz mamy mnie zostawili.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Od dziecka grałem w uliczną koszykówkę i pisałem teksty, jeszcze nie wiedząc, że jest coś takiego jak rap. To był mój wentyl bezpieczeństwa – pomagał, ale nie leczył. Rękę podał mi mój sąsiad, który zabrał mnie na kolonie dla trudnych dzieciaków, jako wychowawcę. Okazało się, że młodzież mnie lubi, a ja potrafię do niej dotrzeć. Ten wyjazd był bardzo dobry, ale po przyjeździe wszystko zepsułem. W końcu poszedłem do pustego kościoła, powiedziałem Bogu: „Nie ja, ale Ty, niech mi się dzieje według słowa Twego”. Nogi poprowadziły mnie do Młodzieżowego Domu Kultury. Przez godzinę opowiadałem pani dyrektor o swoim życiu i pomysłach na pracę z młodzieżą, a ona zaproponowała mi pracę. Zacząłem prowadzić zajęcia hip-hopowe. Uczyłem młodzież wyrażać swoje emocje poprzez rap. Moje życie zmieniało się, coraz bardziej poznawałem Boga i oddawałem Mu swoje serce po kawałku. Zostałem mężem i ojcem, poszedłem na studia biblijne. Zacząłem jeździć po szkołach, głosić Ewangelię, tworzyć rap o Bogu oraz pracować w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych, gdzie w ramach lekcji religii prowadziłem autorski program biblijny. Dużo się działo, a Bóg troszczył się o owoce. Dzisiaj jestem szczęśliwym mężem i dumnym ojcem trojga dzieci. Tworzę rap, działam jako ART teacher, głoszę Ewangelię. Zaangażowałem się w projekt Katecheza 2.0.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Co jest celem Katechezy 2.0?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Powstrzymanie laicyzacji młodzieży, co jest założeniem ambitnym, ale liczy się każda zagubiona dusza, która spotka żywego Boga. Program skierowany jest do katechetów, pedagogów, wychowawców. Także rodzice znajdą materiały, które mogą przerobić ze swoim dzieckiem. Wystarczy zarejestrować się na platformie www.katechezadwazero.pl. Wszystkie materiały są całkowicie darmowe.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Zapewniacie katechetom wsparcie telefoniczne i e-mailowe, profesjonalną metodykę w interesujących scenariuszach i filmy, których jest Pan gospodarzem, ponieważ 40 proc. młodych ludzi uważa, że szkolna katecheza jest nudna?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">My tak nie uważamy. Większość katechetów to świetni pedagodzy, którzy bardzo dobrze wykonują swoją pracę, ale często pracują na trudnym gruncie. Chcemy im pomóc, dając narzędzie, które mogą wykorzystać. W zalewie informacji nie tylko młody człowiek, ale każdy z nas może czuć się zagubiony i bezbronny. Równocześnie w tym, co sztuczne, szuka czegoś dobrego i prawdziwego. I nie chodzi tylko o wiedzę, </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">bo po co mu wiedza? Całą dostępną ludzkości wiedzę ma na wyciągnięcie ręki – w smartfonie. Dlatego najpierw powinniśmy pokazać mu, jak ważna jest relacja z Bogiem. Świadectwo to najlepsza i najbardziej wartościowa rzecz, jaką możemy ofiarować młodemu człowiekowi.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Zgoda. Jednak na ile zwykły katecheta w zwykłej szkole może i powinien się otworzyć, i opowiadać młodzieży o swoim życiu?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">K</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">ażda szkoła jest na swój sposób niezwykła, a uczniowie, nauczyciele i cały personel wyjątkowi. Przecież dla Boga wszyscy tacy jesteśmy, stworzeni na Jego obraz. Jeżeli Bóg uważa, że jesteś niepowtarzalny, to dlaczego ty myślisz, że jest inaczej? Bóg postawił ciebie w tym miejscu, bo dobrze wie, co robi.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Katecheta powie: „Ale ja nie mam spektakularnej historii nawrócenia”.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A ja odpowiem: „Twoje świadectwo nie musi być pełne fajerwerków. Chodzi o to, że stajesz przed ludźmi w prawdzie i opowiadasz o swojej relacji z Bogiem. Nie masz jej? Powiedz uczniom prawdę: że nie zbudowałeś jeszcze tej relacji, ale jej pragniesz. Nie wiesz, co twoi uczniowie noszą w sercach. Może potrzebują właśnie tego, co dzisiaj przeżywasz? Pokaż im, że też jesteś człowiekiem, nie stawiaj muru”.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wiadomo, że potrzebna jest w tym mądrość, bo uczniowie potrafią być bezwzględni i sprytni, ale z mojego doświadczenia wynika, że kiedy pokazuję klasie, kim naprawdę jestem, młodzież czuje się częścią mojego świata. To, co mówię, staje się warte uwagi, bo jest autentyczne.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jest jeszcze…</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– …<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">oczywiście, podstawa programowa, z realizacji której katecheta jest rozliczany. Staramy się znaleźć złoty środek. Na platformie Katecheza 2.0 znajdują się materiały, które pomogą ją zrealizować w atrakcyjny sposób.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kiedy rozmawiam z osobami, które na Mszy św. stoją pod płotem, czasem mówią, że do wiary zraziła je&#8230; szkolna katecheza. Czego w niej zabrakło?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Może właśnie świadectwa i nawiązania relacji, żywego zainteresowania sprawami młodych i osobistego przykładu katechety? </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Św. Maksymilian Kolbe prowadził rekolekcje. Świetnie się do nich przygotował, głosił z mocą i robił dokładnie to, co zaplanował (sam był z siebie zadowolony, że mu „dobrze poszło”). Ale kiedy potem rozmawiał z uczestnikami, oni powiedzieli, że najbardziej dotknęło ich, jak cudownie modlił się przed jedzeniem&#8230;</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Myślę, że dobry katecheta nie bije się z uczniami o rację. Nie wysila się, aby zawsze coś mądrego powiedzieć i mieć ostatnie słowo. To zabija ducha młodych ludzi, którzy z zasady – bo są na tym etapie rozwoju – wszystko robią na odwrót. Oni są jak diamenty, na których my, ludzie, których Bóg postawił na ich drodze, odciskamy nasze palce. Jeżeli nie pozwolimy im na bycie takimi, jakimi są naprawdę, to gdy skończy się przymus, odejdą, zrezygnują. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Papież Paweł VI pisał, że współczesny świat potrzebuje bardziej świadków niż nauczycieli. A jeżeli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami. Wydaje mi się, że to jest klucz do dzisiejszej katechezy.</span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/czas-swiadectwa/">Czas świadectwa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Poetycko o wartościach chrześcijańskich</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/poetycko-o-wartosciach-chrzescijanskich/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Gołda]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2020 07:21:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs poetycki]]></category>
		<category><![CDATA[o. Ludwik Wrodarczyk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=492</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z Marią Kielar-Czaplą, nauczycielką dyplomowaną religii katolickiej i autorką książki pt. „Ojciec Ludwik Wrodarczyk OMI. Portret duchowy”, oraz z Dagmarą Nawratek, filologiem języka polskiego i dziennikarką, o o. Ludwiku Wrodarczyku OMI, męczenniku, który może być autorytetem dla młodych ludzi i konkursie poetyckim jego imienia, rozmawia Agata Gołda. Spośród wielu wybitnych postaci wybrały Panie Sługę Bożego [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/poetycko-o-wartosciach-chrzescijanskich/">Poetycko o wartościach chrześcijańskich</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<pre class="western">
</pre>
<pre class="western"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z Marią Kielar-Czaplą, nauczycielką dyplomowaną religii katolickiej i autorką książki pt. „Ojciec Ludwik Wrodarczyk OMI. Portret duchowy”, oraz z Dagmarą Nawratek, filologiem języka polskiego i dziennikarką, o o. Ludwiku Wrodarczyku OMI, męczenniku, który może być autorytetem dla młodych ludzi i konkursie poetyckim jego imienia, rozmawia Agata Gołda.</b></span></span></pre>
<pre class="western"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Spośród wielu wybitnych postaci wybrały Panie Sługę Bożego o. Ludwika Wrodarczyka OMI na patrona organizowanego przez Panie I Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego. Czym był podyktowany ten wybór?</b></span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.K.C: </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Likwidacja Gimnazjum im. Ojca Ludwika Wrodarczyka w Radzionkowie spowodowała wielki ból w moim sercu, ponieważ od wielu lat popularyzuję wartości duchowe męczennika.  Pani  magister Dagmara Nawratek zareagowała twórczo i zaproponowała mi organizację Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Sługi Bożego o. Ludwika Wrodarczyka OMI.</span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>D.N.:</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Inspiracją do stworzenia tego konkursu była dla mnie książka pani Marii Kielar-Czapli pt. „Ojciec Wrodarczyk OMI. Portret duchowy”.</span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kim był o. Ludwik?</b></span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.K.C.:</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Był on polskim misjonarzem i męczennikiem chrześcijańskim. Urodził się w Radzionkowie, 25 sierpnia 1907 r. Należał do Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Był administratorem parafii św. Jana Chrzciciela w Okopach. Niedawno otrzymał miano „patrona na czas pandemii” na Ukrainie, ponieważ z wielkim poświęceniem niósł pomoc chorym i umierającym w czasie epidemii czerwonki i tyfusu, która miała miejsce w 1942 r. </span></span><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Został odznaczony Krzyżem Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa.</span></span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Niezwykły kapłan, lekarz, nauczyciel i misjonarz oddał swoje życie w obronie Najświętszego Sakramentu. Jak to się stało?</b></span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.K.C.:</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Oblat zginął śmiercią męczeńską z rąk nacjonalistów ukraińskich 6 grudnia 1943 r. Nie schronił się przed nimi w lesie, lecz pozostał w kościele, przy tabernakulum. Żołnierze zabrali go sprzed ołtarza, a następnie wywieźli w okolice Karpiłówki, gdzie poddano go strasznym torturom.  </span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czym Panie zachwycił?</b></span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>D.N.:</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Ojciec Ludwik Wrodarczyk OMI jest przykładem człowieka kryształowego, który wiedział, jest ważny jest wzajemny szacunek i pokój na świecie. Bracia mojego dziadka byli więźniami obozów koncentracyjnych: Dachau, Mauthausen oraz Auschwitz. Jeden z nich zmarł w Dachau w 1941 r. Musimy pamiętać o tym, co się kiedyś wydarzyło i na tych splamionych krwią fundamentach budować nową, lepszą przyszłość dla kolejnych pokoleń. Historia uczy nas tego, że powinniśmy bardziej zwracać uwagę na to, co ludzi łączy, niż dzieli. Ojciec Ludwik nie godził się z otaczającą go rzeczywistością i udzielał pomocy wszystkim ludziom, bez względu na ich narodowość oraz wyznanie. Misjonarz mawiał: „Jest jeden Bóg dla wszystkich ludzi i musimy wszyscy żyć zgodnie”. Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował go medalem oraz dyplomem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” za ratowanie życia Żydom w czasie wojny. Męczennik został odznaczony również Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Jego szlachetna postawa jest doskonałą inspiracją dla młodego pokolenia Polaków.</span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.K.C.: </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Misjonarz już od najmłodszych lat wiedział, że w przyszłości zostanie księdzem. Do swojego szkolnego kolegi powiedział: „Wiesz Franek, ja bym tak chciał, aby moje życie przyczyniło się do wzmocnienia Królestwa Bożego. Ja bym chciał umrzeć śmiercią męczeńską”. Trzy cechy oblata imponują mi najbardziej: wierność do granic możliwości w każdej rzeczy, wytrwałość i konsekwentne dążenie do celu. Ważną rolę w jego codziennej modlitwie pełniły słowa Chrystusa: „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24,13).</span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Mogłoby się wydawać, że dzieci i młodzież częściej robią zdjęcia, niż piszą wiersze. Dlaczego wybrały Panie taką, a nie inną formę konkursu?</b></span></span>
<a name="__DdeLink__39_549489805"></a><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>D.N.:</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Dzięki poezji możemy obdarować świat tym, co drzemie głęboko w naszej duszy.  Ks. Jan Twardowski powiedział: „Poezja jest światem przeżyć i refleksji. Jest po trochu jak mówienie ludzkim językiem w dobie maszyn i komputerów. Nie może jednak być zbyt mądra, bo nikt jej nie zrozumie”. Już jako dziecko lubiłam chwytać za pióro i zamyk</span></span><span style="color: #00000a;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">a</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">ć w ramach wiersza obraz przemijającej rzeczywistości. Brałam udział w licznych konkursach poetyckich w całej Polsce, </span></span><span style="color: #00000a;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">a</span></span></span></span> <span style="color: #00000a;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">u</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">roczystości wręczenia nagród dostarczały mi wielu niezapomnianych wrażeń. Miałam okazję nie tylko rozwijać swoje zainteresowania, ale również poznawać wyjątkowych ludzi i nawiązywać wieloletnie przyjaźnie. Zastanawiałam się nad tym, dlaczego podobne wydarzenie nie odbywa się w moim rodzinnym mieście. Dzisiaj okazuje się, że właśnie to zadanie jest moją misją.</span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.K.C.:</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Zachęcam do udziału w konkursie dzieci i młodzież, mających talent poetycki. Wierzę, że znajdą się tacy, ponieważ podczas wielu lat katechizacji spotykałam i nadal spotykam uzdolnionych poetycko uczniów. Zachęcam również nauczycieli polonistów oraz katechetów do tego, aby pomogli uczniom w przygotowaniu zgłoszeń do konkursu. To przedsięwzięcie dało mi nową nadzieję na popularyzację wartości duchowych oblata. Żyjemy w czasach, w których dobre wartości są często zalewane złem, szerzącym się wokoło. Trzeba więc o nich pisać i wydobywać je </span></span><span style="color: #00000a;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">z młodych </span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">serc, by zaowocowały. Niech dobro, prawda i piękno zagoszczą w treści konkursowych prac.</span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Którymi cechami o. Ludwika mogą się zainspirować młodzi poeci?</b></span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.K.C.:</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Ojciec Ludwik kochał dzieci, pokładał nadzieję w młodzieży, pomagał sierotom. Wyznawał następujące wartości: wyznaczanie szczytnych celów i wytrwałość w dążeniu do ich realizacji, dobroć, miłość do bliźniego, ofiarowanie pomocy potrzebującym (dostarczanie leków i mikstur przyrządzanych własnoręcznie z ziół zebranych na okopowskich łąkach), ofiarność jako skłonność do największych poświęceń, umiłowanie modlitwy, a także wielbienie Boga oraz Najświętszego Sakramentu, w obronie którego oddał życie. Pragnę podkreślić, że czekamy nie tylko na wiersze opowiadające o o. Ludwiku. Ich tematyka powinna w dowolny sposób nawiązywać do wartości chrześcijańskich.</span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jakich owoców oczekują Panie w odniesieniu do konkursu?</b></span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>D.N.:</b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Ideą naszego projektu jest rozwijanie wrażliwości artystycznej u dzieci i młodzieży, więc liczę na to, że konkurs rozkwitnie pięknymi utworami. Jestem o tym przekonana, wszak nie ma piękniejszego sposobu na wysławianie Boga, niż pisanie wierszy. Celem konkursu jest również pielęgnowanie  pamięci o męczenniku.</span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kto i do kiedy może zgłaszać swój udział w nim?</b></span></span>
<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>D.N.: </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W konkursie mogą wziąć udział dzieci i młodzież w wieku od 9 do 19 roku życia. Konkurs jest skierowany do osób mieszkających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz poza jej granicami. Utwory należy przesłać do dnia 25 października 2020 r. Regulamin konkursu znajduje się na blogu: </span></span><span style="color: #000080;"><span lang="zxx"><u><a href="http://www.ogolnopolskikonkurspoetycki.blogspot.com/"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">www.ogolnopolskikonkurspoetycki.blogspot.com</span></span></a></u></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">.</span></span>

„<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wychowawca” jest patronem medialnym Konkursu. </span></span></pre>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/poetycko-o-wartosciach-chrzescijanskich/">Poetycko o wartościach chrześcijańskich</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Człowiek jest najważniejszy</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/czlowiek-jest-najwazniejszy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Targosz]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 Sep 2020 11:13:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=404</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z Marcinem Kobierskim, aktorem Teatru Bagatela w Krakowie, autorem sztuk teatralnych i reżyserem pracującym z amatorskimi grupami teatralnymi w Małopolsce, rozmawia Sylwia Targosz Czy pamiętasz emocje, jakie towarzyszyły Ci, kiedy jako dziecko zaczynałeś przygodę z teatrem? W szarości, jaka panowała w latach 80., teatr to był kolor, coś bajkowego – jak Narnia po drugiej stronie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/czlowiek-jest-najwazniejszy/">Człowiek jest najważniejszy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z Marcinem Kobierskim, </b></span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>aktorem Teatru Bagatela w Krakowie, autorem sztuk teatralnych i reżyserem pracującym z amatorskimi grupami teatralnymi w Małopolsce, rozmawia Sylwia Targosz</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy pamiętasz emocje, jakie towarzyszyły Ci, kiedy jako dziecko zaczynałeś przygodę z teatrem?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W szarości, jaka panowała w latach 80., teatr to był kolor, coś bajkowego – jak Narnia po drugiej stronie szafy. Środowisko domu kultury, do którego chodziłem, stanowili ludzie pełni energii. Byli dla mnie autorytetami i przyjaciółmi, czułem się przy nich bezpiecznie. Nasza pani reżyser wymagała dużo, ale równie mocno nas akceptowała i byliśmy dla niej ważni. Sam teraz często w pracy z moimi grupami, zanim zacznę wymagać, najpierw staram się okazać akceptację i stworzyć bezpieczną atmosferę. Dostrzegam i nazywam dużo dobrych stron moich aktorów, aby później zechcieli przyjąć ode mnie jakąś krytyczną uwagę.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Jaka motywacja towarzyszy Ci w dorosłym życiu w pracy z grupami teatralnymi?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Muszę być zapalony do projektu, jeżeli mam go realizować. Jeśli tak nie będzie – przełoży się to na grupę i aktorzy nie poczują tej wymiany emocji i uczuć. To jest syndrom pochodni: jeżeli ty nie płoniesz, to od czego inni mają się zapalić? Jeżeli dzieci spotkają się z lodowatym przyjęciem, to automatycznie też staną się obojętne. W trakcie pracy miewam oczywiście różne dni. Czasem jestem zmęczony po pracy i idę na próbę już bez sił. Jednak emocje, które są na próbie, tak mnie rozkręcają, że czas mija błyskawicznie i wychodzę uskrzydlony. Z takiej niemocy rodzi się często coś ciekawego. Praca przy spektaklu zawsze wiąże się z poszukiwaniem, jak wyrazić rolę lub sytuację. Ten proces jest dla mnie źródłem bardzo dużej satysfakcji. Zachodzi też we mnie przemiana w podejściu do mojej pracy teatralnej. Kiedy zaczynałem jako reżyser w grupach amatorskich, to miałem świadomość, że to co robię buduje moje nazwisko i pozycję. Z biegiem czasu zaczynam dostrzegać, że najważniejsze jest spotkanie z ludźmi. Co z tego, że wyjdzie wspaniałe dzieło, jeśli na koniec powiemy sobie, że już nigdy więcej się nie spotykamy? Czas pandemii jest dla mnie dobrym czasem weryfikacji własnej motywacji do pracy. Zaczynamy próby z częścią grup amatorskich, premiery mają się odbyć jesienią. Istnieje jednak taka możliwość, że nasze spektakle z powodu obostrzeń nigdy nie będą wystawione. Mógłbym sobie powiedzieć, że to nie ma sensu przy takim poziomie niepewności. Jednak wolę myśleć, że przeżyjemy coś pięknego już w procesie przygotowań. Zawsze będziemy myśleć o efekcie – i efekt będzie ważny. Tylko nie najważniejszy. Niezależnie od tego, czy przedstawienie będzie wystawione, ja będę nosił w sercu </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">efekt</span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> tych prób, które się odbyły.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Może chodzi o to, aby się przełamać i wyjść do drugiego człowieka? Doświadczyć sytuacji, na jaką nie mamy ochoty?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jeśli nie zrobimy tego pierwszego kroku, to zostaniemy ze swoimi wyobrażeniami. Ludzie przychodzą na próby i mówią: „Dzisiaj czuję się fatalnie, nie będę aktywny”. Po czym nagle, kiedy zaczynamy budować jakąś scenę, jakby zapominają o tym. Wielokrotnie spotykałem się z młodymi, którym praca nad rolą szła bardzo ciężko. Kiedy ktoś z zewnątrz zobaczył później jej realizację, to oceniał ją jako średnią. Ale ja byłem zachwycony, ponieważ wiedziałem, że dwa małe kroki po scenie, albo jedno zdanie, to był dla tej osoby sukces. Taki człowiek przeszedł ważną drogę, coś w sobie przełamał.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kiedy zaczynasz pracę z grupą osób, co robisz, żeby wzmocnić zaangażowanie i nie „zadeptać” ich zapału?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W swoim życiu zawodowym często czuję się niepewnie i wchodząc do grupy odczuwam brak bezpieczeństwa. To mnie blokuje. Przekładam te doświadczenia na moją pracę reżysera.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W pracy z grupą ważne są początki, kiedy próbujemy wzajemnie się poznać. Staram się zawsze dbać o to, aby stworzyć „klimat” pierwszych prób, które są czytane. Bardzo łagodnie wprowadzam aktorów w tekst i świat spektaklu. Często zapalam świece, robię półmrok. Stwarzam takie warunki pracy, w jakich i ja dobrze się czuję. Mnie też pomaga intymna atmosfera i ciepła herbata. Stworzenie pewnego klimatu od razu posuwa rzecz naprzód.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Próby lepiej robić na początku w kilkuosobowych grupkach. Budowanie klimatu intymności jest bardzo ważne. Zwłaszcza dzieci łatwiej otwierają się przy kilku kolegach, niż w obecności całej klasy. Mam teorię, żeby się starać obchodzić z dzieckiem trochę jak z jajkiem – w kontekście wydobywania talentu z dziecka. Trzeba je nakłuwać delikatnie, żeby skorupka powoli się odrywała, a nie od razu „walnąć” w jajko. Starać się poznać dziecko lepiej, aby wiedzieć, jaka jest droga dostępu do niego. Szanować intymność i zapewniać bezpieczeństwo. Jeśli wiem, że ten człowiek jest zamknięty, to muszę bardzo uważać, by go jeszcze bardziej nie zamknąć. Staram się w rozmaity sposób odwrócić jego uwagę od stresu – np. rozkładam jego kwestię tak, aby kolejnym frazom towarzyszyły inne czynności. Czyli mówiąc jednocześnie siadam, piję łyk herbaty, wstaję, robię dwa kroki. Dobrze też jest pozwolić dziecku, żeby samo coś wniosło do spektaklu, np. zaimprowizowało scenę. Nawet jeśli mnie nie do końca się to podoba. Jeżeli jego pomysł nie burzy koncepcji spektaklu, to dlaczego mu na to nie pozwolić? W ten sposób okazuję zaufanie.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Masz w sobie duże pokłady uważności na ludzi, z którymi pracujesz. Skąd je czerpiesz?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Z własnych doświadczeń. Sam jako dziecko, potem człowiek młody, a teraz jako aktor oczekuję od drugiego człowieka, żeby mnie zaakceptował. Zdarza się, że muszę ostrym tonem zwrócić komuś uwagę w czasie próby – zawsze odnośnie do zachowania, a nie talentu. Dopuszczam krzyk z powodu braku dyscypliny na próbie, ale nie z powodu tego, jak się gra rolę. Zdania typu: „Nawet nie umiesz się uśmiechnąć!”, albo: „Rusz się, czy ty nie umiesz chodzić?”, są paraliżujące. Nie ma nic gorszego w pracy wychowawczej, niż poniżenie. W życiu spotyka nas wystarczająco dużo upokorzeń, więc staram się moim aktorom tego oszczędzić. To jest ich hobby, coś dobrowolnego, dla przyjemności i rozwoju, a nie dla zaliczania kolejnych bolesnych doświadczeń.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dlaczego zacząłeś sam pisać scenariusze do spektakli?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Miałem grupę, gdzie było ponad 20 osób i trudno było mi znaleźć sztukę, gdzie każdy miałby swoje pięć minut. W moich scenariuszach każdy ma okazję zaistnieć na scenie i każda rola jest ważna. Dużo pracuję z grupową pantomimą. Tekst scenariusza piszę zrozumiałym dla młodych językiem. Zgadzam się, aby aktor powiedział swoją kwestię własnymi słowami lub zmieniając szyk zdania. Jeśli nie rozumie o czym jest sztuka albo jego kwestia – nigdy się do niej nie zapali.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Czy scenariusz jest dla aktora czy aktor dla scenariusza?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Mam bardzo dobre doświadczenia, kiedy dawałem komuś do zagrania rolę o odmiennych niż jego samego cechach. Np. chłopcu, który uchodzi za łobuza, dać rolę Chrystusa. Nieśmiałej dziewczynce dać rolę przebojowej kobiety. Może zagra tę rolę słabiej, niż osoba bardziej do tej roli stworzona, ale będzie za to mocno zmotywowana i będzie wspaniale współpracować. Pośród celów, które sobie wyznaczam jako reżyser, chcę aby drugi człowiek zawsze był najważniejszy. Muszę sobie o tym ciągle przypominać i stale uczę się tego na nowo.</span></span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/czlowiek-jest-najwazniejszy/">Człowiek jest najważniejszy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Naszym celem jest niebo.  Rozmowa z Profesor Wandą Półtawską</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/naszym-celem-jest-niebo-rozmowa-z-profesor-wanda-poltawska/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2020 06:27:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[świętość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=631</guid>

					<description><![CDATA[<p>W maju obchodziliśmy 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Co najważniejszego z nauczania Jana Pawła II, zdaniem Pani Profesor, powinniśmy przekazać naszym dzieciom, naszym uczniom? Pod koniec życia Jan Paweł II podsumował swoją naukę jednym zdaniem: Wszystkie problemy człowieka: indywidualne, rodziny, narodu, rozwiązuje genealogia divina – Boże pochodzenie. Chciał, żeby człowiek odnalazł swoją tożsamość [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/naszym-celem-jest-niebo-rozmowa-z-profesor-wanda-poltawska/">Naszym celem jest niebo.  Rozmowa z Profesor Wandą Półtawską</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-3495" src="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/11/wp-08-194x300.jpg" alt="" width="194" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/11/wp-08-194x300.jpg 194w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/11/wp-08-400x620.jpg 400w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/11/wp-08-768x1190.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/11/wp-08-991x1536.jpg 991w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/11/wp-08-1321x2048.jpg 1321w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/11/wp-08-600x930.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2021/11/wp-08.jpg 1520w" sizes="auto, (max-width: 194px) 100vw, 194px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>W maju obchodzi</b></span></span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>liśmy</b></span></span></span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Co najważniejszego z nauczania Jana Pawła II, zdaniem Pani Profesor, powinniśmy przekazać naszym dzieciom, naszym uczniom?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pod koniec życia Jan Paweł II podsumował swoją naukę jednym zdaniem: Wszystkie problemy człowieka: indywidualne, rodziny, narodu, rozwiązuje </span></span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>genealogia divina</i></span></span></span><span style="color: #2d2d2d;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> – Boże pochodzenie. Chciał, żeby człowiek odnalazł swoją tożsamość dziecka Bożego, stworzonego na obraz samego Stwórcy. Pragnął, aby ludzie rozumieli Boga nie tylko jako Miłość, Miłosierdzie, ale jako Boga – Kreatora, Stworzyciela. Dlaczego? Dlatego, że ludzie zachowują się tak, że trudno po nich poznać, że są stworzeni przez Boga i że o tym wiedzą.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie możesz żyć byle jak, bo nie jesteś byle kim! Nie chodzi o to, żeby człowiek żył, ale o to, jak ma żyć. Jan Paweł II mówił w Toronto: „Nie zadawalajcie się miernotą!”, stale nauczał o godności osoby ludzkiej i dawał sobą świadectwo.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jedyną prawdą jest życie. Po co więc człowiek żyje? Żyje dla świętości, dla nieba. Celem ludzkiego życia jest dążenie do doskonałości, do świętości.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jak ty – konkretna osobo – dążysz do świętości? Należy dążyć świadomie. Świadomie, to znaczy – trzeba poznać naukę Kościoła. Trzeba znać ją i wiedzieć, co to znaczy być katolikiem. Wiele osób ochrzczonych, żyjących w Kościele, żyje po pogańsku: rozwiązuje problemy jak ludzie, którzy nigdy nie słyszeli o Bogu. To jest problem realizmu wiary, o którym także pisał Jan Paweł II. Wiara musi być realistyczna i radykalna. Radykalna: tak – tak, nie – nie, i realistyczna – realizowana w życiu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Najważniejszy jest dogmat o niepowtarzalności duszy ludzkiej – każdy z nas jest inny. Wychowawcy często widzą uczniów, wychowanków jako tłum. Kiedy zapytałam Jana Pawła II czy nie męczy go tłum podczas spotkań (pielgrzymka na Filipiny), zapytał mnie: „A co to jest tłum?”. W wychowaniu chodzi o odkrycie niepowtarzalności: każdy jest inny, trzeba uwzględnić to u dzieci! Ważne, by dostosowywać wiedzę do wieku dziecka, ważne są osobne szkoły dla chłopców i osobne dla dziewczynek, aby odkryć ich tożsamość, ich potencjał.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wychowawca ma nauczyć młodych co to wartość narodu, przeszłość narodu. Trzeba uczyć dzieci tego, co niezmienne: kim jest twój ojciec, matka, twoja krew, twój naród. Mówić dzieciom, że każdy z nich jest uprzywilejowany, bo Bóg go wybrał do przyjaźni, do współdziałania, że człowiek jest największym cudem.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nauczyciele mają wymagać i przekazywać wartości ogólnoludzkie: że świat jest piękny, że jest stworzony przez Stwórcę. Bóg dał nam X przykazań – to są przecież wymagania. Warto docenić harcerstwo, metodę harcerską. To jedyna organizacja, jaką znam, która uczy młodego człowieka brania odpowiedzialności za siebie i swoje czyny.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wychowawca ma pokazać człowiekowi to, co najcenniejsze – Pismo Święte, które jest odpowiedzią na wszystko. Uczyć dzieci, że wybór to konieczność rezygnacji: zostawić wszystko inne, to jest warunek mądrości. Młodzi muszą się tego nauczyć. Jan Paweł II mówił: „Nie to co masz o tobie stanowi, tylko to, kim jesteś”. Ci co stawiają na materię niczego nie wygrają.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Co to znaczy wychowywać? Nie wychowuje się przez książki, wiedzę czy słowa. Wychowujemy przez życie, dlatego wychowawca musi zacząć od siebie. Najpierw poznaj siebie, pomyśl kim jesteś, jako nauczyciel. Tylko człowiek, który zna siebie, może naprawdę wierzyć. Wiara w Stwórcę jest reakcją rozumu na fakt poznania kim On jest. Wtedy już nie tyle wierzę, co wiem. Człowiek jest jednością złożoną, o ile sam ją złoży. Masz się scalić, zintegrować przez czyny. Ty, człowieku, tworzysz swoją osobowość, charakter, ty odpowiadasz za siebie. Praca nad sobą </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">powinna być </span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">celem w życiu. Całe życie jesteśmy w stadium stawania się człowiekiem. To, co jest twoją przeszłością, może być twoim skarbem lub twoim garbem. Nikt się nie rodzi ani świętym, ani zbrodniarzem. Ty sam jesteś odpowiedzialny za swój życiorys! Filozof Karol Wojtyła mówił: „Persona humana i</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">n</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> fiere est” – to znaczy, że rozwój człowieczeństwa nigdy się nie kończy. Człowieczeństwo jest zadaniem na całe życie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dlaczego Jan Paweł II wymyślił Światowe Dni Młodzieży? To były zaoczne lekcje etyki. Papież mówił, że światu brakuje mądrości, że młodzi muszą poznać kim są i po co tu są. Muszą poznać, jak człowiek jest stworzony i uwierzyć Stwórcy. Jeśli młodzi dziś mówią, że miłość, jakiej uczył Jan Paweł II – </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">bell amore</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> – jest trudna, to to jest działanie szatana, bo szatan jest bardzo inteligentny.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Gdy Jan Paweł II napisał List do Rodzin, ks. biskup Stanisław Stefanek, przewodniczący Rady ds. Rodziny, dziękował Mu wylewnie, a On odpowiedział: „Nie dziękujcie, ale czytajcie”. Pismo „Wychowawca” ma szansę i powinność propagowania pięknej nauki Jana Pawła II.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jan Paweł II mówił mi, żeby o nic nie prosić Boga – „przecież On wszystko wie, co ci potrzeba, tylko Go chwal”. Powtarzał: „Życie to droga, ludzie są stworzeni do nieba, ty masz swój kierunek drogi”. Tylko to się liczy, co prowadzi do nieba, bo naszym celem jest niebo!</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>wysłuchała: Maria Kowal</b></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 10pt;">fot. Archiwum Wandy Półtawskiej, </span><span style="font-size: 10pt; font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. Thomas J. O’Halloran</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: 12pt;">Rozmowa ukazała się w &#8220;Wychowawcy&#8221; nr 6-7/2020: </span><a href="https://wychowawca.pl/numery/edukacja-domowa-lipiec-sierpien-2020/">Lipiec/sierpień 2020 – Edukacja domowa – Miesięcznik WYCHOWAWCA</a></span></p>
<p align="justify">
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/naszym-celem-jest-niebo-rozmowa-z-profesor-wanda-poltawska/">Naszym celem jest niebo.  Rozmowa z Profesor Wandą Półtawską</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>100-lecie urodzin św. Jana Pawła II</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/100-lecie-urodzin-sw-jana-pawla-ii-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria Kowal]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Apr 2020 22:53:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Papież]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=1204</guid>

					<description><![CDATA[<p>W tym roku obchodzimy dwie ważne daty związane ze św. Janem Pawłem II – 15. rocznicę jego śmierci i setne urodziny. Rosną pokolenia, dla których Papież-Polak jest już postacią historyczną, znaną dzięki bogactwu archiwalnych nagrań, osobistym wspomnieniom ich rodzin czy nauczaniu Kościoła. Co dziś szczególnie warto przekazać młodym ze słów św. Jana Pawła II? Jakie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/100-lecie-urodzin-sw-jana-pawla-ii-2/">100-lecie urodzin św. Jana Pawła II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><strong>W tym roku obchodzimy dwie ważne daty związane ze św. Janem Pawłem II – 15. rocznicę jego śmierci i setne urodziny. Rosną pokolenia, dla których Papież-Polak jest już postacią historyczną, znaną dzięki bogactwu archiwalnych nagrań, osobistym wspomnieniom ich rodzin czy nauczaniu Kościoła. Co dziś szczególnie warto przekazać młodym ze słów św. Jana Pawła II? Jakie wspomnienia nosimy w sercach? </strong></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><strong>Maria Kowal zapytała o to osoby tworzące „Wychowawcę”.</strong></span></p>
<p align="justify"><div class="ihc-locker-wrap"><div style='' class='ihc_locker_6'><div class='lk_top_side'></div><div class='lock_content'><h2>Ta treść jest zablokowana</h2>
<p><span style="background-color: #ffffff;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: 16px;"><span style="font-family: sans-serif,sans-serif;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="/prenumerata">Wykup prenumeratę</a></span> z dostępem do wersji elektronicznej</span></span></span></span>.</p>
<div class='lock_buttons'><div class="ihc-login-form-wrap ihc-login-template-6"><form action="" method="post" id="ihc_login_form"><input type="hidden" name="ihcaction" value="login" /><input type="hidden" name="ihc_login_nonce" value="9dd5b6760e" /><input type="hidden" name="locker" value="1" /><div class="impu-form-line-fr"><span class="impu-form-label-fr impu-form-label-username">Nazwa użytkownika:</span><input type="text" value="" name="log" id="iump_login_username" /></div><div class="impu-form-line-fr"><span class="impu-form-label-fr impu-form-label-pass">Hasło:</span><input type="password" value="" id="iump_login_password" name="pwd" /></div><div  class="impu-form-links"><div class="impu-form-links-reg"><a href="https://wychowawca.pl/register/">Rejestracja</a></div><div class="impu-form-links-pass"><a href="https://wychowawca.pl/lost-password/">Zapomniałeś hasła?</a></div></div><div class="impu-temp6-row"><div class="impu-temp6-row-left"></div><div class="impu-form-line-fr impu-form-submit"><input type="submit" value="Zaloguj" name="Submit" /></div><div class="iump-clear"></div></div></form></div><script>
		jQuery(document).ready(
			function(){
				jQuery('#iump_login_username').on('blur', function(){
					ihcCheckLoginField('log', 'Please complete all required fields!');
				});
				jQuery('#iump_login_password').on('blur', function(){
					ihcCheckLoginField('pwd', 'Please complete all required fields!');
				});
				jQuery('#ihc_login_form').on('submit', function(e){
					e.preventDefault();
					var u = jQuery('#ihc_login_form [name=log]').val();
					var p = jQuery('#ihc_login_form [name=pwd]').val();
					if (u!='' && p!=''){
						jQuery('#ihc_login_form').unbind('submit').submit();
					} else {
						ihcCheckLoginField('log', 'Please complete all required fields!');
						ihcCheckLoginField('pwd', 'Please complete all required fields!');
						return FALSE;
					}
				});
			}
		);
	</script></div></div></div></div></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/100-lecie-urodzin-sw-jana-pawla-ii-2/">100-lecie urodzin św. Jana Pawła II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
