Wygrać z pornografią

Magdalena Guziak - Nowak Autor | 4 listopada 2020

Wirus pornografii nie oszczędza nikogo. Na szczęście ci, którzy padli jego ofiarą, mogą sięgnąć po 40-dniowy program zdrowienia – mówi ks. prof. Andrzej Muszala. Rozmawia Marcin Nowak.

We wstępie do książki „Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”, która właśnie ukazała się na polskim rynku, czytam, że: „Aby wyjść z nałogu, powinieneś przede wszystkim szukać sensu swojego życia”. Czy teza, iż uzależnienie od pornografii jest efektem braku poczucia sensu życia, nie jest zbyt dużym uproszczeniem?

Nie. Nie mając głębszego sensu życia, wpadamy w pułapki tego, co miłe i przyjemne, przynajmniej z początku, nie bacząc na to, że może nas to doprowadzić do katastrofy, jaką z pewnością są używki, narkotyki, gry komputerowe, strony pornograficzne. Zasada ta działa także w drugą stronę – wyjście z pornografii możliwe jest tylko wtedy, gdy człowiek odnalazł sens swojego życia. Tłumaczy to autor książki, przywołując przemyślenia Viktora Frankla, słynnego psychiatry austriackiego. Będąc w obozie koncentracyjnym, zauważył on, że ową straszną gehennę mogli przeżyć tylko ci, którzy mieli jakiś cel, np. powrót do domu, do ukochanej żony, dzieci. Jeśli tego celu nie mieli, szybko się poddawali, ginęli. Zresztą znamy to także z własnego doświadczenia: człowiek może się podjąć bardzo trudnego zadania, jeśli widzi w nim jakiś sens, np. poddaje się bolesnej terapii, jeśli jest ona jedyną drogą powrotu do zdrowia. Wyjście z pornografii jest, niestety, zadaniem trudnym, zwłaszcza gdy uzależnienie trwa od wielu lat. Wówczas kluczowe jest pytanie: „Czy ja naprawdę chcę? Czy chcę uwolnić się od pornografii? Czy chcę nie krzywdzić mojej współmałżonki i moich dzieci? Czy chcę żyć jako dziecko Boga?”. Wszystko zaczyna się od pytania o sens…

Wolny, aby kochać” to książka do pracy własnej. Kto i jak może z niej skorzystać?

Każdy, kto wpadł w szpony nałogu. Wirus pornografii nie oszczędza nikogo. Dotyka młodych i starszych, osoby samotne i żyjące w małżeństwie, robotników i pracowników na wysokich stanowiskach, mężczyzn i kobiety. Wszyscy są narażeni na uzależnienie z powodu nadmiernej erotyzacji treści w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w Internecie.

Potrzebny jest wtedy program wyjścia – i właśnie ta książka spełnia takie zadanie. Opisuje 40-dniowy program wyjścia z nałogu (tyle dni trwa Wielki Post, ale program można przejść w dowolnym czasie; im szybciej, tym lepiej).

Jednak człowiek jest słaby – potrzebuje pomocy, grupy wsparcia, jakie np. alkoholik znajduje w AA. Dlatego program proponuje pomoc powiernika – towarzysza na drodze wyjścia z uzależnienia. Może nim być pedagog, ksiądz, zakonnik, zakonnica, osoba, która wyzwoliła się z uzależnienia od pornografii lub po prostu osoba zrównoważona i rozsądna. Uzależniony spotyka się z nią raz w tygodniu i zwierza się ze swoich zwycięstw i upadków. Powiernik tylko słucha i wszystko zachowuje w głębokiej tajemnicy. Nie udziela żadnych rad. Wypowiedzenie problemu na głos to połowa sukcesu w jego przezwyciężeniu.

Dlaczego Ksiądz Profesor zaangażował się w promocję tego tytułu?

Bo to prawdziwa plaga społeczna. Spotykamy się z nią na każdym kroku. Według polskich badań z października ub.r., 58 proc. dzieci i młodzieży trafia na treści pornograficzne przypadkowo. Co trzeci z nich styka się z pornografią dzięki swoim rówieśnikom. Każdego dnia dziesiątki tysięcy młodych ludzi wchodzi na strony internetowe o treściach erotycznych lub pornograficznych. Efektem jest degradacja duchowa, uzależnienie od pornografii, utrata silnej woli i czystego serca, a ostatecznie – niewola duchowa i niezdolność do życia małżeńskiego, zwłaszcza do wypełniania przyrzeczenia wierności i uczciwości małżeńskiej. To także bardzo poważny problem w konfesjonale…

Jak zareagować, kiedy moje nastoletnie dziecko ogląda materiały pornograficzne?

Przede wszystkim starać się do tego nie dopuścić. Nie kupować dziecku komórki z nieograniczonym dostępem do Internetu. Kontrolować czas korzystania z sieci, włączyć blokady rodzicielskie. I rozmawiać z dzieckiem – lepiej zapobiegać niż leczyć.

Wiele rodziców postępuje dziś zupełnie nieodpowiedzialnie – chce, żeby ich dziecko miało wszystko, było „na topie”, i kupuje mu komórkę, która otwiera przed nim świat gier, portali społecznościowych i innych potencjalnie niebezpiecznych „atrakcji”. A pytanie jest jedno: czy dziecko dorosło, aby korzystać z tak ryzykownego i zdradliwego instrumentu?

I jeszcze jedno, nie mniej ważne – warto modlić się wspólnie w rodzinie, rozwijać sferę ducha dziecka, by mogło ono zapanować nad ciałem, czytać z nim Biblię, dobre książki (w wersji papierowej), rozmawiać.

Na jaką inną aktywność przekuć normalne w wieku dojrzewania zainteresowanie seksualnością?

Sport, zdrowa rywalizacja, turystyka, hobby, harcerstwo, wspólne wyjazdy na wakacje, na kajaki – to najlepsze lekarstwo. A także pomoc ludziom, np. angażowanie dziecka w jakiś wolontariat, zabieranie go ze sobą do ludzi chorych, potrzebujących, pomaganie im.

W kwestiach seksualności potrzebna jest rozmowa z dzieckiem. Nie można jej odkładać na bliżej nieokreślone „później”. Zdrowa, właściwie przekazana edukacja seksualna to obowiązek rodziców. Jeśli go nie spełnią, to narażą dziecko na ogromne ryzyko. Potem trafia ono na niewłaściwych „edukatorów”, albo przypadkowo wchodzi na strony pornograficzne i szybko się uzależnia.

A kiedy jestem nauczycielem i potrzebna jest praca nad… rodzicem? Standardy WHO, głoszące iż masturbacja i pornografią są niezbędne dla prawidłowego rozwoju psycho-seksualnego, znalazły posłuch u znacznej grupy rodziców. Zdarza się więc słyszeć w rozmowach z rodzicami: „Wiem, że czasem ogląda, ale nie przesadzajmy, to normalne”.

Standardy WHO mówią też o „potrzebie” antykoncepcji dla młodzieży przed wiekiem dojrzewania i głoszą wiele innych teorii sprzecznych nie tylko z Ewangelią, ale i zdrowym rozsądkiem. Jeśli rodzice nie są przekonani o złu pornografii, to spróbujmy ukazać im całą prawdę. Ja dałbym im do przeczytania jeden rozdział z książki „Wolny, aby kochać”. Najlepiej wstrząsające świadectwo aktorki filmów porno: „Byłam przepełniona gniewem, nienawidziłam siebie, zaczęłam się samookaleczać. Nie byłam w stanie prowadzić normalnego życia seksualnego, więc mój mąż kupował mi narkotyki. Któregoś dnia nakrył mnie, gdy się cięłam, i zamknął mnie w szpitalu psychiatrycznym. To był prawdziwy koniec naszego małżeństwa. Straciłam wszystko”.

Dzisiaj coraz więcej osób próbuje wyzwolić się z jednej ze współczesnych form niewolnictwa, którą jest częste oglądanie pornografii. Duchowy program zawarty w książce proponuje im 40-dniową drogę wyzwolenia. To program wsparcia w pracy nad stopniowym nawróceniem i odbudową swojego życia. Na każdy dzień składają się świadectwo, wyjaśnienia dotyczące mechanizmów psychologicznych, refleksja duchowa oraz ćwiczenia praktyczne. Dzięki programowi „Wolny, aby kochać”, wiele osób odzyskało wolność i zdolność kochania, które uważały za utracone.

Program powstał we wspólnocie Emmanuel we Francji, we współpracy z terapeutami i osobami wyzwolonymi z pornografii.