<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Marcelina Metera, Autor w serwisie Miesięcznik Wychowawca</title>
	<atom:link href="https://wychowawca.pl/author/metera-marcelina/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wychowawca.pl/author/metera-marcelina/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 May 2022 10:13:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Ląd niedawno oddany do użytku</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/lad-niedawno-oddany-do-uzytku/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcelina Metera]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2021 09:50:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=3331</guid>

					<description><![CDATA[<p>Myślę, że geolodzy i fotografowie, którzy przyjeżdżają na Islandię, przez pierwsze kilka godzin leżą na ziemi i szlochają ze szczęścia. Staje przed ich oczami kraina zupełnie nowiutka w dziejach planety – i to jest jakoś wyczuwalne: ziemia jest porośnięta wstępną warstwą niskich roślin, skały wyglądają na niedawno ostygłe, a woda jest przeczysta, zimna i głęboka [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/lad-niedawno-oddany-do-uzytku/">Ląd niedawno oddany do użytku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Myślę, że geolodzy i fotografowie, którzy przyjeżdżają na Islandię, przez pierwsze kilka godzin leżą na ziemi i szlochają ze szczęścia. Staje przed ich oczami kraina zupełnie nowiutka w dziejach planety </b></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>– </b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>i to jest jakoś wyczuwalne: ziemia jest porośnięta wstępną warstwą niskich roślin, skały wyglądają na niedawno ostygłe, a woda jest przeczysta, zimna i głęboka (żadne ubezpieczenie nie pokrywa sytuacji wpadnięcia samochodu do rzeki, na szybach wypożyczanych aut widnieją nawet stosowne naklejki z tym zastrzeżeniem). Kiedy się spojrzy w potężny białoniebieski nurt, łatwo zrozumieć przyczynę takiego założenia </b></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>–</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> ani nie ma jak wyciągać tego, co tam wpadnie, ani po co.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jeśli nie ma chmur, widoczność jest zupełnie nieprawdopodobna, widać każdą szczelinę w całkiem odległym paśmie gór (mają trapezowaty kształt i wyglądają trochę jak dekoracja zrobiona z falistego kartonu). Kiedy niebo jest zachmurzone albo schodzi mgła, człowiek jest w stanie bez trudu uwierzyć w trolle i inne mityczne islandzkie stworzenia, ponieważ po kilku minutach wpatrywania się w niewyraźny zarys skały przysiągłbyś, że się poruszyła&#8230; Zwierząt niewiele, gadów i płazów nie ma wcale, ze ssaków głównie gatunki hodowlane </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">–</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> owce i koniki islandzkie (rasa tutaj wyhodowana, zazwyczaj wielkości kuców), biegające stadami wzdłuż drogi, oraz renifery, sprowadzone na wyspę kilkadziesiąt lat temu&#8230;</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Generalnie: niebo, ziemia i woda; ląd mało używany, najwyżej raz przymierzony. Ciepło raczej nie jest, ogrzać się można w gorących źródłach (upewniwszy się, że nie są zbyt gorące, bo takie z wodą o temperaturze 80 stopni też się zdarzają). Geografia cały czas w procesie, wulkany wybuchają, płyty tektoniczne się przesuwają, rzeki żłobią koryta </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">–</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> na Islandii to wszystko jest wyraźniej i jakoś dobitniej widoczne. Wszędzie dookoła lądu </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">–</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> mrukliwy, granatowy Atlantyk.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A kto mieszka w tej całkiem nowej krainie? Jacy są ludzie, którzy doświadczają z jednej strony zupełnie niewiarygodnego piękna, a z drugiej zimna i półmroku przez długie miesiące? I </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">–</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> jak ta królewna z dowcipu, co mieszkała za siedmioma górami </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">–</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> naprawdę wszędzie mają daleko?</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">O różnych aspektach islandzkiej codzienności z pasją </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>opowiada Aneta Potrykus,</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Polka, od kilkunastu lat mieszkająca na północnym wybrzeżu, niedaleko półwyspu Langanes (znanego z baz NATO). Kilka lat temu pokazywała mnie i kilkorgu znajomym cuda swojego nowego kraju, niezłomnie i po neoficku zachwycona, chociaż przeżyła tam już niejedną zimę. Teraz poprosiłam ją o powtórzenie kilku opowieści, które wtedy od niej usłyszałam.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.M</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">: </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Pamiętam, jak mnie serdecznie ujął opis islandzkich zwyczajów bożonarodzeniowych, a zwłaszcza postać </b></span></span></span><span style="color: #333333;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Grýli, matki trolli [według tradycji jej synowie przychodzą przez 13 dni przed Wigilią i psocą, ale zostawiają drobne prezenty, a ona sama zjawia się w samą Wigilię i zjada niegrzeczne dzieci. Można też zostać zjedzonym przez jej kota, jeśli się założy na Święta stare ubrania – przyp. aut.]. A ty masz jakąś ulubioną tutejszą historię albo legendę? </b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #050505;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A.P</b></span></span></span><span style="color: #050505;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">: Nie mam jednej ulubionej legendy islandzkiej, ale ogromnie lubię islandzkie sagi, stare podania i wierzenia jako całość; tak bardzo pasują do krajobrazu i nastroju tych terenów. Największe wrażenie robią na mnie jednak opowieści lokalne, przytaczane przez naszych sąsiadów, zaczynające się od: „&#8230;kiedy moja pra-pra-pra-babcia była mała  i mieszkała  na (tu pada nazwa jakiejś farmy, często istniejącej i zamieszkałej do tej pory), to przydarzyła jej się dziwna historia…</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">”.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.M: Islandczycy lubią snuć opowiadania. A czy to prawda, że prawie każda rodzina prowadzi własną kronikę i układa okolicznościowe wiersze?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A.P: </b></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Prawda. Zimy są tu długie, ciężkie i ciemne, trzeba było wypracować przez te setki lat różne strategie radzenia sobie, żeby nie oszaleć. Islandczycy uwielbiają słowo pisane w stopniu niespotykanym chyba u żadnego innego narodu na świecie (książka pod choinkę jest absolutnie obowiązkowa, a najczęściej kilka!), corocznie wydają mnóstwo książek, masowo czytają, ale też piszą… Na farmach z pokolenia na pokolenie pisze się tzw. Dagbók, gdzie zapisuje się pogodę, obserwacje niezwykłych zjawisk, liczbę narodzonych jagniąt i inne ważne informacje z życia zwierząt i ludzi.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zimą zbawienne są też spotkania z innymi ludźmi, pod każdym możliwym pretekstem (zaczyna się jesienią od wspólnego spędzania owiec z gór). Sąsiedzi organizują wspólnie tzw. þorrablót – czyli spotkanie przy muzyce i tradycyjnym jedzeniu, na którym humorystycznie, w skeczach, podsumowują miniony rok i żartują z siebie nawzajem. Zimą jest czas na spotkania. Islandczycy uwielbiają zakładać „kluby” – miłośników gier karcianych, gotowania, wypieków, seniora, robótek ręcznych, O właśnie – prawie wszyscy potrafią robić na drutach swetry i skarpety. Poza wymiarem praktycznym, robótki ręczne mają udowodnione działanie terapeutyczne.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.M: Mówisz i piszesz po islandzku, to specyficzna supermoc &#8211; posługiwać się językiem tak niszowym, w którym mówi raptem trzysta tysięcy ludzi na świecie. Ale rozumiem cię, bo brzmi naprawdę ślicznie, jak grzechot kamyków w potoku. Czy masz jakieś ulubione islandzkie słowo?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A.P:</b></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Zdecydowanie </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>ljósmóði</i></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">r! </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Ljós </i></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">– oznacza światło, błysk, a </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>móđir </i></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">– matka). Wiesz, kto to  </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>ljósmóði</i></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">r? Położna! Piękne, prawda?</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.M. Zdecydowanie piękne. A skoro już jesteśmy przy matkach i dzieciach, to opowiesz trochę o islandzkim systemie szkolnym? Masz sześcioro dzieci na każdym możliwym etapie edukacji, więc doświadczenie bezsporne. Jak uczą się tutejsze dzieci?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A.P:</b></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Praktycznie 100% dzieci uczęszcza do przedszkoli. Mali Islandczycy mnóstwo czasu spędzają na zewnątrz, a pojęcie „złej pogody” – w porównaniu do polskiego rozumienia – jest, hmm, mocno zawężone. Właściwie zarezerwowane dla wichury, sztormu i śnieżycy. W pozostałe dni dzieci wychodzą na podwórko, trzeba jednak podkreślić, że jest to także kwestia odpowiednich ubrań: wełniane skarpety, swetry, gumowe spodnie, kilka par różnego rodzaju rękawic i ocieplane kalosze – to „must have” każdego przedszkolaka.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Mamy 10 klas podstawówki. Co ciekawe, każdy uczy się w swoim tempie i dostaje podręczniki dostosowane do swojego poziomu. Nie ma czegoś takiego, że dziecko nie zdaje do kolejnej klasy. W ostatniej klasie pisze się testy i na podstawie liczby zdobytych punktów wybiera się szkołę ponadpodstawową.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Szkoła średnia trwa trzy lata. Istnieje odpowiednik polskiego liceum (tu nauka kończy się </span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>stùdentspróf</i></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">,</span></span></span> <span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">trochę podobnym do naszej matury) i technikum (na koniec zdaje się egzaminy zawodowe). Uczniowie wybierają profil i przedmioty, z których każdy jest punktowany. Żeby zaliczyć semestr, trzeba mieć wymaganą liczbę punktów i zdać egzaminy końcowe. Jeśli przerwiemy naukę, możemy ją rozpocząć po przerwie od tego momentu, na którym skończyliśmy; zaliczone semestry nie przepadają, nie trzeba powtarzać od początku.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Szkoła podstawowa jest całkowicie bezpłatna. Podręczniki, przybory szkolne, materiały plastyczne zapewnia gmina, wycieczki i inne atrakcje także opłaca gmina. U nas dodatkowo dzieciaki dostają owoce i mleko. Rodzice płacą za obiady, szkołę muzyczną i zajęcia sportowe, przy czym nie za basen – ten jest niemal w każdej szkole i wszystkie dzieci korzystają z niego bezpłatnie (i obowiązkowo).</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A propos sportu – wakacje zaczynają się już z początkiem czerwca, także ze względu na możliwość skorzystania z długich dni i słońca. A te dni są naprawdę długie, słońce zachodzi na pół godziny i ani przez chwilę nie jest całkiem ciemno.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.M.: O tak, to pamiętam, złotą poświatę i specyficzny haj, zmniejszoną do minimum potrzebę snu. I towarzyszące mi silne poczucie, że poruszam się w scenografii filmowej, podkręconej i wyretuszowanej dla efektu. Na Islandii przeżyłam też największą epifanię jeśli chodzi o potęgę przyrody. Pamiętasz, jak się śmiałam i krzyczałam z radości nad wodospadem Dettifoss, ale nikt nie słyszał, bo huk wody wszystko zagłuszał? Zrobiłaś mi wtedy zdjęcie.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Masz swoje ukochane krajobrazy islandzkie?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>A.P:</b></span></span></span><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Ukochany krajobraz&#8230; hmm. Do mnie bardzo przemawia przede wszystkim przestrzeń, przejrzystość, cisza ale też imponująca, surowa i często groźna natura. Dlatego nigdy mi się tu nie nudzi. Trudno mi wybrać jeden ulubiony krajobraz. Kocham Àsbyrgi – zalesiony kanion w kształcie olbrzymiej podkowy, uwielbiam Rauðanes – mało znaną perłę natury niedaleko nas, za cudowne klify, masy dzikiego ptactwa (maskonury oczywiście) i niezwykłe formacje skalne.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie sposób nie wspomnieć o wulkanach, tych czynnych i tych uśpionych, czy o lodowcach i gejzerach, o gorących źródłach, o przeuroczych maleńkich osadach rybackich… No nie znudzi się nigdy.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>M.M: A ja jeszcze do ciebie przyjadę, bo cisza Północy z człowieka już nigdy nie wychodzi. Dziękuję ci bardzo za rozmowę.</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A.P.: Marcelina, koniecznie przyjedź zimą! Islandzka zima to jest niesamowite przeżycie!</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #1c1e21;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Marcelia Metera- </span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><i>– żona, matka pięciorga dzieci, nauczycielka Montesorri Mountain Schools w Koszarawie i Krzyżówkach, tłumaczka i redaktorka. Nieuleczalna entuzjastka pracy społecznej, dużo gada i szybko czyta</i></span></span></span></span></p>
<p align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 12pt;">fot. Archiwum Rodziny Potrykus oraz Marcelina Metera</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/lad-niedawno-oddany-do-uzytku/">Ląd niedawno oddany do użytku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Oddziały specjalne</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/oddzialy-specjalne/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcelina Metera]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Dec 2020 12:43:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko z autyzmem]]></category>
		<category><![CDATA[zespół Aspergera]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=2212</guid>

					<description><![CDATA[<p>Szczerze wierzymy w siłę ludzkiej różnorodności i potęgę natury. Z nieustanną frajdą obserwujemy, jak doskonale na skołatane dziecięce i nastoletnie głowy działa proste wędrowanie, przemieszczanie się w przestrzeni, na tyle powolne, żeby zauważyć jagody przy drodze i sójkę na gałęzi. Od kilku lat z powodzeniem organizujemy i prowadzimy wyprawy górskie dla dzieci i młodzieży, skierowane [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/oddzialy-specjalne/">Oddziały specjalne</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Szczerze wierzymy w siłę ludzkiej różnorodności i potęgę natury. Z nieustanną frajdą obserwujemy, jak doskonale na skołatane dziecięce i nastoletnie głowy działa proste wędrowanie, przemieszczanie się w przestrzeni, na tyle powolne, żeby zauważyć jagody przy drodze i sójkę na gałęzi</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Od kilku lat z powodzeniem organizujemy i prowadzimy wyprawy górskie dla dzieci i młodzieży, skierowane przede wszystkim do uczniów Montessori Mountain Schools (stacjonarnych i z edukacji domowej), ale wielu naszych uczestników rekrutuje się zupełnie „z zewnątrz”. Zyskaliśmy też sobie z czasem uznanie wśród rodziców dzieci wymagających specyficznego podejścia wychowawczego. Nazywamy je w naszym slangu „specjalsami”, dziećmi nieprzeciętnymi. Są wśród nich posiadacze orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego, wśród których z kolei największą grupę stanowią dzieci z Zespołem Aspergera i wysokofunkcjonujący autyści.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Zasad mało, ale żelaznych</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Tak mamy, że niewiele rzeczy nam przeszkadza, z tego też względu wyznaczamy bardzo niewiele reguł. Nasz kontrakt zawiera dwa, może trzy punkty, ale za to bardzo nam zależy na ich przestrzeganiu (punkt pierwszy: uważnie słuchamy i wykonujemy polecenia przewodnika, punkt drugi: informujemy o zamiarze oddalenia się od grupy, punkt trzeci: ułatwiamy życie sobie nawzajem). Nie tworzymy gąszczu przepisów – i to jest pierwszy element, który bardzo uspokaja osoby nastawione na pilnowanie zasad. Nasze doświadczenie w ogóle wskazuje, że przekonanie o przywiązaniu ludzi ze spektrum autyzmu do reguł jest tylko częściowo prawdziwe: są przywiązani, owszem, ale do tych reguł, które uznają za własne. Te, których nie poważają, potrafią z wdziękiem ignorować. Dlatego tworzymy bardzo zwięzły kodeks, ale za to poświęcamy nieco czasu na przekonujące uzasadnienie: dlaczego jest ważne, żeby wszyscy rozumieli i się podporządkowali naszym prośbom. Obszar wolności, który oferujemy, jest tak gigantyczny, że naprawdę bardzo rzadko zdarzają się odstępstwa od tych kilku nakazów i zakazów, które narzucamy.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Prosty plan dnia</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Podobnie jak regulamin, nasz plan dnia także składa się z niewielu punktów. Wierzymy, że dobre jedzenie jest kluczowym elementem dla morale grupy, więc dbamy o jakość i punktualność posiłków. Nasza ukochana pani Gienia na Rysiance (tam mieści się baza większości naszych wypraw) gotuje przepysznie i obficie, więc nam pozostaje tylko zjawić się w jadalni na czas. Pozostałe elementy planu można w skrócie ująć jako „chodzenie po górach za dnia i palenie ognia wieczorem”. Chodzimy dużo, na sporych dystansach, pilnując atrakcyjności trasy: albo daleko widać, albo trzeba stromo podchodzić, albo jakieś osobliwości geologiczne po drodze (bywa, że wszystko naraz). Taka bezpretensjonalność ogromnie dobrze robi na głowę każdemu, a zmęczonym dodatkowym psychicznym wysiłkiem „specjalsom” szczególnie: zrzędzą czasem bardzo elokwentnie, na długich podejściach dopytują się, co trzeba zrobić, żeby zostać wyrzuconym z tego obozu (odpowiadamy spokojnie, że nas trudno nawet zdenerwować, a co dopiero skłonić do wyrzucenia kogokolwiek). W ostatecznym rozrachunku jednak doceniają prostotę i jasność przekazu: ich umysły odpoczywają, przestawiają się na inne częstotliwości. Płuca oddychają głębiej. To jest ten moment, kiedy człowiek zaczyna się śmiać.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Pokój na rozmaite sytuacje</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Każdemu się czasem omsknie, nawet najlepszym: oczywiście, że zdarzają się momenty trudne, konfliktowe i krytyczne. Mamy jednak, ośmielę się stwierdzić, większą niż standardowa tolerancję na wewnętrzne starcia, chwile frustracji, trudności adaptacyjne, nieparlamentarne słownictwo (w pewnych granicach, oczywiście) i inne chwile prawdy, które na człowieka po prostu przychodzą, kiedy jest zmęczony, spocony i głodny. Rozumiemy to i staramy się pomóc, jednocześnie mając świadomość, że najlepszą pomocą jest po prostu dotarcie na miejsce, osiągnięcie celu, dotknięcie słupka na szczycie albo wejście w drzwi schroniska. Chwila, która wynagradza wszystkie wcześniejsze trudy.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Ludzie są różni</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">To jest tak naprawdę gwóźdź i sedno sprawy: po prostu zgadzamy się, że ludzie różnią się między sobą, a pojęcie normy jest naprawdę bardzo płynne. To jest cecha czy umiejętność chyba niemożliwa do osiągnięcia na jakimkolwiek kursie albo szkoleniu, musi wypływać z najgłębszego przekonania.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W ramach rekrutacji na nasze wyprawy, rodzice proszeni są o wypełnienie karty uczestnika. Jedna z rubryk to „uwagi, sprawy, o których powinniśmy wiedzieć, szczególne potrzeby dziecka”. Jedno z nas (nie powiemy, kto) nie czyta tych kart przez pierwsze dwa dni wyprawy, żeby się nie uprzedzać. Dopiero wyrobiwszy sobie własną opinię sprawdza się adnotacje rodziców. Lektura bywa nader pouczająca, bo na przykład dowiadujemy się, że „dziecko przejawia nieadekwatny lęk przed owadami latającymi”, gdy tymczasem parę godzin wcześniej obserwowało z żywym zainteresowaniem trzmiela na kwiatku, prawie wetknąwszy mu nos w odwłok. W zdecydowanej większości przypadków jednak nasze obserwacje pokrywają się z uwagami rodziców, a niektóre z ich przestróg czy rad bywają bezcenne.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Sednem naszego powodzenia w towarzyszeniu młodym ludziom ze szczególnymi potrzebami jest po prostu serdeczna otwartość na drugiego, to jest takie proste.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(Teraz mówię ja, Marcelina):</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Taka anegdotka mi się przypomniała. Adam jest nauczycielem geografii, pracuje w stacjonarnym liceum i egzaminuje uczniów z edukacji domowej. Zapytano go, dlaczego nie odnotował na kilku protokołach, że egzaminowanym był uczeń z orzeczeniem o kształceniu specjalnym (kwestia stawek finansowych). Adam odpowiedział rozbrajająco, że niby skąd miał wiedzieć, że człowiek ma orzeczenie – umiał, co trzeba i odpowiadał jak inni, przecież ludzie są różni…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Staramy się patrzeć na każdego z naszych wychowanków z taką samą uwagą. Niektórzy z nich potrzebują jednak tej uwagi trochę więcej – albo inaczej skierowanej, pod innym kątem nachylonej, po prostu – specjalnej. Wymaga to od nas pozbycia się uprzedzeń, lęków, niechęci – ale w zamian otwiera na zupełnie nowe, kosmiczne światy. Czujemy się zaszczyceni, że nasze oddziały specjalne rosną w siłę z każdym rokiem i że tyle możemy sobie nawzajem dać.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Marcelina Metera</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>nauczycielka Montessori Mountain Schools w Koszarawie i Krzyżówkach, pani od emocji i relacji, dużo gada i szybko czyta</i></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Adam Kaliszuk</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>geograf, nauczyciel; uczy w klasie, w górach i pod żaglami</i></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"></p>
<p align="justify">
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. Benedykt Jaros</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/oddzialy-specjalne/">Oddziały specjalne</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego nigdy nie poprę aborcji &#8211; garść argumentów do rozmowy z myślącą młodzieżą</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/dlaczego-nigdy-nie-popre-aborcji-garsc-argumentow-do-rozmowy-z-myslaca-mlodzieza/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcelina Metera]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2020 20:05:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teka praktyka]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[młodzież]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=2175</guid>

					<description><![CDATA[<p>. Marcelina Metera fot. Małgorzata Trajdos</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/dlaczego-nigdy-nie-popre-aborcji-garsc-argumentow-do-rozmowy-z-myslaca-mlodzieza/">Dlaczego nigdy nie poprę aborcji &#8211; garść argumentów do rozmowy z myślącą młodzieżą</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-size: medium; font-family: 'Times New Roman', serif; color: #000000;"><div class="ihc-locker-wrap"><div style='' class='ihc_locker_6'><div class='lk_top_side'></div><div class='lock_content'><h2>Ta treść jest zablokowana</h2>
<p><span style="background-color: #ffffff;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: 16px;"><span style="font-family: sans-serif,sans-serif;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="/prenumerata">Wykup prenumeratę</a></span> z dostępem do wersji elektronicznej</span></span></span></span>.</p>
<div class='lock_buttons'><div class="ihc-login-form-wrap ihc-login-template-6"><form action="" method="post" id="ihc_login_form"><input type="hidden" name="ihcaction" value="login" /><input type="hidden" name="ihc_login_nonce" value="8b42571bf4" /><input type="hidden" name="locker" value="1" /><div class="impu-form-line-fr"><span class="impu-form-label-fr impu-form-label-username">Nazwa użytkownika:</span><input type="text" value="" name="log" id="iump_login_username" /></div><div class="impu-form-line-fr"><span class="impu-form-label-fr impu-form-label-pass">Hasło:</span><input type="password" value="" id="iump_login_password" name="pwd" /></div><div  class="impu-form-links"><div class="impu-form-links-reg"><a href="https://wychowawca.pl/register/">Rejestracja</a></div><div class="impu-form-links-pass"><a href="https://wychowawca.pl/lost-password/">Zapomniałeś hasła?</a></div></div><div class="impu-temp6-row"><div class="impu-temp6-row-left"></div><div class="impu-form-line-fr impu-form-submit"><input type="submit" value="Zaloguj" name="Submit" /></div><div class="iump-clear"></div></div></form></div><script>
		jQuery(document).ready(
			function(){
				jQuery('#iump_login_username').on('blur', function(){
					ihcCheckLoginField('log', 'Please complete all required fields!');
				});
				jQuery('#iump_login_password').on('blur', function(){
					ihcCheckLoginField('pwd', 'Please complete all required fields!');
				});
				jQuery('#ihc_login_form').on('submit', function(e){
					e.preventDefault();
					var u = jQuery('#ihc_login_form [name=log]').val();
					var p = jQuery('#ihc_login_form [name=pwd]').val();
					if (u!='' && p!=''){
						jQuery('#ihc_login_form').unbind('submit').submit();
					} else {
						ihcCheckLoginField('log', 'Please complete all required fields!');
						ihcCheckLoginField('pwd', 'Please complete all required fields!');
						return FALSE;
					}
				});
			}
		);
	</script></div></div></div></div>.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Calibri, serif;"><span style="font-size: small;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Marcelina Metera</b></span></span></span></span></span></p>
<p align="justify"><strong><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. Małgorzata Trajdos</span></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/dlaczego-nigdy-nie-popre-aborcji-garsc-argumentow-do-rozmowy-z-myslaca-mlodzieza/">Dlaczego nigdy nie poprę aborcji &#8211; garść argumentów do rozmowy z myślącą młodzieżą</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcelina Metera]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2020 14:15:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<category><![CDATA[Sawiccy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=1694</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali” Z Olą i Marcinem Sawickimi rozmawia Marcelina Metera – Kiedy myślę o waszej pracy, niezliczonych pomysłach i przedsięwzięciach, ale też po prostu o waszym sposobie bycia, przychodzi mi do głowy słowo „entuzjazm”. Ten rodzaj podejścia do rzeczywistości, i to każdej – szkolnej, społecznej, rodzinnej – nie jest, umówmy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/">„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">„<span style="font-size: medium;"><b>Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z Olą i Marcinem Sawickimi rozmawia Marcelina Metera</b></span></span></p>
<p align="justify"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1696" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy-225x300.jpg 225w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy.jpg 449w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Kiedy myślę o waszej pracy, niezliczonych pomysłach i przedsięwzięciach, ale też po prostu o waszym sposobie bycia, przychodzi mi do głowy słowo „entuzjazm”. Ten rodzaj podejścia do rzeczywistości, i to każdej – szkolnej, społecznej, rodzinnej – nie jest, umówmy się, spotykany bardzo często. Skąd się u was bierze ta niezłomna radość robienia ciągle czegoś nowego?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Myślę, że dokładnie z tego </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że to są ciągle nowe rzeczy. Jesteśmy praktykami, czyli lubimy samodzielnie sprawdzać i podejmować próby oraz uczestniczyć w tym, o czym potem będziemy ludziom opowiadać. Rozpoczynając jakiś proces koniecznie chcemy być jego częścią, żeby naprawdę wiedzieć o czym mówimy. Czytam ostatnio o Leonardo da Vincim i zachwycam się ilością jego pomysłów i prototypów, które stworzył. Większość z tych idei pozostało niedokończonych, albo prototypy nie zadziałały, ale po pierwsze niektóre były przełomowe, a po drugie to takie piękne, że on ciągle próbował.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: Ogromnie ważne jest też to, że jesteśmy zawsze razem, w tym całym zapracowaniu: trochę oczywiście dzielimy się zadaniami, ale kiedy zaczynamy coś nowego, to koniecznie we dwoje. Zakładaliśmy pierwszą szkołę tylko we dwoje, potem na przykład gimnazjum, w którym najpierw Marcin był dyrektorem, a ja wychowawczynią. Teraz klasy i Open Space dla licealistów w edukacji domowej </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> zawsze oboje jesteśmy częścią tego projektu.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">No i też samo „nowe” nas napędza, tak sobie myślę czasem, że może taką mamy drogę, tego Pan Bóg od nas chce </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> żebyśmy ciągle zaczynali. I jeszcze jeden obraz mamy mocno w pamięci, jako symboliczny: pojechaliśmy dawno temu do Fatimy. Jest tam ścieżka prowadząca do groty objawień, wytarta kolanami pielgrzymów. Przeważnie ludzie podążający nią zakładają na nogi sukno, ale my postanowiliśmy posuwać się bez tego. Ruszyliśmy </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> i było to trudne, z każdym ruchem trudniejsze, każdy kamyczek wyczuwalny… Im bliżej groty byliśmy, tym większą na sobie skupialiśmy uwagę, ludzie robili nam zdjęcia, co było krępujące. A na koniec, kiedy już byliśmy prawie u celu, wewnątrz groty skończyło się jakieś nabożeństwo i cały tłum wysypał się w kierunku przeciwnym do tego, w którym podążaliśmy. I jakoś tak to odczytujemy jako symbol całego naszego życia </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że bywa trudno, w świetle fleszy i pod prąd, ale trzeba robić swoje.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Przemierzamy też na raty Via Francigena, tylko nie jak wszyscy z Canterbury do Rzymu, a odwrotnie </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> z Rzymu zaczęliśmy. I wszyscy na szlaku w schroniskach próbują nas zawracać, że źle idziemy, a my nauczyliśmy się w odpowiedzi słowa „contrare”. I jakoś tak to wygląda…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">I jeszcze tylko powiem, że to prawda z tym entuzjazmem, ale ostatnio zapatrzyłam się na panią przy kasie w sali zabaw i pomyślałam, że ma taką cudowną pracę, a w swoim czasie mówiłam Marcinowi, że jak wspaniała byłaby dla niego kariera kierowcy </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> bo ten autobus zostawiłby na zajezdni, a nie wlókł do domu i omawiał na wszystkie strony </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> jak to się dzieje w pracy dyrektora czy nauczyciela.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Ileś razy wam nie poszło, prawda? Nie ma siły, musiało tak być, że się nie udało. Jak to jest, że przełykacie łzy i idziecie dalej?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: No tak, oczywiście, że tak się zdarza. Da nas „nie poszło” oznacza chyba, że realizacja nie ma takiego kształtu jak marzenie. Jednocześnie cały czas się człowiek zastanawia, czy to nie pycha, że tylko moja wizja jest właściwa.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: I jeszcze </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> my z wielu projektów rezygnujemy, moglibyśmy pewnie jeszcze z piętnaście szkół otworzyć, a jednak odmawiamy. I zawsze nas gryzie, czy to wynika z rzeczywistego braku sił i środków, czy też to tylko lenistwo, a tak naprawdę byłoby to najwspanialsze z naszych przedsięwzięć…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Marcin: W głowie zawsze mamy obraz szkoły Montessori w Niemczech, w której uczyliśmy się tej metody i jakoś pozostała dla nas wzorcem z Sevres </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że o coś takiego nam chodzi. I do tego dążymy. Ale już nauczyliśmy się, że w zderzeniu z brakiem woli po drugiej stronie (rodzice, czasem nauczyciele) nie naciskamy, tylko odpuszczamy. I robimy swoje, nie rezygnując z marzenia.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;"> – <span style="font-size: medium;"><b>To opowiedzcie o tym „marzeniu założycielskim”, o czasach heroicznych. Bo teraz, kiedy zarządzacie praktycznie rzecz biorąc korporacją, warto wrócić myślą do początków. Zupełnie niezwykłych. Tak dla uświadomienia, że można po prostu zrealizować pomysł.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: tak w ogóle to przyjechaliśmy z Warszawy na narty, ale okazało się, że w Koszarawie Bystrej jest szkoła przeznaczona do zamknięcia. I pomyśleliśmy, że przeniesiemy się i otworzymy szkołę Montessori. Tak zrobiliśmy, zamieszkaliśmy na poddaszu, wyremontowaliśmy piętro za pożyczone po rodzinie nieduże pieniądze i ruszyliśmy. Mieliśmy wtedy czworo dzieci, z których najmłodsza Nela była dzidziusiem przy piersi. Rano schodziliśmy ze strychu, oddawałam Nelę pani opiekunce (która też sprzątała w szkole) i szłam prowadzić lekcje, karmiąc w przerwach. Marcin </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> pan dyrektor </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> palił w piecach i odśnieżał…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Tak, o ósmej rano byłem już wyżęty i wykończony po odśnieżaniu wjazdu i paleniu w wielkim piecu. A tu wszystko inne do zrobienia. Do dzisiaj nie lubię pomarańczowego światełka pługów śnieżnych, bo czasem widywałem je o szóstej rano i wiedziałem, że brama wjazdowa znowu zawalona.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Do tego byliśmy wtedy autentycznie ubodzy. Musieliśmy utrzymać szkołę, cel był zawsze taki, że ma być bezpłatna i dostępna dla wszystkich. Wynajmowaliśmy więc turystom pokoje na piętrze, żeby zarobić na opłaty i na życie. Pamiętam bardzo wyraźnie, jak czekaliśmy, żeby goście odjechali i zniknęli za zakrętem, a wtedy z zostawionymi przez nich pieniędzmi mogłem pojechać po mleko i płatki do sklepu. Jakieś 50 złotych to było, wtedy strasznie ważne.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Jednocześnie </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> tamta sytuacja była czysta i prosta, wspominamy z rozrzewnieniem, jak przyjeżdżała pani wizytator, naprawdę się cieszyła tym naszym światem, i tylko łagodnie tłumaczyła, co jest niezbędne dla legalnego funkcjonowania. A zimą robiliśmy co chcieliśmy, bo nikt pod tę naszą górę nie podjeżdżał.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Ola: My w ogóle zakładamy, że ludzie są dobrzy albo przynajmniej chcą dobrze. I łatwo zapominamy krzywdy i urazy, ale tak naprawdę zapominamy! Może i w tym jest źródło tego entuzjazmu, jak mówisz.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Wiele siły czerpaliśmy wtedy i czerpiemy teraz od naszych gości, ludzi którzy przyjeżdżają z wielkich miast i mówią nam, że to co robimy jest wyjątkowe. W codzienności, konfrontując się z powszednimi drobnymi utarczkami łatwo byłoby o tym zapomnieć. A tak – ktoś umożliwi otwarcie kina na końcu niczego, ktoś przywiezie kilkanaście par nart i zapoczątkuje w ten sposób klub sportowy, ktoś poprowadzi plener rysunkowy…</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Wywiad ukaże się w numerze wielkanocnym, więc jeszcze chciałabym, żebyście opowiedzieli o Barankach. Może nie bardzo szczegółowo, bo całego numeru by nie starczyło, ale tak w kontekście Wielkiego Postu i Zmartwychwstania.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: Ojej, ja nie wiem, czy to się da krótko. Barankami nazywamy dzieci przygotowujące się do przyjęcia wczesnej Komunii Świętej. Zaczęło się od kilku rodzin, a teraz mamy już 80 osób prowadzących i cały czas się to rozwija, w wielu diecezjach. Nasz zasadniczy pomysł jest taki, że głównymi wychowawcami i przewodnikami dzieci na drodze sakramentalnej są ich rodzice. I że cały „program przygotowań” zawiera się w Roku Liturgicznym. Wielki Post przeżywamy w duchu przygotowania do Spowiedzi, i opowiadamy to w kontekście dobra otrzymanego od Boga albo przypowieści o talentach: ile dobrego dostałeś? Ile talentów masz? A co z nimi robisz i jak możesz je przywrócić do pełni blasku? Chodzimy też na Drogi Krzyżowe w plenerze, dzieci lepią krzyże z gliny </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> staramy się, żeby silnie i autentycznie poczuły potrzebę bliskości z Panem Bogiem.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję wam bardzo. Jesteście moją wielką inspiracją i dobitnym dowodem, że „się da”.</b></span></span></p>
<p align="justify"><img decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1697" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-449x300.jpg" alt="" width="449" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-449x300.jpg 449w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-600x401.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-768x513.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2.jpg 800w" sizes="(max-width: 449px) 100vw, 449px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Ola i Marcin Sawiccy:</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> nauczyciele, entuzjaści i praktycy metody Montessori. Dwadzieścia lat temu przenieśli się z Warszawy, gdzie Marcin był dyrektorem szkoły niepublicznej, do maleńkiego przysiółka w Beskidzie Żywieckim </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Koszarawy Bystrej. Przejęli przeznaczoną do zamknięcia szkołę gminną i przekształcili w niepubliczną, bezpłatną placówkę, początkowo finansowaną z wynajmu pokoi na poddaszu. Obecnie ich Fundacja prowadzi kilkanaście szkół podstawowych i średnich w różnych województwach.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Odegrali ogromną rolę w upowszechnieniu w Polsce metody Montessori, a także edukacji domowej: pod opieką Montessori Mountain Schools znajdują się tysiące uczniów stacjonarnych i „domowych” na wszystkich poziomach edukacyjnych. Sawiccy są współzałożycielami magazynu „Kreda”, prowadzą portal moznainaczej.edu.pl i podcast Eduone (moznainaczej.libsyn.com </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> szczególnie polecamy!).</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Kilka lat temu, we współpracy z o. Przemysławem Ciesielskim OP, stworzyli program przygotowania dzieci (właściwie całych rodzin, szczególnie rodziców) do wczesnej Spowiedzi i Komunii Świętej, teraz obecny już w wielu diecezjach.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Mają siedmioro dzieci. Mieszkają w Krzyżowej na Żywiecczyźnie. Dużo podróżują.</span></span></p>
<p align="justify"><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-1698" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/Sawiccydom.jpg" alt="" width="323" height="215" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/">„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Najprostsze środki, spektakularne efekty</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/najprostsze-srodki-spektakularne-efekty/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcelina Metera]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2020 15:59:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kształcenie]]></category>
		<category><![CDATA[Wychowanie]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja leśna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=1563</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przywykliśmy sądzić, że edukacja, aby być skuteczną, potrzebuje zasobów: metodycznych, materialnych, szczególnie finansowych… Marzymy o tablicach elektronicznych, laptopach, szkoleniach i kursach. Oczywiście, to wszystko jest bardzo istotne, jednak najwięcej radości odczuwam, prowadząc plenerowe zajęcia dla dzieci i całych rodzin, gdzie do dyspozycji mam ziemię, wodę i ogień. Spotykamy się raz w tygodniu, popołudniami. Głównymi adresatami [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/najprostsze-srodki-spektakularne-efekty/">Najprostsze środki, spektakularne efekty</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> Przywykliśmy sądzić, że edukacja, aby być skuteczną, potrzebuje zasobów: metodycznych, materialnych, szczególnie finansowych… Marzymy o tablicach elektronicznych, laptopach, szkoleniach i kursach. Oczywiście, to wszystko jest bardzo istotne, jednak najwięcej radości odczuwam, prowadząc plenerowe zajęcia dla dzieci i całych rodzin, gdzie do dyspozycji mam ziemię, wodę i ogień.</b></span></span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1566" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33c-439x300.jpg" alt="" width="439" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33c-439x300.jpg 439w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33c-scaled-600x410.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33c-907x620.jpg 907w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33c-768x525.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33c-1536x1050.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33c-2048x1400.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 439px) 100vw, 439px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Spotykamy się raz w tygodniu, popołudniami. Głównymi adresatami są dzieci w wieku przedszkolnym (i ich rodzice), ale w praktyce rozpiętość wiekowa wśród małych uczestników jest spora – od roczniaków do dziesięciolatków. Z nielicznymi wyjątkami zajęcia odbywają się na wolnym powietrzu i same też są „wolne”: niezależnie od warunków, zimą już po zmroku, spędzamy dwie-trzy godziny, penetrując okoliczne krzaki, rąbiąc, piłując i trenując rozpalanie ognia. Mamy polowy samowar, w którym gotujemy wodę na herbatę i kisielek, pieczemy kiełbaski i oscypki, budujemy tamy w potoku, w sezonie zimowym zjeżdżamy na jabłuszkach i tak dalej. Absolutnym przebojem jest praca z prawdziwymi narzędziami: pozwalam ich używać kilkulatkom, oczywiście czuwam i przypominam zasady, ale ostatecznie każdy ma szansę przerąbać czy przepiłować swoją gałąź. I tylko tyle, a w spotkaniach uczestniczy zwykle dziesięcioro, a czasem i dwadzieścioro dzieci (plus rodzice, dla których również jest to bardzo ważny czas; jeśli starcza czasu, nieśmiało proszą, czy też mogą porąbać).</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Bywają miejsca, gdzie okazja do przebywania w tak zwanej dziczy zdarza się jeszcze częściej i jest częścią planu wychowawczego. Szkoła, w której pracuję, należy do sieci Montessori Mountain Schools, bezpłatnych, niepublicznych placówek. Położenie sprzyja aktywności w terenie – otacza nas prześliczny Beskid Żywiecki, za szkołą płynie potok, do lasu mamy dwa kroki… a mimo to pomysł spędzania kilku godzin dziennie w plenerze przez dzieci przedszkolne i co najmniej kilku tygodniowo przez starszych uczniów, uchodzi w okolicy za dość rewolucyjny i nietypowy. Tymczasem nie ma nic bardziej naturalnego! Kontakt z przyrodą, taki zupełnie zwyczajny – spacer, obserwacja, swobodna zabawa – przynosi zdumiewające rezultaty. Dzieci uspokajają się, lepiej radzą sobie z emocjami, mają poczucie mocy i kompetencji, płynące z podejmowania ryzyka i rozwiązywania problemów: jak przedostać się na drugą stronę rowu? Z czego zrobić łuk? Jak ustawić ognisko? Z tymi zagadnieniami nasi wychowankowie mierzą się na co dzień. Bywając w lesie codziennie, uczą się dostrzegać zmiany zachodzące w przyrodzie, zaczynają rozumieć procesy (choćby próchnienie pnia, przyrost mchów, rozkład martwego żuka…) i doceniają zalety wszystkich sezonów (błoto i szron też stwarzają świetne warunki do aktywności!).</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Co najważniejsze: przestają się bać i zaprzyjaźniają się ze światem. Agresja często wypływa z lęku, a lęk – z nieznajomości zagadnienia. Człowiek, który przyrody nie zna i nie jest z nią zżyty, będzie bardziej skłonny do niepotrzebnego niszczenia jej zasobów i przerabiania dzikich zagajników na bezpieczne, pokryte gumą place zabaw (ze sprzętami w kształcie jeży i wiewiórek). Uważam za ogromnie ważne urealnienie w umysłach dzieci naszego miejsca w naturze, wyrobienie w nich podziwu, respektu i poczucia odpowiedzialności za dany nam świat.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Przestrzeń, w której pracujemy, nie ma żadnych zamontowanych na stałe sprzętów. Niektóre leśne szkoły i przedszkola mają „bazy” – wiaty, jurty, siedziska itd. U nas – z kilku względów – jest tylko las, potok i miejsce na ognisko. Nauczyciele przynoszą narzędzia ze sobą – liny, noże, siekiery, lupy, pojemniki do obserwacji – to, co danego dnia będzie potrzebne. W tej scenerii odbywają się nie tylko codzienne wyprawy przedszkolaków, ale też prawie wszystkie lekcje przyrody i biologii (oczywiście), spora część zajęć z języka polskiego, a także wychowanie fizyczne i – wychowanie do życia w rodzinie. Bo w lesie rozmawia się ciszej i szczerzej, spacer sprzyja uspokojeniu i porozumieniu, a piękno koi i wynagradza niewygody. I łatwiej w takim otoczeniu tłumaczyć harmonię procesów zachodzących w ludzkim ciele czy emocjach, bo wszystko wokół również tej harmonii podlega.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> Rozumiem, że nie wszyscy mają las tuż za oknem. Ale czasem wystarczy park, zagajnik, łąka czy nieużytek – miejsce, które przyroda objęła w posiadanie v żeby pójść tam, poobserwować, posłuchać uważnie i zachwycić się, że tak niewiele trzeba, aby lekcja wyjątkowo nam się udała.</span></span></span></p>
<p align="justify"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1565" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33d-208x300.jpg" alt="" width="208" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33d-208x300.jpg 208w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33d-scaled-600x864.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33d-430x620.jpg 430w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33d-768x1107.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33d-1066x1536.jpg 1066w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33d-1421x2048.jpg 1421w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/str.32-33d-scaled.jpg 1777w" sizes="auto, (max-width: 208px) 100vw, 208px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Marcelina Metera</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>żona, matka pięciorga dzieci, nauczycielka, tłumaczka i redaktorka. Nieuleczalna entuzjastka pracy społecznej, dużo gada, szybko czyta i truchta po Beskidach</i></span></span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/najprostsze-srodki-spektakularne-efekty/">Najprostsze środki, spektakularne efekty</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Matka też człowiek</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/matka-tez-czlowiek/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcelina Metera]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Jan 2020 11:52:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[macierzyństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wypalenie zawodowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=1385</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zjawisko matczynego wypalenia zawodowego dotyka coraz liczniejszej grupy kobiet. Jakie są jego przyczyny i czy można mu przeciwdziałać, unikając głębszej frustracji? Na „rynku rodzicielskim” jestem obecna już od dłuższego czasu. Rozmawiam z dziesiątkami bliższych i dalszych znajomych. Macierzyństwo kojarzy się ze szczęściem, spełnieniem i uświęceniem, dlatego negatywne emocje wydają się nie na miejscu Tymczasem motyw [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/matka-tez-czlowiek/">Matka też człowiek</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Zjawisko matczynego wypalenia zawodowego dotyka coraz liczniejszej grupy kobiet. Jakie są jego przyczyny i czy można mu przeciwdziałać, unikając głębszej frustracji?</b></span></span></p>
<p class="western"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Na „rynku rodzicielskim” jestem obecna już od dłuższego czasu. Rozmawiam z dziesiątkami bliższych i dalszych znajomych. Macierzyństwo kojarzy się ze szczęściem, spełnieniem i uświęceniem, dlatego negatywne emocje wydają się nie na miejscu Tymczasem motyw matczynego wypalenia pojawia się bardzo często, towarzyszą mu wyrzuty sumienia. Słuchając zwierzeń kobiet, które zaczęły wątpić we własne kwalifikacje i umiejętności rodzicielskie, zauważyłam, że powody ich zniechęcenia można zebrać w kilka podstawowych grup.</span></span></p>
<p class="western"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Skąd się bierze matczyne wypalenie?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Po pierwsze, zdecydowanie zbyt wiele kobiet skarży się na przemęczenie i poczucie bycia ostatnią w „kolejności dziobania”. Potrzeby męża i dzieci odruchowo przyjmowane są jako istotniejsze, nikt nie kwestionuje ich prawa do rozrywki i wypoczynku, a obiecany od dwóch lat samotny weekend matki jakoś nie może się wydarzyć. Wyjazdy na wakacje organizuje się pod kątem preferencji najmłodszych, czyli jedziemy tam, gdzie będzie się podobało dzieciom, a już niekoniecznie dorosłym. Kupujemy ubrania w kolejności: mężowi garnitur do pracy, buty dzieciom, drugie buty dzieciom, kurteczki dzieciom, a jeśli coś zostanie, to ewentualnie sukienkę mamie. Przy czym jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś czynił zarzut kobiecie, że zbytnio stroi dzieci, ale uwagi o wydawaniu pieniędzy rodzinnych na własną konfekcję ‒ owszem, zdarzają się. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Po drugie, większość tak zwanych obowiązków macierzyńskich należy do typu czynności zachowawczych i powtarzalnych. Przy kilkorgu niedużych dzieci procedura przypomina mieszanie w oceanie łyżeczką do herbaty, co potęguje frustrację: wyprane się ubrudzi, posprzątane się zabałagani, ugotowane się zje i tak dalej. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Wreszcie trzeci element, który lapidarnie określam jako przekombinowanie. Dotyczy szczególnie kobiet znakomicie wykształconych, inteligentnych i ponadprzeciętnie zaangażowanych, bezustannie zatroskanych o jakość swojego rodzicielstwa. Nie neguję sensu istnienia poradników czy kursów wychowania (bywają bardzo cenne), ale akurat rzeczywistość macierzyńska jest tak płynna i zmienna (bo dzieci bezustannie wchodzą w nowe etapy i bez wytchnienia zmieniają zasady rozgrywki), że nadmierna ambicja i chęć zachowania wszystkich poradnikowych reguł może się źle skończyć nie tyle dla wychowanków, co dla wychowujących. Matki są też mistrzyniami poczucia winy (mogę więcej, powinnam więcej…).</span></span></p>
<p class="western"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Droga do świętości? Tak, ale niekoniecznie przez męczeństwo</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Regularnie słyszę pytanie: „Jak ty to robisz, że masz tyle czasu dla siebie?”. Nie wiem, co w takich chwilach odpowiedzieć, bo nie stosuję żadnych wyrafinowanych środków, negocjacji czy strategii. Wychodzimy z założenia, że wszyscy członkowie naszej rodziny są jednakowo ważni, wszyscy mają swoje osobiste potrzeby: wszyscy, czyli mama też. Ludzie dorośli mają inne zainteresowania i upodobania niż dzieci, a więc pójście do kina na „Krainę Lodu” i do teatru kukiełkowego z zachwyconą sześciolatką nie wyczerpuje mojego zapotrzebowania na dobra kultury (nie liczy się, że byłam w kinie). Analogicznie z książkami: oprócz pana Kuleczki i głodnej gąsienicy (z całym należnym uwielbieniem) czytuję też literaturę dla dorosłych, mam na to czas i nikt nie wpadł na pomysł, żeby to kwestionować. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Istnieje u nas w domu instytucja „czasu dorosłych”, który rozpoczyna się mniej więcej o 20.30 i jest, zgodnie z nazwą, porą przeznaczoną dla rodziców. Dzieci idą do swoich pokoi, mogą czytać, gadać albo spać, ale dorośli nie świadczą już żadnych usług pielęgnacyjnych ani organizacyjnych, nie robią kanapeczek ani herbaty (chyba, że sobie). Wieczór jest dla mnie i dla męża. Razem odpoczywamy, rozmawiając o swoich sprawach, oglądając coś, czytając albo pisząc. Towarzyszy nam silne przekonanie, że dzieci nieuchronnie dorosną i się wyprowadzą, a my wtedy będziemy mieć mnóstwo czasu, ale jeśli teraz nie będziemy rozmawiać, to za te kilkanaście lat nie będzie już o czym.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Mam też godzinę dziennie, którą spędzam w samotności, najczęściej na spacerze albo treningu (wtedy bardzo dobrze porządkuje się kwestie duchowe, jest czas na modlitwę, i na pomyślenie). Nie jest to zaniedbanie rodziny ani porzucenie latorośli, tylko najzwyklejsza profilaktyka. Jestem absolutnie pewna, że niewyspana, niewybiegana i pozbawiona kontaktu z samą sobą byłabym o wiele gorszą matką. To prowadzi mnie prościutko do ostatniego aspektu, który chcę poruszyć. </span></span></p>
<p class="western"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kochaj bliźniego jak siebie samego!</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Kto nie dba o siebie, nie lubi siebie i zadaje sobie gwałt, ten prędzej czy później będzie zadawać gwałt innym. Matka, która rezygnuje ze wszystkiego, co ją dawniej cieszyło, która bez reszty angażuje się w sprawy rodziny i nawet czerpie trochę źle pojętą satysfakcję z własnego przepracowania ‒ prędzej czy później się wykończy. To może zająć pięć lat, dziesięć albo i więcej, ale ostatecznie siły fizyczne i psychiczne się wyczerpują. Wtedy część kobiet próbuje wprowadzać zmiany w funkcjonowaniu rodziny (dość często ku oburzeniu męża i dzieci, którym poprzednia wersja była bardziej na rękę), a pozostałe poddają się zgorzknieniu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie pomaga w tym klasyczny paradygmat Matki Polki, w powszechnym rozumieniu oznaczający kobietę-opokę, instytucję samą w sobie, bez której rodzina wymrze z głodu, mąż nie znajdzie skarpetek, a osierocone dziatki pójdą prosto do lasu i zostaną zjedzone. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Czy matka jest osobą niezastąpioną? Owszem, w sensie emocjonalnym. Jest gwarantem stałości i regulatorem emocji dla dzieci, bezpieczną bazą. Dla malutkich dzieci, poniżej trzeciego roku życia, wymagana jest matczyna obecność, i tego nie da się zastąpić w procesie tworzenia bezpiecznych więzi.</span></span><sup><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc">1</a></span></span></sup><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Ale wiem z doświadczenia, że małe dziecko można ze sobą zabrać prawie wszędzie, dzidziusiowi w chuście jest naprawdę wszystko jedno, czy mama patrzy w ścianę siedząc w domu, czy podziwia obrazy w muzeum. A starszaki-kilkulatki przyjmują jako rzecz naturalną i oczywistą, że mama idzie na kawę czy do kina, że potrzebuje ciszy, bo pracuje albo śpi, że wieczory spędza przytulona do taty i tak dalej. Żadna, ale to żadna krzywda im się nie dzieje, odwrotnie ‒ uczą się wrażliwości na potrzeby innych. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;">Mam pięcioro dzieci i nadal cieszę się na ich widok. Uważam macierzyństwo za najbardziej rozwijające doświadczenie mojego życia. Niczego mi ono nie odebrało, niczego nie straciłam i ani trochę się nie poświęciłam. Jestem zajęta, mam dużo zajęć domowych i zawodowych. Pracuję społecznie i mam na to czas. Jestem, śmiem twierdzić, niezłą matką, tym lepszą, im mam lepszy kontakt z własnym ciałem, emocjami i potrzebami. Lata obserwacji kobiet, których macierzyństwo jest dla mnie wzorem, potwierdzają moją intuicję o konieczności stanowczego pilnowania własnych potrzeb. Lubię metaforę o maskach tlenowych w samolocie: kiedy wypadają, najpierw zakłada się maskę sobie, a potem dziecku, tak jest lepiej i bezpieczniej. W życiu codziennym podobnie.</span></span></p>
<p class="western"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><span style="font-size: medium;"> Oddychaj!</span></span></p>
<p><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">Marcelina Metera</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>fot. Benedykt Jaros</p>
<div id="sdfootnote1">
<p class="sdfootnote-western"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a> <span style="color: #000000;">Polecam artykuły i opracowania autorstwa Teresy Jadczak-Szumiło i Emila Szumiło: o tworzeniu bezpiecznych więzi piszą między innymi w magazynie kreatywnej edukacji „Kreda”, nr 2, listopad 2018, str. 70-76.</span></span></p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/matka-tez-czlowiek/">Matka też człowiek</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
