<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa edukacja domowa - Miesięcznik Wychowawca</title>
	<atom:link href="https://wychowawca.pl/tag/edukacja-domowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wychowawca.pl/tag/edukacja-domowa/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 03 Oct 2022 08:15:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Chęć szczera, czyli o pracowitości</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/__trashed/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2022 08:15:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<category><![CDATA[homeschooling]]></category>
		<category><![CDATA[Montessori]]></category>
		<category><![CDATA[pracowitość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=4287</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Bo piękno na to jest, by zachwycało / Do pracy – praca, by się zmartwychwstało” – pisał Cyprian Kamil Norwid w nędzy swego paryskiego losu u progu lat 50. XIX w. W ponurej scenerii, niczym wprost z dramatów Emila Zoli, jego wzrok wpatrzony był w blask ideału, który dopóki rysuje się przed człowiekiem, dopóty jest [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/__trashed/">Chęć szczera, czyli o pracowitości</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify">„<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Bo piękno na to jest, by zachwycało / Do pracy – praca, by się zmartwychwstało” – pisał Cyprian Kamil Norwid w nędzy swego paryskiego losu u progu lat 50. XIX w. W ponurej scenerii, niczym wprost z dramatów Emila Zoli, jego wzrok wpatrzony był w blask ideału, który dopóki rysuje się przed człowiekiem, dopóty jest osiągalny i pobudza człowieka do działania. Nie mógł Norwid słyszeć o Marii Montessori, która poprzez estetyczne otoczenie pragnęła w dzieciach od małego budzić, naturalne jej zdaniem, umiłowanie dążenia do celu i harmonii. Włoska pedagog przyszła na świat dopiero dwadzieścia lat po opublikowaniu </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Promethidiona</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">. Nie sądzę również, by sięgnęła kiedyś po twórczość polskiego emigranta. A jednak owa prometejska idea pracy – ludzkiego wysiłku, który jest uwznioślającym naśladowaniem stwórczego aktu Boga – obojgu był bliska i to ją szczególnie, spośród wielu romantycznych ideałów, pielęgnowali w praktycznym życiu. Gdybym miała wyrazić, co najbardziej cenię w planie wychowawczym Marii Montessori, wskazałabym właśnie powiązanie pracy z pragnienia piękna – w otoczeniu i swojego własnego. Trop ten, zwłaszcza w odniesieniu do małych dzieci, wydaje mi się niezwykle głęboki w swej prostocie. Praca jest wydobywaniem formy i kształtu z chaosu. Nieco żartem rzecz ujmując, wystarczy spojrzeć na dziecięcy pokój przed sprzątaniem i po, by zrozumieć, co to znaczy, że praca jest po to, by się zmartwychwstało. Ileż przedmiotów, ile różnorodnej przestrzeni (odpoczynku, zabawy, nauki) odzyskuje na nowo życie… Sprzątanie może być w tej perspektywie pracą twórczą, która angażuje i rodzi poczucie wartości i satysfakcji. Ale zacznijmy od początku…</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pracowitość zwykle wiążemy z dyscypliną woli, konsekwencją, wyrzeczeniem, ale i pragnieniem nagrody. Nieco rzadziej kojarzymy ją z cierpliwością i uważnością. Zachwyt, ekspresja i twórczość to już zupełnie nieosiągalne w powszechnym skojarzeniu archipelagi pojęcia pracowitości. Tymczasem w odniesieniu do dzieci, tych przedszkolnych, ale również wczesnoszkolnych, zachwyt i przyjemność obcowania z tym, co piękne, okazuje się motorem zdolnym nadać siłę rozpędu nawet bardzo nudnym i opartym na rutynie przedsięwzięciom. W tym okresie życia najcenniejsze i najważniejsze jest, by nie odebrać dziecku jego naturalnego doświadczenia, że wszelkie ludzkie działanie, posiadające cel, jest twórczością. Twórczość zaś w doświadczeniu dziecka jest przeżywana </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>de facto</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> jako zakorzenianie się w świecie, zamieszkiwanie świata w znaczeniu, jakie nadawał temu doświadczeniu Martin Heidegger (por. słynny wykład z Darmstadt z 1951 r. pt. </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Budować, mieszkać, myśleć</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">). Czyli jest to taki sposób bycia, który rodzi najpierw poczucie bezpieczeństwa, a zaraz potem odpowiedzialności za to, co jest nam bliskie i czego czujemy się częścią.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Rozważając kształtowanie cnoty pracowitości u małych dzieci, warto ponad wszystko pamiętać o pielęgnowaniu i zaspokajaniu tych naturalnych potrzeb dziecka, które podtrzymują entuzjazm i bezinteresowność dziecięcego zaangażowania w twórcze działanie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pierwszym warunkiem, by pozwolić dziecku dostrzec w pracy akt twórczy, jest samodzielność. „Pomóż mi zrobić to samodzielnie” – brzmi jedna z kardynalnych maksym montessoriańskiej pedagogiki. Samodzielność nie jest tu rozumiana jako konkretna umiejętność, kompetencja dziecka, ale jest stanem, w jakim ono funkcjonuje w każdej nowej dla siebie, nieznanej sytuacji. Samodzielność nie polega na tym, że dziecko coś umie zrobić samo, lecz że dochodzi do konkretnej umiejętności drogą własnych prób i błędów, w swoim tempie i w skupieniu, bez krytyki i oceniania. Towarzyszy temu wspierająca obecność dorosłego, który jednak nie próbuje pełnić roli przewodnika czy instruktora, kogoś, kto „wie i powie”, ale trzyma się „o jeden krok z tyłu”. Wszystko po to, by działaniu dziecka towarzyszyło całkowite skupienie umysłu (który szuka rozwiązania), serca (które pragnie osiągnięcia celu) i ciała (które koncentruje się podporządkowane w działaniu głowie i sercu). Zasada ta dotyczy w tym samym stopniu starań, by nalać samemu sobie soku do szklanki, zasznurować buty, co zaszyć dziurę w skarpetce. Żadna z tych rzeczy nie musi od razu być zrobiona idealnie, ale warto, by została dokonana samodzielnie. Niedoceniany, a wielki polski pedagog pracy twórczej, Władysław Przanowski (1880–1937), widział w pielęgnowaniu samodzielności warunek kształtowania ludzi odważnych i odpowiedzialnych – wewnętrznie zintegrowanych.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Cel osiągnięty własnym wysiłkiem zyskuje wyjątkową wartość i pozwala doświadczyć własnych granic, ale ponad wszystko rodzi głęboką radość i satysfakcję. Poczucie kompetencji, jakie ugruntowuje w sobie dziecko, i przekonanie, że „zawsze da sobie radę” pozwala sądzić, że nieprędko pojawi się u niego zniechęcenie, by podejmować kolejne wyzwania. Aby jednak samodzielna praca dziecka była realnie możliwa, nie sprowadzała się do przechodzenia z jednego momentu bezradności w drugi i ciągłej walki z frustracją, potrzebne jest właściwie przygotowane otoczenie, które nie ogranicza spontanicznego działania (np. ze względów estetycznych albo bezpieczeństwa), za to podpowiada dziecku kolejne kroki i rozwiązania wyłaniających się problemów. To mogą być dostosowane rozmiarem do możliwości dziecka narzędzia do pracy lub przybory do sprzątania, odpowiadające mu estetyką. Wyraźnie i czytelnie oznaczone pudełka czy półki pomogą mu w odkładaniu rzeczy na miejsce. Łatwo dostępne blaty, półki czy szafy znacznie ułatwiają samodzielne utrzymanie porządku. Ponadto rutyna i przewidywalność, widoczna w pracy dorosłych w kuchni, podczas zakupów, prania, prasowania czy w przebiegu sprzątania przed snem to nieocenione wsparcie dla samodzielnych działań małych dzieci. Wspólne działania, podejmowane z dziećmi i wynikające z nich naśladownictwo, są najlepszym przygotowaniem do samodzielności, jeśli dziecko otaczają wspierające w dobru wzorce.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kolejnym ważnym elementem kształtowania dziecięcego pracowitości jest wspieranie umiejętności skupienia – naturalnej skłonności dziecka do tego, by działanie pochłaniało je całkowicie. Rzeczą niebywale cenną jest szanować ten moment ciszy i skoncentrowania na działaniu. Często swoją dyrektywną postawą licznych poleceń i narzucanej hierarchii działań kształtujemy w dzieciach zbędną impulsywność i tendencję do porzucania wymagających dłuższej uwagi czynności, zanim zostaną one ukończone. Warto pamiętać, że zwyczaj odrywania od pracy dziecka pochłoniętego rysowaniem czy budowaniem z klocków w niedługim czasie spowoduje równą jego łatwość w przerywaniu sprzątania czy odrabiania lekcji. Przerywając zabawę (która, przypomnijmy, jest dla dziecka, jak każde inne zaangażowanie, pracą), odrywamy w jego doświadczeniu przyjemność działania od jego celu. Pozbawiając dzieci satysfakcji płynącej z ukończenia dzieła – przenosimy ich uwagę jedynie na przyjemność wykonywania pracy (np. kolorowania czy łączenia klocków). Nie każda jednak praca jest zmysłowo przyjemna tak, jak zabawa klockami. Częściej wymaga ona od człowieka wysiłku fizycznego, intelektualnego, pobudzania gasnącej woli… I to właśnie pamięć o radości z osiągnięcia celu jest motywująca na tej drodze. To nie przyjemność działania jest wartością pracy, ale osiąganie efektu – fakt, że zdołaliśmy ją ukończyć i oto mamy przed sobą konkretne dzieło.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jeśli uda nam się ocalić w dziecku to pierwotne doświadczenie działania, dla którego sensem i nagrodą jest samo dokonanie dzieła – efekt finalny samodzielnej pracy – ocalimy w nim znaczący obszar wewnętrznej wolności. Myślę tu o woli niezależnej od przychodzącej z zewnątrz nagrody, czyli o czymś, co pedagogika zwykła nazywać samosterownością. Umiejętność ta opiera się na wciąż rozwijającej się z dzieckiem zdolności do autorefleksji, na odwadze, by popełniać błędy i samemu je korygować, oraz wynikającym z tego ogólnym poczuciu bezpieczeństwa. Niezależność dziecka względem oceny i nagrody innej niż własna, oparta na dobrze ukształtowanym poczuciu powinności, jest tym, co najmocniej wspiera cnotę pracowitości w wieku starszym, gdy podejmowane zadania coraz bardziej odbiegają od formuły twórczej zabawy. To konsekwentne pielęgnowanie dziecięcej samodzielności, skupienia oraz samosterowności sprawia, że w późniejszym okresie życia, starsi, również potrafimy odczuć ten Jungowski moment pierwotnej radości bycia pochłoniętym działaniem, które dąży do jasno określonego celu, choć dojrzała praca rzadko już przecież bywa beztroską zabawą.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Kinga Wenklar </b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>doktor nauk humanistycznych, publicystka, pisze m.in. dla magazynu „Kreda”. Od wielu lat prowadzi edukację domową swoich dzieci</i></span></span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif;">fot. unsplash.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/__trashed/">Chęć szczera, czyli o pracowitości</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcelina Metera]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2020 14:15:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa miesiąca]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<category><![CDATA[Sawiccy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=1694</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali” Z Olą i Marcinem Sawickimi rozmawia Marcelina Metera – Kiedy myślę o waszej pracy, niezliczonych pomysłach i przedsięwzięciach, ale też po prostu o waszym sposobie bycia, przychodzi mi do głowy słowo „entuzjazm”. Ten rodzaj podejścia do rzeczywistości, i to każdej – szkolnej, społecznej, rodzinnej – nie jest, umówmy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/">„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">„<span style="font-size: medium;"><b>Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Z Olą i Marcinem Sawickimi rozmawia Marcelina Metera</b></span></span></p>
<p align="justify"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1696" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy-225x300.jpg 225w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/OMSawiccy.jpg 449w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Kiedy myślę o waszej pracy, niezliczonych pomysłach i przedsięwzięciach, ale też po prostu o waszym sposobie bycia, przychodzi mi do głowy słowo „entuzjazm”. Ten rodzaj podejścia do rzeczywistości, i to każdej – szkolnej, społecznej, rodzinnej – nie jest, umówmy się, spotykany bardzo często. Skąd się u was bierze ta niezłomna radość robienia ciągle czegoś nowego?</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Myślę, że dokładnie z tego </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że to są ciągle nowe rzeczy. Jesteśmy praktykami, czyli lubimy samodzielnie sprawdzać i podejmować próby oraz uczestniczyć w tym, o czym potem będziemy ludziom opowiadać. Rozpoczynając jakiś proces koniecznie chcemy być jego częścią, żeby naprawdę wiedzieć o czym mówimy. Czytam ostatnio o Leonardo da Vincim i zachwycam się ilością jego pomysłów i prototypów, które stworzył. Większość z tych idei pozostało niedokończonych, albo prototypy nie zadziałały, ale po pierwsze niektóre były przełomowe, a po drugie to takie piękne, że on ciągle próbował.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: Ogromnie ważne jest też to, że jesteśmy zawsze razem, w tym całym zapracowaniu: trochę oczywiście dzielimy się zadaniami, ale kiedy zaczynamy coś nowego, to koniecznie we dwoje. Zakładaliśmy pierwszą szkołę tylko we dwoje, potem na przykład gimnazjum, w którym najpierw Marcin był dyrektorem, a ja wychowawczynią. Teraz klasy i Open Space dla licealistów w edukacji domowej </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> zawsze oboje jesteśmy częścią tego projektu.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">No i też samo „nowe” nas napędza, tak sobie myślę czasem, że może taką mamy drogę, tego Pan Bóg od nas chce </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> żebyśmy ciągle zaczynali. I jeszcze jeden obraz mamy mocno w pamięci, jako symboliczny: pojechaliśmy dawno temu do Fatimy. Jest tam ścieżka prowadząca do groty objawień, wytarta kolanami pielgrzymów. Przeważnie ludzie podążający nią zakładają na nogi sukno, ale my postanowiliśmy posuwać się bez tego. Ruszyliśmy </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> i było to trudne, z każdym ruchem trudniejsze, każdy kamyczek wyczuwalny… Im bliżej groty byliśmy, tym większą na sobie skupialiśmy uwagę, ludzie robili nam zdjęcia, co było krępujące. A na koniec, kiedy już byliśmy prawie u celu, wewnątrz groty skończyło się jakieś nabożeństwo i cały tłum wysypał się w kierunku przeciwnym do tego, w którym podążaliśmy. I jakoś tak to odczytujemy jako symbol całego naszego życia </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że bywa trudno, w świetle fleszy i pod prąd, ale trzeba robić swoje.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Przemierzamy też na raty Via Francigena, tylko nie jak wszyscy z Canterbury do Rzymu, a odwrotnie </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> z Rzymu zaczęliśmy. I wszyscy na szlaku w schroniskach próbują nas zawracać, że źle idziemy, a my nauczyliśmy się w odpowiedzi słowa „contrare”. I jakoś tak to wygląda…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">I jeszcze tylko powiem, że to prawda z tym entuzjazmem, ale ostatnio zapatrzyłam się na panią przy kasie w sali zabaw i pomyślałam, że ma taką cudowną pracę, a w swoim czasie mówiłam Marcinowi, że jak wspaniała byłaby dla niego kariera kierowcy </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> bo ten autobus zostawiłby na zajezdni, a nie wlókł do domu i omawiał na wszystkie strony </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> jak to się dzieje w pracy dyrektora czy nauczyciela.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;">–</span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Ileś razy wam nie poszło, prawda? Nie ma siły, musiało tak być, że się nie udało. Jak to jest, że przełykacie łzy i idziecie dalej?</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: No tak, oczywiście, że tak się zdarza. Da nas „nie poszło” oznacza chyba, że realizacja nie ma takiego kształtu jak marzenie. Jednocześnie cały czas się człowiek zastanawia, czy to nie pycha, że tylko moja wizja jest właściwa.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: I jeszcze </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> my z wielu projektów rezygnujemy, moglibyśmy pewnie jeszcze z piętnaście szkół otworzyć, a jednak odmawiamy. I zawsze nas gryzie, czy to wynika z rzeczywistego braku sił i środków, czy też to tylko lenistwo, a tak naprawdę byłoby to najwspanialsze z naszych przedsięwzięć…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Marcin: W głowie zawsze mamy obraz szkoły Montessori w Niemczech, w której uczyliśmy się tej metody i jakoś pozostała dla nas wzorcem z Sevres </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że o coś takiego nam chodzi. I do tego dążymy. Ale już nauczyliśmy się, że w zderzeniu z brakiem woli po drugiej stronie (rodzice, czasem nauczyciele) nie naciskamy, tylko odpuszczamy. I robimy swoje, nie rezygnując z marzenia.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;"> – <span style="font-size: medium;"><b>To opowiedzcie o tym „marzeniu założycielskim”, o czasach heroicznych. Bo teraz, kiedy zarządzacie praktycznie rzecz biorąc korporacją, warto wrócić myślą do początków. Zupełnie niezwykłych. Tak dla uświadomienia, że można po prostu zrealizować pomysł.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: tak w ogóle to przyjechaliśmy z Warszawy na narty, ale okazało się, że w Koszarawie Bystrej jest szkoła przeznaczona do zamknięcia. I pomyśleliśmy, że przeniesiemy się i otworzymy szkołę Montessori. Tak zrobiliśmy, zamieszkaliśmy na poddaszu, wyremontowaliśmy piętro za pożyczone po rodzinie nieduże pieniądze i ruszyliśmy. Mieliśmy wtedy czworo dzieci, z których najmłodsza Nela była dzidziusiem przy piersi. Rano schodziliśmy ze strychu, oddawałam Nelę pani opiekunce (która też sprzątała w szkole) i szłam prowadzić lekcje, karmiąc w przerwach. Marcin </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> pan dyrektor </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> palił w piecach i odśnieżał…</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Tak, o ósmej rano byłem już wyżęty i wykończony po odśnieżaniu wjazdu i paleniu w wielkim piecu. A tu wszystko inne do zrobienia. Do dzisiaj nie lubię pomarańczowego światełka pługów śnieżnych, bo czasem widywałem je o szóstej rano i wiedziałem, że brama wjazdowa znowu zawalona.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Do tego byliśmy wtedy autentycznie ubodzy. Musieliśmy utrzymać szkołę, cel był zawsze taki, że ma być bezpłatna i dostępna dla wszystkich. Wynajmowaliśmy więc turystom pokoje na piętrze, żeby zarobić na opłaty i na życie. Pamiętam bardzo wyraźnie, jak czekaliśmy, żeby goście odjechali i zniknęli za zakrętem, a wtedy z zostawionymi przez nich pieniędzmi mogłem pojechać po mleko i płatki do sklepu. Jakieś 50 złotych to było, wtedy strasznie ważne.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Jednocześnie </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> tamta sytuacja była czysta i prosta, wspominamy z rozrzewnieniem, jak przyjeżdżała pani wizytator, naprawdę się cieszyła tym naszym światem, i tylko łagodnie tłumaczyła, co jest niezbędne dla legalnego funkcjonowania. A zimą robiliśmy co chcieliśmy, bo nikt pod tę naszą górę nie podjeżdżał.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Ola: My w ogóle zakładamy, że ludzie są dobrzy albo przynajmniej chcą dobrze. I łatwo zapominamy krzywdy i urazy, ale tak naprawdę zapominamy! Może i w tym jest źródło tego entuzjazmu, jak mówisz.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Marcin: Wiele siły czerpaliśmy wtedy i czerpiemy teraz od naszych gości, ludzi którzy przyjeżdżają z wielkich miast i mówią nam, że to co robimy jest wyjątkowe. W codzienności, konfrontując się z powszednimi drobnymi utarczkami łatwo byłoby o tym zapomnieć. A tak – ktoś umożliwi otwarcie kina na końcu niczego, ktoś przywiezie kilkanaście par nart i zapoczątkuje w ten sposób klub sportowy, ktoś poprowadzi plener rysunkowy…</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Wywiad ukaże się w numerze wielkanocnym, więc jeszcze chciałabym, żebyście opowiedzieli o Barankach. Może nie bardzo szczegółowo, bo całego numeru by nie starczyło, ale tak w kontekście Wielkiego Postu i Zmartwychwstania.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Ola: Ojej, ja nie wiem, czy to się da krótko. Barankami nazywamy dzieci przygotowujące się do przyjęcia wczesnej Komunii Świętej. Zaczęło się od kilku rodzin, a teraz mamy już 80 osób prowadzących i cały czas się to rozwija, w wielu diecezjach. Nasz zasadniczy pomysł jest taki, że głównymi wychowawcami i przewodnikami dzieci na drodze sakramentalnej są ich rodzice. I że cały „program przygotowań” zawiera się w Roku Liturgicznym. Wielki Post przeżywamy w duchu przygotowania do Spowiedzi, i opowiadamy to w kontekście dobra otrzymanego od Boga albo przypowieści o talentach: ile dobrego dostałeś? Ile talentów masz? A co z nimi robisz i jak możesz je przywrócić do pełni blasku? Chodzimy też na Drogi Krzyżowe w plenerze, dzieci lepią krzyże z gliny </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> staramy się, żeby silnie i autentycznie poczuły potrzebę bliskości z Panem Bogiem.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000; font-family: georgia, palatino, serif;">– <span style="font-size: medium;"><b>Dziękuję wam bardzo. Jesteście moją wielką inspiracją i dobitnym dowodem, że „się da”.</b></span></span></p>
<p align="justify"><img decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1697" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-449x300.jpg" alt="" width="449" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-449x300.jpg 449w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-600x401.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2-768x513.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/dom2.jpg 800w" sizes="(max-width: 449px) 100vw, 449px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Ola i Marcin Sawiccy:</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> nauczyciele, entuzjaści i praktycy metody Montessori. Dwadzieścia lat temu przenieśli się z Warszawy, gdzie Marcin był dyrektorem szkoły niepublicznej, do maleńkiego przysiółka w Beskidzie Żywieckim </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Koszarawy Bystrej. Przejęli przeznaczoną do zamknięcia szkołę gminną i przekształcili w niepubliczną, bezpłatną placówkę, początkowo finansowaną z wynajmu pokoi na poddaszu. Obecnie ich Fundacja prowadzi kilkanaście szkół podstawowych i średnich w różnych województwach.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Odegrali ogromną rolę w upowszechnieniu w Polsce metody Montessori, a także edukacji domowej: pod opieką Montessori Mountain Schools znajdują się tysiące uczniów stacjonarnych i „domowych” na wszystkich poziomach edukacyjnych. Sawiccy są współzałożycielami magazynu „Kreda”, prowadzą portal moznainaczej.edu.pl i podcast Eduone (moznainaczej.libsyn.com </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">–</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> szczególnie polecamy!).</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Kilka lat temu, we współpracy z o. Przemysławem Ciesielskim OP, stworzyli program przygotowania dzieci (właściwie całych rodzin, szczególnie rodziców) do wczesnej Spowiedzi i Komunii Świętej, teraz obecny już w wielu diecezjach.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: georgia, palatino, serif;"><span style="font-size: medium;">Mają siedmioro dzieci. Mieszkają w Krzyżowej na Żywiecczyźnie. Dużo podróżują.</span></span></p>
<p align="justify"><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-1698" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/11/Sawiccydom.jpg" alt="" width="323" height="215" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/moze-pan-bog-chce-zebysmy-ciagle-zaczynali/">„Może Pan Bóg chce, żebyśmy ciągle zaczynali”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Samodzielność i pasja</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/samodzielnosc-i-pasja/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 10:42:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=605</guid>

					<description><![CDATA[<p>Moja przygoda z edukacją zaczęła się w zwyczajnej szkole. Do zerówki poszłam do klasy z zaledwie dwoma dziewczynkami oraz kilkunastoma rozkrzyczanymi chłopcami. Nigdy nie czułam się tam dobrze, na wiele następnych lat wyniosłam stamtąd uraz do całej płci męskiej, a także poczucie niesprawiedliwości, spowodowane odpowiedzialnością zbiorową. Dodatkowym przekleństwem szkoły było wczesne wstawanie, czego nie znosiłam [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/samodzielnosc-i-pasja/">Samodzielność i pasja</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><strong><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Moja przygoda z edukacją zaczęła się w zwyczajnej szkole. Do zerówki poszłam do klasy z zaledwie dwoma dziewczynkami oraz kilkunastoma rozkrzyczanymi chłopcami. Nigdy nie czułam się tam dobrze, na wiele następnych lat wyniosłam stamtąd uraz do całej płci męskiej, a także poczucie niesprawiedliwości, spowodowane odpowiedzialnością zbiorową. Dodatkowym przekleństwem szkoły było wczesne wstawanie, czego nie znosiłam i nadal nie znoszę, bo mój mózg budzi się koło dziewiątej. Chyba że trzeba wstać „na ptaki” – wtedy ani trzecia w nocy, ani piąta nad ranem nie są problemem.</span></span></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-614" src="http://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/09/s.-20-21-duze-450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/09/s.-20-21-duze-450x300.jpg 450w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/09/s.-20-21-duze-600x400.jpg 600w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/09/s.-20-21-duze-930x620.jpg 930w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/09/s.-20-21-duze-768x512.jpg 768w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/09/s.-20-21-duze-1536x1024.jpg 1536w, https://wychowawca.pl/wp-content/uploads/2020/09/s.-20-21-duze-2048x1365.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Po trzeciej klasie moi rodzice przedstawili mi możliwość, żeby od września nie musieć wracać do szkoły. Jako dziewięciolatka nie byłam oczywiście w stanie głęboko zanalizować wszystkich za i przeciw, ale wizja powrotu do szkoły była na tyle odstraszająca, że właściwie bez wahania wybrałam edukację domową. I do tej pory jestem sobie i rodzicom za to bardzo wdzięczna.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W pierwszym roku ED uczyła mnie głównie mama. Jednak już w piątej klasie stwierdziłam, że wolę sama planować i realizować materiał na dany rok. Oczywiście prosiłam rodziców o pomoc, zwłaszcza przy matematyce, ale z większością nauki radziłam sobie sama, przy pomocy podręczników i innych książek, a potem też biblioteki i Internetu. Szybko okazało się, że nauka w domu zajmuje dużo mniej czasu niż w szkole i jest jednocześnie bardziej efektywna. Składało się na to kilka czynników, między innymi: indywidualne podejście, większe poczucie odpowiedzialności (jeśli nie zaliczyłabym egzaminów to powtarzałabym klasę w szkole) czy poświęcanie każdemu zagadnieniu tyle czasu, ile potrzebuję ja, a nie cała klasa. Nie bez znaczenia był też brak konieczności uciszania i napominania innych uczniów. W rezultacie początkowo nie mogłam się nadziwić, że tak naprawdę cały materiał na dany rok realizowałam spokojnie w dwa czy trzy miesiące, i to spędzając na nauce maksymalnie cztery godziny dziennie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pierwsze egzaminy były dużym wydarzeniem, zwłaszcza że podróż pociągiem i busem znad morza w góry zajęła nam cały dzień. Atmosfera na miejscu okazała się świetna, nauczyciele byli otwarci i pomocni. Siedząc przed salą w oczekiwaniu na egzaminy ustne, poznałam też kilkoro innych uczniów edukacji domowej. Z niektórymi z nich widywałam się w Koszarawie aż do matury.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Im starsza byłam, tym bardziej doceniałam czas zaoszczędzony dzięki edukacji domowej. Zawsze bardzo lubiłam czytać i szybko pochłonęłam książki, które mieliśmy w domu. Odkryciem była biblioteka, w której mogłam bywać niemal codziennie. Z czasem połączyłam przyjemne z pożytecznym i korzystając z bibliotecznej ciszy przerabiałam tam założone na dany dzień tematy z podręcznika, po czym wybierałam sobie jakąś powieść i po jej przeczytaniu wracałam do domu. Nie był to szczególnie zdrowy tryb życia, ale tu z pomocą przyszła moja druga i obecnie główna pasja – ornitologia. Od przedszkola interesowałam się przyrodą, w podstawówce umiałam rozpoznać chyba wszystkie drzewa i krzewy występujące w pobliskich parkach i edukowałam rodzinę jak to sarna nie jest żoną jelenia. Na początku gimnazjum zaczęłam się interesować ptakami i wciągnęło mnie to na tyle, że w trzeciej klasie zostałam członkiem studenckiego koła ornitologicznego na UG. Wśród studentów czułam się świetnie, środowisko szybko mnie zaakceptowało i wiosną 2016 roku pojechałam na swój pierwszy naukowy obóz ornitologiczny. W czasie, kiedy moi rówieśnicy od poniedziałku do piątku siedzieli w szkole, ja mogłam w maju wyjechać na dwa tygodnie. Na tych obozach poznałam mnóstwo bardzo pozytywnych ludzi, w różnym wieku, z całej Polski, a nawet z Europy czy Meksyku.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Gimnazjum się skończyło i w mojej głowie pojawiła się myśl o maturze i studiach – zależało mi na nowo otwartym kierunku na Uniwersytecie Gdańskim. Wpadłam na pomysł, aby na te ostatnie lata edukacji pójść do szkoły. Sama się przekonywałam, że przecież 16-latkowie to już całkiem dojrzali ludzie, nikt nie będzie krzyczał i biegał po korytarzach. Nauczyciele natomiast pomogą mi zdobyć jak najwięcej wiedzy. Oj, jak ja się bardzo myliłam! Pierwszego dnia lekcji wyszłam ze szkoły zdziwiona i rozczarowana. Ci niemal dorośli ludzie, moi rówieśnicy, na korytarzach zachowywali się prawie tak samo, jak w podstawówce. Następnego dnia było podobnie, z tą różnicą, że nauczyciele zakończyli etap wprowadzenia i zaczęły się lekcje: na każdym kroku informowano nas, że matura już za trzy lata, mamy robić arkusze i wyciągać dobre średnie na semestr. Dodatkowo dotarło do mnie, jak bardzo nienaturalne dla mnie i dekoncentrujące jest poświęcanie 45 minut na chemię, później 45 minut na polski, a następnie 45 minut na matematykę. Gdy sama planowałam swój dzień, zakładałam, że będę przerabiać w nim maksymalnie dwa przedmioty, na każdy poświęcając minimum 2 czy 3 godziny pracy. Już trzeciego dnia szkoły miałam w głowie straszny rollercoaster i jeszcze widmo dwóch kartkówek w następnym tygodniu. Do tego doszło niedosypianie, co powiększało wywołany krzykami na korytarzu ból głowy. I tak, po spędzeniu niecałego tygodnia w szkole, rzeczywistość pokonała moje wyobrażenia o liceum i szybko wróciłam do ED.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Resztę liceum wspominam bardzo dobrze, czuję że świetnie wykorzystałam czas, rozwinęłam moją ornitologiczną pasję, nawiązałam też dzięki niej wiele przyjaźni. W najlepszym czasie bywałam „w terenie” trzy czy cztery razy w tygodniu, a wiosną i jesienią spędzałam na obozach ornitologicznych po dwa miesiące.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Na początku trzeciej klasy, czyli w okresie gdy sporo moich rówieśników już drżało przed „najważniejszym egzaminem w życiu”, ja zdawałam egzamin dający uprawnienia do chwytania ptaków w celach naukowych. Taką licencję ma w Polsce jedynie ok. 300 osób, z których to byłam najmłodsza, bo jeszcze przed osiemnastymi urodzinami.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Przed samą maturą przerobiłam jedynie trzy arkusze testowe z matematyki i jeden z biologii. Po raz pierwszy i jednocześnie ostatni pojechałam do Koszarawy sama, bez rodziny, za to w pokoju zakwaterowana byłam z koleżanką, którą poznałam na pierwszych egzaminach, w czwartej klasie podstawówki. Tydzień matur był zatem tygodniem wspominania „starych czasów”, jedzenia zupek chińskich (ona też przyjechała bez rodziców) i chodzenia po górach w galowych strojach. Szczególnie podobały mi się matury ustne, na których spotkałam bardzo miłych i wyrozumiałych nauczycieli. Najbardziej na testach stresujący był dla mnie fakt, że muszę dobrze pozakreślać kwadraciki, bo arkusze będzie sprawdzać maszyna. Drugą, może nawet bardziej stresującą kwestią był czas – kto wymyślił, że taki egzamin pisze się 120 minut? Przecież niektórzy piszą wolniej, niektórzy potrzebują więcej czasu do namysłu, czy to powoduje, że powinni dostać mniej punktów?</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W każdym razie – maturę zdałam, dostałam się na wymarzony i wybrany kierunek studiów na UG i patrząc wstecz myślę, że miałam wiele szczęścia, bo dzięki edukacji domowej miałam możliwości, których szkoła by mi nie dała. Dzięki temu jestem teraz w miejscu, w którym chcę być i właśnie szykuję się do kończącej drugi semestr sesji.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Helena Trzeciak</b></span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/samodzielnosc-i-pasja/">Samodzielność i pasja</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Twórczość, wolność, odpowiedzialność</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/tworczosc-wolnosc-odpowiedzialnosc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Kucharska - Zygmunt]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 10:39:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=600</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy zdecydowałam się zabrać mojego najmłodszego syna „z systemu”, po ukończeniu przez niego trzeciej klasy szkoły podstawowej, to ta odpowiedzialność w pierwszej chwili bardzo mnie przytłoczyła. Do tej pory podświadomie obarczałam odpowiedzialnością za edukację moich dzieci szkołę. Temat edukacji w Polsce studiuję od pół wieku: po pierwsze na sobie samej (od przedszkola po studia studia [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/tworczosc-wolnosc-odpowiedzialnosc/">Twórczość, wolność, odpowiedzialność</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3 class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Gdy zdecydowałam się zabrać mojego najmłodszego syna „z systemu”, po ukończeniu przez niego </b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>trzeciej</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> klasy szkoły podstawowej, to ta </b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>odpowiedzialność </b></i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>w pierwszej chwili bardzo mnie przytłoczyła. Do tej pory podświadomie obarczałam odpowiedzialnością za edukację moich dzieci szkołę.</b></span></span></span></h3>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Temat edukacji w Polsce studiuję od pół wieku: po pierwsze na sobie samej </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(od</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> przedszkola </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">po studia </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">studia i </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">stałe</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> doszkalanie się), po drugie poprzez towarzyszenie w edukacji moim czworgu dzieciom (Antek jest młodszy od swojej najstarszej siostry 16 lat). Mam więc, po pierwsze, własne doświadczenie tej edukacji, wspomnienia ze szkolnej ławy i ich ogląd z perspektywy czasu, jakiś bilans zysków i strat. Po drugie – kilkukrotne doświadczenie „zaglądania” moim dzieciom przez ramię w zeszyty, przyglądanie się pracy rzeszy nauczycieli, kontaktu z wieloma, wieloma rodzicami (kontaktu towarzyskiego i zawodowego). Przy czym jako osoba dorosła „studiowałam edukację” z pozycji mamy i psychologa oraz nauczyciela w klasie „0” i „I” (dwuletni epizod w mojej pracy). </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pierwsza i główna refleksja, która przychodzi mi</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> na myśl to t</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">a</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, że przez pół wieku świat zmienił się diametralnie i cały czas bardzo szybko się zmienia, a szkoła stoi w miejscu, zmieniając jedynie rekwizyty.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Widząc jak moje dzieci są różne, reagowałam na ich potrzeby zmieniając im szkoły, gdy to się wydawało dobrą opcją, oraz nie posyłając dzieci do danej szkoły tylko dlatego, że „tam chodziła siostra”. Dlatego poznałam też dogłębnie więcej konkretnych placówek, niż mam dzieci. Moją niezłomną zasadą było dążenie do tego, aby „obsługa szkoły” była obowiązkiem dzieci. Oczywiście deklarowałam pomoc, ale nigdy nie odrabiałam z dziećmi zadań. Czasami zdarzało mi się budzić zgorszenie innych mam, gdy w przypadkowej rozmowie okazywało się, że nie wiem, co moja córka/syn teraz „przerabia z biologii i czy już ma zrobioną pracę na technikę”. Miałam wrażenie, że z upływem lat rodziców zaangażowanych w </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">codzienne</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, czasem wielogodzinne, odrabianie z dziećmi lekcji, lawinowo przybywa. Z rozmów wiedziałam, że tej formy spędzania ze sobą czasu zarówno dzieci, jak i rodzice, mówiąc delikatnie, bardzo nie lubią. Jasne jest, że to nie służy rodzinnym relacjom i w nienaturalny sposób „mebluje codzienność” całej rodzinie. Co jednak robić gdy podstawa programowa niemal z roku na rok puchnie i trzeba pędzić z programem, żeby „wyrobić się” w roku szkolnym, którego długość się nie zmienia? Rośnie presja, coraz więcej nauki przechodzi ze szkoły do domu, coraz mniej dzieci jest w stanie „ogarniać” organizację nauki samodzielnie, albo w ogóle wtłoczyć do głowy wymaganą ilość informacji. Życie dzieci każdego dnia przez wiele godzin kręci się wyłącznie wokół nauki i zorganizowanych zajęć dodatkowych.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Pojawiają się pierwsze jaskółki zmian, na co wskazuje choćby ruch „Budząca się szkoła”, rozkwit neurodydaktyki, książki np. Kena Robinsona czy filmy typu „Alphabet”. Ale dla mojego Antka, gdy dwa lata temu kończył trzecią klasę, „piłka była w grze tu i teraz”, a ja poczułam, że już nie wystarczy przesunięcie z klasy </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">a</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> do </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">b</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> czy ze szkoły państwowej do prywatnej, że jedynym racjonalnym wyjściem jest radykalna zmiana. Odważyłam się – i nie żałuję. Drugi rok jesteśmy w </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">edukacji domowej</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> i uczymy się tej rzeczywistości, badamy jej możliwości, pułapki, coraz śmielej szyjemy ją na naszą miarę. Syn lubił większość swoich nauczycieli, miał bardzo dobre kontakty z rówieśnikami, generalnie dobrze radził sobie z nauką, a pomimo to na propozycję tak odmiennego systemu nauki chętnie przystał mówiąc, że będzie się „mniej stresował” (wiedział też, że to odwracalne, jeśli nam się nie spodoba). Do tej pory już dwa razy prolongował tę decyzję. Pytany o porównanie szkoły i ED mówi, że żałuje tylko częstszych kontaktów z większą liczbą kolegów. Chwali sobie możliwość dłuższego pospania rano (wstaje 7.30/8), większej ilości czasu na realizację własnych aktywności, uczenie się blokami (tzn. jednego dnia zajmuje się jednym lub dwoma przedmiotami, a „dzwonek” nie przerywa studiów nad danym zagadnieniem, pozwalając domknąć jakąś całość), urozmaicanie nauki poprzez filmy i lektury, na które funkcjonując w rytmie szkolnym nie byłoby czasu. Lubi też udział w zajęciach organizowanych przez muzea czy podczas wydarzeń, których w Krakowie nie brakuje. Do udziału w nich mamy więcej motywacji, siły i ochoty niż wtedy, gdy pozostawały na nie wyłącznie weekendy.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Antek próbuje różnych sportów (piłka nożna, judo, tenis stołowy, basen, rower). Rok chodził na zajęcia z miarologii, skończyliśmy obydwoje kurs tkania. Co tydzień spotykamy się w ramach zorganizowanej przez nas świetlicy ED z kilkorgiem dzieci i rodziców: dorośli mają czas na wymianę doświadczeń i inspiracji przy kawie, a dzieci zwykle grają w planszówki, rozmawiają, wychodzą pograć w piłkę lub pobiegać na zewnątrz. Wyjeżdżał też na organizowane przez swoją szkołę zimowisko, razem byliśmy na dwu obozach rysowania z natury. Bawi się grafiką komputerową, dużo konstruuje z klocków LEGO (z silniczkami, czujnikami) oraz ze wszystkiego (tektura, kleje, gumki, taśmy, druty, patyczki). Lubi bibułkarstwo (uczył się od twórców z różnych regionów), orgiami, próbuje haftu, szydełkowania, filcowania, linorytu. Pracując rękami, słucha mnóstwa audiobooków. W najbliższym czasie mamy w planie szycie na maszynie. Ja pracuję w niepełnym wymiarze godzin, ale nad nauką siedzę z Antkiem mniej niż wielu rodziców z dziećmi przy zadaniach domowych. Synowi służy możliwość pracy we własnym (dość wolnym) tempie i brak presji na co dzień, przekłada się to na większą efektywność nauki. Egzaminy z zakresu całego roku Antek zdaje z kolejnych przedmiotów sukcesywnie (pierwszy nawet w styczniu, ostatni w połowie maja), jest czas rozszerzyć zakres interesujących go zagadnień poza materiał „do egzaminu”. Antek jest coraz bardziej odpowiedzialny i samodzielny w planowaniu i samej pracy. To on mnie czasem do niej zagania, z czego się cieszę, bo wiem, że mam wtedy partnera do owocnej współpracy. Przy okazji wiele sobie przypominam lub dowiaduję się z różnych dziedzin. Natomiast czas, który możemy spędzić przy rękodziele jest dla nas zabawą i ładowaniem akumulatorów. Cieszymy się samym procesem poznawania i tworzenia, bez nastawienia wyłącznie na efekty.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Anna Kucharska-Zygmunt</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/tworczosc-wolnosc-odpowiedzialnosc/">Twórczość, wolność, odpowiedzialność</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Edukacja domowa dziecka z niepełnosprawnością</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/edukacja-domowa-dziecka-z-niepelnosprawnoscia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 10:36:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja dzieci z niepełnosprawnością]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=594</guid>

					<description><![CDATA[<p>Częstym powodem, dla którego rodzice dzieci niepełnosprawnych wybierają edukację domową, jest konieczność łączenia rehabilitacji, terapii i edukacji, co nie jest łatwe, gdy dziecko uczęszcza do szkoły. Wolność! Decyzja o edukacji domowej zawsze niesie za sobą konieczność większego zaangażowania rodziców niż w przypadku, gdy dziecko uczęszcza do szkoły. To, co jest specyficzne w przypadku tej formy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/edukacja-domowa-dziecka-z-niepelnosprawnoscia/">Edukacja domowa dziecka z niepełnosprawnością</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Częstym powodem, dla którego rodzice dzieci niepełnosprawnych wybierają edukację domową, jest konieczność łączenia rehabilitacji, terapii i edukacji, co nie jest łatwe, gdy dziecko uczęszcza do szkoły.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Wolność!</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Decyzja o edukacji domowej zawsze niesie za sobą konieczność większego zaangażowania rodziców niż w przypadku, gdy dziecko uczęszcza do szkoły. To, co jest specyficzne w przypadku tej formy edukacji dziecka niepełnosprawnego, to łączenie jej z postępowaniem terapeutycznym. Edukacja domowa w pewnym sensie uwalnia. Daje czas i przestrzeń do zobaczenia dziecka, jego potrzeb i możliwości. Łatwiej pogodzić udział dziecka w zajęciach terapeutycznych z nauką. Można „lekcje” realizować wtedy, kiedy jest ono wypoczęte i w dobrej formie. Nie ogranicza plan lekcji, dojazdy do szkoły, zadania „na jutro”. </span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W edukacji domowej rodzice i pracujący z dzieckiem terapeuci mają niespotykaną w żadnej innej formie edukacji możliwość podążania za dzieckiem i jego uzdolnieniami. Dziecko może mieć trudności z dodawaniem i uczyć się trzech języków obcych. Nie widzieć i zajmować się programowaniem. Mieć trudności w komunikacji werbalnej i pisać wiersze. Nie trzeba ograniczać terapii do kilku godzin w tygodniu, „bo szkoła”. Jest czas na to wszystko, co ważne i potrzebne. Można po prostu żyć, nie dzieląc czasu na „w szkole” i „po szkole”, całościowo podchodzić do rozwoju i odpowiadać na potrzeby dziecka. Być więcej i „mocniej” razem.</span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Po stronie szkoły</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Szkoła wydająca zgodę na realizowanie obowiązku szkolnego poza szkołą ma wobec ucznia takie same zobowiązania, wynikające z posiadania przez niego orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, jak w przypadku ucznia uczęszczającego do szkoły „stacjonarnie”. Należy dokonać wielospecjalistycznej oceny poziomu funkcjonowania ucznia, opracować indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny, określić w nim zakres i formę dostosowań oraz formy pomocy na rzecz ucznia. Specyficzne dla edukacji domowej ucznia z niepełnosprawnością jest określenie dostosowań egzaminów klasyfikacyjnych, a nie wskazówek dla nauczycieli przedmiotów do bieżącej pracy z uczniem. Dla ucznia w ED organizuje się zajęcia rewalidacyjne oraz obejmuje się go pomocą psychologiczno- pedagogiczną. Szkoła otrzymuje subwencję na realizację tych zadań. To, w jaki sposób realizowanie kształcenia specjalnego będzie się odbywało na co dzień, zależy w znacznej mierze od ustaleń między szkołą a rodzicami.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Obawy</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Obawy związane z edukacją domową dziecka niepełnosprawnego mają zarówno dzieci, rodzice, jak i szkoły.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dla dzieci, które już uczyły się w „zwykłej” szkole, nowa forma edukacji jest wyzwaniem, wymaga innej organizacji swojej pracy, dziecko w większym stopniu ponosi odpowiedzialność za jej efekty. Musi zdawać egzaminy z całorocznego materiału, nie podzielone na mniejsze partie. Jeśli nie mieszka w otoczeniu „bogatym w homeschoolersów”, jego niechodzenie do szkoły może wydawać się „dziwne”.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Rodzice niepokoją się, czy podołają, czy dadzą radę pomóc dziecku w opanowaniu materiału wszystkich przedmiotów, jak ich decyzja zostanie odebrana przez rodzinę i znajomych. Zastanawiają się, czy uda im się znaleźć specjalistów do pracy z dzieckiem i czy będzie ono miało przyjaciół.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Szkoła martwi się, jak zaspokoić potrzeby edukacyjne i terapeutyczne ucznia i w jaki sposób wspierać zarówno dziecko, jak i jego rodziców, w tej specyficznej sytuacji.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Doświadczenie mówi, że warto zdecydować się na współpracę ze „szkołą przyjazną ED”. Taką, która już kilkukrotnie przeprowadziła egzaminy klasyfikacyjne, tworzoną przez ludzi, którzy dobrze „czują” ED. Wówczas nauczyciele nie mają już potrzeby konfrontowania własnych pomysłów edukacyjnych z pomysłami rodziców, a są gotowi do wspierania ich jako tych, którzy najlepiej wiedzą, co jest dla ich dziecka dobre.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Warunek konieczny</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jeśli rodzice chcą uczyć swoje dziecko, widzą w edukacji domowej swoją drogę – to jedyny warunek, który trzeba spełnić. Nie jest ważne, jakie dziecko ma słabe i mocne strony czy rodzaj niepełnosprawności. Jeśli chce w ten sposób realizować obowiązek szkolny, niczego więcej nie potrzeba. Ze strony szkoły – wystarczy otwartość, gotowość do współpracy z uczniem i rodzicami, uczenia się nowych rozwiązań. Jeśli tylko rodzice złożą wniosek do dyrektora szkoły wraz z opinią poradni psychologiczno-pedagogicznej i wymaganymi oświadczeniami, a dyrektor wyda zgodę na edukację domową, mogą wspólnie przeżywać edukacyjną przygodę. Rodzic jest pierwszym nauczycielem dziecka, zna je najlepiej i mając odpowiednie zaplecze oraz gotowość do tego, może z powodzeniem edukować je domowo.</span></span></p>
<p class="western" align="justify">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Agnieszka Suszko</b></span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/edukacja-domowa-dziecka-z-niepelnosprawnoscia/">Edukacja domowa dziecka z niepełnosprawnością</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Fakty i mity o edukacji domowej</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/fakty-i-mity-o-edukacji-domowej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 10:34:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=591</guid>

					<description><![CDATA[<p>Istnieje coś w rodzaju „złotej listy przebojów edukacji domowej” – czyli najczęściej wyrażanych albo odczuwanych obaw, wątpliwości i pytań. Miejsce pierwsze od lat okupowane jest przez nieśmiertelne: „Co z socjalizacją?”, ale niemal równie często obserwatorzy albo rodzice, rozważający zmianę trybu edukacji swoich dzieci, pytają o organizację czasu, motywowanie, czy konieczne kompetencje rodziców. Czas Edukacja pozaszkolna [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/fakty-i-mity-o-edukacji-domowej/">Fakty i mity o edukacji domowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Istnieje coś w rodzaju „złotej listy przebojów edukacji domowej” – czyli najczęściej wyrażanych albo odczuwanych obaw, wątpliwości i pytań. Miejsce pierwsze od lat okupowane jest przez nieśmiertelne: „Co z socjalizacją?”, ale niemal równie często obserwatorzy albo rodzice, rozważający zmianę trybu edukacji swoich dzieci, pytają o organizację czasu, motywowanie, czy konieczne kompetencje rodziców.</strong></p>
<p><strong>Czas</strong><br />
Edukacja pozaszkolna daje czas. Można go sobie dowolnie kształtować, dzielić i wykorzystywać. Można ustalać ulubioną porę dnia do pracy i odpoczynku, można sobie pozwolić na zgłębianie jednego zagadnienia przez trzy dni z rzędu – dość popularnym rozwiązaniem w rodzinach homeschoolerskich jest nauka podzielona na bloki tematyczne – na przykład cały miesiąc poświęcamy biologii, a następny geografii. Albo umawiamy się, że matematykę robimy w poniedziałki, a historię w czwartki i tak dalej.</p>
<p><strong>Motywacja</strong><br />
Wielką, nieocenioną zaletą edukacji domowej jest prawo do pomyłki, niezrozumienia, wolniejszego przyswojenia – albo odwrotnie, sięgnięcia daleko poza podstawę programową. Dziecko porównuje się co najwyżej do siebie samego sprzed miesiąca, nie czuje presji grupy i unika stygmatyzacji („wszyscy rozumieją/potrafią, a ja nie”). Poziom codziennego stresu jest przy tej formie nauki nieporównanie niższy niż w przypadku tradycyjnej szkoły. Istnieją oczywiście egzaminy roczne, które trzeba zdać (każdy przedmiot w formie pisemnej i ustnej), ale zupełnie czym innym jest jednorazowa mobilizacja i trochę tremy, a czym innym ciągła presja: większość dzieci z edukacji domowej traktuje egzaminy jako miłą okazję do zaprezentowania wiedzy. Znajduje to też odzwierciedlenie w podejściu do egzaminów państwowych – testów ósmoklasisty czy matur. Młodzi ludzie, przywykli do przyswajania i powtarzania dużych partii materiału naraz, w znacznie mniejszym stopniu dają się porwać „grozie-testozie”.</p>
<p><strong>Socjalizacja</strong><br />
Czy edukacja domowa ma wady? Zdaniem wielu zewnętrznych obserwatorów, głównym problemem jest tu osławiona socjalizacja – brak kontaktu z rówieśnikami, brak szacunku dla reguł ustalanych przez dorosłych – ba, w skrajnych przypadkach „homeschoolersom” zarzuca się wręcz aspołeczność. Słyszy się też czasem, że dziecko przebywające poza szkołą nie nabierze dyscypliny niezbędnej do wykonywania obowiązków zawodowych w życiu dorosłym.<br />
Cóż mogę powiedzieć? Znani mi nastolatkowie – licealiści domowi – zarządzają swoim procesem edukacji samodzielnie, planują egzaminy, zapisują się na zajęcia dodatkowe – ale nie stanowi to sedna i treści ich życia albo jedynego tematu rozmów. Podróżują, żeglują, zarabiają, zdobywają doświadczenie w gotowaniu albo renowacji mebli. Są uprzejmi i potrafią konstruktywnie spędzać czas z ludźmi w każdym wieku – nie czują specyficznie szkolnego przymusu kontaktowania się tylko z rówieśnikami. Powiedziałabym, że wyglądają raczej na ponadprzeciętnie zsocjalizowanych. Wynika to oczywiście także z uwarunkowań rodzinnych, ale edukacja domowa co najmniej im nie zaszkodziła, a śmiem twierdzić, że pomogła w bardziej wszechstronnym i harmonijnym rozwoju.</p>
<p><strong>Rodzic – nauczyciel</strong><br />
Czy edukacja domowa jest dla wszystkich? Ujmę to tak: edukacja domowa jest dla wszystkich chętnych. Przestała już być rozwiązaniem skrajnie niszowym, a oferta dla rodzin wybierających taki model edukacji sukcesywnie się powiększa. Niektórzy rodzice wybierają formę pośrednią, czyli nieformalne grupy, w których dzieci uczą się wspólnie. Inni dążą do całkowitego uwolnienia od typowych form szkolnych i stawiają na metody mocno alternatywne. Przybywa szkół przyjaznych edukacji domowej, wyspecjalizowanych w egzaminowaniu i oferujących dodatkowe wsparcie merytoryczne. Bardzo łatwo o kontakt z osobami doświadczonymi w tym temacie, z którymi można się spotkać, wypytać o szczegóły albo nawet zaobserwować w działaniu. I nie, zupełnie nie trzeba mieć wykształcenia pedagogicznego, żeby towarzyszyć dzieciom w procesie edukacji; trzeba mieć nieco luzu, fantazji i gotowości do chodzenia własnymi ścieżkami oraz poszukiwania informacji nie tylko w podręcznikach.</p>
<p><strong>ED a edukacja zdalna</strong><br />
Ostatnie miesiące postawiły nas w zupełnie niespodziewanej sytuacji konieczności zorganizowania edukacji zdalnej dla uczniów szkół stacjonarnych. W związku z tym niejednokrotnie usłyszałam czy przeczytałam, że cała Polska przeszła na ED. To zupełne niezrozumienie tego, czym jest homeschooling. Edukacja zdalna została narzucona (co jest zrozumiałym rozwiązaniem na czas zagrożenia koronawirusem), a nie wybrana przez rodziców, nie bierze pod uwagę sytuacji rodzin, które są nią objęte (np. pracy zawodowej rodziców, młodszego rodzeństwa wymagającego opieki w czasie zdalnych lekcji, itp.). Nauczanie zdalne z mojego punktu widzenia jest jak mieszkanie w bloku w Bieszczadach: łączy w sobie wady obu rozwiązań. Odpowiedzialność za proces przyswajania wiedzy, która w edukacji domowej spoczywa po prostu na rodzicach, tu jest dziwacznie rozproszona. Czas, podobnie jak w szkole, poszatkowany jest na krótkie odcinki poszczególnych lekcji, ale bez żywego kontaktu z drugim człowiekiem. Testy, quizy i inne zastępniki klasówek zamiast solidnych egzaminów – zapewniam, że edukacja domowa wygląda zupełnie, ale to zupełnie inaczej, niż ostatnie miesiące pracy uczniów stacjonarnych. Raczej jak urocza leśniczówka niż blok. W tych Bieszczadach. Trzeba lubić, ale wdzięk niezaprzeczalny.</p>
<p>Marcelina Metera<br />
– żona, matka pięciorga dzieci, nauczycielka, tłumaczka i redaktorka. Nieuleczalna entuzjastka pracy społecznej, dużo gada, szybko czyta i truchta po Beskidach</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/fakty-i-mity-o-edukacji-domowej/">Fakty i mity o edukacji domowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Edukacja domowa – jak to zrobić?</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/edukacja-domowa-jak-to-zrobic/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 10:27:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=584</guid>

					<description><![CDATA[<p>Far over the misty mountains grim To dungeons deep and caverns dim We must away, ere break of day, To win our harps and gold from him! (J.R. Tolkien, Hobbit) Decyzja o edukacji domowej (the red pill) Rozpoczynając przygodę z edukacją domową należy przygotować się na to, że jest to działanie wbrew przyjętemu paradygmatowi i [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/edukacja-domowa-jak-to-zrobic/">Edukacja domowa – jak to zrobić?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Far over the misty mountains grim</strong><br />
<strong>To dungeons deep and caverns dim</strong><br />
<strong>We must away, ere break of day,</strong><br />
<strong>To win our harps and gold from him!</strong><br />
<strong>(J.R. Tolkien, Hobbit)</strong></p>
<p><strong>Decyzja o edukacji domowej (the red pill)</strong></p>
<p>Rozpoczynając przygodę z edukacją domową należy przygotować się na to, że jest to działanie wbrew przyjętemu paradygmatowi i wiele osób nie rozumie tego pomysłu, a niekiedy nie wie o istnieniu takiej formy edukacji. W ostatnich latach świadomość jej istnienia się zwiększa, jednak nadal opór społeczny jest spory. Ten stan rzeczy zauważalny jest w całej procedurze, gdzie na każdym etapie bywa niełatwo.</p>
<p><strong>Wstęp do ED (first things first)</strong></p>
<p>Droga rodziców do uczenia dzieci w domu:<br />
1. <strong>Złożenie wniosku</strong> o wydanie opinii w sprawie spełniania obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego, obowiązku szkolnego i obowiązku nauki do Publicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej:<br />
1. Dla dzieci jeszcze nie zapisanych do szkoły – właściwej ze względu na miejsce zamieszkania.<br />
2. Dla dzieci już zapisanych do szkoły – właściwej ze względu na rejon szkoły.<br />
Niezależnie od dalszych kroków, ten należy podjąć niezwłocznie, gdyż trwa bardzo długo. Teoretycznie opinia powinna zostać wydana w ciągu jednego miesiąca, jednak w praktyce to właściwie się nie zdarza, ze względu na poziom obłożenia poradni.<br />
Dla dzieci rozpoczynających zerówkę w tytule wniosku należy umieścić nazwy wszystkich „obowiązków”, dla szkoły podstawowej – pominąć „obowiązek rocznego przygotowania” , a we wniosku dla licealistów uwzględnić sam „obowiązek nauki”.<br />
Sposób wykonania badań jest różny. Niektóre poradnie opierają się na jednym badaniu, trwającym 1,5–2 godzin, inne wymagają trzech spotkań po 2–3 godziny, z dwoma specjalistami (zazwyczaj jest to spotkanie z psychologiem i pedagogiem). Specjaliści mogą oprzeć się na samej rozmowie lub przeprowadzić testy psychologiczne, sprawdzić poziom wiedzy ogólnej, test gotowości szkolnej, umiejętności piśmiennicze, znajomość gramatyki, a także przeprowadzić badanie w kierunku dysleksji rozwojowej, czy innych dysfunkcji. Formy badań mogą być przeróżne i powinny być dobierane do potrzeb dziecka oraz wskazań wynikających z wywiadu z rodzicami.<br />
W sytuacjach trudnych warto poświęcić czas na rozmowę indywidualną z dyrektorem jednostki – zawsze są szanse na zmianę przyjętych przez placówkę procedur. Warto uświadomić sobie, że wielu pracowników PPP także nie widzi potrzeby przeprowadzania tych badań, jako że ich zadaniem jest wsparcie dla dzieci i ich rodzin, wymagających pomocy. Założenie, że każde dziecko ED jest takim dzieckiem jest nieracjonalne.<br />
Rodzic ma prawo być obecnym przy każdym badaniu.<br />
Opinia nie jest orzeczeniem, co oznacza – może tylko sugerować podejmowanie, bądź zaniechanie, pewnych działań wobec dziecka. Zważywszy na fakt, iż jest wydawana w sprawie, powinna odnieść się do tej sprawy. Zazwyczaj zawiera zdanie o możliwości edukacji domowej, czasem warunkowo – np. pod warunkiem zapewnienia dziecku opieki psychologiczno-pedagogicznej lub kontaktu z rówieśnikami.<br />
Opinia nie jest wiążąca dla dyrektora przyjmującego ucznia do szkoły. Może on wydać decyzję pozytywną wbrew zaleceniom opinii, jednak nie każdy będzie do tego skłonny. Negatywna opinia jest jednak niezwykle rzadka, jako że zazwyczaj opiera się na niewłaściwych przesłankach. Jeśli w wydanej danemu dziecku opinii nie zaleca się edukacji domowej, to de facto stanowi to ocenę niezdolności rodziców do domowego nauczania, a to nie powinno być przedmiotem opinii.</p>
<p><strong>2. Wybór szkoły</strong><br />
W obecnym stanie prawnym dzieci uczące się domowo (w przeciwieństwie do tych uczęszczających do szkoły) mają możliwość korzystania wyłącznie ze szkół województwa, w którym mieszkają.<br />
Wybór szkoły to krok niezwykle ważny. W Polsce jest wiele szkół mających doświadczenie w prowadzeniu uczniów edukacji domowej – można znaleźć tam gotowe rozwiązania, pomoc w procedurach, różnego rodzaju benefity. Jest też sporo takich, które mają potencjał do bycia „szkołą przyjazną ED”. Wybierając szkołę „niedoświadczoną” musimy nastawić się na większą „pracę u podstaw”. Plusem takiego rozwiązania może być wspólne uczenie się z dyrektorem i gronem pedagogicznym – pod warunkiem, że jest ono otwarte. Ostatnią kategorią są szkoły, co do których wiemy, że z edukacją domową jest w nich ciężko. Są rodzice wybierający „trudną” szkołę, np. rejonową, by przekonywać niechętnych do uroków edukacji domowej. Jest to działanie z pewnością godne podziwu, jednak rzadko przynosi zamierzone efekty.<br />
Ważną kwestią jest też światopogląd, czy używając modnego słowa, „dyskurs”, w jakim szkoła pozostaje. Znaczenie mają tak ogólne sprawy jak wiara, religijność, poglądy polityczne lub bardziej szczegółowe, jak stosunek do edukacji zróżnicowanej, czy ról społecznych, a nawet osobiste – np. znajomość z częścią kadry pedagogicznej. Wybór ten jest zatem niełatwy, ale wart inwestycji. Prawdziwie przyjazna szkoła znacząco ułatwia trudy edukacji domowej.</p>
<p><strong>3. Złożenie wniosku do dyrektora szkoły</strong><br />
Wniosek nie ma ustalonej ustawą formy. Jest jednak wnioskiem w postępowaniu administracyjnym, więc należy w nim zawrzeć podstawowe informacje, takie jak tytuł, z zakresem, którego wniosek dotyczy, dane adresata, dane wnioskodawcy, przedmiot wniosku, podpisy rodziców, spis załączników. Szkoły przyjazne dysponują gotowymi wnioskami, są one także dostępne w Internecie.<br />
Do wniosku trzeba dołączyć:<br />
1. Opinię publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej (w okresie pandemii MEN czasowo zawiesiło ten zapis).<br />
2. Oświadczenie o zapewnieniu warunków do realizacji obowiązku przygotowania przedszkolnego/szkolnego/nauki poza szkołą.<br />
3. Zobowiązanie do przystępowania dziecka do egzaminów klasyfikacyjnych.<br />
Wniosek można złożyć w dowolnym momencie roku. Zazwyczaj do ED przechodzi się z rozpoczęciem nowego roku szkolnego, jednak częste są sytuacje przejść w trakcie roku. Część szkół w takim wypadku wymaga dodatkowej odpłatności za miesiące, które minęły od początku roku.<br />
Część szkół ma dodatkowe własne dokumenty, np. umowę czy ankietę. Każdy z nich należy przeczytać przed podpisaniem. Można też negocjować ich zawartość z dyrektorem.</p>
<p>Końcowym etapem jest przyjęcie dziecka do szkoły i wydanie decyzji o zgodzie na edukację domową. Szkoła przyjmująca, na podstawie informacji uzyskanych od rodziców, informuje szkołę rejonową, właściwą ze względu na adres zameldowania, o przyjęciu dziecka.</p>
<p><strong>Początek (What about second breakfast?)</strong></p>
<p>Szkoła ma obowiązek przedłożyć uczniowi zestaw wymagań do każdego przedmiotu, obowiązującego w danej klasie. Uczniów edukacji domowej obowiązuje okrojony zestaw przedmiotów. W obecnym stanie prawnym są to:</p>
<table width="607" cellspacing="0" cellpadding="1">
<tbody>
<tr>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="9" height="93"></td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="30">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>j polski</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="46">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>j. obcy nowożytny</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="46">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>drugi j. obcy nowożytny</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="51">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>matematyka</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="36">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>historia</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="41">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>przyroda</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="37">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>biologia</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="41">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>geografia</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="51">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>informatyka</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>chemia</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="31">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>fizyka</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>WOS</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="27">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>EDB</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>etyka</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #6aa84f;" bgcolor="#6aa84f" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>religia</b></span></span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="9" height="19">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>kl 4</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="30"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="46"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="46">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="51"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="36"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="41"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="37">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="41">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="51"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="31">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="27">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="9" height="19">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>kl 5</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="30"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="46"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="46">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="51"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="36"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="41">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="37"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="41"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="51"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="31">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="27">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="9" height="19">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>kl 6</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="30"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="46"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="46">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="51"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="36"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="41">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="37"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="41"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="51"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="31">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="27">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="9" height="19">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>kl 7</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="30"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="46"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="46"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="51"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="36"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="41">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="37"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="41"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="51"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="34"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="31"></td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="27">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #b6d7a8;" bgcolor="#b6d7a8" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="9" height="18">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>kl 8</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="30"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="46"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="46"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="51"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="36"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="41">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>x</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="37"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="41"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="51"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="34"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="31"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="29"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="27"></td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="29">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
<td style="background: #d9ead3;" bgcolor="#d9ead3" width="34">
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>?</b></span></span></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>&nbsp;</p>
<p>Religia i/lub etyka stają się obowiązkowe, gdy rodzice zadeklarują chęć zdawania egzaminu z tego przedmiotu. Większość szkół oferuje obie możliwości. Zestaw przedmiotów w szkole średniej różni się w zależności od rodzaju szkoły.</p>
<p>Zakresy wymagań w poszczególnych szkołach wyglądają bardzo różnie. Szkoła jest zobowiązana do zawarcia w tych wymaganiach całej podstawy programowej. Mając to na uwadze, wiele szkół decyduje się na najłatwiejsze rozwiązanie, tzn. przekazuje rodzicom wymagania według konkretnego podręcznika, realizowanego w szkole. To rozwiązanie jest najłatwiejsze i najbezpieczniejsze dla szkoły, a rodzicom daje możliwość realizowania programu wedle założeń podręcznika. Wymagania te są jednak ułożone w sposób, który może stanowić utrudnienie dla rodzin pracujących mniej systemowo. Część szkół, wychodząc naprzeciw takim potrzebom, przygotowuje materiały specjalnie dla edukacji domowej. Takie wymagania mogą być np. spisem najważniejszych treści na dany rok, zestawem pytań do opracowania, zestawem projektów. Proponowana forma wymagań jest jednym z ważnych elementów, które należy wziąć pod uwagę przy wyborze szkoły.<br />
Wachlarz możliwości dla uczniów edukacji domowej i ich rodzin jest ogromny. Są szkoły będące rozbudowanymi platformami edukacji zdalnej, gdzie dziecko jest prowadzone przez nauczyciela niemal jak w szkole, z regularnymi sprawdzianami, tutoringiem itp. Inne znów oferują całą gamę zajęć dodatkowych – naukę języków obcych, treningi, wspólne wyjazdy czy wyjścia do kina i muzeów. Część szkół oferuje dofinansowanie zajęć lub materiałów edukacyjnych. Są wreszcie placówki dla rodzin, które chcą tylko przyjazne egzaminy i święty spokój. Z punktu widzenia odpłatności możemy wyróżnić większość, która nie pobiera opłat, finansując koszty związane z uczniami ED z subwencji oświatowej, ale także takie szkoły, które dodatkowo pobierają od rodziców opłatę w różnej formie: miesięcznej, semestralnej, za każdy egzamin, za korzystanie z konsultacji z nauczycielami itp.</p>
<p><strong>Egzaminy (Smaug the Terrible)</strong><br />
Najważniejszym, a zarazem najbardziej wymagającym elementem kontaktu uczniów edukacji domowej z systemem edukacji są egzaminy.<br />
Każdy uczeń ED ma obowiązek zdać egzamin klasyfikacyjny z każdego obowiązującego przedmiotu w danej klasie. Nie dotyczy to tylko rocznego przygotowania przedszkolnego czyli tzw. zerówki, bo dla tego etapu nie przeprowadza się egzaminów klasyfikacyjnych.<br />
Uczciwe i prowadzone w sprzyjającej atmosferze egzaminy są najważniejszym wyznacznikiem „przyjaznej szkoły”. To ze względu na egzaminy uczniowie muszą być zapisani do szkoły i w związku z nimi muszą szkołę odwiedzać. Ich forma jest bezpośrednio powiązana z tym, jakie rozwiązania szkoła przyjęła dla wymagań przedmiotowych (podręcznik/zestaw zagadnień/lista projektów). Występuje tu duża różnorodność rozwiązań. Ten element jest najważniejszą kwestią do ustalenia przy wyborze szkoły.<br />
Wszystkie egzaminy powinny mieć część ustną i pisemną (na czas edukacji zdalnej decyzja o formie egzaminu została przekazana do dyrektora, ze względu na brak możliwości spotkania). Rodzic ma prawo być obecnym przy egzaminie jako obserwator, nie jest to jednak stałą praktyką.<br />
Uczniowie klas 1–3 zdają egzamin z nauczania zintegrowanego i nowożytnego języka obcego. Część szkół umożliwia przeprowadzenie tego egzaminu łącznie. Uczeń otrzymuje promocję do następnej klasy po egzaminie klasyfikacyjnym, jednak istnieje możliwość, by rada pedagogiczna podjęła decyzję o pozostawieniu ucznia w tej samej klasie.<br />
Uczniowie klas 4–8 zdają egzaminy zgodnie z tabelką. Podstawowe wymagania co do ich kształtu opisuje Prawo Oświatowe, jednak praktyczne zastosowanie tych wymagań jest specyficzne dla każdej szkoły. W sytuacji nieuzyskania promocji do następnej klasy, uczeń traci uprawnienia do edukacji domowej, wynikające z decyzji dyrektora.<br />
Szkoły średnie różnią się zestawem przedmiotów i sposobami zdawania egzaminów.</p>
<p><strong>A droga wiedzie w przód i w przód…</strong><br />
Edukacja domowa, tak dla uczniów, jak i ich rodzin, jest przygodą – jak podróż Bilba Bagginsa. Jednak nie cały Hobbiton od razu powinien w nią wyruszać. Także szkoła może wiele zyskać otwierając nie tylko drzwi, ale też serca nauczycieli na szaleńców, którzy w taką podróż ruszają. Przynoszą oni i skarby (przede wszystkim ucznia, ale także przysługującą nań subwencję, choć niższą niż na ucznia stacjonarnego), i nowe pomysły, ciekawe rozwiązania, ale co najważniejsze – pomagają szkole otwierać się na nieznane.</p>
<p>Roman Trzeciak<br />
– koordynator edukacji domowej i nauczyciel języka angielskiego w Akademii Montessori w Pruszczu Gdańskim, mąż, ojciec dziewięciorga dzieci, praktyk edukacji domowej od 10 lat</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/edukacja-domowa-jak-to-zrobic/">Edukacja domowa – jak to zrobić?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nie oddać odpowiedzialności</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/nie-oddac-odpowiedzialnosci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 10:21:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=581</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak dowodzi historia polskiej edukacji, odkąd tylko istnieje powszechne szkolnictwo, edukacja domowa nigdy nie była wyborem łatwym i powszechnym, choć w pewnych kręgach – oczywistym. Dziś również nie jest czymś, po co każdy nowoczesny i świadomy rodzic musi sięgnąć. Nie każdy musi i nie każdy powinien. Zarazem jednak dobrze jest, jeśli każdy ma prawo ją [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/nie-oddac-odpowiedzialnosci/">Nie oddać odpowiedzialności</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Jak dowodzi historia polskiej edukacji, odkąd tylko istnieje powszechne szkolnictwo, edukacja domowa nigdy nie była wyborem łatwym i powszechnym, choć w pewnych kręgach – oczywistym. Dziś również nie jest czymś, po co każdy nowoczesny i świadomy rodzic musi sięgnąć. Nie każdy musi i nie każdy powinien. Zarazem jednak dobrze jest, jeśli każdy ma prawo ją wybrać, jeśli naprawdę tego chce.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Kim są domowi edukatorzy?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Wbrew powszechnym przekonaniom, zasadniczą kwestią, która rozstrzyga o rozpoczęciu edukacji domowej, wcale nie jest nauka i jej jakość. Wielu rodzicom nie odpowiada dziś poziom czy styl nauczania w polskiej szkole, wielu nie godzi się z niekompetencją nauczycieli, jakiej doświadczają ich dzieci, zwłaszcza te, które posiadają szczególne wymagania intelektualne czy emocjonalne. A jednak tylko nieliczni decydują się na domowe nauczanie. Większość raczej poszukuje – i znajduje! – lepsze szkoły i lepszych nauczycieli. W mijającym roku szkolnym na ok. 4,6 mln uczniów zaledwie 1</span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">2</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> 300 uczyło się w domu. Zapewne spora część tej garstki, w tym również dzieci piszącej te słowa, nigdy w swoim życiu nie zetknęła się ze szkołą ani inną instytucją opiekuńczo-wychowawczą. Ich rodzice nie zdążyli rozczarować się szkołą – oni jej po prostu nie wybrali, rozważając przyszłość swoich dzieci.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">A jeśli nawet pierwotną motywacją rodziców są złe doświadczenia ze szkołą, to i tak dla homeschoolersów ważniejsze jest dobro, które wybierają, niż problemy, których chcą uniknąć. Jak przed laty słusznie zauważył M. Budajczak (</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Edukacja domowa</i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">, Gdańsk 2004), negatywna, ucieczkowa motywacja, nie rokuje dobrze efektom edukacji w domu ani jej trwałości. W polskim homeschoolingu wciąż dominuje silna motywacja światopoglądowa – związana z przekonaniami i wyznawaną wiarą. W ocenie rodziców, którzy nie posyłają dzieci do szkoły, ważne są więzi rodzinne, dobre relacje z dziećmi i między nimi oraz silny i spójny system wartości. Postrzegają oni edukację jako najcenniejszy wychowawczy kanał i z tego powodu nie chcą powierzać jej instytucjom i obcym ludziom. Nauka bowiem to nie tylko przyswajanie informacji. To proces, który obejmuje całego człowieka – jego intelekt, psychikę, ciało i duszę. Kształtuje sposób myślenia o sobie i innych, sposób bycia w świecie, definiuje sens i cel istnienia osoby. Bardzo mocno wpływa na kształtowanie się systemu wartości. Z tego powodu również przekazywanie wiedzy nie jest nigdy czynnością neutralną. W dobie profesjonalizacji i parametryzacji wszystkiego zupełnie ignorujemy ten duchowy aspekt edukacji, ale nie należy sądzić, że on sam przez to zniknął. Choć się nad tym nie zastanawiamy, matematyk czy nauczyciel wychowania fizycznego wciąż kształtuje człowieczeństwo naszego dziecka – lepiej lub gorzej. Podobnie jak grupa rówieśnicza, z którą przebywa ono w szkole zwykle więcej niż z własną rodziną.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">W świecie tak różnorodnym światopoglądowo i kulturowo, szkoła jest niczym targowisko wszelkich możliwych stylów życia. Tymczasem niektórym rodzicom zależy na przestrzeni, w której mogliby przekazywać własnym dzieciom swoje wartości, przekonania i tradycję rodzinną w niezakłócony, spójny i afirmujący sposób. Są przekonani, że jeśli człowiek umie „zachować się jak trzeba”, to nie dlatego, że opanował podstawę programową, ale dlatego, że jest dojrzały emocjonalnie i duchowo, ukształtowany przez prawdę i dobro. Tymczasem od pedagogów najczęściej słyszę, że bez znajomości wszelkich przejawów społecznego zła moje dzieci nie będą umiały na nie reagować. Jednak zdaniem homeschoolersów to wątpliwe ubogacenie jest zwykłą demoralizacją i z reguły sprawia, że człowiek staje się po prostu zagubiony i obojętny.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Ktoś słusznie zauważy, że przecież można znaleźć dobrą szkołę, prowadzoną przez rzetelnych i prawych nauczycieli, dbających nie tylko o wyniki testów, ale też o harmonijny ludzki rozwój uczniów. Dlaczego więc niektórzy podejmują wysiłek samodzielnego nauczania dzieci w domu – często za cenę obniżenia statusu materialnego rodziny, porzucenia kariery zawodowej przynajmniej jednego z rodziców, życia w notorycznej obecności dzieci i męczącej zależności od nich?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Co nami kieruje?</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Jest kilka zasadniczych cech, które wyróżniają rodziców decydujących się na edukację dzieci w rodzinie. Myślę, że próba rozpoznania siebie w tych opisach może być zarazem dobrym testem dla tych, którzy zastanawiają się, czy edukacja domowa to wybór dobry dla nich.</span></p>
<ul>
<li>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Pragnę być z dzieckiem, by budować bliskość w rodzinie. Czerpię przyjemność z przebywania z nim, wspierania, poznawania, prowadzenia go.</span></p>
</li>
<li>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czuję, że mam tak wiele do przekazania mojemu dziecku, że czas spędzony w szkole i pracy bardzo nam to utrudni.</span></p>
</li>
<li>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Dobrze czuję się w roli rodzica, spełniam się w niej. Chcę się doskonalić jako wychowawca i nauczyciel. Jestem gotowy do stałej pracy nad sobą i nad relacją z dzieckiem, nad trudnościami, które się pojawią. Chcę i umiem szukać merytorycznego wsparcia, kiedy go potrzebuję.</span></p>
</li>
<li>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Świat i ludzie są, w moim odczuciu, warte tego, by je poznawać w żywym kontakcie, nie tylko z książki i Internetu, zza murów szkoły. Mam na to poznawanie pomysł albo gotowy jestem szukać go wraz z dzieckiem.</span></p>
</li>
<li>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Z nauki i poznawania świata czerpię radość oraz satysfakcję i chcę tego nauczyć moje dziecko.</span></p>
</li>
</ul>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Ten ogólny profil, tak bliski modnym współcześnie nurtom „rodzicielstwa bliskości” czy „rodzicielstwa więzi”, w przypadku poważnego grona rodzin będących w edukacji domowej znajduje swoje źródło o wiele głębiej – w chrześcijańskim „powołaniu małżonków do uczestniczenia w stwórczym dziele Boga” (</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Familiaris Consortio</i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">,</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> 36), w przyrzeczeniu małżeńskim, że wychowamy potomstwo po katolicku, w odpowiedzi na ślubne błogosławieństwo: „Udziel im też pomocy, Panie, aby (&#8230;) swoje dzieci, wychowane w duchu Ewangelii, przygotowali do wspólnoty z Tobą w niebie”. Jakby tego było mało, przy chrzcie każdego kolejnego dziecka, Kościół z naciskiem przypomina rodzicom: „Starajcie się wychować je w wierze tak, aby zachować w nim to Boże życie od skażenia grzechem i umożliwić jego ustawiczny rozwój”. Pomysł domowej edukacji rodzi się często właśnie z pragnienia, aby dziecko „czyniło postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i ludzi” (por. Łk 2,40;52).</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">W tym duchowym zobowiązaniu, jakie nakłada na rodziców Kościół, homeschoolersi odkrywają źródło siły i ufności, że otrzymali wszystko, co potrzebne, by być najlepszym przewodnikiem swojego dziecka. Przyjęta mocą sakramentu małżeństwa misja wychowawców motywuje ich do pracy nad sobą i odwagi, by podążać, często samotną i niezrozumiałą dla postronnych, drogą.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Rodzinny dom jest idealnym miejscem, by ukształtować człowieka najlepiej, jak to możliwe, czyli w atmosferze miłości i autorytetu, gdzie każdy członek rodziny traktowany jest odrębnie, jako niepowtarzalna osoba. Z miłością mądrą, wymagającą i czułą, kształtowany jest jego charakter, talenty i osobowość. Każda nowa umiejętność jest konkretna i celowa, skierowana ku jakiemuś dobru, które będzie można dzięki niej uczynić.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Gdy rodzina wiele rzeczy robi razem, jej świat wartości staje się głównym punktem odniesienia dla tego, co napływa z zewnątrz. Przez to dzieci nie są aż tak naiwne i bezbronne, a nastolatki potrafią pięknie się buntować, mądrze szukać swojej tożsamości, mierzyć się z rodzicami, nie przerywając przyjacielskiego dialogu.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Wysiłek włożony w nabywanie wiedzy uczy dzieci chrześcijańskiej postawy względem pracy: nie dla zysku i chwały, ale z odpowiedzialnością za udział w dziele Bożym, wdzięcznością za talenty i dziękczynieniem za jej odkupieńczy wymiar.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">I </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>last, but not least</i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> – spędzanie razem dnia daje wiele okazji do wspólnej modlitwy, która uczy, jak szukać w Bogu umocnienia, pocieszenia, mądrości.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Z perspektywy lat spędzonych w edukacji domowej, bez wahania stwierdzam, że to nie opanowanie wymagań podstawy programowej jest największym wyzwaniem w homeschoolingu. Szczerze przyznaję, że, będąc z mężem ludźmi nauki, reprezentujemy opcję „rzeczników odpowiedzialnego uprawiania edukacji domowej” (M. Budajczak), a szkolna podstawa programowa częściej nas rozczarowuje swoim rozmiarem niż przeraża. Rozległa wiedza jest w naszej rodzinie wartością i źródłem przyjemności. Mimo to regularna nauka przy biurku z książką zajmuje naszym dzieciom nie więcej niż jeden semestr w roku. Tego rodzaju pracę zwykle zaczynają w grudniu, a kończą swój rok szkolny egzaminami w lutym (młodsi) lub maju (starsi). Poświęcają temu zaledwie przedpołudnia, nie rezygnując z wielu innych absorbujących zajęć – treningów sportowych czy zajęć w szkole muzycznej. Prawdziwe wyzwanie zdaje się kryć zupełnie gdzie indziej. Polega na codziennym wysiłku, by poza przygotowaniem do egzaminów nie popaść w marazm czy rutynę, ani na poziomie obowiązków, ani na poziomie relacji. Po tylu latach często wydaje się, że wszystko już kręci się samo i nie wymaga naszego zaangażowania. Kiedy nie trzeba po nocach przygotowywać rebusów ani kolorowych liczmanów, tym większą sztuką jest być wciąż „przygotowanym do lekcji”: uprzedzać wewnętrzne dylematy, szukać okazji do rozmów, owocnie spędzać razem czas, podsunąć mądrą lekturę, obejrzeć film i podyskutować. Tak młodego człowieka wychować, by zawsze mu się chciało – nawet wtedy, gdy mu się nie chce. Oswoić go z wewnętrzną pracą nad sobą, przekonać, że każdy ma w sobie coś wartościowego. I niezmordowanie uczyć tego, czego samemu wciąż się nie opanowało: cierpliwości, odwagi, życiowej mądrości, wewnętrznej wolności.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Coraz rzadziej muszę śledzić, co moje najstarsze dziecko powinno umieć do egzaminu, za to coraz częściej rozmawiam z nim o życiu, moralności, o Bogu, o przyjaźni, odwadze, miłości. Z pewnym wzruszeniem przypominam sobie, jak intensywne i dramatyczne bywa nastoletnie życie. Jedno przez te lata nie zmieniło się: wciąż nie skupiam się na nabywaniu wiedzy, tylko wspólnie z dzieckiem szukam mądrości.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Ucząc dzieci w domu, nie czuję, że biorę na siebie jakąś szczególną, dodatkową odpowiedzialność. Najkrócej rzecz ujmując, ja tej – otrzymanej od Boga – odpowiedzialności po prostu nikomu nie oddałam.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Kinga Wenklar </b></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>doktor nauk humanistycznych, publicystka, pisze m.in. dla magazynu „Kreda”. Od siedmiu lat prowadzi edukację domową swoich dzieci</i></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/nie-oddac-odpowiedzialnosci/">Nie oddać odpowiedzialności</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O istotnościach współczesnej edukacji domowej</title>
		<link>https://wychowawca.pl/post/o-istotnosciach-wspolczesnej-edukacji-domowej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wychowawca]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 10:19:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Temat numeru]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja domowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wychowawca.pl/?post_type=post&#038;p=577</guid>

					<description><![CDATA[<p>Edukacja domowa (ang. homeschooling lub home education) jest na świecie dość powszechnie przyjętym rozwiązaniem kształcenia dzieci. W niektórych krajach jest ona całkowicie wolna, kiedy indziej podlega różnorakim warunkom ze strony państwa. Bywa też wykluczoną spośród dostępnych opcji oświatowych. W Polsce dzieci uczące się w domu stanowią 0,2% wszystkich uczniów podlegających edukacyjnym obowiązkom. W czasie epidemii, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/o-istotnosciach-wspolczesnej-edukacji-domowej/">O istotnościach współczesnej edukacji domowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Edukacja domowa (ang. </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>homeschooling</b></i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b> lub </b></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i><b>home education</b></i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>) jest na świecie dość powszechnie przyjętym rozwiązaniem kształcenia dzieci. W niektórych krajach jest ona całkowicie wolna, kiedy indziej podlega różnorakim warunkom ze strony państwa. Bywa też wykluczoną spośród dostępnych opcji oświatowych. W Polsce dzieci uczące się w domu stanowią 0,2% wszystkich uczniów podlegających edukacyjnym obowiązkom.</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W czasie epidemii, który z nagła i radykalnie odmienił realia społeczne wraz z indywidualnymi, termin „edukacja domowa” przestał być w sferze publicznej jedynie marginalnie przywoływanym, a stosowany zaczął być wręcz powszechnie.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">No bo jak inaczej, a najprościej, nazwać ów „zdalny” kształt edukacji, kiedy jej tradycyjna przestrzeń – zawierająca się w murach budynku szkoły – została dla sanitarnego bezpieczeństwa obywateli zastąpiona ścianami rodzinnego domu? Toć musi to być „edukacja domowa”.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wedle tej samej logiki, praca zawodowa wykonywana z domu, z wykorzystaniem mediów elektronicznych, winna być nazywana „pracą domową”, a Msze święte emitowane przez Internet lub telewizję – „kościołem domowym”.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A przecież wszystkie, wyżej wymienione kategorie mają swoje, dobrze już zakorzenione, pierwotne znaczenia. Tak się też rzeczy mają z terminem „edukacja domowa”.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Definicje</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Edukacja domowa nie jest wcale każdą formą edukacyjnego zaangażowania, która realizowana jest w rodzinnym domu (bądź mieszkaniu), a tylko taką, w której rodzice przejmują od państwowych czynników oświatowych odpowiedzialność za organizowanie kształcenia dla własnych dzieci, nie posyłając ich do szkoły i będąc z tego tytułu, acz specyficznie, rozliczanymi.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Współczesna postać edukacji domowej różna jest także od niegdysiejszego guwerneringu. Tamten, skądinąd dla przetrwania polskości nader zasłużony, był dobrowolny i dokonywany „cudzymi rękami” – przez zatrudnionych w zamożnych domach zawodowych nauczycieli lub doświadczonych amatorów.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dziś nauczycielami w przytłaczającej liczbie przypadków są sami rodzice. Według amerykańskich badań, 86% „nauczycieli” w edukacji domowej to matki, w 10% – ojcowie, a zupełnie na szarym końcu, po innych członkach rodziny i jej przyjaciołach, są zawodowi nauczyciele.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Całkiem trafnie zatem, doceniając olbrzymie – nie tylko ze statystycznej perspektywy tak postrzegane – zasługi matek rodzin edukacji domowej, można by tę formę edukacji nazwać „edukacją macierzyńską”. Wszelako epitet „domowa”, nie tylko z powodu włączania się w tę edukację także i innych, poza matką, członków rodziny, wydaje się słusznie ufundowanym na powszechnie uznawanej metonimii dla „rodziny” jaką jest „dom” – jej siedziba.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">I jeszcze jedna sprawa, gwoli zasadności omawianego terminu. Podobnie jak w przypadku często w Polsce używanego względem edukacji domowej amerykańskiego terminu </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>homeschooling</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, niektórzy zwolennicy „wolności w edukacji” promują rozwiązanie nazywane w USA </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>unschoolingiem</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> (tj. niekopiowaniem szkoły w domu). I choć można realizować porządną edukację wedle własnego rozeznania co do jej różnorakich istotności w trybie </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>nieszkolniackim</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, to nad Wisłą coraz więcej zwolenników zyskuje radykalne, romantyczne rozwiązanie, zaproponowane przez J.J. Rousseau: żadnej edukacji – wrodzone zadatki dziecka rozwiną się same, bez ingerencji dorosłych.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ponieważ z powodów prawnych jest to nas niemożliwe, tworzone są „szkoły demokratyczne” (paraszkoły), gdzie dziecko może podejmować autonomiczne decyzje nie tylko co do tego „jak” zagospodarować sobie czas dnia, ale nawet „czy” w ogóle cokolwiek robić. To zaś, jak dzieci poradzą sobie z egzaminami klasyfikacyjnymi, jest sprawą ich własnej odpowiedzialności i odpowiedzialności rodziców, realizowanych w czasie „po (takiej) szkole”.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wbrew pozorom, poczynione powyżej ustalenia językowo-pragmatyczne wydają się być na miejscu, gdy traktuje się o edukacji domowej w sposób ogólny. W podobnym duchu omówmy także inne uniwersalności współczesnej edukacji domowej.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Rys historyczny</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Niezależnie od faktu możliwości koegzystowania w niektórych krajach świata edukacji domowej równolegle do obowiązku uczęszczania do publicznych lub prywatnych szkół (tak rzecz się miała z brytyjskim Aktem Forstera, wprowadzającym w 1870 r. obowiązek szkolny na terenie Anglii i Walii, przy jednoczesnym legalizowaniu edukacji domowej, jako </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>some other manner</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> – „inny sposób” efektywnego nauczania), prawdziwy renesans rodzinnej edukacji dokonał się w latach 80. XX wieku w USA. Kolejne stany przyjmowały wówczas stosowne ustawy, a liczba korzystających z tej formy edukacji rosła bardzo szybko.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W naszym kraju, po wojennej i socjalistycznej przerwie, restytuowano edukację domową już w pierwszej redakcji ustawy o systemie oświaty w 1991 roku. Jednak jej liberalizm w tym odniesieniu został niedługo potem skutecznie przez władze „naprawiony”. Wprowadzono przepisy znacznie utrudniające realizowanie nauki w domu.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dziś na świecie edukacja domowa jest dość powszechnie przyjętym rozwiązaniem. Brak wprawdzie pełnych (nie wspomina się o mniejszych krajach tzw. Globalnego Południa) i pewnych (w obiegu są sprzeczne doniesienia) danych, jednak można powiedzieć, że zasadniczo edukacja domowa jest globalnie legalna.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W niektórych krajach jest całkowicie wolna (jak w szeregu stanów USA i krajach Wielkiej Brytanii, gdzie rodzice mają pełną swobodę co do edukacyjnego losu własnych dzieci), kiedy indziej podlega różnorakim – mniej lub bardziej uciążliwym oraz licznym – warunkom ze strony państwa (obowiązkowa dokumentacja, egzaminy, kontrola urzędnicza), bywa też całkowicie wykluczona spośród dostępnych opcji oświatowych. Do tych ostatnich, karzących też swych obywateli za tego rodzaju usiłowania, należą m.in. Chiny, Korea Płn., Kuba, Turcja, Niemcy (od 101 lat) i Szwecja (od lat 8).</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wspomnijmy wreszcie o krajach (raczej egzotycznych), gdzie zachodzi jedynie prawo do edukacji, bez jakiegokolwiek przymusu w tym względzie, a dzieci w przeważającej liczbie uczęszczają do szkół.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Liczby</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Za wyjątkiem Stanów Zjednoczonych, edukatorów domowych w krajach dopuszczających tę formę kształcenia jest niewielu. W USA jest obecnie około 3 mln </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>homeschoolers</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> na wszystkich etapach edukacji ogólnej. To jednocześnie największy z odsetków w świecie – około 4% wszystkich Amerykanów w wieku obowiązkowej edukacji i 1/3 spośród uczących się poza szkołami państwowymi. Po około 50–100 tys. jest uczących się w domu w takich krajach jak Wielka Brytania, Kanada, RPA czy Rosja.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W naszym kraju uczniów edukacji domowej jest około 12 tys., co stanowi zaledwie 0,2% wszystkich zobowiązanych do edukacji. Jednak fakt, że nasze przepisy prawa nie są nadmiernie obstrukcyjne (rzecz to względna dla wielu rodaków), powoduje przypływ chętnych z zagranicy, z krajów, gdzie edukacja domowa jest niemożliwa. Tak ważna jest dla rodziców możliwość edukowania własnych dzieci, że porzucają swoje ojczyzny i wygodniejsze życie, by zamieszkać w Polsce, gdzie jest to legalne. Potrzebne są wszelako rozwiązania jeszcze bardziej sprzyjające takim przybyszom.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Walory społeczne</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Czy edukacja domowa, poza wartością dla jednostek i rodzin, może mieć też walory społeczne? Przyjrzyjmy się w wynikom kilku badań naukowych.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W porównaniu do swoich rówieśników ze szkół państwowych i prywatnych, w standaryzowanych testach i egzaminach uczący się w domach osiągają przeciętnie, jako grupa, znacznie wyższe rezultaty, lokując się wśród 20–15% najlepszych spośród nich.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie musi to dziwić, bowiem edukacja domowa wciela, bardzo trudno osiągalne w szkołach, pedagogiczne marzenie, a jednocześnie pragmatyczny wymóg efektywnej edukacji: wymóg indywidualizacji czy personalizacji w kształceniu. W dodatku okazuje się, że wysoka efektywność edukacji domowej jest, w przeciwieństwie do edukacyjnej efektywności szkół, niezależna od poziomu wykształcenia rodziców. Potoczne pokpiwanie z „chęci szczerej” okazuje się na tym gruncie nietrafione – determinacja rodziców w samokształceniowym doskonaleniu się na rzecz edukacji własnych dzieci, jest ważniejsza od jakości formalnych dowodów wykształcenia. Jako rodzic (wspólnie z żoną) nauczający własne dzieci, autor może potwierdzić osobisty rozwój, który nastąpił właśnie wskutek domowej współedukacji.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Edukacja domowa to nie tylko kształcenie umysłowe, to także formacja moralna. I tu, przy rodzicielskiej spójności, ale i otwartości zarazem, możemy stanowić pozytywne wzory postępowania dla własnych dzieci. Z badań wynika, że to nie dzieci „szkolne”, a </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>edukacyjnodomowe</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> częściej (te pierwsze w 25%, drugie w 33% przypadków) angażują się w różnorakie działania na rzecz innych ludzi. Być może dlatego, że nie są stymulowane do egocentrycznej częstokroć rywalizacji. Z tego też powodu, wbrew stereotypowemu mitowi, ich socjalizacja jest jak najbardziej właściwa.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Kończąc, dobrze będzie wrócić do naszego, szczególnego czasu. Młody badacz z Instytutu Katona przeprowadził w kwietniu tego roku na 1330 amerykańskich rodzinach sondaż co do tego, jak przebiegała u nich w bieżącym roku szkolnym edukacja i jak planują organizować ją w roku przyszłym. Efekt był następujący: We wskazaniach badanych edukacja domowa zyskała dodatkowe 15% zainteresowania, edukacja zdalna – 3%, prywatne szkoły – 2%, zaś szkoły państwowe… straciły 23% sympatyków.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Lecz nie o grę w „czyje lepsze” tutaj chodzi. Edukacja domowa, i to z wielu życiowych powodów, nigdy nie była i nie będzie wyborem wielu rodziców. Jest obarczona olbrzymią odpowiedzialnością. Stąd też zasługuje na szacunek i rzetelne traktowanie, a w naszym kraju, z uwagi na rozstrzygnięcia prawne, ów szacunek i podejście generują przede wszystkim osoby dysponujące władzą oświatową: elity i urzędnicy MEN, dyrektorzy i nauczyciele szkół, które z rodzinami edukacji domowej współpracują. Oby chcieli oni wszyscy właściwie realizować swoją misję. Misję wspierania dzieci i ich rodziców ku pełni człowieczeństwa.</span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>dr hab. Marek Budajczak</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify">– <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>prof. UAM, </i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Wydział Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu, prezes Instytutu Educatio Domestica</i></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Bibliografia:</b></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Budajczak, M. (2004), </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Edukacja domowa</i></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB">DeAngelis C.A., </span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB"><i>Parents on Homeschooling During Coronavirus and Where They’ll Send Their Kids When Schools Re-Open</i></span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB"> (https://reason.org/commentary/parents-on-homeschooling-during-coronavirus-and-where-theyll-send-their-kids-when-schools-re-open/)</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB">Ray, B.D. (2020), </span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB"><i>Homeschooling: The Research</i></span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB"> (https://www.nheri.org/research-facts-on-homeschooling/)</span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB">Ray, B.D. (2004), </span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB"><i>Worldwide Guide to Homeschooling, 2004–2005: Facts and Stats on the Benefits of Home School. Nashville</i></span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB"><i>Volunteerism Declined Among Young People</i></span></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB"> (</span></span></span></span><span style="color: #000080;"><span lang="zxx"><u><a href="https://www.edweek.org/ew/articles/2018/07/18/volunteerism-declined-among-young-people.html"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB">https://www.edweek.org/ew/articles/2018/07/18/volunteerism-declined-among-young-people.html</span></span></span></span></a></u></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="en-GB">)</span></span></span></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://wychowawca.pl/post/o-istotnosciach-wspolczesnej-edukacji-domowej/">O istotnościach współczesnej edukacji domowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wychowawca.pl">Miesięcznik Wychowawca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
