Ży­cie ludz­kie fun­da­men­tal­ną war­to­ścią

Ewa Fe­do­ro­wicz

Sce­na­riusz lek­cji w II kla­sie szkół po­nad­gim­na­zjal­nych

Te­mat: Ży­cie ludz­kie fun­da­men­tal­ną war­to­ścią

Ce­le:

Po prze­pro­wa­dzo­nej lek­cji uczeń po­wi­nien:

  • ro­zu­mieć isto­tę ży­cia ludz­kie­go ja­ko war­to­ści fun­da­men­tal­nej,
  • znać ar­gu­men­ty na­tu­ry bio­lo­gicz­nej, psy­cho­lo­gicz­nej i etycz­nej za ochro­ną ży­cia od po­czę­cia,
  • uświa­do­mić so­bie wła­sną od­po­wie­dzial­ność za ży­cie,
  • przy­jąć po­sta­wę sza­cun­ku wo­bec każ­dej isto­ty ludz­kiej.

Me­to­dy i tech­ni­ki pra­cy z gru­pą:

pra­ca w ma­łych gru­pach, roz­mo­wa kie­ro­wa­na, mi­ni­wy­kład, me­to­da po­szu­ki­wań, sta­wia­nie pro­ble­mów, in­ter­pre­ta­cja tek­stów.

Środ­ki dy­dak­tycz­ne:

ar­ku­sze pa­pie­ru, ma­łe kar­tecz­ki, ko­per­ty z tek­stem, kart­ki z cy­ta­ta­mi, pi­sa­ki, tekst wy­wia­du „To­tek” z książ­ki „Po­zwól­cie mi żyć”, s. 107, ta­bli­ca, kre­da.

Czas: 2 jed­nost­ki lek­cyj­ne (90 min.)

Prze­bieg lek­cji 1

I. Ży­cie ja­ko war­tość

  1. Przed roz­po­czę­ciem lek­cji krze­sła w sa­li lek­cyj­nej są usta­wio­ne w krę­gu. Na­uczy­ciel roz­kła­da na sto­le kart­ki z sen­ten­cja­mi o ży­ciu (za­łącz­nik 1), od­wra­ca­jąc je w kie­run­ku bla­tu sto­łu. Ucznio­wie lo­su­ją kart­ki wcho­dząc do kla­sy. (Je­że­li uczniów jest wię­cej niż kar­tek, nie­któ­re ha­sła mo­gą być zdu­blo­wa­ne.)

3 min.

  1. Ucznio­wie (w krę­gu) od­czy­tu­ją wy­lo­so­wa­ną myśl i krót­ko ją in­ter­pre­tu­ją.

20 min.

  1. Po­ga­dan­ka
  • Cze­go do­wie­dzie­li­ście się o ży­ciu?
  • Dla­cze­go ży­cie jest dla każ­de­go z nas za­da­niem?

5 min.

  1. Pod­czas roz­mo­wy ucznio­wie wy­pra­co­wu­ją wspól­ny wnio­sek i za­pi­su­ją go na ta­bli­cy.

II. Ży­cie czy śmierć?

  1. Na­uczy­ciel za­po­wia­da od­czy­ta­nie świa­dec­twa mat­ki, któ­ra do­świad­czy­ła bo­le­sne­go prze­ży­cia zwią­za­ne­go z za­gro­że­niem jej po­czę­te­go dziec­ka. Dziec­ko do­tknię­te zo­sta­ło nie­ule­czal­ną cho­ro­bą już w ło­nie mat­ki (tzw. anen­ce­pha­lia czy­li bez­czasz­ko­wiec).
  2. Na­uczy­ciel czy­ta gło­śno frag­men­ty re­la­cji pa­ni Ali­ny Lich­ta­ro­wicz (bab­ci dziec­ka) pt. „To­tek” (za­łącz­nik 2).

10 min.

  1. Krót­ka dys­ku­sja
  • Co są­dzi­cie o wy­bo­rze, ja­kie­go do­ko­na­li ro­dzi­ce To­ta?
  • Ja­ki sens mia­ła wal­ka mat­ki o ży­cie dziec­ka?

Pro­wa­dzą­cy kie­ru­je roz­mo­wę tak, aby zna­la­zły się w niej na­stę­pu­ją­ce stwier­dze­nia:

  • Ży­cie dziec­ka po­czę­te­go sta­no­wi dla mat­ki war­tość.
  • Wal­ka mat­ki o za­cho­wa­nie dziec­ka przy ży­ciu wska­zu­je na po­sza­no­wa­nie ży­cia ludz­kie­go od chwi­li po­czę­cia.

5 min.

  1. Ucznio­wie do­cho­dząc do wspól­ne­go wnio­sku do­ko­nu­ją za­pi­su na ta­bli­cy, np. Ży­cie to war­tość, o któ­rą na­le­ży wal­czyć, i któ­rą na­le­ży chro­nić.

2 min.

Prze­bieg lek­cji 2

Obro­na ży­cia po­czę­te­go

Ucznio­wie usta­wia­ją sto­li­ki i krze­sła, two­rząc wa­run­ki do pra­cy dla 4 grup.

  1. Wpro­wa­dze­nie. Na­wią­za­nie do za­gad­nień po­ru­szo­nych na lek­cji 2.

5 min.

  1. Pra­ca w gru­pach

a) Na­uczy­ciel dzie­li uczniów na 4 gru­py, roz­da­je ar­ku­sze sza­re­go pa­pie­ru, pi­sa­ki oraz ko­per­ty za­wie­ra­ją­ce tek­sty i po­le­ce­nia (za­łącz­nik 3).

3 min.

Ar­gu­men­ta­cję swo­je­go sta­no­wi­ska ucznio­wie przed­sta­wia­ją na ar­ku­szach pa­pie­ru (w punk­tach lub w for­mie gra­ficz­nej).

17 min.

b) Li­de­rzy grup pre­zen­tu­ją wy­ni­ki prac w opar­ciu o ma­te­riał na pla­ka­tach.

12 min.

c) Ucznio­wie two­rzą z pla­ka­tów wy­staw­kę kla­so­wą.

5 min.

  1. Na­uczy­ciel pod­su­mo­wu­je np. stwier­dze­niem:

Trze­ba za­uwa­żyć, że nie ma więk­szej war­to­ści od tej, ja­ką jest ży­cie. Tyl­ko ży­cie uwa­ża się za war­tość ab­so­lut­ną, któ­rej pod­po­rząd­ko­wa­ne są wszyst­kie in­ne war­to­ści. Każ­de po­czę­te dziec­ko jest od­ręb­ną isto­tą ludz­ką i ja­ko isto­ta ży­ją­ca ma peł­ne pra­wa do ży­cia. Nikt za­tem nie mo­że usta­na­wiać pra­wa do za­bi­ja­nia, bo­wiem pra­wo na­tu­ral­ne jest fun­da­men­tem wszyst­kich in­nych praw.

3 min.

Za­łącz­nik 1

Ży­cie prze­ciw­sta­wia się nie­ła­do­wi (An­to­ine de Sa­int-Exu­péry)

Ży­cie jest wy­trwa­łym dą­że­niem do cze­goś no­we­go, lep­sze­go, wspa­nial­sze­go (Kry­sty­na Ostrow­ska)

Ży­cie jest prze­mia­ną (An­to­ine de Sa­int-Exu­péry)

Ży­cie, to prze­kształ­cać sie­bie w dzie­ło sztu­ki (Fio­dor Do­sto­jew­ski)

Ży­cie (przede wszyst­kim wła­sne) jest wą­tłym pło­my­kiem, któ­ry la­da wiatr mo­że zga­sić, ist­nie­ją jed­nak pro­ble­my więk­sze niż wła­sne (Karl De­de­cius)

Ży­cie jest skar­bem skar­bów (przy­sło­wie ja­poń­skie)

War­tość ży­cia ludz­kie­go mie­rzy się nie je­go dłu­go­ścią, ale je­go ja­ko­ścią (Mar­tin Lu­ter King)

Ży­cie ludz­kie jest jak koń mi­ja­ją­cy nas w ga­lo­pie (Mao Ti)

Lu­dzie róż­nią się od sie­bie ży­ciem, w śmier­ci są jed­na­cy (Jang Czu)

Ży­cie jest za­wsze cen­ne (Jang Czu)

Ży­cie jest iry­tu­ją­cą pu­łap­ką (An­to­ni Cze­chow)

Ży­cie da­ne jest czło­wie­ko­wi tyl­ko raz, trze­ba z nie­go ko­rzy­stać (An­to­ni Cze­chow)

Ży­cie ludz­kie to dro­ga do in­nej kra­iny (Kry­sty­na Ostrow­ska)

Ist­nieć (żyć) – to przede wszyst­kim stwo­rzyć sie­bie (Pier­re Te­il­hard de Char­din)

Ży­cie to ko­chać, po­zba­wić ży­cia, to po­zba­wić moż­li­wo­ści ko­cha­nia (Kry­sty­na Ostrow­ska)

Ży­cie jest da­rem, bez żad­nych za­sług i mo­że dla­te­go tak trud­no dar ten pie­lę­gno­wać (Kry­sty­na Ostrow­ska)

Ży­cie to ten czas, kie­dy mo­że­my re­ali­zo­wać na­sze po­ten­cjal­ne bo­gac­two i przy­czy­niać się do ogól­ne­go po­stę­pu ludz­ko­ści; to jest ten czas da­ny nam, aże­by urze­czy­wist­niać w so­bie i w hi­sto­rii war­tość mi­ło­ści, do­bro­ci, ra­do­ści, spra­wie­dli­wo­ści, po­ko­ju za któ­rym tę­sk­ni każ­dy czło­wiek (Jan Pa­weł II)

Za­łącz­nik 2

Mat­ka jest pe­dia­trą. Obo­je są Po­la­ka­mi miesz­ka­ją­cy­mi w Lon­dy­nie, za­an­ga­żo­wa­ny­mi w ru­chu „Pro Li­fe”. Nie­dłu­go po ślu­bie za­szła w cią­żę, któ­rą mał­żon­ko­wie za­pla­no­wa­li. I od te­go wła­śnie mo­men­tu za­czy­na się hi­sto­ria ży­cia po­czę­te­go dziec­ka, któ­re ze wzglę­du na nie­wia­do­mą jesz­cze do­kład­nie płeć, ro­dzi­ce na­zwa­li „To-to, co się ma na­ro­dzić”. Ona czu­ła się szczę­śli­wa. On pra­gnął do­świad­czyć oj­co­stwa. My­ślał, jak to bę­dzie, gdy uj­mie głów­kę dziec­ka w swo­ją dłoń, oprze je­go cia­ło na swo­im przed­ra­mie­niu.

Po­je­cha­li na pierw­sze ba­da­nie. Był to czter­na­sty ty­dzień cią­ży. Zo­ba­czy­li na USG rącz­ki, nóż­ki, krę­go­słup, że­bra, bi­ją­ce ser­ce. Do­syć du­żo pły­nów. Jest bu­zia. Mat­ka pro­si, aby pa­ni od USG po­ka­za­ła jej resz­tę gło­wy. Mó­wi, że nie wi­dzi.

Na­gle mat­ka rze­kła bły­ska­wicz­nie – anen­ce­pha­lia (bez­czasz­ko­wiec). Pa­ni od­po­wia­da, że nie jest ła­two po­wie­dzieć praw­dę. Zga­dła sa­ma. Za­wo­ła­ła ra­dio­lo­ga, któ­ry po­twier­dził: „płód nie ma ufor­mo­wa­nej ko­ści czasz­ki, a przez to mózg nie ro­śnie. Ano­ma­lia, z któ­rą dziec­ko nie mo­że żyć”.

Po­tem na­stą­pi­ły licz­ne spo­tka­nia z le­ka­rza­mi. Wszy­scy by­li zgod­ni co do te­go, że są dwa wyj­ścia. Pierw­sze, to po­zby­cie się cią­ży z ano­ma­lią. Dru­gie, że moż­na cią­żę kon­ty­nu­ować. Na­stęp­ne­go dnia po­szła do pra­cy, choć zo­sta­ła ogłu­szo­na bo­le­sną wia­do­mo­ścią. Opo­wie­dzia­ła ko­le­gom – pe­dia­trom, co się sta­ło. Oni rów­nież nie wi­dzie­li ra­tun­ku dla dziec­ka. Wy­sła­li ją na USG, któ­re raz jesz­cze po­twier­dzi­ło cięż­ką anen­ce­pha­lię. Od brwi wzwyż nic się nie wy­two­rzy­ło. Roz­mo­wa z kon­sul­tant­ką też nie przy­nio­sła żad­nych re­zul­ta­tów.

Szu­ka­ła in­nych opi­nii. Zna­la­zła ją u in­ne­go gi­ne­ko­lo­ga – na­ukow­ca o wy­so­kim stop­niu wie­dzy kli­nicz­nej. Po­wie­dział jej, że je­śli nie ma szan­sy ura­to­wać dziec­ka, gi­ne­ko­log po­wi­nien zro­bić wszyst­ko, aby za­pew­nić mak­si­mum bez­pie­czeń­stwa mat­ce. W tym wy­pad­ku moż­na, bez ce­sar­ki, spu­ścić płyn, a po­tem sty­mu­lo­wać po­ród. Nie mó­wio­no jej o tym w po­przed­nim szpi­ta­lu, na­świe­tla­jąc spra­wę zbyt ten­den­cyj­nie. To, co usły­sza­ła te­raz, uspo­ko­iło ją do pew­ne­go stop­nia.

Zde­cy­do­wa­li obo­je z mę­żem, że bę­dą cią­żę kon­ty­nu­ować. Jak dłu­go by­ła w cią­ży, tak dłu­go by­li w trój­kę szczę­śli­wi. To­tek żył i był bez­piecz­ny. Cią­ża się roz­wi­ja­ła. To­tek ru­szał się ener­gicz­nie, jak każ­de dziec­ko. Ko­lej­ne ba­da­nia wy­ka­za­ły, że wszyst­kie or­ga­ny Tot­ka by­ły ufor­mo­wa­ne wła­ści­wie z wy­jąt­kiem czasz­ki. Po in­fek­cji znów zna­la­zła się w szpi­ta­lu. Kie­dy za­czę­ło się po­pra­wiać, le­ka­rze orze­kli, że jej ner­ki mo­gą ulec trwa­łe­mu uszko­dze­niu, więc wła­śnie te­raz na­le­ży zde­cy­do­wać się na po­ród. Wró­ci­ła do do­mu, aby się przy­go­to­wać.

Do szpi­ta­la je­cha­ła jak na ścię­cie. To­tek uro­dził się w trzy­dzie­stym siód­mym ty­go­dniu. Po­ród nie był ła­twy, ale gdy uj­rza­ła głów­kę dziec­ka za­czę­ła bar­dzo pła­kać. Dziew­czyn­ka już nie od­dy­cha­ła. Po re­ani­ma­cji zła­pa­ła od­dech, wów­czas ksiądz, któ­ry już cze­kał, ochrzcił dziec­ko z wo­dy, na­da­jąc mu imię zgod­ne z ży­cze­niem ro­dzi­ców. Mia­ła po­si­nia­czo­ną bu­zię, bo ro­dzi­ła się twa­rzą. Nor­mal­nie zbu­do­wa­ne dziec­ko, lecz nad brwia­mi jak­by ktoś ściął pół gło­wy. Z ty­łu i z bo­ku wi­dać był czar­ne, krę­co­ne wło­ski. Ży­ła jesz­cze trzy i pół go­dzi­ny. Przez ca­ły czas oj­ciec i mat­ka trzy­ma­li ma­łą na rę­kach. Był to czas ich szczę­ścia. Nie od­da­li­by tych chwil za nic na świe­cie. Mat­ka trzy­ma­ła pa­lec na pę­po­wi­nie kon­tro­lu­jąc tęt­no. W pew­nym mo­men­cie po­wie­dzia­ła: „Bo­że, przyj­mij na­szą có­recz­kę”. Umar­ła.

Wró­ci­li z Tot­kiem z po­ro­dów­ki do sa­mo­dziel­ne­go po­ko­ju, gdzie mo­gli zo­stać z mę­żem ca­łe 24 go­dzi­ny. Ta do­ba by­ła dla nich ko­lej­nym da­rem. Od­wie­dzał ich per­so­nel, nie za­my­ka­ły się drzwi. Po­tem mu­sie­li ją od­dać. Po­je­cha­ła na sek­cję. Orze­cze­nie brzmia­ło: „Nor­mal­nie ukształ­to­wa­na dziew­czyn­ka, z pra­wi­dło­wą licz­bą chro­mo­so­mów, ukła­dem or­ga­nów, z wy­jąt­kiem czasz­ki”.

Na­stęp­ne­go dnia mat­ka wy­szła ze szpi­ta­la, a w ty­dzień póź­niej od­był się po­grzeb dziec­ka. Po po­grze­bie mat­ka po­wie­dzia­ła: „Nie moż­na my­śleć, że ży­ła tak krót­ko, więc nie­wie­le do­ko­na­ła. Zro­bi­ła bar­dzo du­żo. Za­rów­no przed swo­im na­ro­dze­niem, w ży­ciu, jak i po śmier­ci. Zjed­no­czy­ła lu­dzi, da­ła spo­sob­ność, że nam ro­dzi­com oka­zy­wa­no wie­le życz­li­wo­ści. Przy­cho­dzi­li pra­cow­ni­cy szpi­ta­la i chcie­li Tot­ka wi­dzieć. Je­go ist­nie­nie da­wa­ło im wie­le do my­śle­nia. To­tek stał się nie­ja­ko sym­bo­lem każ­de­go po­czę­te­go dziec­ka, któ­re ma pra­wo żyć od chwi­li po­czę­cia do je­go na­tu­ral­nej śmier­ci, bez wzglę­du na to, czy jest zdro­we czy cho­re. Ma pra­wo żyć, gdyż jest czło­wie­kiem. Ma pra­wo się uro­dzić, być ochrzczo­nym i być ko­cha­ne.

Za­łącz­nik 3

Gru­pa I

W opar­ciu o po­niż­szy tekst przy­go­tuj ar­gu­men­ty eko­lo­gicz­ne i etycz­ne, wska­zu­ją­ce na ko­niecz­ność sza­cun­ku dla ży­cia od mo­men­tu po­czę­cia.

Ochro­na ludz­kie­go ży­cia jest ko­niecz­na nie tyl­ko dla­te­go, że czło­wiek na­le­ży do okre­ślo­ne­go ga­tun­ku bio­lo­gicz­ne­go. Ra­cja wyż­szo­ści ludz­kie­go ży­cia po­le­ga na tym, że jest to ży­cie oso­by zdol­nej do re­flek­sji nad kon­dy­cją ży­cia w ogó­le.

Tyl­ko oso­ba ludz­ka ze wzglę­du na swo­ją ra­cjo­nal­ność jest zdol­na po­kie­ro­wać bez­piecz­nie roz­wo­jem świa­ta i wziąć za nie­go od­po­wie­dzial­ność. Tyl­ko czło­wiek ze wzglę­du na swo­je ce­chy oso­bo­we po­tra­fi za­sta­no­wić się nad wy­ko­rzy­sta­niem zwie­rząt i lu­dzi do ba­dań eks­pe­ry­men­tal­nych. Tyl­ko czło­wiek mo­że obro­nić sie­bie i zwie­rzę przed znisz­cze­niem.

Czło­wiek ja­ko isto­ta ma okre­ślo­ną struk­tu­rę cie­le­sną i du­cho­wą. Jest ro­zum­ny i wol­ny. Kie­ru­je się su­mie­niem, nie tyl­ko in­stynk­tem. Po­sia­da on z tej ra­cji swo­iste do­sto­jeń­stwo i god­ność, któ­ra do­ma­ga się dla nie­go mi­ło­ści i sza­cun­ku”.

W. Bo­łoz, Ży­cie w ludz­kich rę­kach, s. 174-175

Gru­pa II

Za­pre­zen­tuj isto­tę po­cząt­ku ży­cia czło­wie­ka w mi­ni­re­fe­ra­cie na lek­cję bio­lo­gii.

Od mo­men­tu, w któ­rym ja­jo zo­sta­nie za­płod­nio­ne roz­po­czy­na się ży­cie, któ­re nie jest ży­ciem oj­ca lub mat­ki, lecz no­wej isto­ty ludz­kiej roz­wi­ja­ją­cej się nie­za­leż­nie od nich. Nie sta­ło­by się ono ni­gdy isto­tą ludz­ką, je­śli­by nią nie by­ła od sa­me­go po­cząt­ku.

Współ­cze­sna wie­dza ge­ne­tycz­na do­star­cza cen­ne­go po­twier­dze­nia. Wy­ka­za­ła ona, że od pierw­szej chwi­li ma usta­lo­ny pro­gram te­go, czym bę­dzie ta isto­ta ży­ją­ca: czło­wie­kiem, tym kon­kret­nym ze swo­imi ce­cha­mi cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi już do­brze okre­ślo­ny­mi. Na­uka ta po­zo­sta­je w mo­cy i zo­sta­ła po­twier­dzo­na przez naj­now­sze zdo­by­cze ludz­kiej bio­lo­gii, któ­ra uzna­je, że w zy­go­cie po­wsta­łej z za­płod­nie­nia two­rzy się toż­sa­mość bio­lo­gicz­na no­wej jed­nost­ki ludz­kiej”.

W. Fi­jał­kow­ski, Eko­lo­gia pierw­szej fa­zy ży­cia ludz­kie­go, „Ethos” 1994, nr 25/26, s. 220

Gru­pa III

Przy­go­tuj na lek­cję z wy­cho­wa­nia do ży­cia w ro­dzi­nie mi­ni­re­fe­rat o po­trze­bie kon­tak­tu ro­dzi­ców z dziec­kiem w okre­sie pre­na­tal­nym.

Wie­my już, że nie ist­nie­je na­rząd bez funk­cji. Sko­ro tak wcze­śnie wy­kształ­ca­ją się na­rzą­dy zmy­słów, roz­wi­ja­ją­ce się w ło­nie mat­ki dziec­ko mu­si re­ago­wać na bodź­ce. Na dłu­go przed uro­dze­niem dziec­ko wi­dzi, sły­szy, od­czu­wa ból, do­tyk, smak. Od­bie­ra bodź­ce, re­agu­je na nie i po­tra­fi je za­pa­mię­tać.

Naj­le­piej wy­kształ­co­nym przed uro­dze­niem zmy­słem jest słuch – ma­luch sły­szy dźwię­ki i za­pa­mię­tu­je te, któ­re naj­czę­ściej się po­wta­rza­ją. Ta­kim nie­ustan­nie to­wa­rzy­szą­cym mu dźwię­kiem jest bi­cie ser­ca mat­ki. Po uro­dze­niu przy­po­mnie­nie owe­go dźwię­ku, gdy ma­ma przy­tu­la no­wo­rod­ka do pier­si, da­je mu po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa i dzia­ła uspo­ka­ja­ją­co. No­wo­ro­dek roz­po­zna­je rów­nież głos mat­ki, cza­sem oj­ca, pio­sen­ki śpie­wa­ne przez mat­kę w cza­sie cią­ży, bądź mu­zy­kę, któ­rą ma­ma czę­sto słu­cha­ła.

Ba­da­nia wy­ka­za­ły, iż w ostat­nich mie­sią­cach cią­ży, u dziec­ka wy­stę­pu­ją bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne czyn­no­ści psy­chicz­ne i gro­ma­dze­nie do­świad­czeń, prze­ja­wy pa­mię­ci, wy­twa­rza­nie od­ru­chów wa­run­ko­wych. Do­świad­cza ono róż­nych uczuć: ra­do­ści, nie­po­ko­ju, stra­chu. Od­czu­cia te są ści­śle zwią­za­ne z prze­ży­cia­mi mat­ki. Przy­pusz­cza się, że prze­ży­cia mat­ki w cza­sie cią­ży, jej stan psy­chicz­ny, ma­ją ogrom­ny wpływ na kształ­to­wa­nie oso­bo­wo­ści dziec­ka, stąd za­le­ca się kon­takt z dziec­kiem w ło­nie mat­ki, gdyż za­spo­ka­ja to mi­łość ma­leń­stwa i da­je po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa. Po­trze­ba mi­ło­ści ist­nie­je u dziec­ka od po­czę­cia. Kon­takt z dziec­kiem przed uro­dze­niem mo­że mieć róż­ne for­my. Mo­że to być roz­mo­wa (płód roz­po­zna­je głos mat­ki!), śpie­wa­nie ko­ły­sa­nek, gła­ska­nie przez po­wło­ki brzusz­ne. Ba­da­nia wy­ka­za­ły, że dzie­ci ży­wo re­agu­ją na do­tyk mat­ki lub oj­ca”.

Gru­pa IV

Spró­buj uza­sad­nić, dla­cze­go pra­wo sta­no­wio­ne win­no być zbież­ne z pra­wem na­tu­ral­nym w spra­wie ży­cia czło­wie­ka?

Stwór­ca jest za­ra­zem Naj­wyż­szym Pra­wo­daw­cą, stwa­rza­jąc bo­wiem czło­wie­ka na swój ob­raz i po­do­bień­stwo, wpi­sał w je­go „ser­ce” ca­ły po­rzą­dek praw­dy, któ­ry wa­run­ku­je do­bro i ład mo­ral­ny, a przez to jest pod­sta­wą god­no­ści czło­wie­ka – ob­ra­zu Bo­ga. W sa­mym cen­trum te­go po­rząd­ku le­ży przy­ka­za­nie:

Nie za­bi­jaj – za­kaz sta­now­czy i ab­so­lut­ny, któ­ry rów­no­cze­śnie afir­mu­je pra­wo każ­de­go czło­wie­ka do ży­cia i to od pierw­szej chwi­li po­czę­cia aż do na­tu­ral­nej śmier­ci”.

Jan Pa­weł II, „Du­cha nie ga­ście”, Ra­dom 1991 r.

Li­te­ra­tu­ra:

  1. W, Bo­łoz, Ży­cie w ludz­kich rę­kach, Wyd. ATK i Ofi­cy­na Wy­daw­ni­cza „Adam”, War­sza­wa 1977.
  2. K. Ostrow­ska, W po­szu­ki­wa­niu war­to­ści, Ru­bi­kon, Kra­ków 2004.
  3. T. Król, Wę­dru­jąc ku do­ro­sło­ści. Wy­cho­wa­nie do ży­cia w ro­dzi­nie, Ru­bi­kon, Kra­ków 2014.
  4. W. Fi­jał­kow­ski, Eko­lo­gia pierw­szej fa­zy ży­cia ludz­kie­go, „Ethos” 1994, nr 25/26.
  5. Jan Pa­weł II, Du­cha nie ga­ście, (Jan Pa­weł II w Pol­sce 1-9 czerw­ca 1991)
  6. Po­zwól­cie mi żyć (wy­wia­dy), Wy­daw­nic­two Sióstr Lo­re­ta­nek, War­sza­wa 2001.
Print Friendly, PDF & Email
In­for­ma­cje praw­ne
Pliki cookies: Pliki co­okies: Zgod­nie z no­wym pra­wem teleko­munikacyjnym in­for­mu­jemy, że w celu wła­ści­wego świad­cze­nia usług, sto­su­jemy pliki co­okies. Korzy­stanie z na­szego ser­wisu bez zmiany usta­wień do­ty­czą­cych co­okies w Pań­stwa prze­glą­darce ozna­cza, że będą one przez nią po­bie­rane i prze­cho­wy­wane. Wa­runki przecho­wywania lub do­stępu do pli­ków co­okies można okre­ślić w przeglą­darce in­ter­ne­to­wej w swo­im kom­pu­te­rze.
Usługi SMS Premium: Usługę SMS Premium  obsługuje firma Dotpay SA. Regulamin Usług i Serwisów SMSFor­mu­larz do skła­da­nia re­kla­ma­cji. Właś­ci­cie­lem ser­wi­su www.wy­ch­o­waw­ca.pl jest Pol­skie Sto­wa­rzy­sze­nie Na­uczy­cie­li i Wy­cho­waw­ców,  ul. Kro­wo­der­ska 24/3, 31–142 Kra­ków.